Matka Torpeda
Matka Torpeda

Nic tak nie grzeje ludzkiego serca jak zimny nos psa.

Już od dawna, od zarania – poprzez wszystkie wieki – ciągną się popiskiwania, skomlenia i szczeki – Idą pełne animuszu – wspólnie z nami drogą – cztery łapy – para uszu – oczy – nos i ogon. (Ludwik Jerzy Kern)

Uszaty został przedstawiony już na samym początku kiedy zakładałam bloga. Nie mogłam go pominąć, on jest najważniejszy!
Dzisiaj w pełni będzie na temat tego małego dżentelmena 🙂

Pamiętam jak pierwszy raz Uszaty odwiedził moją teściową. “Oczywiście, że nie ma problemu weźcie go ze sobą, on taki grzeczny jest zawsze!”

Biegał po mieszkaniu, wąchał każdy zakamarek w zasięgu naszego wzroku. Zrobiła się cisza, psa straciłam z pola widzenia. Nagle huk jak 150, a pies przybiega w sekundzie oblizując się dookoła.
– TYLKO NIE MÓJ BIGOS!!
Spoglądam na Igreka, Igrek na mnie. Oboje już wiemy, że to na pewno był bigos teściowej.
Garnek przewrócony, bigos z podłogi wylizany. Obiadu jutro nie będzie.

Kiedyś zrobiłam kolację i postawiłam ją na stoliku kawowym w pokoju. Szyneczka, serek, ogórek, a ja musiałam do łazienki. Wracam, a tam zostały tylko bułki. Nawet masło wylizał skubaniec.

*

To mój pies, moje drugie serce biegające gdzieś obok i nie cierpię jak ktoś stara się mnie pouczać na temat wychowania.

“Pies nie powinien spać na łóżku! To jest pies, a nie człowiek!”

Dla mnie jest jak członek rodziny i tym się różnimy. Swojego psa wychowuj jak chcesz, dla mnie zasypianie z nosem wtulonym w jego głowę to cudowny moment.
Kiedy otwieram rano oczy, a jego uszy zwisają nad moją głową – radość nie do opisania.

“Twój pies Tobą rządzi! Robi co chce!”

Rządzi bo pozwalam mu wejść na kolana, kiedy chce się do mnie przytulić?
Psa trzeba poznać i pokazać mu co dobre, a co złe – on tego sam nie zrozumie. To, że pozwalam mu ładować się na moje kolana, kiedy chce się do mnie przytulić – wcale nie oznacza, że mną rządzi. On doskanle wie, że jak huknę ‘nie wolno’ to nie wolno, a pieszczoty? Na to zawsze ma i będzie miał pozwolenie.

“Nie powinnaś go traktować jak dziecko!”

Buziaki, masa przytulań i zabaw to zbrodnia okrutna. Traktuję psa jak dziecko, jestem nienormalna i zwierzę stawiam na piedestale. Czy nigdy nikomu nie przyszło do głowy, że psa można kochać i okazywać mu miłość?

“Mówisz, że nic nie zrobi, a właśnie szczeka! Nigdy nie wiesz co mu strzeli do głowy”

Znam go na tyle dobrze, że wiem czego nie lubi. Jak idzie człowiek pijany, Uszatemu zawsze sierść staje dęba. Kiedy dźwigniesz na mnie rękę – mój pies zacznie szczekać. Kiedy będziesz go drażnić w sposób, który nie lubi – postraszy Cię zębami.
To, że nie potrafi mówić nie oznacza, że nie potrafi się obronić. To nie jest zabawka, której możesz robić co chcesz – to żywa istota. Ma zęby więc gryzie.

“W ogóle nie potrafisz być stanowcza”

No nie potrafię. Zrzuci doniczkę, nabrudzi, coś pogryzie. Ileż można się gniewać? Mam się na niego obrazić, nie patrzeć na niego i nie wyprowadzać na dwór?
Widziałeś/łaś kiedyś oczy psa, który coś zbroił? Nie da się oprzeć.
Doskonale wie, że zrobił coś czego nie powinien. Mam go za to tłuc, przywiązywać do kaloryfera i drzeć się po nim? Idiotyczne.

Całujemy, Ja i mój mały, rozpieszczony dżentelmen!

 

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

32 Responses

  1. Ech chyba dam Twój wpis do poczytania mojej rodzinie… bo uważają że ja i narzeczony jesteśmy nienormalni ze naszym podejściem do naszej suczki 😀 My ją kochamy jak nasze dziecko, bo to jest takie nasze pierwsze dziecko 🙂 Nauczyliśmy się przy niej choć trochę odpowiedzialności.. odpowiedzialności za nią 🙂 Pierwszą noc z nami piszczała leżąc pod łóżkiem i… wzięliśmy ją do nas, przytuliliśmy i tak śpimy razem już 2,5 roku… Oczywiście “oduczamy” ją tego i na komendę do legowiska od razu tam idzie ze spuszczonym ogonkiem, ale tylko wyczuje że my zasnęliśmy od razu hops na łóżko i śpi między nami z pyszczkiem na poduszce 😀 A my nie mamy sumienia i ochoty jej wyrzucać z tego łóżka,a że komuś to nie pasuje to jego sprawa… to nasze łóżko i my decydujemy kto w nim śpi 🙂 Twój miał ciężki stan po kleszczach… a moja zjadła tabletki przeciwbólowe (całe opakowanie.. a taką miała ochotę.. ) i ledwo ją odratowaliśmy… więc wiem co czułaś jak walczyliście o Uszatego 🙂 Na szczęście oboje tryskają teraz energią 😀 Pozdrawiam gorąco 🙂

    • Hahahaha Ja też miałam żelazną zasadę, że pies nie będzie spał na łóżku. Śpi i na dodatek zajmuje sporo miejsca 😀

  2. Mój “mały” kudłacz ze mną nie śpi bo nie ma miejsca( bo to mały konik jest 🙂 ) i o ile męża bym z łóżka pogoniła to śpi ze mną jeszcze mój mały ssak a to jest ponad wszystko 🙂
    Pies szczeka?-no i dobrze,po to ma pyszczek,głos żeby szczekał.My gadamy,koty miauczą a pies szczeka.Ma zęby,nie tylko do gryzienia karmy ale żeby bronić siebie i ludziom którzy zagrażają jemu i jego stadu.A że to stado to my to broni nas.
    Pies czy kot tak samo jak dziecko-trzeba mu pokazać świat,powiedzieć czy coś jest dobre czy złe,czego my wymagamy,co zaakceptujemy a co do zaakceptowania nie jest.
    I tak jak każdy wychowuje swoje dziecko według siebie tak i wychowuje psa,kota,kanarka czy tresuje piranie 😀
    Pozdrowionka Iksinko a Ross dla Uszatego- hau,hau,haaaaauuuuu 🙂

  3. Moja jamniczka była takim cudownym zimnym noskiem przez 17 słodkich lat. W moim sercu mieszka nadal. Najcieplej wspominam jak spałyśmy razem. Walczyłyśmy wtedy o miejsce przy ścianie. Zazwyczaj to ona wygrywała. Jej metoda to odpychanie się łapkami od ściany, co zmuszało mnie do przesunięcia się na brzeg łóżka. Nie ma lepszego przyjaciela. Pozdrawiam Ciebie i Uszatego.

  4. Wreszcie coś znalazłam o psach, jako początkująca posiadaczka tego rodzaju zwierza mam na razie wielką radość i przygodę. Tylko liczę na wyrozumiałość moich kotów, które muszą się mną dzielić, a jak wiadomo zwierzęta posiadają nas w sposób zaborczy. Pozdrawiam

  5. Jak chcesz wiedzieć, kto naprawdę Ciebie kocha, to wpakuj Igreka i Uszatego do bagażnika. Rano zobaczysz, kto się ucieszy, jak ich wypuścisz. A serio, psy są cudne.

  6. Ten wpis to moje myślenie. 🙂
    Co do oczu psa, to od razu widać, kiedy nabroił. Mój kładzie się do góry brzuchem i patrzy wszędzie tylko nie na mnie co w przypadku amstaffa wygląda dosyć komicznie.:)
    Czasami zjada tyle nerwow, że to nie pojęte a zachwilę rozczula.
    Najlepsze jest to jak idzie sobie obok ławy i tak od niechcenia CHLAP jęzorem o to o co zdoła zaczepić, potem mój wściekły wzrok i jego skruszone spojrzenie, no bo przecież to było silnijesze od niego.
    :):):)
    Wiem co czujesz pisząc ten wpis i znam Twoją miłość do Uszatego.
    Swoją drogą słodki jest 🙂 chociaż nie wiem dlaczego zawsze wyobrażałam go sobie jako beagle 🙂 może przez to, że ta rasa kojarzy mi się ze słowem ‘uszaty’ 🙂
    Ucałuj go ode mnie w zimny nosek :*

  7. Iksina świetny wpis! Dawno nie komentowalam ale dzis mam chwile czasu:)
    Swego czasu,kiedy mieszkałam z rodzinka za miastem, mieliśmy hodowlę owczarków niemieckich długowłosych. Nasza sunia byla ogromna jak na samice:) Moja mamuśka wychodzila na poranna kawusie przed dom. Siadala na ławce a nasza sunia wskakiwala na kolana żeby sie potulac:) wyobraź sobie ten widok:D hahah:)
    Nie wiem jak psa mozna traktować inaczej niż jak członka rodziny!
    Ucaluj Uszatego 🙂
    Ściskam bardzo:*

  8. Aha, U szaty jest świetny, choć jeszcze mało o nim wiem. Wiem za to najważniejsze: ma dobry, kochający dom, a dla każdego czterołapa to najważniejsze ☺

  9. Moje podejście do tego akurat tematu jest chyba jasne: tak zwariowałam na punkcie swojego psa i dobrze mi z tym. A co inni myślę, jakoś średnio mnie interesuje. W końcu to w moim łóżku śpi i to ja znajduje sierść w ugotowanym jajku

  10. Faajna pisna! 🙂 A te komentarze to najczęściej mówią ludzie którzy nie mają lub nie lubią zwierząt. Ja mam od maleńkości różnego rodzaju zwierzaki, mój mąż nie miał nic. I było zderzenie kiedy na poczet małżeńskiego wiana został wliczony mój kot. Nie lubią się (tzn, bardziej mąż kota) ale jakoś muszą ze sobą żyć. I też mężowi ciężko bylo przeboleć, że mój kot śpi w moich nogach, albo się przytula, etc. etc.
    Co zrobisz, taki lajf! 🙂

  11. Ze mną też spały moje psy. Jedynie labrador miał zakaz bo zostawiał po sobie tonę sztywnej sierści 😉 ale i tak się rozczulałam, gdy wyszłam z domu i widziałam go na parapecie z nosem malującym coś po szybie :)i to właśnie w tym oknie do którego można było się dostać tylko stojąc na łóżku 🙂 a Twój Uszaty jest super! “Uszaty”-to brzmi dumnie 🙂

    • Uszaty tak samo zdobi mi szyby jak zostaje sam 😛
      Uszaty jest tylko na blogu, nie wiedziałam jak go internetowo nazwać więc spojrzałam na jego długie uszy 😀

  12. O to to. Ja też psa traktuję jak członka rodziny. Kanapowiec doskonały. Wpycha się na moje wyrko i ja się tylko cieszę, że zostawia odrobinę miejsca dla mnie ( zajmuje trochę miejsca ten mój owczarek). traktuję go jak moje dziecko – bo nim jest, z mojego wyboru… sama nie mogę dzieci mieć… jest bardzo młody, wychowany wśród ludzi, wyraźnie zachowuje się jak dziecko… przytula się, domaga uwagi, zabawy, przytulania, całusów i ogólnego dopieszczania 🙂 ma swoje zdanie, humory, radości i smutki. Ludzie, którzy próbują wychowywać cudze psy – sami ich nie mają, nie znają się i nie wiedzą… W dodatku są zdziwieni, że potrafi bronić, ugryźć, wystraszyć – zapominają, że to NIE JEST MASKOTKA, A ŻYWY MYŚLĄCY, CZUJĄCY DRAPIEŻNIK, KTÓRY BĘDZIE BRONIŁ SWOJEGO STADA DO UPADŁEGO, BEZ WZGLĘDU NA ROZMIARY

  13. Najważniejsze to, że Ty go akceptujesz takim jaki jest. Moja kotkę tez tak traktuje. Później jak okazuje milość na swój sposób, to jest cos pieknego.pozdrawiam

  14. Zupełnie jak bym czytała o sobie. Tylko psa bym musiała zamienić na dwóch chłopców i dwa koty. Pal licho co ludzie gadają. Ważne, że jesteście zadowoleni i szczęśliwi.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *