Matka Torpeda
Matka Torpeda

Gdybyśmy byli małżeństwem…

Popłoch, kurz, brud i panika. Od miesiąca czasu wiemy, że będzie w domu remont. Kuchnia zmienia się całkowicie więc trzeba będzie włożyć trochę roboty w odświeżenie ścian, sufitu i podłogi…

Oczywiście Igrek na wszystko ma czas. Po co malować wcześniej? Po co gniazdka robić wcześniej? Przecież wszystko można zrobić na ostatni moment. Dzień przed przybyciem ekipy, właściwie prawie-wieczór. Godzina 16 Igrek zabiera się za ściąganie starych mebli, malowanie, robienie gniazdek. Wszystko na szybko, wszystko w nerwówce. Co chwila tylko dobiegają mnie “kurwy siarczyste, ogniste” z kuchni.

“Weź to z tych szafek powyciągaj, bo muszę meble zdjąć!”

– Trzeba było myśleć wcześniej!

– “Wcześniej czasu nie miałem”

– Nooo nieeee skąd, nie miałeś. Na urlopie?! No oczywiście JAK można mieć czas na urlopie! Dobra ja sobie sama ściany pomaluję

– “Nie pomalujesz bo ja najpierw muszę sufit pomalować”

No przecież miałam ochotę popełnić zbrodnię doskonałą. Na wszystko zawsze ma czas, wszystko na ostatni moment, a potem pretensje do garbatego, że ma dzieci proste. Masakra. Od słowa do słowa, atmosfera już była gęsta jak sos do gołąbków. W mieszkaniu – wszystko, wszędzie. Kubki w schowku pod telewizorem, talerze w szafce na dokumenty, w szafie z ubraniami – deski do krojenia. Podejrzewam, że jak będę sprzątać to dopiero po jakimś czasie, będę miała niespodzianki. Otworzę szafkę “od niczego”, a tam dziesięć talerzy, dwa widelce i trzy kubki.

Obrażona, zła i wściekła zabieram się za malowanie kuchni w nosie mając Igrekowe malowanie sufitu. Skończył wielmożny książę sufit, to skończyłam malować ściany. Z pozycji stojącej przeszłam do klęczącej  – domycie białych kafelek podłogowych – masakra. Szoruję, kwękam, stękam – domycie brudu za meblami – nie polecam, zdecydowanie.

Godzina 19:40 farby muszą przeschnąć – mieliśmy kupić zlew. Więc na szybko w dresach, pobrudzeni farbami – wsiadamy do auta i wybywamy na ostatnią chwilę kupować zlew i baterię. Oczywiście w sklepie nikomu się nie spieszyło i zeszła nam się prawie godzina. Znów od słowa do słowa..

“Do jasnej cholery weź te wiaderka Twoje stąd!!”

– co weź?! muszę tu posprzątać!

– Ty siię stuknij z tym sprzątaniem Twoim. Remont jest, a Ty chcesz żeby czysto było

– bo kurz wszędzie to chociaż przetrę

Z racji tego, że wszystko na szybko, jedno drugiemu przygadywało. Ja nerwowa bo nie zdążymy, Igrek nerwowy bo nie cierpi remontów. Oczywiście wspomniało się nie-mężowi, że trzeba kawałek gładzi położyć. Przecież, że najlepszy czas na położenie gładzi to dwudziesta trzecia.  Szlifowanie i malowanie tego kawałka odłożył sobie na rano, zanim przyjedzie ekipa. Bo przecież, że on wstanie. Zanim oni przyjdą to zdąży połowie osiedla gładzie wyszlifować, Bob budowniczy się znalazł.

O godzinie ósmej rano budzi nas pukanie do drzwi, przyjechali godzinę wcześniej. Efekt? Z gładzią już nic nie można było zrobić bo faceci od montażu wchodzili z meblami. FANTASTYCZNIE. Już nawet nie chciało mi się mówić: “a nie mówiłam…”

Remont trwa do jutra, jedno na drugiego warczy. Gdybyśmy byli małżeństwem to już wiem jaki by był powód naszego rozwodu – remont.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

17 Responses

  1. Jak już wcześniej pisałam wiem coś o tym, że remonty to niebezpieczny okres dla związku. I to całkiem poważnie. Dlatego droga Iksino panuj tam nad nerwami, bo czasami w nerwach można za dużooo, a pisze to żona wariatka ;P

  2. Ha, też powtórzę: klasyka. Mówię do męża weź coś zrób, weź córcię bo sobie zrobi coś – wszystko zaraz, za chwile, a jak dziecko grzmotnęło – “A nie mowiłam?” i warczy na mnie 🙂 Haha, normalka 🙂

  3. remont, zakupy świąteczne, wspólne wybieranie nowych rzeczy do domu… i takie tam tego typu 🙂 ale jeszcze nikt o rozwodzie nie bączy raczej myśli mordercze i darcie japy od czasu do czasu tak dla kurażu 🙂 potem mu pykniesz pyszne śniadanko na nowym i już 🙂

    • No u nas tak samo spojrzenie sztyletowe, darcie japy to od trzech dni, schodzenie sobie z drogi i rozmowa służbowa ot i efekt naszego remontu! 😀

  4. Klasyka 😀
    Ja to jeszcze zawsze słyszę” a bo myślisz,że ja myślę tak samo jak TY”- no problem w tym że nie myślisz wcale 😀
    My jak wiesz jesteśmy po przeprowadzce.Ale nim to się stało trzeba było opuszczane mieszkanie ogarnąć,coś pomalować,dokleić tapetę tam gdzie pies do spółki z małoletnią sprawdzali co jest pod spodem.Było na to 2 tygodnie,dokładnie od 2.do 15 i co? Wszelakie naprawy ruszyły 12 przy czym jednocześnie pakowałam,wynosiłam,sprzątałam,gotowałam i podcierałam pupcię 😀
    Najlepiej byłoby się spakować a remontowanie/odświeżanie zostawić nowym “szczęśliwym” lokatorom ale jakoś nie mogłam.Za dobrze pamiętam do jakiego syfu musiałam się wprowadzić i ile wysiłku mnie kosztowało nie przyklejenie się do podłogi.

    • Fantastyczne podejście, że nie zostawiasz syfu kolejnym lokatorom. Ja jak się będę przeprowadzać to też syfu nie zostawię bo na syf się wprowadziłam, ale cóż są ludzie i ludzie…

      • Dwa razy na “dzień dobry” oprócz przeprowadzki musiałam szybko remontować.Teraz miałam to szczęście że mieszkanie było “wejść i mieszkać”.Wiadomo,z czasem coś po swojemu,pod siebie ale zrobić MOGĘ a nie że MUSZĘ bo inaczej strach będzie zasnąć 😀

  5. Jako stary malarz-amator, to NIESTETY ale trzy dni przed przybyciem mebelków, zawartość szafek kuchennych wylądowałaby na łóżku i stole, tym samym dając w sposób jednoznaczny i kategoryczny – MALUJEMY!!!
    Ale na początku mojej kariery (khym khym…..) było mi po drodze bardziej z Ygrekiem, niż z obecną sobą :O
    Najważniejsze, że mebelki wiszą i już jest PO!!!
    Bą kuraż przy sprzątaniu 😉

    • Nie inaczej stało się u nas 🙂 To co dało się poupychać gdzieś to się upchało, a reszta na parapetach, na stołach, na szafkach, półkach i półeczkach 😀

      Jeszcze nie jest “po”, a chciałabym…

      • Dziewczyny! Jak facet powie ze cos zrobi-to zrobi. Nie musicie mu przypominać co pól roku:D
        A tak serio to jak widzę jak facety wstrętne zabierają sie do roboty to mi sie dycha w kieszeni rozmienia. Sama zrobię.lepiej i szybciej i bez nerwów.
        Iksina wytrzymaj ten remont:) Wierze w Ciebie:*

  6. Współczuję. Ale tak to już z tymi chłopami jest, że na wszystko mają zawsze czas albo czasu nie mają na nic bo mają go za dużo. “To jutro, to później, to potem” aż w końcu jak sama zrobisz to pretensje, że on przecież JUŻ się za to zaczynał zabierać! Od pół roku…

        • Ból dalej, ale już do wytrzymania – z Panią dentystką będę musiała się polubić na dłużej 🙂
          Kolor kuchni świetny 😀

      • Moja droga, ja już trzy lata się doprosić nie mogę a zaparłam się że nie będę swojego ślubnego wyręczać (taka strategia na jedynaka, jak widać mało skuteczna). I tak za dużo za niego robię. Ale moje granice tolerancji są już napięte jak majtki babci Heli na płocie i chyba sama to jednak zrobię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *