Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kiedy powiesz magiczne “TAK, wyjdę za Ciebie”

Za siedmioma górami, za ośmioma lasami. Za czwartą rzeką i pierwszym stawem. Na skraju leśnej łąki między bratkami, a supermarketem stała sobie chatka. Pomieszkiwali w niej kobieta i mężczyzna według starej zasady. Żadnej nowoczesności w tej bajce nie będzie..

Kobita duszyczka dobra – najszczęśliwszą była. Żadnego cellulitu nie posiadała, włosy zawsze lśniące i zdrowe czesała. Nadmiernych kilogramów kobieta nie znała – jędrność i sprężystość od wielu lat posiadała. Okres co miesięczny – bezboleśnie obchodziła, a PMS-em twardo gardziła.
Bonus: Nie obżerała się jak dzika świnia przed okresem i nie gromadziła trzykilowej wody w organizmie.

Facet zaś dobroduszny i męski – ratował kobietę z każdej klęski. Każdego poranka wyruszał na swym osiołku, mówiąc: “Zaparzę Ci kawę prosto z kolumbijskich ziaren, aniołku!”. Wyglądem przypominał istnego herkulesa na naturalnym zakwasie choć pakował na siłce trochę – w międzyczasie. Co wieczór podziwiał wdzięki swej kobiety przy blasku księżyca i nie straszna mu była nawet najgorsza śnieżyca.
Dodatkowy bonus: nigdy nie zasypiał po seksie.

Po każdym wielogodzinnym seksie przypominającym akty seksualne prosto z najlepszych pornoli – pytał się troskliwie mąż czy nic ją nie boli. Sypał komplementami jak asami z rękawa, ahh miłość ich była cudnie słodkawa!

Pewnego poranka widok z ich leśnej chatki rozpościerał się cudny – wszak był to teren całkiem bezludny.
Kaczki na stawie – goniły żurawie. Łabędzie skrzydła w serduszka się układały, a ptaki swym śpiewem uroku dodawały. Na kolano przycupnął jegomość cudny i zdecydował się na krok arcytrudny:
” Czy wyjdziesz za mnie?” – zapytał kobietę.
– “Tak, mój miły! Ahh wyjdę za Ciebie, Ja wyjdę!” – już czuła podnietę.

*

A będzie dwa lata po ślubie jak kobieta budzi się rankiem…

Chatka już nie przypomina leśnego azylu tylko starą, śmierdzącą ruderę z zepsutą szafką w kuchni. O naprawę doprosić się już drugi miesiąc kobieta nie może. Słońce zaszło, a chmury ciężkie i ciemne zawisły nad chatkowym kominem.
Zaparza sobie kobieta najtańszą kawę z supermarketu bo mężu osiołka sprzedał szwagrowi za dwa browary + półlitrową flaszkę i nie ma na czym po ziarna pomykać (a przed dziesiątym jest to i PINIENDZY brak).
Z obrzydzeniem spogląda kobieta na sto kilowe cielsko w łóżku – bojler od browarów urósł szybciej niż sadzonki w ogrodzie.
Przemyślenia nad związkiem przyszły szybciej niż co miesięczny okres – gdzie się podział ten cudny mężczyzna z którym byłam przed ślubem?
Cóż.. seks zastąpiły pajęczyny między kobiecymi nogami.
Leśna chatka zamieniła się w ruderę bo mąż za remont zabiera się już dwa lata.
Ciało herkulesa wypełniły browary z pobliskiego supermarketu to i bebzol urósł.
Śpiew ptaków o poranku zastąpiły mężowskie pierdnięcia i beknięcia, a miłość?
Miłość odeszła wraz z unoszącym się smrodem..

I żyli długo, aż do emerytury, której nie dożyli.

*
Marta przypomniała sobie o tej bajce w momencie kiedy Kamil przycupnął na kolano i wyjąkał:
– Wyjdziesz za mnie ?

Marta nie zgodziła się na propozycję za mąż pójścia. I żyła sobie długo i szczęśliwie. Nie musiała zbierać po nikim skarpet, gotować obiadów i prosić się o przybicie gwoździa, a wibratorem skutecznie usuwała pajęczyny między nogami.
Ostatecznie, właśnie to wydawało jej się lepszym wyjściem niż wyjście za mąż.

KOOOOOONIEC!

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

33 Responses

  1. Podpisuję się obydwiema ręcami pod tym co napisali Waldek, Ania, Kara, arabeska48 🙂
    Myślę też ba nawet jestem pewna obserwując siebie, ślubnego czy innych, że z wiekiem ludzie się zmieniają i może to nie ślub, a fakt, że jesteśmy coraz starsi, dojrzalsi emocjonalnie i zmieniają nam się poglądy na życie. Pytanie jak bardzo potrafimy być cierpliwi i na ile kompromisów jesteśmy gotowi przymknąć oko.
    Czasem u osób, które długo były same też w związku jest trudniej bo tak na prawdę trzeba nauczyć się żyć z drugim obcym człowiekiem 24 godziny na dobę, a to już jest lada wyzwanie zwłaszcza gdy mamy swoje przyzwyczajenia i przekonania życiowe.

    Ściskam mocno

  2. Z naleśnikiem, to taki tam żarcik, sam jestem pierwszym mężem (może ostatnim?). Jak zauważam, w związkach, po prostu, nie ma zasad, każdy to osobna historia, każdy to inna bajka. Mam “szczęśliwą” rękę do świadkowania, jak byłem świadkiem na ślubie, to do roku był rozwód. Cztery rozwody wystarczył, żeby znajomi przestali mnie prosić o takie “przysługi”. Tą złą passę rozpoczął mój przyjaciel Jacek. Mieszkali ze sobą dwa – trzy lata, chyba dobrze się poznali, zdecydowali się na ślub. Po roku rozwód i żyją ze sobą nadal, i tak od 29 lat. Obchodzą rocznicę rozwodu, nie ślubu. Są nieźle popaprani, ale oboje są artystami, “malarz – rysownik” i aktorka. Ciekawą przyczynę rozwodu podaje Jacek: nie potrafili uszanować swojej prywatności, Jacek nie mógł iść sam z kumplami na piwo, Jola nie mogła z koleżankami iść na miasto – zawsze razem. Przyczyna podawana przez jolkę: przestał się starać, “uznał, że już mnie ma…”

    • Życzę Ci abyś był również ostatnim (choć to dziwnie brzmi 😀 )
      No przecież padłam jak przeczytałam Twój komentarz – rocznica rozwodu ? MOŻNA? MOŻNA! wszystko można. Bo taka prawda, że ludzie sami sobie układają życie według swoich niejasnych zasad, które sprawdzają się tylko dla nich. Jak to mówią “ze sobą źle – bez siebie jeszcze gorzej” 😉
      Rodzynku nasz blogowy – UWIELBIAM TWOJE KOMENTARZE!

  3. Matko,jak dobrze że mój mąż przed ślubem miał okazję do pooglądania mnie sobie z trzciną na nogach,włosach nie umytych 5 min przed spotkaniem,z gorączką i kapiącym nosem 😀
    Choć to fakt,że “po” wychodzą na światło dzienne takie różne dziwne.

  4. No cóż, to nie bajka, ale życie! 🙂
    Co prawda miłość z czasem dojrzewa i staję się inna, ale jeśli ludzie się kochają to ta zmiana z pewnością nie jest tak radykalna. My po po prostu niektórych rzeczy nie zauważamy lub nie chcemy zauważać przed ślubem! 😉

    • Też mi się tak wydaje, że sami idealizujemy i to co przed ślubem nie przeszkadza – po ślubie staje się ogromnym problemem.

  5. Smutna ta bajka, ale nie wiem czy prawdziwa. Tak naprawdę to bywa różnie. Raz lepiej po ślubie, raz lepiej przed.A w trzecim przypadku tak samo przed i po. Ja uważam ,że aby uniknąć rozczarowania po ślubie, trzeba się bardzo dobrze poznać przed i dużo rozmawiać o swoich oczekiwaniach wobec życia i partnera .
    pozdrawiam gorąco:)

  6. Witaj
    Bajka, a jednak nie bajka…
    może śmiesznawa, ale jednak smutna. ona i on budują wspólnie, miłość motylkowo-ptaszkowa zmienia się w tą głęboką, cudowną więź…musimy w to wierzyć, bo jak inaczej..
    niestety jest jak widzimy dookoła nas. I one piękne i pachnące zmieniają się w babsztyle, zarastające pajęczyną.przecież je znamy, prawda?
    a ze skarpetkami można żyć, zgrzytając zębami, ale można…oni tylko znaczą teren…
    przy kawie i dymku serdecznie pozdrawiam 😀

  7. Heh , interesująca bajka ;} też czasem mawiam tak ” bajka” na coś, lub że ” nie znam tej bajki ” , czyli byli ogólnie wyjątkowo dobrzy, z początku, ale pozory często mylą,a i nie raz trzeba ukrywać….jest iluś ok facetów , partner koleżanki jest na medal przykładowo, jako człowiek i jako partner, a ona jak i ja za dużo za trudnych doświadczeń i no,,,zniszczenia,,,choć osoba też dobra, wrażliwa , są i kobity – znałem kilka takich- co gorsze od wielu facetów….delikatnie mówiąc, zastanawiam się czy te sprawy orientacyjne homo * to może też to że ta sama płeć to mniej nieporozumień?Nie wiem jak to homo * mają i czemu….ale też te eksperymenty że ona i ona razem ćwir ćwir, albo “3”, bo może niektóre osoby tak temu właśnie że wielu facetów nie pojmuje wielu kobiet i odwrotnie….dużo różnic zwykle , obawy inne, tak czy siak zwykle obie strony, w sensie nie jedna osoba jest “winna”, pzdr

  8. Haha, pajęczyny między udami najlepsze! 🙂 czytam Twój post i zerkam na męża odkurzajacego dywan…. ojjj jak dobrze, że ja nie z tej bajki!! 😉 nawet kawę piję lepsza niż za czasów panieństwa bo tamta mężowi nie pasowała 😉 za to w szafie mam mniej ciuchów niż kiedyś bo teraz muszę schabowe kupować :p

  9. O matko…
    Chyba muszę to pokazać mojej siostrze 🙂
    Chociaż jej facet jest w porządku 🙂
    No ale właśnie – teraz jest, bo ślubu nie ma, jedynie pierścień wielgachny na palcu rzeczonej siostry 🙂
    Niech odwlekają jak najdłużej – wszak dzieci można mieć bez ślubu, a i szczęśliwym być też 🙂
    Pozdrawiam :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *