Matka Torpeda
Matka Torpeda

Dlaczego wariaci decydują się na dziecko?

– Stanowczo powinniście zmienić mieszkanie, daj sobie powiedzieć – robiąc kolejny łyk liściastej herbaty, głośniejszym tonem mówi ONA.
– Stanowczo uważam, że nie. To zbędne.
– Na litość boską, jak Ty w kawalerce chcesz pomieścić się z dzieckiem? – zdziwienie na jej twarzy wyrażało więcej niż tysiąc słów.
– Co to za różnica? Metraż naszego mieszkania jest taki jakbyśmy mieli dwa pokoje, ale mamy jeden duży. Dziecko i tak na początku musi być ciągle przy nas, zmienimy jak będzie się dostawać na studia.

Oczywiście rodzinna rewolucja trwa w najlepsze. Zamiast Magdy Gessler mamy co prawda innego typa w wersji żeńskiej, ale muszę przyznać – temperamentem przewyższa nawet i słynną Magdę pogromczynię mrożonek.
To jest NIE DO POMYŚLENIA, żeby w oczekiwaniu na przyjście dziecka siedzieć spokojnie w naszym mieszkaniu i wcale nie zmieniać go na większe. Zero stresu i nerwówki związanej z kawalerką – to się bez wątpienia nadaje do prasy. Ewentualnie do „Uwagi”. Oczyma wyobraźni już widzę Ryszarda Cebulę, który wita Państwa w piątkowy wieczór i opowiada historię dwójki wariatów z dzieckiem i psem.

Od momentu kiedy powiedzieliśmy sobie z Igrekiem magiczne: „TAK, będę prała Twoje gacie i robiła Ci kotlety na obiad” w rodzinie zapanował popłoch. Jak to kawalerka? Ale, że jak? Kawalerka? Dlaczego nie dom z basenem i sześcioma sypialniami?
Okazało się, że nasze plany w stosunku do wspólnego życia nie podobają się większemu gronu naszej rodziny, która miała dla nas zupełnie inne pomysły na życie. Nasze konta bankowe jednak miały plan na własną kawalerkę więc ochoczo czarnymi długopisami w pewien jesienny poranek, złożyliśmy zobowiązujące podpisy u pana notariusza i odebraliśmy swoje klucze.

Dzisiaj nasze mieszkanie jest w 100% odpowiednie dla przyszłego potomka, który już ma w naszej wyobraźni wygospodarowane miejsce. Zmieści się też wózek. Wanienka też i łóżeczko i milion tysięcy zabawek. Aha, dziecko też się zmieści. I my się zmieścimy i nawet pies się zmieści, zachowując swój kącik zwany „pokojem zwierząt” w którym w ogóle nie przebywa. Wszak tryliony gumowych piszczących piłeczek i piszczących kurczaczków muszą być w zasięgu jego wzroku.

– A samochód? – wypluwając herbacianego liścia, strzela do mnie kolejnym pytaniem niczym Tadeusz Sznuk w „Jednym z dziesięciu” do swoich uczestników.
– Co samochód?
– No chyba macie zamiar zmieniać na kombi? – z politowaniem kończy zdanie, unosząc znacząco brwi.
– Nie, nie mamy zamiaru.
– No wariaci, istni wariaci – odkłada kubek i teatralnie łapie się za głowę.

Wakacje przyszłego roku już są zaplanowane, a nasze auto zapełni: jegomość Igrek, ja, dziecko i pies. Oczywiście nie licząc wózka, całego dziecięcego osprzętu, misek dla psa i naszych toreb z ubraniami. OCZYWISTYM jest, że będziemy jechać obładowani jak cyganie czy tam uchodźcy na pontonie, ale pomieścić się pomieścimy. Wcale nie mamy w swoich łepetynach zamiaru robić życiowych rewolucji – zmieniać mieszkania na willę z sześcioma sypialniami,  zmieniać auta na trolejbus i rozklonować się żeby w domu miał kto sprzątać/prać/gotować/opiekować się dzieckiem/opiekować się psem.

– Iksinko, za moich czasów…
– Za Twoich czasów mieszkaliście z dwójką małych dzieci w jednym pokoju razem z rodzicami, a waszym autem był maluch. Jadąc na wakacje W MALUCHU pomieściliście się z dwójką dzieci, bagażami i resztą dupereli. I o dziwo nikt wtedy nie narzekał, a wręcz przeciwnie – każdy był zadowolony z tego co ma.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

36 Responses

  1. Hehe my też w kawalerce się rozmnożyliśmy i przeprowadziliśmy się dopiero jak dziecko miało 2,5 roku. I o zgrozo mamy Toyotę Yaris i drugie dziecko w drodze 😉

  2. Kurcze,moje prawo jazdy jest już pełnoletnie 😀
    Na początku byłam podobno jak ćma-podczas jazd kiedy było ciemno mnie przyciągały wszelakie duże oświetlone np tramwaje.
    Raz jeden silnik mi zgasł na torowisku wprost przed nadjeżdżającym tramwajem. Nigdy więcej nie przejechałam po „owczemu” za stadem sama nie sprawdzając czy mogę.Wtedy jeden jedyny raz mój instruktor miał ochotę uciec z auta mnie zostawiając-nie zdążył 😀 Udało mi się uruchomić silnik i uciec przed zbliżającym się żelaznym taranem.
    Ogólnie kurs wspominam fajnie-instruktor był emerytowanym policjantem,był super.A ja kocham jeździć-najlepiej jak pada deszcz,jest już ciemno,spokojniej tak jakoś romantiku 😀 Ja,auto,radio i deszcz.

  3. Rodzina każe Wam robić rewolucję jakby to oni mieli z Wami zamieszkać, a nie nieco ponad 50-centymetrowy maluszek 😛
    A jeden duży pokój jest przecież bardziej przestronny niż dwa małe 🙂

    Pozdrawiam :*

  4. Jak mówiła moja mądra babcia ” lepiej razem w szałasie, niż samemu w pałacu”. W ogóle miała takie teksty na każda okoliczność 🙂 Najlepszy urlop? Młoda 4 m-ce, nad morzem. Kilka ciuchów na zmianę, cycek i pampersy. I najważniejsze -śpiwór z futrem do wózka. Parasolki albo promenada o północy wcale jej nie przeszkadzały. Jod sobie wdychała 🙂 Problem mieli niektórzy ludzie, którzy z oburzeniem zwracali mi uwagę, że dziecko po 20.00 powinno spać. No przecież do cholery nie balowała. Do tej pory nie rozumiem dlaczego lepsze jest spanie w łóżku, w pokoju w ośrodku niż w śpiworze, w wózku na świeżym powietrzu:)

  5. Ja już chyba wiem, czemu mnie takie rewelacje omijały. Bo ja po prostu podświadomie podążałam za narzuconymi społecznie tendami. Co prawda mam M2 zamiast D6 (dom z 6 sypialniami), ale w miarę napływania kolejnych członków pomyślimy, nawet o tym trolejbusie… 😛 (PS: Mąż akurat o tym to już myśli 😛 )

  6. Nie tak całkiem dawno mieszkałam sobie w kawalerce-pokój,kuchnia,pseudo aneks łazienkowy,wc na pięterku ,bo w tamtych czasach kibelka w domu niet a żebym sama robiła to bym musiała całą kanalizację robić więc olałam sprawę i zrobiłam tylko brodzi z prysznidełkiem.Zmieściłam się ja,druga połowa,dziecko,łóżeczko,łóżko,fotel rozkładany,pies,milion trzysta klocków,komp stacjonarny,tv,choinka nawet do sufitu 😀 I miałam MALUCHA 🙂 i do tego malucha też się mieściło wszystko plus pies.
    Teraz mam dwa pokoje choć ten drugi to chyba tylko do sprzątania i żeby starszy miał gdzie tv ogladać bo i tak wszystko siedzi w jednym na kupie -ja,druga połowa(mąż jedyny i aktualny),starszy,młodsza,pies( co prawda inny bo tamten już na wiecznej trawce lata),wózek z miliardem lalek i tylko dziada z babą brakuje.
    Prawdę powiedziawszy nie dostrzegam zbyt dużej różnicy pomiędzy tamtym a obecnym lokalem,nie licząc chwil mycia podłóg.Jedyna zauważalna zmiana to łazienka-duża,okienna z wanną 😀 Lowam wanne 😀
    W waszym domu widać lata takie tajemnicze coś co owej ONEJ z chałupy umyka więc czepia się jako ten rzep na psim ogonku. A to coś to MIŁOŚĆ,której niebawem będzie tyle że się oknem rozleje.

    • Zimno jest to i okna pozamykane 😛

      Czytam Twój komentarz, czytam i nagle „rozkładany pies” – CO?!
      … dopiero potem zauważyłam przecinek 🙂

      • Nooooo widzę że umiejętność czytania w pełni opanowana 😀
        Rozkładanego psa mam teraz,gdzie by się nie położył i w jakiejkolwiek pozycji to i tak cały pokój zajmuje i ZAWSZE na ogon mu stanę jak z łóżka wstaję :S

  7. Trzeba było odpowiedzieć, że potomkowi wraz z osprzętem urządzicie gustowny kącik na balkonie… A w razie podróży zapakujecie je w wózek i pociągniecie na sznurku za samochodem…

  8. Ło matko z córko przecież można w razie „w” przedzielić jeden pokój ścianką działowa. Ja tak mam i nie narzekam.
    Możesz też im obwieścić, że skoro ich zdaniem powinnaś mieć dom z basenem, 6 sypialniami, 3 łazienkami i cholera wie czym jeszcze to niech zrobią zrzute na ten dom.

  9. Dzień dobry Iksinox2
    Oj trafiasz Ty na dziwnych ludzi.Co kogo obchodzi gdzie, jak, i w czym się zmieścicie.niech to będzie domek na dachu, ważne że masz mądrą głowę, serce pełne miłości…
    nigdy nie zapomnę jak mój syn raczkował i gubił po drodze zawartość pampersa, a mój pies z największą!!! przyjemnością wcinał to co wypadło. Pełna współpraca. I pierwszym słowem syna było imię psa.
    serdecznie pozdrawiam @-}–

  10. Iksina, około 100 tysięcy lat temu, posiadaliśmy czerwonego maluch, wynajmowaliśmy (za całą moją pensję) malutki pokoik, z kuchnią i łazienką (największa była łazienka) i byliśmy najszczęśliwszymi ludkami na świecie. Mogliśmy być ciągle ze sobą. Gdybym mógł, oddałbym wszystko, co mamy (prawie wszystko, zatrzymałbym obu wampirów), żeby wróciły tamte czasy. I nie chodzi o to, że byliśmy bardzo młodzi, chodzi o totalną nieodpowiedzialność, zupełne nie liczenie się z możliwościami i nie kalkulowanie przyszłości, i to radosne wariactwo. Trochę wariactwa w nas zostało i zapewne dlatego jesteśmy razem.

    • Rodzynku! Jak dawno Cię nie było 🙂
      I to się chwali – w każdym z nas drzemie odrobina wariata i fajnie jest czasem go wypuścić na wolność 😀

      • Byłem i jestem, tylko nic nie piszę, bo łzy wzruszenia zalewają mi patrzały. Gratulacje z powodu poigreka i wielkiej dawki wariactw Ci życzę, szczególnie w celu olewania wszystkich „życzliwych”, „ciekawskich” i „wszystkowiedzących”.

        • Hahahaha łzy wzruszenia, mówisz? Za życzenia „olewania” dziękuję przeogromnie bo mje się to przyda! Ojjjj przyda!

  11. Jeszcze liczę, bo w tym wieku (jakkolwiek dziwnie to brzmi ) dziecko zmienia się z dnia na dzień. Ba! Czasem z drzemki na drzemkę 🙂 I liczyć będę pewnie do roku 🙂 Potem to już z górki… 🙂 A ja czekam… na płeć Waszego maluszka 🙂

    • Jeszcze trochę z tą zagadką pewnie będziemy musieli zaczekać. Choć nie powiem sama bym już chętnie dowiedziała się czy noszę Igreka juniora czy małą Iksinę 😛

  12. Nie przejmuj się 🙂 Ja mam dwa pokoje ale mieszkanie jest małe. Mam dwójkę dzieci, 120 litrowe akwarium, męża, namiot z kolorowymi piłkami, tablicę do malowania, zjeżdżalnię, a swego czasu miałam nawet mały, dmuchany zamek! Strasznie mnie wpienia jak ktoś się wtrąca i krytykuje mój metraż! Dla mnie, najważniejsze, że jest czysto i że jesteśmy razem. Wole mieszkać ciaśniej, a bliżej siebie, niż w willi, gdzie każdy będzie miał swoje piętro! Musiałabyś słyszeć reakcję ludzi, jak mówię, że chcę trzecie dziecko! Każdy, bez znaczenia czy to rodzina czy znajomi, mówi :” No ale chyba nie teraz, nie w tym mieszkaniu!”
    A co to kogo obchodzi! 🙂
    P.S. Okres mi się spóźnia 🙂

    • O kochana – przybijaj PIUNTKĘ i to szybko! Najważniejsze to fakt, że wam jest dobrze. Kiedyś ludzie nie mieli NIC swojego, a byli szczęśliwi. Teraz większą wagę przywiązuje się do rzeczy materialnych niż do szczęścia.

      Monia, mam gratulować? 😀 Szybcy jesteście 😀

      • Dokładnie, jak sobie przypomnę w jakich warunkach spędziłam pierwsze 6 lat swojego życia to spokojnie mogę powiedzieć, że teraz mieszkam w pałacu. 🙂 Wtedy nawet WC miałam na podwórku! Przestań, bo zaczynam się stresować! 🙂 Stanowczo za szybko! Z trzecim chciałam poczekać 5 lat, bo akurat na dwa łóżeczka miejsca nie mam! 🙂 Mam nadzieję, ze natura nie spłata mi figla ;p

        • Jak się popieści to się wszystko zmieści kochana 🙂 Mojej koleżance spłatała – dość szybko. Choć moim zdaniem to bardziej jej mąż spłatał, a nie natura 😀

          • hahaha, no mąż z pewnością maczał w tym…. palce 🙂 Wiesz…. w drugą ciążę ciężko było mi zajść… możliwe, że nasza ostrożność została uśpiona 🙂 Liczę jednak na to, że powodem jest jednak roztrojona gospodarka hormonalna. 🙂 W końcu od porodu minęły dopiero 3 miesiące, 1 dzień, 22 godziny i 10 minut 🙂 <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *