Matka Torpeda
Matka Torpeda

Jak bardzo zmienia się życie faceta, kiedy postanawia powiedzieć: “Tak, chcę płacić wspólnie rachunki i wyprowadzać naszego psa” ?

1. Kwiatki – do tej pory w pokoju na parapecie, żywot pełnił kaktus. Jeden, zdechły kaktus. Żył sobie razem z facetem. Od czasu, do czasu dostał kilka kropel piwa od podwórkowych kolegów, ewentualnie podlała go rodzicielka.
Dezorientacja. Nagle, mieszkasz z kobietą i okazuje się, że kwiatki mogą być wszędzie, a Twoje mieszkanie to istna oranżeria. Ewentualnie busz, brakuje jedynie lian. Co gorsza, dostajesz w bonusie również zagadki – “Kochanie podlej dracenę” – więc czujesz się jakbyś był na wyprawie w dzikim lądzie. Kroczysz między doniczkami, próbując odgadnąć, która do cholery to dracena?

2. Rozmowy z kolegami – do tej pory tematy z kolegami opierały się na silnikach samochodowych, dużych cyckach sąsiadki i weekendowych imprezach. Auto zmieniłeś na diesla bo oszczędniej, nie przyglądasz się już cyckom sąsiadki bo jeszcze żona/nie żona zauważy. Stawiasz więc na rozmowę o problemach – “Wiecie, że w tym miesiącu mieliśmy o trzy kubiki wody więcej niż w zeszłym?” – rozemocjonowany zastanawiasz się jak to się stało, podczas gdy reszta myśli dlaczego wodę mierzysz kubkami ?

3. Seks – Koledzy opowiadają o ‘pukaniu’ dyskotekowych dziewczyn za dwa drinki. Najtańsze. Były ekstra. Dziewczyny, nie drinki. Ty też opowiadasz o pukaniu. Ostatnio kobita poprosiła o kilka gwoździ. Pukałeś tyle, aż się sąsiadka z góry wku*wiła.

4. Zakupy – po 15485 awanturze już wiesz czym różni się śmietana 18% od śmietany 30%. Nie chcesz przeżywać tego jeszcze raz więc na wszelki wypadek zapamiętałeś różnicę.

5. Swoboda – Nagle okazuje się, że puszczanie bąków pod kołdrą nie jest seksi. Co gorsza, odpinanie guzika w spodniach na kanapie i beknięcie-gigant bawi tylko Ciebie.

6. Głosy w głowie – powoli masz wrażenie, że zwariowałeś. Słyszysz głosy, trajkoczące i wku*wiające niczym mucha latem. Głosy ciągle mówią to samo “Do cholery zmień papier, a nie zostawiaj pustej rolki!” , “Czy Ty nie umiesz sprzątnąć talerza po sobie?”,”Wsadze Ci te skarpetki w dupę. Zobaczysz!” – tylko dlaczego to zawsze ten sam głos?

7. Codzienność – Nagle okazuje się, że Twoje życie jest niekompletne bez filtratora do wody. Koniecznie musisz mieć też nowy bieżnik na kuchenny stół (co to ku*wa jest bieżnik?!). Pochłaniacz zapachów do lodówki jest jednym z priorytetów, a podgrzewacze zapachowe masz porozstawiane nawet w łazience. Osobiście uważasz, że w łazience niezbędny jest kibel, ale wolisz się nie wdawać w dyskusję. Wstając rano, zauważasz kartkę “kup wkład do dyfuzora”. Zagadka z samego rana: “Co to jest dyfuzor?”, ale jesteś sprytniejszy. Na wszelki wypadek kartkę zabierasz do sklepu. Pokażesz sprzedawczyni i będziesz udawał niemowę.

Wnioski testowane na człowiekach, jednym w sumie.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

21 Responses

  1. Dasz radę – wychowasz, a jak kocha, to da się wychować i nie ucieknie. Filtratory (po cześć to mój zawód) służą do filtracji brzeczki, przy produkcji piwa…, ale nie tylko.

  2. Bieżnik to takie coś co mają opony a za brak dostaje się mandat 😀 😀
    U mnie kaktusy na parapecie też są i rosną 😀 Inne zielone też ,tylko wstyd przyznać nie mam za cholerę pojęcia co toto 😀 Co to dyfuzor?
    Raaaanyyyy,jestem facetem????????? 😀
    Różnice w śmietanach znam i stosuję 😀
    A i jeszcze rozdzielam pranie czego mój mąż nie rozumie 😀

    • Kara, wspominałam Ci kiedyś,że chyba jesteś moją siostrą? Rozdzielili nas przy porodzie – NA BANK!!!
      Ja kaktusów nie mam 😀 Dyfuzor sam uwalnia zapach w mieszkaniu 😀 stawiasz na szafce i ustawiasz czas kiedy ma wypuszczać swoje aromaty 😛
      Również rozdzielam pranie, ale Igrek to rozumie odkąd postanowił do białej swojej koszuli dorzucić granatowy dres.
      Ale mój Igrek też segreguje, a jakże! Tylko ciuchy, na: czyste, brudne i ‘w tym jeszcze pochodzę’ 😛

  3. Ja bym dodała jeszcze KOLORY. Przeciętny facet rozróżnia podstawowe i dla niego niebieski to niebieski, a nie żaden błękitny, granatowy, lazurowy, morski czy chabrowy. Gama kolorów jakimi posługuje się mężczyzna “udomowiony” przez kobietę nieco się poszerza i choć taki typ nigdy nie powie w sklepie, że szuka miętowej koszuli to jeśli słyszy o miętowej sukience czy oliwkowych szpilkach jest sobie w stanie wyobrazić coś na kształt zielonego, który zna 🙂 Malachitowy czy seledynowy jednak już bym sobie darowała. Miałam ostatnio żywy przykład, kiedy to mój ślubny wybierał sobie kolejne okazy do akwarium i wskazując palcem na rażąco pomarańczową rybkę rzekł: “tą seledynową proszę mi wyłowić” 🙂

  4. Po kilku dniach Luby odkrył, że komuś na prawdę mogą przeszkadzać brudne skarpety porozrzucane po podłodze i talerze sprzed tygodnia pokrywające biurko. Jakie to to zdziwione było! 😀

    • Wiesz, to jednak jest cios dla faceta porównywalny z szokiem dziecka, które dowiaduje się, że to rodzice podrzucają prezenty pod choinkę 😀

  5. Z racji tego, że nie jestem w posiadaniu osobnika płci męskiej skomentuję tylko część tekstu, choć rozbawił mnie cały 😀
    Zaraz wyjdzie, że jestem facetem 😛 W domu jest sporo kwiatów, ale dlatego, że mieszkam z rodzicami. W pokoju mam jednego fikusa. Podlewa go mama, gdy zaczął się wykrzywiać to również mama przywiązała go do kijka, gdy stara doniczka okazała się za mała przesadzała go mama. Moja aktywność wobec niego ogranicza się do czyszczenia liści.
    Punkt 2 i 3: na przyjacielu zaobserwowałam jak zmieniły się rozmowy z nim od kiedy ma dziewczynę. Kiedyś uwielbiał opowiadać czego to on nie robił na dyskotece i wyjazdach z różnymi laskami. Nie obchodziło go, że ja też jestem dziewczyną i nie bardzo mi się podobają tego typu opowieści. Teraz słucham co robił w weekend z “kobietą swojego życia” i o tym jaki kolor ścian planują w łazience.
    Punkt 6: chyba każdy facet ma problem z włożeniem talerzyka do zlewu. Niektórzy do nawet potrafią położyć koło zlewu, ale nie do środka. Pewnie to jakiś nadludzki wysiłek przekraczający ich ograniczone możliwości 😛
    Punkt 7: znów jestem facetem 😛 Bieżnik to taki obrusik, filtrator to “to coś od filtra”, pochłaniacz zapachów “to to do lodówki”. U mnie w domu inne nazwy nie funkcjonują 😉

    Pozdrawiam 🙂

  6. haha, o jakże to prawdziwe 🙂 choć akurat mój mąż bardzo często zajmuje się kwiatkami, płaceniem rachunków, a od zakupów jestem ja (więc problemu ze śmietaną nie ma 😛 ), to ciągle słyszy te głosy dobiegające raz z sypialni, innym razem z kuchni albo łazienki… no chyba nigdy nie nauczy się nie wkładać pustej butelki po mleku do lodówki…. 🙂
    PS. Nominowałam Cię do blogowej (nieobowiązkowej) akcji: Liebster Blog Award 🙂 szczegóły u mnie http://subiektywna-ja.blog.pl/2015/05/21/liebster-blog-award/

    • Igrek ostatnio pomagał w przesadzaniu kwiatków – dwa umierają, zupełnie nie wiem dlaczego 😀 Głosy to oni wszyscy słyszą 😀

  7. Podoba mi się! 😀 Ale to temat rzeka, pewnie jeszcze wiele takich punktów można by napisać!
    Czekam na przemyślenia od drugiej strony, kobiecej. “Gdy podejmujemy decyzje że chcemy prać nie tylko swoje skarpetki….”
    Buźka:*

    • Oczywiście, że to temat rzeka 😛
      Przemyślenia drugiej strony czyli ‘Kobiecym okiem’ również będą, a jakże!
      Całuję ;*

  8. Hm… wpis prowokujący do zastanowienia się nad wieloma rzeczami…
    Powiem krótko, jestem kobietą, kwiatków nie znoszę, najchętniej bym wszystkie wyrzuciła, niech sobie rosną w ogrodzie, ale niekoniecznie na moim parapecie.
    Co do reszty, fakt, zgrzyty w związkach się zdarzają, często o jakieś drobnostki, które dla drugiej strony drobnostkami nie są, ale coś jednak sprawia, że się ludzie łączą, no i to jest takie super, że mimo wszystko potrafią być razem 🙂
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *