Matka Torpeda
Matka Torpeda

Poradnik: czyli jak zostać typowym Januszem na wakacjach.

Jak powszechnie wiadomo Typowy Janusz ma swój szanujący się zestaw:
– klapki kuboty/sandały
– do butów obowiązkowo skarpety po kolana
– reklamówka z biedronki
– wąs na którym zostają kawałki hotelowego jedzenia
– wiecznie wkurwiona mina

Typowy Janusz to nie określenie. To styl życia. Nie da się tego wyuczyć z tym trzeba się urodzić.

1. Typowy Janusz zawsze jest niezadowolony. Żarcie w hotelu za drogie/niedobre/nie polskie/nie takie jak ma być. Przy szwedzkim stole ma do wyboru wszystko czego gęba zapragnie, ale i tak jest źle.
“Oliwki?! Halina gdzie w Polsce na śniadanie oliwki jedzo?!”
Obojętnie czego nie podadzą – kubków smakowych Typowego Janusza i tak nie zadowolo.

2. Dobre bo polskie!
Odkładał cały rok na all inclusive albo skorzystał z last minute – nie ważne. W swojej podręcznej jednorazówce z biedronki zawsze ma zapas konserw, ogórki małosolne i salceson. Obrażony stwierdza, że nie będzie jadł zagranicznego żarcia bo niedobre, fuj i przede wszystkim NIE POLSKIE. Nie nęci go kosztowanie smaków zagranicznych bo miłością platoniczną obdarował bułkę z salcesonem w zestawie z ogórkiem małosolnym.

3. Czas wolny Typowego Janusza
Za namową żony Grażynki umiłowanej od 20 lat, spaceruje uliczkami. Zwiedza rynek, stare miasto i pobliskie plaże.
Oczywiście jest na NIE bo w Polsce tak samo tylko inaczej, a za darmo! Tutaj pinionse nie małe wyłożył, a nic specjalnego w starych, zabytkowych budowlach nie widzi.
Na rozemocjonowany głos żony “Janusz jak tu cudownie” odpowiada krótko “Chodź już, bo gorąco jak skurwysyn. Piwa bym się napił”

4. Alkohol
Kubki smakowo-alkoholowe Typowego Janusza na wakacjach są dość krytyczne. Wytrawne wina śmierdzą przetrawionym winogronem, a zagraniczna wódka to perfumy. Typowy jak powszechnie wiadomo preferuje czystą. Szczęście w nieszczęściu, że znalazł w pobliżu sklep gdzie zaopatrzył się w 10 najtańszych zagranicznych piw.
“A co sie bede! Cza próbować smaków zagranicy! Raz się żyje! Karpie kijem Grażynka!”
Na błagalne prośby żony “Januszek proszę Cię napij się wody” odpowiada krótko: “W wodzie to się ryby pie*dolą”

5. “Bierz bo zapłacone”
Czyli mój absolutny HIT HITÓW WSZELAKICH.
Typowy Janusz w restauracji zje wszystko choćby rzygać. Jeśli żona Grażyna nie daje rady i postanawia zostawić na talerzu trzy nitki makaronu + kawałek mięsa w sosie – Typowy Janusz prosi o zapakowanie.
“Grażyna co nie zjesz to zapakuj! Bedzie na droge!”
Z hotelowego pokoju zabiera mydełka, szamponiki, chusteczki nawilżane, a także czepki na głowę
“Zapłacone to biere!”

6. Kontakty międzynarodowe
Obojętnie czy mija Japończyka, Włocha czy Hiszpana – Typowy Janusz patrzy swoim groźnym wzrokiem spod wąsa i daje do zrozumienia, że nie pała sympatią do obcokrajowców.
Na “Have a nice day!” powiedziane przez starszego Japończyka, Typowy Janusz odpowiada zbulwersowany “do Polaka się po polsku mówi! a nie japońskie powiedzonka wtacza! Polskiego w szkole nie miałeś?”

Typowy Janusz istnieje. Miałam okazję “poznać”.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

22 Responses

  1. Rozbawiłaś mnie do łez! Zwłaszcza z tym zapłaconym 😉 nie raz widziałam jak ktoś pakuje plaster sera i piątkę z chleba w serwetki bo ze śniadania zostało 😉 ” a resztki z obiadu prosze zapakować to dla psa będzie”… taaaa dla psa 🙂 w tym roku Janusza jeszcze nie spotkałam bo odpoczywamy z dala od ludzi ale w swoim życiu już się naoglądałam 🙂 a japonki i skarpety to hit tych wakacji!!! A co! 🙂

    • Monika, nie żeby coś tego, ale ja też często dla psa biorę. Boże – jestem Typową Grażyną? :DDD
      Japonki i skarpety?! JAK?! ja się pytam – JAK!

  2. Iksina, a nie możecie zorganizować sobie takiego wyjazdu indywidualnie?
    My tak jeździmy do Turcji. Jedzenie jest tanie, przejazd superluksusowymi autokarami praktycznie darmo (700km za ok. 65PLN), ludzie niesamowicie życzliwi, ciepli, no i co najważniejsze, poznajesz kraj od środka a nie z perspektywy hotelowego okna.
    Na szczęście NIGDY jeszcze nie spotkaliśmy legendarnych Janusza i Haliny 😀
    Buziam cieplutko

  3. Iksina…
    po pierwsze – pisz że częściej no! Ileż można czekać:D Twoje posty są dla mnie taką odskocznią od życia codziennego, nieraz jak siedzę w pracy/w domu/w poczekalni i widzę – jest nowy post – to mam te 5 min tylko dla siebie, choćby świat się walił, ja się wyłączam i czytam .Chwila relaxu każdemu się należy!
    Po drugie….tak to już jest z tymi Januszami.Nieraz spotykamy ludzi o których zawsze myślało się, że istnieją tylko na filmach/w kreskówkach/ Tak groteskowi że aż! I człowiek aż się zastanawia na poważnie, jak można być takim…no takim śmiesznym ze swoim myśleniem! A jednak!

    Buziaki :*
    PS. z tym pisaniem – nie bierz do siebie, ja rozumiem że każdy zapracowany, zalatany i wogóle! Tak sobię tylko marudzę;) Pozdrawiam!

    • Ogromnie dziękuję za miłe słowa 😉
      Do tej pory mijałam ogrom “Typowych”, ale nie zwracałam na to uwagi. Teraz zderzyłam się z rzeczywistością 😛

      Całuję, wpadaj częściej ;*

  4. Oooooooo,istnieje,istnieje.
    Wersja damska też 😀
    A powiem Ci na uszko,że Typowemu nie tylko pod palmami słoneczko przypieka,wystarczy że wystawi swoje ogromne brzuszysko w “hawajskich majtasach” poza własne podwórko.Bo 200 metrów od domu to już pies inaczej szczeka,inna baba w spożywczaku,ulubionego piwa nie ma w lodówce – a uj z tym ,że ten sikacz nie jest w ŻADNEJ lodówce,pani “Marysia” jemu chłodziła SPECJALNIE.
    Normalnie nic,tylko zaprosić takiego na grilla i podać zeszłoroczne kiełbaski z takim ślicznym zielonym blaskiem 😀

    • Daj spokój czasami to nie dogodzisz choćby nie wiem co. Rozumiem, że coś nie przypasuje, ale żeby łazić i każdemu to pokazywać?
      Normalnie miałam ochotę już podejść i powiedzieć “jedź Pan do domu w cholerę jak jest tak źle!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *