Matka Torpeda
Matka Torpeda

Terror psychiczny, a pół litra wódki

W sobotę zawitali znajomi.
Nawiązały się tematy godne pół litrowej flaszki, którą Igrek wraz z kolegą opróżnili – nie krzywiąc się w ogóle.

Jak powszechnie wiadomo i w kabarecie mawiali: każdy wie, że flaszka w końcu się skończy, ale jednak zawsze jest to zaskoczenie.

Zaopatrzeni w drugą półlitrówkę, między tematami finansów, polityki, zdrowia i gospodarki – nagle zaczęło się facetom ulewać co im siedzi na wątrobie.

‘Bo z babami to jest strasznie’ – poszło na pierwszy ogień. Uniosłam brew, spojrzałam na nie-męża z zainteresowaniem. Najwidoczniej język pod wpływem drugiej czystej, zaczął się rozluźniać.

– Rozwiń proszę Igrek Twoje stwierdzenie – mówię spokojnie
– O, o widzisz. Już groźbą zalatuje. Takie niedopowiedzenie “A powiedz coś nie tak, to mnie ruski miesiąc popamiętasz”

Zamrugałam powiekami, brew uniosłam jeszcze wyżej…

Okazało się, że za życie z babą to medal powinni dawać. O nas kobietach to powinni trylogię dla facetów napisać pod tytułem: “Jak radzić sobie w życiu kiedy nigdy nie ma się racji”

– A kto wam broni? Proszę bardzo. Zaraz wam podaruję kartki i długopisy i możecie pisać pierwszy rozdział
– Trylogia Iksino, to będzie jak po trzecią flaszkę pójdziemy – przemówił kolega mego nie-męża.

Okazało się, że mężczyzna to delikatne stworzenie. Obaj wspierając się na sobie i gestykulując zawzięcie, dochodzili do co raz to lepszych wniosków.

Po 1. bo BABY to są straszne. Faceci nigdy nie oglądają się za innymi babami, nam się to tylko wydaje, a aferę z tego robimy na pół sklepu.
I przemawia kolega Igreka do swojej kobiety “Pamiętasz tą blondynę w czerwonych szpilkach ostatnio w sklepie? W ogóle się za nią nie oglądałem!”

Po 2. bo BABY to są jeszcze straszniejsze – “Te wasze niedomówienia. Nie powiecie nigdy o co chodzi, tylko burczycie pod nosem jak szczeniaczek. A facet się musi domyślać. Chcemy dobrze, to jest tylko gorzej bo i tak stwierdzacie, że nie wiemy o co chodzi. I te wasze wieczne NIC”

Po 3. bo BABY to są wredne – Szantażują, to najpoważniejszy argument był. Poszła maszyna.
Tutaj jeden drugiego przekrzykiwał, przedrzeźniając mnie i koleżankę:
“To w takim razie obiadu dzisiaj nie ma!!”
“Znowu nie dałeś rolki papieru do kibla?! Będziesz się papierem ściernym podcierał!”
Konkurs na najgorszy szantaż, wygrało: “Taaaaaaaakiś pewien?” – Stary, jak ja to słyszę to nie wiem czy się spierdalać czy usiąść i udawać, że ogłuchłem.

Cóż, na koniec spotkania Igrek wraz z kolegą stwierdzili, że prawda w oczy kole i dlatego nie komentujemy.

Nie-mąż niestety nie miał już siły na jakąkolwiek dyskusję i telemarkiem wylądował w łożu.

*

– Byś mi jakąś tabletkę dała co? Kasztan to mnie tak boli, że masakra.
– Nie.
– Co nie?
– Tabletki są w apteczce.
– Co Ci się stało?
– NIC. MÓJ PANIE. Nie godna ja mieszkania z Tobą chyba, życie ze mną takie straszne masz.
– Co?!
– Co, co ? Nawaliłeś się wczoraj jak PKS do Lichenia i Ci się ulało. Normalnie terror masz  w domu, ja się dziwię, że jeszcze mi sprawy o psychiczne znęcanie nie założyłeś.

Nagle dzwoni Igreka telefon (oczywiście drugi Pan Domu dzwoni)
– Idziesz ze mną do piekarni? Muszę zrobić śniadanie bo przecież ma focha stulecia na mnie.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

21 Responses

  1. M. mi obiecał, że pił nie będzie, ale na trzeźwo takie głupoty prawi.
    Mimo, że “związek” świeży to już go ustawiać muszę do pionu.
    Pytanie brzmi: Jak długo mi się będzie chciało? :/

  2. Jak ja uwielbiam te “mądrości ” 😀
    Na drugi dzień słodko pytam ” co Kochanie pamiętasz z wczoraj?” a potem zaczynam szpileczkowanie 🙂
    A mąż się kurczy,kurczy,zapomina języka w gębie,potem przyrzeczenie-“ja już nigdy więcej,ani kropeleczki ” 😀

  3. Mojemu mężowi także rozwiązuje się gadane po procentówce. Tylko teraz uważa, co mówi – był już na diecie zupnej i długo nie wytrzymał… 🙂 🙂 🙂

  4. haha powiem Ci, że mój mąż po alkoholu ma zupełnie odwrotnie. Przytula się, całuje, kocha nad życie, niczego mu nie brakuje i wszystkim wokół opowiada, że jestem jedyną, wyjątkową, idealną, doskonałą (…) najpiękniejszą boginią jego życia. Uwierz mi Iksina, że wku*** mnie to niesamowicie ! 🙂 Chyba wolałabym jakby czasem trochę ponarzekał! Z każdym wypitym kieliszkiem przykleja się do mnie coraz bardziej. Mam już jednak na to sposób. Samoistnie zamieniam się w wiedźmę i jak już pięćdziesiąty raz usłyszy :”Nie pij już więcej! ” to się odkleja. 🙂

    • To co robi Twój mąż, nazywam “amorkami”. Igrekowi też się amorki uruchamiają czasem, nie wiem od czego to zależy 😀 może od trunku?

  5. Muszę przyznać, że choć w tych męskich stwierdzeniach jest ziarno prawdy, to się cieszę że mój mąż ich nie wypowiada 😀 A zakończenie… świetne 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *