Matka Torpeda
Matka Torpeda

Jazda próbna – przedślubna.

Wszem i wobec, wszerz i wzdłuż głosiliśmy wraz z Igrekowatym, że ślub nam nie potrzebny. Do niczego.
Nam jest dobrze tak jak jest, koleżankujemy się ze sobą i nawet nam to wychodzi. Ewentualne siniaki na ciele po ostrej kłótni staramy się ukrywać, a krzyki w mieszkaniu maskujemy ciągłym spuszczaniem wody w toalecie…

“A Ty wiesz, że kuzynka Jagoda za mąż wychodzi ?” – Za MONŻ? jak to? Ona? mąż? rodzina? Przecież ona od chłopów na kilometry długie zwiewała. Złapała jednego powiedziała, że ślub im nie potrzebny i siedzieli miliony lat świetlnych.

“A i kuzynek Paweł za miesiąc już będzie zaobrączkowany”

Przy okazji niedzielnego obiadu, teściowa przedstawiła przy stole grafik imprez rodzinnych na ten i przyszły rok. Same wesela. Matko i córko..

W sumie… w urzędzie by mógł za mnie Igrek załatwiać. Nazwisko mam trudne to i bym na łatwiejsze przeszła. Pierścionki dwa nowe by na palce doszły..

– Igrek chodź no tu na chwile
– ?
– Ślubu byś ze mną nie chciał wziąć?
– Nie no spoko. Powiedz tylko kiedy i gdzie mam przyjść.

Teściowa – specjalistka wszelakich dziedzin przemówiła:
” Pary, które mieszkają ze sobą przed ślubem częściej się rozwodzą” – no tak, internetowe mądrości. Trzeba z teściem zagadać żeby jej internety odłączył. Czyli jak nie weźmiemy ślubu to się nie rozwiedziemy? A to szprytne z nas bestie!

Przecież po ślubie dużo się zmieni…
Skarpetek już nie będzie rozrzucał facet. Tylko MĄŻ!
Wkurzać mnie nie będzie facet. Tylko MĄŻ!
To co przeszkadzało mi do tej pory w moim facecie – teraz będzie przeszkadzać mi w moim mężu..

Po krótkiej rozmowie, naradzie i obradach. Po moim płaczu, rękoczynach i wyrzucaniu jego koszulek z szafek – doszło do tego, że Igrek stworzy nowy program telewizyjny.
“Igrek szuka żony” – priorytety tego łonego to: a żeby mi gołąbki umiała zrobić, a i schabowe też.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

25 Responses

  1. Kiedyś o tym myślałam i stwierdziłam, że po ślubie to tylko nazwisko się zmienia i łatwiej kredyt wziąć. Bo przecież razem to się jeszcze przed ślubem mieszka.
    A w moim przypadku to się chyba tylko ten kredy zmieni, bo mam zbyt ładne nazwisko żeby je zmieniać. Oczywiście o ile wogóle znajdę takiego co będzie chciał ze mną wziąć ten ślub 😛

  2. Iksina, moja mama świetnie powiedziała, przed naszym przed ślubem: “Ja Wam, dobrze radzę, róbcie co chcecie”. To chyba najlepsza rad, co zrobisz, zależy tylko od Ciebie i Igreka (trochę), i z tym będziecie żyć. Podpowiem, że tak samo dużo jest “za”, co i “przeciw”. Tyle tylko, że smutki dzieli się na dwoje, a radości mnoży – to cała matematyka. Niedawno jeden z moich współpracowników brał ślub. Po powrocie do pracy spytałem Krzyśka: jak tam w małżeństwie? Krzysiu podumał i powiedział: wszystko tak samo, tylko rzadziej.(Ups!)

  3. Łoj to ja się wypowiem jako ta wielka stażem 🙂 Jestem już po ślubie 19 lat. Na tyle dużo, żebyśmy przeżyli już ze dwa kryzysy w tym jeden poważniejszy i by w związek wdarła się nuda i rutyna. No cóż wiem, że sprawy muszę wziąć w swoje łapy bo może być na prawdę dużo gorzej ale do rzeczy.

    Znam dużo par, które będąc ze sobą długie lata w luźnym związku rozpadały się. Bywało też tak, że i rozwody były zaraz po tym jak się młodzi po 10 latach znajomości postanowili złączyć złotym krążkiem. My z wężem znaliśmy się półtorej roku zanim zdecydowałam się zmienić nazwisko 🙂
    Osobiście nie mam nic przeciwko luźnym związkom ale uważam jednak, że gdy mieszka się już razem i pracuje na tzw. swoje, a do tego pojawią się jeszcze dzieci to pasowałoby to jakoś prawnie uregulować żeby potem jakichś problemów nie było co to nieraz się słyszy w mediach.

    A tak na marginesie ślub ogólnie jest fajny. Biała suknia i ta ceremonia cała oraz dzień, w którym jest się najważniejszym ludziem w życiu. Myślę, że warto jest przeżyć coś takiego ale jeżeli ktoś nie jest do końca przekonany to nic na siłę. Można wtedy sam cywilny wziąć i już.

    Tak sobie jeszcze myślę, że luźny związek może się rozpaść z byle błahostki ot koniec i każdy idzie w swoja stronę bez żadnych zobowiązań, a w małżeństwie to już jednak nie jest to takie proste i istnieją większe szanse na kompromis i ugodowe rozwiązanie problemu.

    Pomyślcie młodzi nad tym co Wam “stara” babka naklepała 😉

    • Na rozpad związku chyba nie ma reguły. Obojętnie czy jest ślub czy go nie ma. Z drugiej strony jeśli ludzie się kochają to zawsze będą walczyć o związek – bez względu czy pod jednym nazwiskiem czy pod różnymi nazwiskami 😉
      Jeśli chodzi o prawne uregulowanie – jak najbardziej się zgadzam. Właśnie w takich sytuacjach ślub jest potrzebny.

      Ps. Uwielbiam małżeństwa z długim stażem! 😉 Jesteście niesamowici!

      • A dziękuję bardzo sama nie wierzę, że to już tyle lat minęło. Mnie się wydaje jakby to było całkiem niedawno.

        Właśnie z tą walką o związek bywa różnie. Z mojego doświadczenia i punktu widzenia jest tak, że gdybyśmy nie byli małżeństwem to nie wiem czy byśmy do tej pory przetrwali razem. Dużo mieliśmy w swoim małżeństwie przeciwności losu lecz jednak to, ze jesteśmy rodziną przed Bogiem jakoś tak nas trzymało przy sobie. Wiem i czuję to, że to przeznaczenie iż jesteśmy razem ale gdy byliśmy jeszcze w luźnym związku to bywało tak, że z powodu drobnych niedomówień rozstawaliśmy się kilkukrotnie lecz potem po niedługim czasie wracaliśmy do siebie. Teraz się posprzeczamy czy mamy ciche chwile ale jednak jesteśmy ze sobą cały czas i wiemy to, że jedno bez drugiego długo by nie wytrzymało 🙂
        No cóż zdania i opinie są oczywiście różne to zrozumiałe. Moje wynika z długoletniej obserwacji swojego związku i u znajomych czy rodziny.

    • Ja “swój”dzień miałam bez białej sukni,welona,organów( batmanom mówię stanowcze “nie”).tylko w USC,w sukience kolorze blue,gości szt.4 plus teściowa (teściowa nie ludź to i nie gość,to odrębny gatunek 😀 ). Zajebiste,naprawdę mega to jest składanie przysięgi,to jest magia.I czasem ona trwa wiele lat,czasem się rozmywa-to już zależy od ludzi. A zmiana nazwiska-no cóż,trzeba się nauczyć nowego ładnego podpisu 😀

  4. To Ty w sumie chcesz czy nie chcesz? 🙂
    bo mnie się tak wydaje, że im więcej się slucha o tych ślubach tym bardziej się chce.. i już nachodzi taka ochota, że by się brało 🙂 ale z drugiej strony.. eee tam.. dobrze jest jak jest 🙂
    tylko najgorsze jak ludzie zaczynają wkurzać i się pchać. “A czego to, a jak to, a po co, dlaczego nie, dlaczego tak, trudne sprawy, szpital i pielęgniarki”
    uh!
    🙂
    ale Ty masz zajebisty styl pisania. Nieraz aż muszę przestać na chwilę i przepuścić to przez swoje zwoje, żeby ogarnąć 😛
    buźka 🙂

    • Ja w sumie sama nie wiem czy chce. Jest dobrze tak jak jest, ale są i dni kiedy fajnie by było mieć obrączkę. Ot, myślenie kobiety 😀

  5. Przepraszam,ze nie na temat ale szukam info na temat blogu pt beznadziejneprzypadkipaniS. Wiem, ze kiedys paniS sie tu wypowiadala ale nagle z dnia na dzien jej blog po prostu zniknal. Zastanawiam sie co sie z nia stalo. Czy ktos cos wie? Szukam wszedzie ale nie moge znalezc wiec postanowilam dac ogloszenie na blogach, ktore obie odwiedzamy choc ja sie zazwyczaj nie ujawniam. Jestem tzw cicha wielbicielka 🙂
    Co do slubu to wiele sie nie zmienia, jest podobnie przed I po z jednym wyjatkiem : rozstania po slubie sa bardziej skomplikowane I drozsze niz przed 😀

  6. Ja mam wielu znajomych mieszkających bez ślubu, są szczęśliwi i potrafią się dogadać. Mój tato jest człowiekiem, który nie wyobraża sobie, żeby jego córki ślubu nie miały, bo on go wziął i tak według niego powinien wyglądać świat.
    No, ale to, że on tak myśli nie oznacza, że jego dzieci się do tego stosują 🙂
    Moja siostra ślubu z facetem nie ma, a ojciec nadal ją kocha 🙂 może kiedyś będzie, a może nie, ale skoro jest im dobrze i są szczęśliwi, to po co coś zmieniać.
    Pozdrawiam!

  7. Iksina,TY no nie znikaj bez zapowiedzi bo mi pikawa stanie 😀
    Już jeden z poczytnych blogów opuścił tenże zakontek(pis.celowa) i z szoku do teraz wyjść nie mogę.
    A co do “nie facet tylko MONŻ” to fakt,całkiem inna postać rzeczy się ma.O ile u faceta tolerowałam pewne niedociągnięcia to u męża już rady nie dałam 😀
    No bo jak to?Że jak? Że zmywać nie potrafi? Naumie się byle z dala od moich kochanych kubeczków,resztę może wyrżnąć w pień,kupi nowe 😀
    Nie wie gdzie pralka? Aaa i że skarpety tam same nie trafią? Strzałki na podłodze zrobię i chłopina drogę znajdzie 😀
    A że ja z tych onych twardawych jestem to doczekałam się śniadań,czasem kolacji,surówek do obiadu a i uczy się piec ciasta-o dziwo dobre wychodzą.
    Całuski *****

  8. Haha, ja przez pierwszy miesiąc po ślubie byłam podekscytowana. Ciągle myślałam tylko o tym, że mam już męża 😉 po miesiącu wszystko wróciło do normy. Chyba nie widzę żadnej różnicy pomiędzy tym co było kiedyś, a jest teraz 😉 no oprócz mojego nazwiska i obrączki na palcu 😉 no i zamiast ” Rybko” częściej mówię “mężu mój” 🙂 Taka diametralna zmiana 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *