Matka Torpeda
Matka Torpeda

Wszyscy znają – nikt się nie przyznaje.

Wraz z rosnącym stężeniem alkoholu w krwi na każdej imprezie rośnie zapotrzebowanie na odgłos muzyki w tle.
Oczywiście na samym początku każdej szanującej się imprezy – kobiety wyglądają jak milion dolarów, a mężczyźni są opanowani i oszczędzają sobie głośnych odgłosów beknięcia.

Tematy toczą się etapowo:
Pierwszym krokiem imprezy jest hasło: “Co tam słychać” oraz nieśmiertelne: “Co pijemy?” Po czym następuje: “To dawaj Stefan skoczymy po flaszkę póki nocny jeszcze otwarty”
Wraz z kolejnym drinkiem, tematy napływają niczym woda ze spłuczki do kibla. No nie oszukujmy się, alkohol sam podsuwa tematy rozmów i nagle znajoma z którą nie zbyt lubisz rozmawiać – staje się powierniczką Twoich życiowych dramatów.

Wszyscy jesteście fanami muzyki poważnej, klasycznej ewentualnie radiowej. Każdy zna radiowe hity tejże dekady. Każdy zna Mozarta, Beethovena i muzykę z filmów romantycznych. Jako ludzie poważni, dorośli i trzeźwi – gardzicie muzyką disco polo.
JAK TEGO MOŻNA SŁUCHAĆ? Tekst bez sensu, rytm prosto z remizy. Ogólna kaszana bez cebuli w dodatku nie grillowana.

Następuje temat ogólny: Szyderstwo w levelu HARD z muzyki disco polo.
Każdy za przykład podaje nieśmiertelne “Ona tańczy dla mnie”, na kolejnej pozycji plasuje się “Jesteś szalona”, którą bezapelacyjnie gonią: “Majteczki w kropeczki”. Za pierwszą trójką ustawiają się w kolejce “Cztery osiemnastki” oraz Zenkowy hit “Dziewczyna z klubu Disco”. Wiadomo, po kilku drinach jesteście istnymi szpecami od gatunków muzyki wszelakiej.

Z disco polo wszyscy szydzą, wszyscy się śmieją i wszyscy tym gardzą – nie możecie być inni. Wszak muzyka, której słuchasz świadczy o Twojej inteligencji – bo ktoś kiedyś tak powiedział, a Ty w to wierzysz. Przecież w internecie podpisane było, że doszli do tego HAMERYKAŃSCY naukowcy. To tak musi być.

Każda szanująca się impreza musi mieć swoje etapy. Tak samo jak na każdej imprezie znajdzie się ktoś, kto :
Zawsze zasypia/zawsze mu się dźwiga, ale nie pójdzie do kibla tylko siedzi dalej w fotelu i wydaje dźwięki “kłyk” po czym macha ręką w stronę gości – pragnąc ich uspokoić, że opanuje to i się nie porzyga na dywan/ zna wszystkie dobre kawałki disco polo/pójdzie po kolejną flaszkę/kogo trzeba eskortować do domu (niepotrzebne skreślić)

Wyszły dwie półlitrowe, a nikt już nie wygląda jak milion dolarów tylko jak 5 złotych. Choćbyś chciała i miała makijaż permanentny, alkohol niestety nie dodaje Ci uroku. Ale jesteś po dwóch flaszkach więc masz to w dupie, a że dupę masz wielką to i dużo się zmieści. Alkohol buzuje w żyłach, krew tętni, serce trzepocze – czujesz to. Nadchodzi, zbliża się – chęć TAŃCOWANIA. Mąż Bożeny po alkoholu w Twoich oczach zyskuje. Staje się królem parkietu co zawsze udowadnia na weselach.

Szef imprezy, tudzież salonowy didżej – Ryszard człowiek orkiestra – odpala mjuzik, a wszyscy czują nadchodzące podniecenie “Gwiazdą”, którą wyśpiewuje specjalnie dla was Zenek z Akcentu. Nastąpił finał imprezy – disco polo i pijany densing w blokowym mieszkaniu. Kto by tam pamiętał, że dwie godziny wcześniej szydziliście z “Jesteś szalona”.
Rysiek ochoczo bierze żonę Halinę w obroty i wirują w metrach kwadratowych swojego mieszkania.

Zarówno Halina jak i Grażyna, tak samo jak Ryszard wraz z Romanem ochoczo podśpiewują “Co ja zrobiłem, że się ożeniłem” po czym dla rekompensaty zapodają iście weselny kawałek “Żono moja”. Bo disco polo nikt nie lubi, a słowa wszyscy znają.
Pod koniec imprezy wszyscy żegnając się w przedpokoju 2×2 stwierdzają, że wszyscy Polacy to jedna rodzina.

Z disco polo już tak jest – niby nie słuchasz, a na imprezie najgłośniej śpiewasz.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

20 Responses

  1. A nie zgodzę się! Ja nie słucham, nawet po pijaku niet. 😀
    Niestety słowa poznałam, uraczył mnie nimi mój ulubiony sąsiad z góry wielokrotnie. Nawet słuchanie muzyki na full przez słuchawki nie pomogło. 🙁

  2. Nie słucham na co dzień ale mam kilka kawałków, które budzą pewne wspomnienia i oczywiście szalonej potańcówki sobie bez tej muzyczki nie wyobrażam 🙂 Pamiętam jak moja miłość z podstawówki śpiewała mi “rzeki przepłynąłem, góry pokonałem wielkim lasem szedłem, nocy nie przespałem”……. 😉

  3. Ja zawsze mówię, że słucham rocka, chyba, że wesele czy inne remizowe imprezy to obowiązkowo disco polo. Nasz hit, jak zapewne i wielu innych par, to “jesteś szalona” wyśpiewywane przez Lubego w kierunku mym 😀

  4. Hmmm, narażę się może 🙂 ale ja disco polo jakoś nie trawię 🙂 Ale przyznaję się bez bicia do znajomości fragmentów co najmniej kilku kawałków, nawet i odśpiewać bym mogła, jakbym musiała 🙂 Powód prosty – na wszelkich imprezach stadnych i rodzinnych – królują 🙂 No bo faktycznie, jak wolę muzykę ciężką, tak nie wyobrażam sobie pląsów do Dimmu Borgir na przykład… 🙂 to już lepiej ten Czajkowski 🙂 chociaż lepszy pewnie Mozart, jak ktoś menuetem dysponuje, ewentualnie jakieś walce… aczkolwiek po sporej dawce napojów wyskokowych, większość ludu jest jak te walce, drogowe… co to uciekać z drogi przejazdu, jeśli życie miłe 🙂 Tak więc jak słucham rocka i metalu – bo lubię , tak bawić się – tylko pop i inna muzyka klubowa

    • Ile głów tyle gustów muzycznych. Ja słucham absolutnie wszystkiego – no może poza muzyką ciężką typu metal. To mnie jakoś nie przekonuje, ale jak kto lubi 😉
      “o sporej dawce napojów wyskokowych, większość ludu jest jak te walce, drogowe… co to uciekać z drogi przejazdu, jeśli życie miłe” hahahahahaha!

  5. A ze mną to jest tak, że nie słucham na codzień, ale mam takie kawałki, z którymi wiążą się moje najlepsze wspomnienia, “jesteś szalona” i “żono moja” na pewno do nich należą.
    Tych nowszych, czyli np. aleksandry, czy ona tańczy dla mnie, to już tak nie bardzo, ale jeśli komuś poprawiają humor, to niechaj słucha dowoli 🙂
    Właśnie to jest to, ilu ludzi tyle gustów muzycznych – szkoda, że mój wykładowca tego dzisiaj nie zrozumiał i stwierdził, że albo coś jest kiczem i my jesteśmy kiczowaci, bo coś kiczowatego robimy, albo coś jest ekstra i my jesteśmy ekstra bo to coś ekstra robimy/czytamy/słuchamy.
    Szkoda tylko, że to co on uważa za ekstra, ja na jego zajęciach nie mogę uważać za kicz…
    Buziaki :*

    • Otóż to! To co jeden uważa za kicz to dla innego coś ekstra dlatego nie rozumiem negowania innych osób. Jedni lubią zbierać znaczki, a inni stare opony – a każdy szczęśliwy 😉

  6. A ja się odrobinkę wyłamię i powiem, że owszem na wesele, potańcówkę itp. disco polo może być. Niestety na codzień nie dam rady słuchać, bo zwyczajnie mnie to męczy. Ciągle ten sam rytm, zbliżone słowa. Ale daleka jestem od negowania kogokokolwiek i czegokolwiek. Ilu ludzi tyle gustów 🙂

    • I to się chwali bo większość osób, która nie lubi tego rodzaju muzyki od razu szydzi z osób, które słuchają – czego kompletnie nie rozumiem.
      Każdy ma swój gust muzyczny 😉

  7. Jako że temat gatunku bliski sercu memu trzaskam komentarz pomimo mej ostatniej absencji.

    No chyba Ty! – to odnoszę się bezpośrednio do tytułu.

    Kobietom po alkoholu robi się “psia morda”. Dlatego nie polecam piwkowania przed makijażem. No i zdjęcia na fejska też na trzeźwo należy wykonywać. Proszę sobie zaobserwować drogie panie. Dwa piwka, kilka drinków/kieliszków i się robi “psia morda” (oczywiście mówię o twarzy w fazie spoczynku). Linię się rozmywają, zapadają, wory pogłębiają i obniżają, policzki zjeżdżają niżej… rozluźnienie mięśni twarzy = “PSIA MORDA”. Muszę opatentować tę nazwę. Swoją drogą to jedna z kluczowych teorii, którą wyniosłam ze studiów, zaraz po tym, że Czeczenia jest idealnym miejscem zagranicznych podróży, i że emocje związane z wyborami prezydenckimi wywołuje nieznajomość konstytucji.

    Od jakiejś godziny tłuczemy ze Stachulcem dobre szlagiery. Od “nikt na świecie”, przez “Izę z matiza” i “cały będę Twój” Toledo. I co zrobić, człowieniu, jak dziecięce dziąsło w uśmiechu ukazuje się, gdy słyszy pierwsze takty “oczu zielonych”?

    • “Psiej Mordy” nigdy nie słyszałam, ale fakt, że po alkoholu makijaż już nawet nie pomaga. Gęba jakaś taka nijaka się robi ;P

      Dziecie ma dziąsła w uśmiechu bo dobry mjuzik to podstawa, a nie smęty, smuty i inne pierdoły. Choć znając życie znalazłby się ktoś kto posądzi Cię o to, że psujesz dziecku gust muzyczny…

      ;*

  8. Dzień dobry
    Jak pięknie dzisiaj…
    ,,Jesteś szalona,,-lubię i podśpiewuję jak tylko usłyszę, do tańca rewelacja, a jak śpiewam to może o sobie??tak ma być,głośno, prosty tekst i jak ulał pasuje do wódeczki i imprez,bo i jak wywijać do Czajkowskiego(choć do Jeziora może…?)
    Przyznawać to się nie lubimy,ani do disco,ani jak głosujemy,do nieudanego związku,i do tryliona spraw…
    Matko z córką!jak ja dawno nigdzie nie byłam…tak się trochę sponiewierać,ah…
    pozdrawiam ślicznie.

    • Tutaj masz rację przyznawać się nie lubimy bo chcemy być jak “większość” – skoro większość nie słucha to ja też się nie przyznam.
      A ja się przyznaję otwarcie – lubię, śpiewam i podśpiewuję chętnie 😀

      Nie przejmuj się, też dawno nigdzie nie byłam 😉

  9. Haha, lata temu dokładnie tak było z zespołem “ich troje”. Nikt nie słuchał, a wszyscy znali 😉 ja tam lubię disco polo. W samochodzie mam kilka kawałków bo podróż bez tej muzyki z moją córką nie wchodzi w grę 😉 ona zna teksty wszystkich hitów 😉 taka anegdotka z wczoraj – jedziemy samochodem i leci nasz stały repertuar. Nagle córka zasnęła. Rozmawiam więc z mężem w najlepsze, pewni, że córka prześpi całą drogę. W tle zaczęła się piosenka”Ale ale Aleksandra…. ale ale ale ładna…”. Zaciętą rozmowę przerwał nam uroczy śpiew naszego zaspanego dziecka! Przecież nie można przespać takiego hitu! 😉

    • Mała od najmniejszego wie co dobre 😉 Również lubię disco polo. Nic tak jak muzyka nie poprawia humoru, nic tak jak disco polo nie poprawia humoru 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *