Matka Torpeda
Matka Torpeda

Plan na życie – zrób to sam!

Chodzę do pracy, której nie cierpię. Zarabiam pieniądze, które pozwalają mi szaleć cały miesiąc – pod warunkiem, że miesiąc trwa tydzień.

A, że ja lubię unikać w życiu nie przyjemności to stwierdziłam, że zrobię sobie plan na życie – tak w sumie to na pracę chyba?

Dyskusja zawzięta, płacz, gestykulacja, zdenerwowanie i cieknące gluty

– Ja nie chcę tam pracować, rozumiesz?!
– Przecież nikt Ci nie karze. To Ty się uparłaś, żeby iść do pracy
– Ale nie wiedziałam, że tak będzie
(chwila ciszy, podczas której intensywnie myślałam co zrobić, żeby zarobić, a się nie narobić)

– Wiem! Słyszysz, Igrek? JUŻ WIEM!
– Co tym razem?
– Zostanę striptizerką
– Mamy w domu stoperan?
– Po kiego grzyba Ci stoperan?
– Bo Cię chyba posrało, dziewczyno
– Ale nie poczekaj! Ja będę taką striptizerką dla ubogich. Będę tańczyć w ubraniach… Nie, ja przecież nawet nie mam się w co ubrać. Dobra, to jednak nie.

Postanowiłam więc wyżyć się na kotletach, tłukąc je aż zaczną same spod tłuczka uciekać.. Nie przyniosło to jednak w ogóle ulgi.

Igrek, sugerował pracę w postaci wymieniania baterii kukułkom w parku, sprzątania gówna spod smoka na wawelu i inne takie, ale jakoś nie przypadło mi to zbytnio do gustu…

– Wiem! Już wiem!
– Co tym razem?
– Narobimy sobie dzieci, najlepiej z dziesiątkę na raz! Pokażą nas w tv i dadzą grubą mamonę za moją odwagę i poświęcenie, że porozrywało mnie na wszystkie strony świata! Po mojej śmierci nawet może odprawiliby też mszę w kolorze czerwonym – no wiesz, za męczenników…

Igrek uniósł jedną brew i milczał.. czyli to też odpada.

– Pomóż mi człowieku! Nie chcę tam pracować
– To idź i się zwolnij, a przy okazji skończ dramatyzować
– Też żeś wymyślił…
– Mam Ci pomóc?
– Masz! Od tego jesteś, jak tyłek od wydawania resztek pokarmu!
– Zajdź w ciąże – proste i logiczne.
– Nie, bez sensu. Nie mam z kim..

Jakby ktoś pytał, jak rozmowa się skończyła to podobno jestem wystawiona na allegro. Niby napisał, że w całkiem dobrym stanie, że podwozie młode, że zderzaki fajne, że pierwszy właściciel, że garażowana…

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

19 Responses

  1. Mój znajomy mówi, że dlatego szef im wypłaca pensję ostatniego co by im do pierwszego starczyło…
    Ja Cię chętnie kupię, bo już dawno mówię, że żona by mi się przydała… Jakoś nie mam nabożeństwa do sprzątania, gotowania, prasowania i odkurzania. Zmywać gary i prać ręcznie natomiast lubię, dobrze mi się przy tych czynnościach myśli 🙂 tylko z dziećmi byłby problem, dwa gniazdka, a wtyczki żadnej 🙂

  2. Iksinko Ty moja kochana proszę posłuchać Igreka bo to mądry chłop jest zarówno w kwestii ciąży jak i rozstania się z pracą. Już Ty wiesz co ja myślę na ten temat ;*

  3. Haha tylko zanim zajdziesz w ciążę to nie zwalniaj się z pracy bo macierzyńskiego nie dostaniesz 😉 chociaż słyszałam ostatnio, że przed wyborami mają wprowadzić tysiaka miesięcznie dla każdej ciężarnej bez względu na to gdzie pracuje i czy w ogóle pracuje ;p sama zaczynam się zastanawiać nad znacznym powiększeniem rodu:p takie przywileje, że aż żal nie skorzystać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *