Matka Torpeda
Matka Torpeda

Mam masę cierpliwości, a jak się skończy to mam jeszcze kilka patelni w szafce – czyli zmiana życia kobiety po zamieszkaniu z facetem.

1. Intymność – to słowo przestaje istnieć. Do tej pory byłaś w stanie udawać, że robienie kupy Cię nie dotyczy, a Twój facet był święcie przekonany, że Twoje gazy pachną lawendą o poranku. No nie pachną, a co gorsza jest jedna łazienka. Nadchodzi kumulacja i zwolnienie blokady, a łazienkę wypełnia smrodek. No dobra, smród po prostu. Bierzesz odświeżacz czyli niezbędnik każdej łazienki i uwalniasz zapach leśny w łazience. O wiele lepiej, teraz pachnie gównem w lesie.
Za pierwszym razem może i się krępujesz, lecz przy kolejnym “Żeby po babie tak śmierdziało” nie zwracasz uwagi na komentarze faceta.

2. Tefałek – zawsze oglądałaś to co chcesz. W końcu płaciłaś za abonament więc do samego świtu mogłaś śmiać się na idiotycznej komedii romantycznej, albo oglądać ten sam film po raz 4856. Dziś wiesz co to pasek klinowy, jak można podrasować silnik w golfie i dlaczego trzeba przepychać zawory w samochodzie. W końcu oglądanie programów motoryzacyjnych jednym okiem – robi swoje.

3. Cierpliwość – do tej pory miałaś siebie za wzór cierpliwości, anioła w ludzkiej postaci. Po czasie dochodzi do Ciebie, że jesteś choleryczką albo wariatką. Powtarzasz po raz n-ty “śmieci”, “talerz” – zero reakcji. Zaczynasz gadać sama do siebie, pod nosem. Kolejnym etapem będzie wyrywanie włosów, a potem to już z górki – kiwanie się na krześle w tył i w przód, kaftan i zero klamek.

4. Depilacja – zanim zamieszkaliście razem, nogi depilowałaś zawzięcie. Musiały być idealne niczym pupa niemowlaka. W końcu jesteś bjuti i emejzing dla niego. Teraz z Tobą mieszka, faken – jak do tego doszło ? Dzisiaj jest ten dzień, kiedy depilacja nóg to zło konieczne. Nie chce Ci się nic więc kładziesz się do wyrka z iglakami na nogach. Komentarz drugiej połówki ucinasz krótko: “Jak Ci się nie podoba to śpij na podłodze”

5. Gotowanie – no ile taka kobieta zje? no ile ? no jak wróbelek. Na sterydach. Zmodyfikowany wróbelek. Ja na ten przykład zjem tyle co kot napłakał. O ile kot płakał przez 5 lat. Szczęście moje, że Igrek również kocha jeść/żreć/pochłaniać/konsumować. Więc kombinujesz takiemu łonemu, żeby smacznie było i co słyszysz?
‘Nieeee, kalafior do zupy? nieee’ , ‘ryż z warzywami ? fujjj nieeeee’ – dostajesz palpitacji żołądka bo masz ochotę na warzywa, ale masz pecha. Związałaś się z mięsożercą i po raz n-ty robisz mięso. O kalafiorze, warzywach, ryżu – zapomnij.

6. Bycie seksi –  Za czasów spotykania się byłaś niczym Sindy Krałford na okładkach. Teraz on już wie, że jesteś seksi więc bez problemu naginasz w domu ‘po domowemu’. Od momentu przekroczenia progu mieszkania, następuje: Bibik, stara bluzka i noł mejkap and wolność dla cycków. Wiadomo, że twarz oddycha bez mejk apu, wiadomo, że cyckom lżej bez stanika więc w czym problem? Mieszkasz z nim, a On Cię kocha za schabowe. Wniosek ? Wszyscy szczęśliwi.

7. Codziennie uczysz się czegoś nowego – Białe skarpetki są białe. Dopóki nie zamieszkasz z facetem. Wtedy okazuje się, że one są niczym kameleon, zmieniają barwę na jaką tylko chcesz! Dochodzi do Ciebie również, że jego ‘5 minut z kolegami’ to tyle samo co Twoje: ‘kochanie, jeszcze 5 minut i wychodzę z łazienki’. Dowiadujesz się, że nie ma uniwersalnego śrubokręta. Musi być ich 568459561985, a każdy służy do czegoś innego. Kiedy będziesz potrzebowała, akurat takiego śrubokręta jak chcesz –  nie będzie.

8. Pająki – do tej pory, znajdując pająka w mieszkaniu Twoim wyjściem było spalenie mieszkania albo wyprowadzenie się jak najdalej. Teraz masz to udogodnienie – FACETA. Krzyczysz, że ma natychmiast przyjść w miejsce gdzie zlokalizowałaś to paskudztwo i musi to zlikwidować natychmiastowo. Na wszelki wypadek pakujesz już swoje walizki. Pająk nie żyje, facet czuje się bohaterem, a Ty czujesz ulgę i wyciągasz ubrania z walizek. Oszczędzasz sobie nerwów, obrzydzenia i spalenia mieszkania.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

32 Responses

  1. Serio, serio. Też nie wierzyłam, aż spróbowałam, bardziej czuć swąd palonego drewienka, niż inne niepożądane zapaszki 😀
    Wosk jest dość bolesnym doświadczeniem, jednak ja się szoruję szorstką rękawicą, również w okolicach bikini (ajj, wiem, boliiii…) i skóra się i przyzwyczaiła, i uodporniła na ból. Czasem wyskoczy jakaś krostka ale to pojedynczo a nie ten batalion po goleniu.
    No Hrabia, Hrabia mi się trafił 😉
    Ale jak narozrabia, to zostaje Majstrem Biedą.
    Całusy!

  2. Punkt 1. Zapałki. Trzymam w łazience zapałki i za każdym mocno nielawendowym zapaszkosmrodkiem, wypalam do połowy zapałkę i… TADAM! To działa!
    Efekt gówna w lesie wywołuje dodatkowe atrakcje – żołądek (a w zasadzie jego treść) też chce brać udział w zabawie 🙁
    Punkt 4. Wosk. Efekt super i dość trwały, odrosty są mięciutkie, z czasem coraz rzadsze i cieńsze. Dla mnie to wersja dla leniwych, co baaardzo mi odpowiada.
    Śrubokręty. Hmmmm…. To mnie trzeba było dokupić kilka, bo Hrabia miał jeden do wszystkiego a w razie potrzeby chwytał się za noże. Zgroza!
    Na szczęście jest roślinożercą, więc mięsko jadamy w symbolicznych ilościach, bardziej dla dodania smaku, niż danie główne.
    Hrabia jest lekkim pedantem, staram się z całych sił (a wprawę też mam :p) wyplenić z Niego tę wadę.
    Po kilku latach widać efekty – potrafi rzucić płaszcz na łóżko i ten płaszcz może tam leżeć NAWET godzinę!
    Smieci sam wynosi i gotować lubi i potrafi – SKARB mi się trafił, no PEREŁEK przed wieprzkiem, rzekłabym 😉
    Reszta

    • Ty tak serio z tą zapałką? 😛
      Wosku nigdy nie próbowałam, jedynie depilator, ale odpadł na starcie ;P

      “Hrabia” – padłam! 😀

  3. O jak dobrze, że mój ślubny z tych dino co to jednak jarzynki papusiają grzecznie bo bym chyba nie odpuściła tylko do mamusi na obiadek wysłała 🙂 Świetny wpis i cieszę się, że przypadkowo do Ciebie trafiłam bo humor przed snem mam murowany 🙂 Mój mąż przyjmuję zasadę, że kłaczyska wycierają się od spodni więc na zarośla nie narzeka i czasem ma mniejsze niż ja 🙂

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. mam trochę jarzynowej, mogę się podzielić ;D
    Och, jakie to prawdziwe, zwłaszcza te skarpety, ja bym jeszcze dodała, że w niektórych przypadkach one się przemieszczają, jedna w salonie, druga w łazience 😀
    Buziaki!

  5. Znów się chichram pod nosem czytając Twój tekst i jednocześnie czuję, że moja osobowość została zaburzona, bo 3 punkty spowodowały, że znów poczułam się jak facet.
    Punkt 8: w pająki celuje się laczkiem i po kłopocie. A jak jest w wannie to z prysznica 😛
    Punkt 7: znam dwa rodzaje śrubokrętów i wiem, że są ich różne rozmiary. Nawet potrafię się nimi posługiwać 😉 Powiem więcej, jak miałam 5 lat to pomagałam tacie kłaść boazerię w domu i nosiłam mu deski 🙂
    Punkt 6: wystarczy przyjść do mnie w dzień wolny i spokojnie zobaczyć w dresiku i wersji “noł mejkap”. Niczym facet nie przywiązuje do tego wagi jeśli cały dzień spędzam w domu, więc jest paru mężczyzn, którzy mnie taką widzieli.
    Aż się boję jaki będzie kolejny tekst 🙂

    Pozdrawiam ;*

    • Spokojnie, wszystko z przymrużeniem oka 😉 Też ‘trochę’ znam się na śrubokrętach. W pająki też kiedyś celowałam laczkiem, ale jak nie trafiłam, a skubaniec naginał szybko i traciłam go z oczu – o zgrozo, miałam ochotę spalić mieszkanie 😀

      Całuję ;*

  6. Nigdy nie zapomnę naszego pierwszego “Zajęte!” – Nie szkodzi” i jego zdziwienia, że kobiety też robią kupę. Perfidnie! trafił mi się facet, co myślał, że aniołki do nieba z jelit wprost zabierają 😀

    Kocham Cię za ten cykl i za to, że przypomniałaś mi słowo “naginasz” w kontekście przemieszczania się. Du ju mery mi? <3

  7. Oba wpisy to temat rzeka 😉 odpisałaś to jednak swietnie!! 🙂 punkt pierwszy najbardziej przypadł mi do gustu 😉 po pięciu latach wspólnego mieszkania już nic mnie nie zdziwi 😉 a włosy na nogach? Haha czasami gole dopiero wtedy, gdy w łóżku nie umiem już rozróżnić czy noga jest moja czy męża ;p zawsze mówię- na owłosionych spodnie się lepiej trzymają! 😉

  8. Że siostry to pikuś (PAN Pikuś),normalnie bliźniaczki 😀
    Prawda,cała prawda i tylko prawda!
    Ja już śnię normalnie o sosiku koperkowym ale jak zrobić skoro Tyranosaurus się drze ” a co ja,królik???,ja takiego zielonego nie lubię”.No i żegnaj obiadku.

  9. Iksina, normalnie kocham Cie za te Twoje wpisy 🙂
    Żeby nie było tez się ujawniam po raz pierwszy i jak zawsze – śmieję się do łez z tej prawdy o nas wszystkich 🙂

  10. Hahaha usmialam sie setnie 🙂 ale w tym prawdy !:) swietnie to ujelas 🙂 pozdrawiam cieplo – zona od 22 lat !:)
    uposledzona.blogujaca.pl

  11. Witam. Czytam Twojego bloga już od 3 miesięcy, ale pierwszy raz coś napiszę. Jesteś niesamowita! Każdego dnia czekam z niecierpliwością aż coś napiszesz. Jakbyś pisała o mnie i moim już mężu. To wszystko jest takie prawdziwe, oczywiście z przymrużeniem oka 😉 Twój sposób pisania jest rozwalający i mega pozytywny. Kłaniam się w pół 🙂 Oba teksty “męskim okiem” i “kobiecym okiem” dla mnie mistrzostwo. Uwielbiam Cię czytać. Poprawiasz mi humor!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *