Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kobiety nie mają wad…

… one mają hormony.

Jako płeć piękna i delikatna za razem – mamy styczność na co dzień z najzłośliwszą formą materii jaka istnieje.
Nie ma nic gorszego – no chyba, że moment w którym w domu brak czekolady. Od pierwszego do ostatniego dnia miesiąca buzuje w nas wszystko co możliwe: płacz/gniew/radość/melancholia/niekontrolowany śmiech/niechcemisizm/wrogość/empatia/oraz 150 innych gatunków uczuć (niepotrzebne skreślić)

Jeśli pomidor źle się kroi na początku miesiąca po prostu wzruszamy ramionami i kroimy dalej. Przecież kanapka i tak wyjdzie dobra bo co za znaczenie ma sposób krojenia pomidora?
ALE..
Jeśli pomidor źle się kroi w środku miesiąca mamy ochotę wyciągnąć piłę mechaniczną i z błogim uśmiechem zrobić z niewinnego pomidora keczup. Na ostro. Wymieniając noże w pile mechanicznej. Nawet jeśli ona nie ma noży. Koniec końców idź pan w cholerę. Nie chcę już tej kanapki, straciłam apetyt idę płakać nad swoim losem.

Buty stojące w przedpokoju – ich historia zmienia się wraz z dniem miesiąca.
Na początku po prostu stoją. Wzruszając ramionami bierzemy je w dłonie i chowamy do szafy, a sytuację uznajemy za zamkniętą.
Pod koniec miesiąca? Na widok stojących butów w przedpokoju dostajemy palpitacji macicy. Buty dostają kopa, właściciel dostaje dawkę krzyku na poziomie +80 volume. Zaczynamy się telepać i zastanawiamy się gdzie w swoim życiu popełniłyśmy błąd  wybierając za partnera życiowego faceta, który nawet butów po sobie nie potrafi schować?
Na pierwszy plan wchodzą myśli nad pozwem rozwodowym, z kim zostaną dzieci i jaka kwota alimentów byłaby satysfakcjonująca.
Mamy ochotę tak trzepnąć go w gzyms, że mu firany pospadają.

Bo na początku miesiąca jesteśmy piękne, uśmiechnięte, życzliwe i kochane. Wzór cnót i dobroci w pięknym opakowaniu, a potem?
Opuchnięte, zmierzłe, włosy się nie układają, wszystko drażni i denerwuje. Bez kija nie podchodź.
Kiedyś była taka bajka: z brzydkiego kaczątka w łabędzia – w przypadku hormonów nabiera to dosadnego znaczenia.

Mimo, że druga połówka przeżyła już nie jeden z nami miesiąc – dalej jest na ich twarzach to zdziwienie, pomieszane z pytaniem “łaj?” . Wciąż tak samo jest to ciężkie do wytłumaczenia. Wciąż tak ciężko znaleźć facetowi “złoty środek” w tych dniach. Dla nich to istny obóz przetrwania.

Bo znałam te hormony. Miałam, przeszłam, walczyłam, poddawałam się. Nie cierpiałam ich dopóki nie poznałam hormonów ciążowych…

Dzień dobry!
Jem serek czekoladowy i płaczę. Pierwsza łyżeczka, druga łyżeczka, a łzy kapią jak wielkie grochy wprost do plastikowego pudełka.
Mieląc w gębie czosnkowe cuda i oglądając reklamę proszku do prania ogarnia mnie smutek tak wielki, że ciężko go przezwyciężyć samej więc idę po serek.
Odrywając wieczko zaczynam płakać i powtarza się sytuacja wymieniona na początku – jem i płaczę.
Bo ogólnie to ja płaczę teraz tyle ile nie płakałam przez całe moje życie, a pustkę po płaczu wypełniam serkiem czekoladowym…

… a ten z kolei znów doprowadza mnie do łez.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

46 Responses

  1. Iksina, moje gratulacje!!! Trochę już czytam Twojego bloga i wiem, że Twoje życie obfituje w zaskakujące sytuacje, a w ciąży ich na pewno nie zabraknie, więc z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy. A wahania nastrojów na pewno przetrwasz 🙂

    Pozdrawiam :*

    P.S. Rozwalił mnie pomidor krojony piłą mechaniczną 😀

  2. Ciąża? Jaka ciąża? Jeeeeeeju, coś mnie ominęło… Gratulować? Czy to nie ta pora miesiąca? 😀 Ech, cudownie cudownie, pozostaje tylko weny życzyć i … łabędzich końcówek miesiąca 🙂

  3. Ciesze się razem z Wami i oczywiście gratuluje. Iksina, naprawdę największym szczęściem są dzieci . Fakt, że dotarło to do mnie, kiedy starszy się wyprowadził, po prostu tęsknię za nim. Kiedyś usłyszałem od starszej koleżanki, że wolność i możliwość decydowania o sobie wraca do nas, gdy dzieci się wyprowadzą i pies zdechnie. Zapomnij o tekście: dzieci to kupa szczęścia, z przewagą kupy. Wszystko jeszcze przed Wami, to wspaniała i bardzo często, radosna przygoda.

  4. Moje wielkie gratulacje :* Już nie mogę się doczekać kolejnych wpisów 🙂 Jestem pewna, że ciążowe “absurdy” jeszcze nie raz Cię zaskoczą i chętnie się z nami podzielisz swoimi przemyśleniami 🙂 U mnie np. krótki wpis dyktowany zbulwersowaniem po setnym wysłuchaniu pytania: “To kiedy następne (dziecko)?”. W ciąży rzygałam pytaniami typu: Który to miesiąc? Na kiedy termin? albo moje ulubione: “Co będzie?”. Najchętniej odpowiedziałabym, że żyrafa w niebieskie ciapki 🙂

    • Ciążowe absurdy zaskakują mnie każdego dnia ze zdwojoną siłą. Wpisy o tematyce ciążowej na pewno się pojawią, ale postaram się je ograniczać żeby nie zmienić tematyki bloga 😉
      Pożyczam tekst żyrafy w niebieskie ciapki! Jest boski i na pewno mi się przyda 🙂

      Dziękujemy za gratulacje i pozdrawiamy 😉

  5. Wiesz, że mam ochotę CięWas wyściskać? 😀 Tylko najpierw przetraw czosnek i serek czekoladowy, bo nie chcę taką mieszanką dostać po oczach 😀 ;*

  6. Tak bardzo się cieszę, że Tobie, Wam, jest dane przeżywania tego wspaniałego cudu!!! Gratuluję z całego serca.
    A tego czego Ci nie wolno w ciąży, zamień sobie w co Ci wolno. WSZYSTKO. I nikt niech Ci nie odmówi bo go myszy zjedzą.Rośnijcie zdrowo i pięknie okrąglej.
    pozdrawiam.

  7. Gratuluję z całego serducha :***********************
    Ile kobiet,tyle przebiegów ciąży.Ja tam wspominam bardzo dobrze,żadnych mdłości,wahania tylko małe ale podejrzewam że odpowiedzialne były “zwykłe” hormony bo zostały do dziś-czyli standard,wkurza mnie mój mąż,ceny w sklepach,teściowa,marny program tv,teściowa,włosy nieukładające się,nie opuszczające mnie nadprogramowe kg,teściowa……….
    Jedyne co było mało fajne to opuchnięte nogi nie mieszczące się w żadne buty.
    Z zasypiania się ciesz,bo potem jak brzusio zasłoni stopy może być odwrotnie 😀
    A co do wzruszeń kulinarnych- może serek truskawkowy będzie mniej łzawotwórczy 😀 😀
    A krążyłaś wokół tematu normalnie jak pigmej wkoło żyrafy :*
    Ciekawa jestem reakcji Igreka i reszty familiji .
    Ja bym chciała jeszcze jedno,ale że szanse mam jak na kumulację w lotto to zaczęłam ostatnio myśleć o dulach.
    Morda mi się śmieje do Ciebie 😀

  8. Rozumiem, że można pogratulować? 🙂 Fajna sprawa. Nigdy nie wiesz co będzie jutro. Normalnie co krok, to zagadka. Kluczowa jest kwestia podejścia do tematu. Masz kilka opcji: święta krowa wiecznie zmęczona, memyja w dresie i tłustych włosach, matka polka (jestem w ciąży!!! od 1 dnia), kobieta tzw “światowa” czyli mini, obcasy i brzuch na wierzchu razem z roooosnącymi piersiami; tak, jestem w ciąży i odp.. się z dobrymi radami, będę nosiła łańcuszek na szyi; jestem kobietą, to chyba normalne, że czasem bywam w ciąży? itp. Kwestia nastawienia. Nie wiedząc ile razy będzie mi dane, podeszłam do sprawy jak do ciekawego doświadczenia. Nie miałam internetu, więc sprawdzałam w książce na jakim jestem etapie. Wyobrażasz sobie, że człowieczek wzrostu 2 cm potrafi Cię targać nad muszlą przez godzinę jak po dobrej imprezie? A Ty trzeźwiutka jak niemowlę. To ma prawo zaboleć. Albo istota o wzroście 5 cm potrafi Cię uśpić w każdym miejscu, w każdym momencie w ciągu minuty (jedziesz kochana do pętli albo śpisz przy stole na rodzinnej imprezie -niezła jazda 🙂 Fajna jest też zabawa pt. kto jest szybszy? czy ja zdążę usiąść gdziekolwiek z głową między kolanami czy ona mnie rzuci w ramiona jakiegoś przystojniaka w kolejce do kasy (migotanie jarzeniówek i brzęczenie lodówek w sklepie przemawiają zdecydowanie na jej korzyść). A jeżeli chodzi o reklamy, zgadzam się. Już zaczynałam podejrzewać twórców o jakiś przekaz podprogowy. W ogóle to był jakiś spisek 🙂 Reklama masła-płacz, chmury za oknem-płacz, on był kiedyś inny-płacz, jestem taka biedna -ryk. Moja teoria spiskowa w tym temacie brzmi: trzeba wylać wodę z oraganizmu oczami, żeby uzupełnić wody płodowe hahaha. Po 3 miesiącach jakoś się dogadałyśmy i już było super. W ogóle trochę razem przeszłyśmy: sesja letnia, obrona licencjata, jakiś śmieszny wymuszony przez dawcę ślub (to nie moja wina, byłam pod wpływem hormonów i otoczenia 🙂 sesja zimowa -efekt był. W 2 klasie podstawówki zaczęła sama z siebie robić ściągi (drobnym maczkiem!) i chować do piórnika i rękawa. A mówią, że jak się urodzi to tabula rasa. G… prawda 🙂 Aktualnie wróciłyśmy do źródła (16 lat). Znowu mam ochotę płakać, czasem na rzygi z nerwów mnie bierze, czasem padam na pysk nie wiadomo dlaczego. Ale znowu poczekam i się znowu dogadamy 🙂 Pozdrawiam serdecznie. I jeszcze jedno. Wszelkie głupie , niewytłumaczalne zachowania możesz zwalać na hormony 🙂

    • Jeśli chodzi o podejście tutaj masz rację DUŻO, a nawet WSZYSTKO zależy od kobiety. Znam takie, które czuły się koszmarnie, a jednak nie były “świętymi krowami”, a znam też takie, które czuły się dobrze, a mimo to stękały, miauczały bo ONE SĄ W CIĄŻY.
      Co do spania – faktycznie, jest niezła jazda. Rozmawiasz z własnym facetem, a nagle budzi Cię huk spadającego pilota, który trzymałaś w ręce. Dociera do Ciebie, że spałaś. Za godzinę oglądasz telewizor, budzisz się po 3 godzinach – KIEDY JA W OGÓLE ZASNĘŁAM?!
      Płacz (a nawet ryk) to teraz moje drugie imię, zupełnie nie zależne ode mnie. Po prostu wszystko jest teraz takie wzruszające – nawet szynka w lodówce!

      Pozdrawiam! 😉

  9. Jeśli dobrze zrozumiałam (a czasami mi się zdarza nie rozumieć dobrze) to bardzo, bardzo wam gratuluję :*
    A wahania nastrojów podobno kiedyś mijają 🙂

  10. Czy ja dobrze rozumiem, że jesteś w ciąży? 🙂 jeśli tak to Wam Gratuluję i pocieszam…. Ciąża nie trwa wiecznie, a hormony kiedyś wracają na właściwy tor 😉 jesli nie to musisz wybaczyćmoja pomyłkę bo czytam, karmię dziecko i słucham monologu mojego męża, który ogarnia salon i cytuje zdania z ulubionych kabaretów, które z początku miesiąca potrafię strawnić, ale że już końcówka to….sama rozumiesz 😉

  11. Iksina,czy ja dobrze przeczytałam?????????
    Zaciążyłaś??????????????????????????????????????
    Kochana,już lecę pakować ciuszki 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *