Matka Torpeda
Matka Torpeda

Żenią się kociaczki z misiaczkami, a rozwodzą krowy z baranami.

– Przyjdzie też Magda z Damianem – cicho wyszeptał Igrek odwracając głowę
– Żartujesz? – ostatnią, cichą nadzieją wyszeptałam delikatnie
– Też zostali zaproszeni, przecież nic nie poradzisz

Nie poradzisz nic. Możesz tylko siedzieć z głupim uśmiechem na twarzy albo zwymiotować do kosza na śmieci jak nie będą akurat na Ciebie patrzeć. Para idealna w każdym tego słowa znaczeniu – ogólnie rzecz biorąc – Ona robi dla niego wszystko niczym Zakościelny dla swojego nowego dziecka w “Tylko mnie kochaj”, a on kocha ją mocniusio, mocniuniuniuniunio.
Wielokrotnie, niejednokrotnie gdy jest sam – zaznacza, że najchętniej wracając z pracy pojechał by na wyspy kanaryjskie, a nie wprost do domu. Ona natomiast twierdzi, że jest między nimi cudownie. Idylla, sielanka. Miód, cud i orzeszki solone w karmelu.

Przy mocno zastawianym stole króluje do picia wszystko, co nie jest dla mnie. Poza soczkiem marchewkowym. Sączę więc namiętnie przyglądając się gołąbkom…

– Misiaczku, mógłbyś mi podać keczup?
– Oczywiście kociaczku, proszę bardzo.
– Dziękuję Kochanie jesteś cudowny
– Ty jeszcze bardziej
– Nie kochanie, Ty bardziej

Większość wywraca już wzrok do góry nogami, a ja czuję mdłości. Nie spowodowane dwoma różowymi kreskami, o nie.

– My z misiem to zawsze dziwimy się, że wszyscy się rozstają, a my dalej razem
– Skarbie to tylko dlatego, że jesteś dla mnie najważniejsza
– Ooooo kochanie, Ty dla mnie też. Słoneczko moje najdroższe

Ich nagłą wymianą śliny potocznie zwaną “ślimakiem” zawstydziliby pewnie nie jedną aktorską parę porno. Jako, że każdy już ma dosyć nie od dziś ich misiaczkowania i koteczkowania – staramy się nie zwracać na to uwagi.

Kilka godzin i kilka flaszek później, jeden nieokrzesany mąż Mietek – na co dzień zajmujący się pracą i byciem mężem swojej żony – Haliny – stwierdził, że po wódce może się ulać…

– A wiesz Madzia to dziwne, że dalej tak bardzo go kochasz
– ?
– Przecież doskonale wiesz, że zaliczył nie jedną przygodę z koleżankami ze swojej firmy. Rozumiem, że bawisz się w Jezusa z Alzheimerem ? Wybaczasz i zapominasz?
– Misiaczek mi wytłumaczył, że to był błąd i nigdy więcej tego nie powtórzy.
– Ty też rozumiem już nie powtarzasz swoich błędów? Nie chowasz się na imprezie firmowej z kierownikiem w toalecie?

Nastała cisza taka, że gdyby latały między nami muchy to z dokładną precyzją bylibyśmy w stanie określić ile razy machają skrzydełkami. Magdalena vel Misiaczek przybrała kolor purpury, a Damian vel Kociaczek pobladł niczym kartka papieru. Wlał w swoje gardło kieliszek czystej i najspokojniej w świecie rzekł:

– Z jakim kurwa kierownikiem?! W jakiej kurwa toalecie?!

Halina, żona Mietka, któremu się ulało prawie zabiła męża wzrokiem. Atmosfera zgęstniała niczym sos do niedzielnych rolad, a cisza trwała i trwała…

Kilka dni później dotarło do naszych uszu, że firma Misiaczek and Kociaczek Company ogłosiła upadłość i każde z nich poszło w swoją stronę. Co dziwniejsze – Mieczysław oraz Halina również postanowili się ze sobą pożegnać. Bo Mietek nie przypadkowo wypalił o spotkaniu Magdy z kierownikiem w toalecie. Był o tym fakcie poinformowany jak nikt inny przecież  pracują z Magdą w tej samej firmie…

… a kierownikiem jest nikt inny jak sam Mietek we własnej osobie.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

20 Responses

  1. Niesamowicie zabawny post, po prostu popłakałam się śmiechu. Chociaż teoretycznie nie powinno się śmiać z cudzego “nieszczęścia”…no ale jak sobie pościelesz tak się wyśpisz 😛 To się dopiero nazywa mieć trupy w szafie…! Cały czas szczękę i siebie samą z dywanu zgarniam…

  2. Pojechał po bandzie aż miło 😀
    Jednym strzałem zabił 3 osoby i palnął sobie w łeb 😀 Tak się kurde nawet w bilardzie nie da 😀
    To ja szczęśliwa jestem,że się z mężem czasem pokłócę,czasem jakąś tą oną rzucę ,czasem próbuję się nie odzywać ( ciężka sztuka,nie da się długo wytrzymać ).
    Prawda taka jest,że jak coś gnije i zaczyna śmierdzieć to najsłodszy lukier tego nie zakryje.

  3. O maaaatko!!!!
    Dobrze, że po mietkowym ulaniu nie doszło do rękoczynów ;D
    No to teraz damianek może wyjechać na wyspy kanaryjskie, a misiaczkowa magdalena iść do toalety z mietkiem, całkiem bezkarnie 😉
    Co za historia! nie do uwierzenia
    Buziaki :*

    • Sam fakt “ulania się” raczej pospolity – wszak często komuś ulewa się po wódce, ale jak się dowiedziałam o zakończeniu to aż mi ręce i cycki opadły !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *