Matka Torpeda
Matka Torpeda

Nie-wiosenne, nie-porządki

Przychodzi taki etap, kiedy mam dosyć przekładania nie-mężowskich koszulek i starych swetrów z miejsca na miejsce.

Korzystając z okazji, że Igrek w pracy – postanowiłam zrobić porządek w jego szafce z ubraniami.
Skarby, które znalazłam nijak mają się do skarbów odkrywanych we wrakach statków.

Koszulki piłkarskie, które nosił jak miał 10 lat. Stare podkolanówki piłkarskie w których trenował (podobno kiedyś były białe, ze starości są już żółte)
Koszulki, które kiedyś miały kratkę – teraz kratka sprana.

Spodnie o 2 rozmiary za małe, ale ciągle w szafkach zalegają (oczywiście bezdyskusyjnie skurczyły się w praniu). Masa przeróżnych starych koszulek, bluzek, swetrów i spodni. Po jaką cholerę to trzymać, skoro się w tym nie chodzi?

Popakowałam wszystko co zbędne do worków i postanowiłam wyrzucić do kontenerów z odzieżą jak tylko będę szła z psem. Problem w tym, że Igrek wcześniej z pracy wrócił i worki zobaczył..

– Co to?
– Twoje stare ubrania, trzeba to wyrzucić.
– CO?!?!?!?! Ja to muszę przejrzeć

No i się zaczęło. Absolutnie nie można wyrzucić starej koszulki piłkarskiej bo ma z nią wspomnienia dobre. I się zaczyna pogadanka o tym jak trenował piłkę X lat temu, jak biegał szybko, jaki miał dryg do grania…

– Moje wojskowe dresy?! Zgłupiałaś?! – Bo myśmy w wojsku…

– Sweter? przecież dostałem go w prezencie, czemu go wyrzucasz!
– No i co z tego, że w prezencie? Przecież Ty w nim w ogóle nie chodzisz!
– Bo jest brzydki
– To po jaką cholerę go trzymasz w tej szafce?!

Oczywiście stare, żółte podkolanówki też musiały zostać, tak jak reszta wszystkich rzeczy. Nie można tego wyrzucić – bo nie i już.

– Ty to byś wszystko wyrzucała, od razu wyrzucać. Koszulka prawie nowa, a Ty już wyrzucić.
– No tak, koszulka ma z 15 lat toż to prawie jak nowe!
– To co, jak ja mam więcej niż 15 lat to mnie też wyrzucisz?
– Ty mi lepiej nie mów dwa razy…

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

26 Responses

  1. Ja się poddałam – raz pięknie mężowi szafę wysprzątałam pakując różne nigdy wcześniej niewidziane łachy do worka. Po tygodniu czasu w szafie znów sajgon mimo, że w środku kilka ciuchów na krzyż – mąż jednak niereformowany 🙁

    • A to u nas jest to samo, tzn. posprzątam, a za kilka dni znów to samo 😛
      Tylko, że Igrek to ciuchami by mógł całą okolicę zasypać

  2. Nie lubię takich porządków. Jest dokładnie tak jak u Ciebie. To mi potrzebne i to też, nie ważne, że leży od dwóch lat i się kurzy. Poddałam się, niech ma sobie syf w szafce. W końcu mu się znudzi. Bo cierpliwość powoli mu się kończy. Co wcale mnie nie dziwi, bo szukając jednej rzeczy pół godziny każdy miałby dosyć.:) Pozdrawiam:)

  3. Zawsze wiedziałam, że mój Luby to wyjątkowy facet jest <3 On jako pierwszy wyrzuca, bez proszenia. Tylko do kosza na pranie ma problem trafić 😀

  4. Sentymenty się tych naszych Panów trzymają…
    Pamiętam jeden taki sweterek, zielony był, z krokodykiem, rękawy miał poszarpane… Ledwo przeżyłam po tym, jak chciałam go wyrzucić (a było to jeszcze zanim zamieszkaliśmy razem) 🙂 Aktualnie w szafie go nie ma i dawno już go nie widziałam, więc albo go nie zabrał od rodziców i wala się tam gdzieś u nich zajmując miejsce w szafie, albo biedny, zielony, poszarpany sweterek z krokodylkiem został już zutylizowany być może nawet przez samą panią mamę 😛

  5. No ja żeby coś wywalić muszę robić podchody godne partyzantki 🙂 ukradkiem przejrzeć i jak gdzieś wyjdzie- wyrzucić. Do dziś pamiętam, jak sobie z rąk oboje wydzieraliśmy jego ukochaną żółtą koszulkę, którą miał jeszcze od 7 klasy podstawówki (samo to mówi jak była wiekowa). Odzież owa kolor straciła dawno i była jak sito do mąki, ale nie szkodzi – przyda się. No więc tak sobie ją nawzajem energicznie odbieraliśmy wśród nader żywej dyskusji (czyt. kłótni, pyskówki- jak kto chce) aż w końcu uległa prawom fizyki i podarła się. Mój nieślubny miał łzy w oczach… 🙂

  6. Dwa lata temu zrobiłam to samo, ale zdążyłam wynieść zanim wrócił z pracy 🙂 chyba do tej pory się nie zorientował 🙂 dzisiaj dla odmiany zaczęliśmy remont w przedpokoju i likwidowaliśmy starą szafę… nie spodziewałam się, że mamy tyle “potrzebnych” rzeczy w domu! 🙂 na szczęście mąż nie protestował przed wycieczkami na śmietnik 😉

    • Piuntka! My też robiliśmy porządek w szafie w przedpokoju, trzy razy na śmietnik szłam z “niezbędnymi” rzeczami, wrzuconymi do szafy “bo to się przyda” ;D
      Co do tego, że zdążyłaś wyrzucić, a facet się nie zorientował – ja jestem pewna, że gdybym zdążyła Igrek też by się nie zorientował ;D

  7. Widzę podobieństwa do mojego męża: koszule za małe trzyma, sprane, bluzy co ani razu go nie widziałam (a już sześć lat go oglądam!), przedpotopowe spodnie itd. itp. Ale jest trochę lepiej, bo ja wywalam, on ewentualnie przegląda, ale zbytnich negocjacji nie ma 😀 Co nie potrzebne to out! 😀

  8. To u mnie odwrotnie 😀
    Mąż bez problemu wyrzuca koszulkę a potem ” nie mamy jakiś szmat bo bym potrzebował”
    Porządek w “warsztacie” a potem ” miałem takie śrubki,haczyki,gwózdki-nie widziałaś?”widziałaś,co nie jak tak, nawet widziałaś jak je osobiście wywalałeś 😀
    Za to ja jestem jak chomik,zaczyna się super,odkładam do wywalenia a za moment- eee,to się może przydać,a to może jeszcze być potrzebne,a to takie fajne 😀

    • Taaa ten znowu na szmaty też bierze, ale cytuję “niech jeszcze w szafce poleżą bo nie chce mi się ich wynosić do auta” i tak sobie leżą.. i leżą…

    • Takie śliczne rzeczy nazywam “przydasiami”. Mam tego cały strych i część garażu, kłopot tylko w tym, że “przydasie” nagle znikają, kiedy są potrzebne. Może w sobotę zrobię wielkie sprzątanie i cześć wyrzucę, na samą myśl serce mi pęka.

      • Tak jest zawsze – złośliwość rzeczy martwych. Jeśli czegoś aktualnie nie potrzebujemy widzimy to na co dzień, jak jest potrzebne to nie da się znaleźć 🙂

        • Będę się chwalił, już po “zbiegu”. Worki stoją, przed domem i czekają na Panów śmieciarzy, będę twardy i nic stamtąd nie zabiorę Ale serce krwawi i na nic pocieszenia żonki, że teraz mam miejsce na nowe “przydasie”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *