Matka Torpeda
Matka Torpeda

Młoda, głupia i niedoświadczona.

Nie chcę i nie mam zamiaru zmieniać mojego bloga w kategorię “parentingową”, noł łej. Siłą rzeczy poruszam jednak ten temat. Co raz więcej rzeczy mnie wścieka, a co raz mniej zadziwia. Jak wiadomo popełniłam największy błąd kobiety – będę PO RAZ PIERWSZY matką.

Czyli: nie znam się na niczym, gówno wiem i w dupie byłam. Powinnam otworzyć księgę dobrych rad i zapisywać notatki z “tysiąca i jednej ciąży” ciotki Grażynki, sąsiadki ciotki Grażynki czyli Pani Halinki oraz innych znających się na rzeczy Grażynek.

Absolutny “must have” to wielki łeb żeby te wszystkie rady pomieścić. O ile kulturalne przytakiwanie idzie mi całkiem, całkiem – to już przetrawienie argumentów wychodzi mi bokiem.

– A o szpitalu myślałaś? – z troską i wścibstwem, które zawstydziło by nawet Kisielową z MjakM, zapytuje Grażynka.
– Oczywiście, Instytut – przełykając kolejny kęs kwaśnego jak cytryna jabłka czuję nadchodzącą burzę z piorunami. I TO NIE NA NIEBIE.
– No zwariowałaś dziewczyno! – Grażynie o mało skrzydełko z kurczaka z tłustych paluchów nie wypadło, a kość w gardle nie stanęła – Przecież to umieralnia jest! No umieralnia zwykła!
– Chyba mylimy miejsca. Ja mówię o nowo otwartym Instytucie Matki i Dziecka. Zbiera same pochwały, koleżanki, które rodziły zachwalają. Warunki są super – jeszcze walczyłam, jeszcze chciałam, jeszcze się starałam… Serio!
– Ja tam odradzam. Umieralnia – przeżuwając kolejne skrzydełko Grażynka minę ma posępną jakby ktoś te skrzydełko próbował jej wyrwać z rąk – Ludzie mówią, że umieralnia to wiem!

“Słyszę więc jestem”

Argumenty są niepodważalne. Wszak słyszałam od sąsiadki wujka, matki z drugiego małżeństwa ! A sąsiadka wujka jak mówi, to wie co mówi! Piuntkę dzieci urodziła, a Ty będziesz rodzić dopiero pierwsze. Tyle ile ona wie, ile urodziła, ile wychowała to nikt nie wie. A ja sąsiadkę wujka znam, to wiem! Dlatego odradzam Ci rodzenie w Instytucie/kupowanie gotowych pampersów zamiast tetry/ ubierania dziecka w ciuszki przez pierwsze trzy miesiące (nie potrzebne skreślić). Usiądź  więc, słuchaj i notuj. Podziękujesz później.

“Metoda 3 RAZY Ś czyli: MłodaŚ, głupiaŚ i niedoświadczonaŚ”

Of kors, że wszyscy wiedzą lepiej. Ilość dzieci jest tutaj bez znaczenia choć wiadomo im więcej tym lepiej. Więcej się znam, więcej przejszłam, więcej wiem. A, że to było w epoce kwadratowego koła? Kto by to pamiętał.
Po co Ci ulepszacze przy dziecku? Za moich czasów to była tylko tetra i bety dla dziecka. STARCZYŁO!
Młoda jesteś, niedoświadczona to i głupia.
Bo oczywiście takie matki NIGDY nie były po raz pierwszy matkami, nje. ONE SIĘ JUŻ MATKAMI URODZIŁY.

“Nie chcę się wtrącać, ale…”
I tutaj szeroka gama do wyboru: zrobiłabym to inaczej/ nie robiłabym tak jak Ty chcesz/ posłuchała bym mojej rady/ zrezygnowała z Twojego wyboru na rzecz mojego, który of kors jest lepszy/ cofnęłabym się w czasie i zastanowiła nad ciążą choćby z powodu spotkania na swojej drodze takiej osoby jak JA.

“Za moich czasów…”
To w ciąży się pracowało do samego końca. W godzinę przed porodem na polu się było, ziemniaki zbierało, przeorało pińcest hektarów i jeszcze obiad na przyszłe pół roku się ugotowało. Czyli o tym jak bardzo jesteś cienka w “byciu w ciąży” – dowiesz się już dziś od “cioci dobra rada”. Nie ważne, że wszystko poszło do przodu – powinnaś żyć na zasadach z tamtych lat.

Zastanawiam się nad poradnikiem – CIĄŻA czyli podręcznik przetrwania między Grażynkami.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

33 Responses

  1. Poczekaj aż młode wylezie na świat, wtedy to dopiero fun! Grażynki się jakby mnożą. Bo dziecko dobrem publicznym jest, wspólnym znaczy się. Ale można się wtedy i rozerwać, np. obserwując minę położnej na widok Ciebie jedzącej czereśnie jak na castingu do reklamy. Polecam!

  2. która z nas tego nie przeżyła 😀 ale ja też mam dla Ciebie radę 😉 zaufaj sobie a będzie dobrze ale Ty o tym dobrze wiesz 🙂 trzymajcie się i nie dajcie się :*

  3. Napisz ten poradnik, napisz. Mogę się założyć, że go w Empiku skategoryzują do działu HUMOR 😀 a nie PORADNIKI 😀
    (pozdrawia były kierownik działu Książka) 😀 😛

  4. Przede wszystkim to gratulacje 🙂
    Nie przejmuj się Grażynami, one zawsze coś znajdą na Ciebie. Przy drugiej ciąży, drugim dziecku też i przy dziesiątym.
    Moja przyjaciółka jest w drugiej ciąży na tym samym etapie co ja, ma córeczkę, która ma 2 latka. Gdy urodzi się drugie dziecko starsze będzie miało 2,5. Raz jak jedna sąsiadka ją spotkała i się dowiedziała, że jest w ciąży to jak zaczęła nad nią biadolić, że Boże jak Pani sobie poradzi! Z takim małym dzieckiem i niemowlakiem! W ogóle przemyślała to Pani jak będzie schodzić z dwójką dzieci ze schodów z drugiega piętra i z wózkiem? (No koniec świata, co najmniej jakby rodziła trojaczki i miała w domu już jedno niemowlę). To chyba jeszcze gorsze niż złote rady. Wmawianie ciężarnej, że czeka ją wielki hardcore i co ty najlepszego kobito sobie zrobiłaś. Ja się takimi komentarzami nie przejmuję, nawet w ciąży z rozchwianymi emocjami, ale moja przyjaciółka się aż spłakała.
    Albo jaki byś nie miała brzuch zawsze jest nie taki. W pierwszej ciąży miałam ekstremalnie malutki brzuszek. Długo nie było go widać, a przed porodem też do ogromnych nie należał. Żadna w tym moja zasługa, tak było i już. Ludzie pytali czy to nie jest coś nie tak. Albo komentowali, że to dziwne. W drugiej ciąży zazwyczaj brzuch rośnie szybciej, bo macica już jest rozciągnięta. W tej chwili mam taki, jak z Bajaderką w 7 miesiącu. Co chwilę tylko słyszę jaki to wielki brzuszek już jest jak na ten tydzień. To samo moja przyjaciółka. Ale ja w takich sytuacjach uwielbiam odpalać zgryźliwe riposty, a co tam 😉 Myślę, że Ty też nie masz z tym problemów 😀 Nie daj się!

    • No tak, przecież specjalistów jest wszędzie pełno od wszystkiego. Bez względu na to który to miesiąc, która ciąża i jakie masz mieszkanie. ŁOMATKOBOSKO!

  5. Ja Ci powiem tyle,że rady czasem się przydają,ale tylko wtedy JAK JEST NA NIE PORA.Jak sama np zadzwonisz do mamy/babki/ciotki/wujka* (* niepotrzebne skreślić) i zapytasz o KONKRETNĄ rzecz i dostaniesz KONKRETNĄ odpowiedź.
    Ja wolałam dzwonić do koleżanki jak chciałam o coś zapytać.A ogólnie– oby mi dzieci wybaczyła– eksperymentowałam sama 😀
    Jeśli była wysypka,gorączka,cokolwiek co mnie wystraszyło-jechałam do lekarza,on jest od tego,a lepiej dwadzieścia razy spanikować niż raz zaniedbać.
    Jedna rzecz,na którą każda każdej zwracała uwagę to kosmetyki pewnej firmy dla dzieci-naprawdę bardzo częstą uczulają.

    • Jakie to kosmetyki ?
      No właśnie co do “dobrych rad” wychodzę z założenia, że jeśli ktoś potrzebuje mojej rady/pomocy to dzwoni i pyta. Tak samo działa to w drugą stronę.

  6. kurde od razu mi się moja teściowa kojarzy 😛 ona wszystko wie, ona wszystko widziała, aż jednego syna wychowała i to nie całkiem, bo się moim mężem głównie babcia zajmowała, ale teraz we Włoszech dziećmi się zajmuje i cholera będzie mi rad udzielać jak mam moje dziecko wychować. Znasz jakiś sposób jak przepędzić takie babsko? 😀

    • Jest jedno wyjście, które przychodzi mi na myśl: Powiedzieć wprost co się myśli, ale wyczuwam potem obrazę majestatu 😛

  7. Witaj
    tak wspominając… rad było wiele, ale przyznaję, że z kilku skorzystałam. I myślę że właśnie cały,, bajer,, polega na tym że jesteś młodaś, głupiaś i niedoświadczonaś. One Ci zazdroszczą tego co same przegapiły…zołze takie, nic tylko spluwać za lewe ramię.
    za mało Cię tutaj….

  8. Wiem jedno. Za cholerę nie przewidzisz. I nie pisz żadnych scenariuszy. Ja nie słuchałam Grażynek, bo wierzyłam w naturę i jej mądrość 🙂 Ale w decydujących momentach matka natura chyba chodziła na imprezy. Byłam bardzo ambitna 🙂 Żadnych łapówek gnojom płacić nie będę. To ich zakichany obowiązek, jestem kobietą i poradzę sobie sama jak od tysięcy lat rat radziły sobie kobiety. Po kilku godzinach na kolanach wyłam do telefonu “ratujcie bo umrę”. Do tej pory nie wiem jak teście złapali kontakt do ordynatora do domu o 23.00 ani ile mu zapłacili. 16 lat temu pampersy drogie, ale już były. Dostałam w prezencie kilka paczek. Radocha jak nie wiem co. Wszystkie rozdałam, bo młoda miała jakieś uczulenie. Jak mama wpadła w odwiedziny, to tylko zawołała, rany dejavu 🙂 Pieluchy tetrowe rozwieszone w łazience, w pokoju na suszarce i na kaloryferach. 4 miesiące mieszkanie wyglądało jak suszarnia w piwnicy za czasów PRLu 🙂 Młoda urodziła się z czarną czupryną. Już widziałam te kitki i kokardy 🙂 Raz dwa się wytarła i chodziła prawie łysa przez ponad dwa lata. Za to z piękną ciemieniuchą na czubku głowy 🙂 Wyobrażałam sobie jak ją uczę mówić, rozmawiamy, chodzimy na spacery. W wyniku niedotleniania (ordynator za późno zadzwonił na oddział) miała zwiotczałe mięśnie nogi, buty ortopedyczne (takie jak kiedyś sprzątaczki nosiły, sznurowane za kostkę ze sztywną piętą) aż do końca przedszkola. Jak zaczęła gadać przestawiała sylaby, nie mówiła “R” i sepleniła a język jej wylatywał z ust jak u węża. Masakra 🙂 Cieszyłam się z nowych piersi w rozmiarze E/F ale młoda sprowadziła je do poziomu jadłodajni na każde zawołanie przez dwa lata, butelki stanowczo odmawiała, aż przeszła na łyżkę. Nie wiedziała co to smoczek, bo ja byłam smoczkiem. Uszyłam piękny baldachim na łóżeczko, ochraniacz na szczebelki i kieszenie na drobiazgi do łóżka. Cudo, ale chyba na wystawę. Spała ze mną dwa lata a później przyłaziła przy każdej okazji. Kiedyś była taka gazeta “Mamo, to ja” czy jakoś tak. Czytałam zawzięcie. Porada dla niejadków skończyła się tak, że napracowałam się nad łódeczkami, słoneczkami i misiami na kanapkach a ona stwierdziła, że takie ładne to szkoda jeść i zapchała się suchym rogalem. Takich sytuacji dziesiątki. I możesz sobie planować i … z tego wyjdzie. Nowy człowiek, ma swoje zdanie i możesz mu skoczyć 🙂 Teraz w ciąży musisz mieć zalety jak w dobrym CV- elastyczna, odporna na stres, szybko dostosowująca się do zmian. Podstawowy warunek: nie planować nic, nie dziwić się niczemu, przyjąć wszystko na klatę 🙂 Inaczej można chyba oszaleć.

    • Dlatego właśnie “dobre rady” są zbędne. Życia nie przewidzę. Po co mi te wszystkie rady skoro sama nie wiem jak będzie? Szkoda tylko, że trzeba się wszystkiego nasłuchać w ciąży bo każdy ma coś do powiedzenia, a ciekawe ile z tych osób odbierze telefon kiedy faktycznie będę czegoś potrzebowała.
      Tak jak napisałaś nowy człowiek ma swoje zdanie i mogę mu skoczyć – tutaj się zgadzam w 100% !
      Jeśli chodzi o planowanie – jak na razie nic z tych rzeczy bo sobie powiem A – urodzi się dziecko i zrobię C, pomijając nawet B.
      Takie jest życie 🙂

  9. Och, książkę napisz, to ja chętnie przeczytam 🙂
    A na serio, to podziwiam, że nie eksplodowałaś i nie puściłaś halince, czy grażynce jakiejś wiązanki :*

    • Już chyba nawet nie mam siły odpowiadać na takie “mądre rady” po prostu spływa to po mnie jak po kacze. No może trochę mnie to wścieka 😛

  10. A ja myślę, że taki poradnik przydałby się zamiast antykoncepcji bo jak laska jedna z drugą poczyta, co ją może spotkać prócz mdłości i wilczego apetytu w ciąży, to może jej się odechce już na wstępie 🙂

  11. A ja Ci powiem tylko: nie daj się! :-*
    P.s. Dobrze że się odezwałaś bo już zaczęłam się martwić 😉 całuję!

  12. haha 🙂 Pod koniec drugiej ciąży rozmawiałam z taką “Grażyną” i mówię jej, że mąż w pracy już zgłosił, że pod telefonem musi być i mama moja też, żeby się córką zajęła w razie czego. I mówię jej, że mąż z takim najbliższym kolegą rozmawiał, który pracuje w terenie, niedaleko nas, że jakby coś się działo, a mąż jednak byłby daleko to do kolegi mam dzwonić…. no i że czuję się bezpiecznie, bo wiem, że jak się już zacznie to zawsze będę mogła liczyć na jakąś pomoc… a ona mi na to :” Wiesz… jak ja Zbysia zaczęłam rodzić, to w mrozie na rowerze do szpitala sobie pojechałam. Co miałam zrobić?! Musiałam sobie jakoś poradzić.” No i świetnie… ale czy to znaczy, że ja mam na porodówkę na kolanach iść? Z dzieckiem na plecach? 🙂 Musisz się uodpornić kochana! Przed Tobą jeszcze długa droga, a im bliżej, tym więcej rad! 🙂

    P.S: Szkoda, że Cię tu tak mało ostatnio. 🙁 :*

  13. No taki poradnik to byłby to COŚ.I powinien być dawany przyszłej ewentualnej matce podczas pierwszej wizyty u ginekologa.
    Na temat pa,persów to też słuchałam,przy synu tetrą uszczęśliwiła mnie moja babka-” bo za moich czasów TYLKO była tetra i prało się ręcznie w szarym mydle”-zapomniała dodać że dziesięć razy dziennie latała z miską nad rzekę i tam kijem trzaskała te pieluchy aż ze smrodu wszelkie ryby pozdychały.
    Prawie dwa lata temu z podobnym tekstem wyskoczyła teściowa wręczając mi przy tym 25 szt tetrowego cudu-“Bo te pampersy takie drogie są,jak moje dzieci małe były to TYLKO TETRA” I tylko odparzona pupa bo przecież do tetry ceratka potrzebna. Pampersy drogie……tak,bo przecież proszki dla niemowlaków za darmo są,woda i prąd też za free a jedna tetra starcza na miesiąc.
    Mój pierwszy poród odbył się w szpitalu który miałam najbliżej,nawet nie pomyślałam przez 9 miesięcy żeby popytać,poszukać innego.Poza tym tak szczerze to wydawało mi się najrozsądniejsze.Bo jak się zacznie to w godzinach szczytu mogłabym nie dojechać.
    Drugi raz poszłam do tego samego przybytku bo źle mi tam nie było.Po 8 latach trafiłam na tą samą salę,te same łóżko i tę samą porodówkę.Lekarze też Ci sami byli,tylko położna inna-super wspaniała kobieta.
    Co do “umieralni”-taką opinię miał jeden ze szpitali w stolicy regionu.Koleżanka jednak pojechała tam rodzić-opiekę miała pierwsza klasa.Przez całą ciążę miała prywatną położną i nie było problemu żeby ona była obecna podczas porodu.
    Rozpisałam się,sorka.
    Tak na koniec-naprawdę ważne jest na jakich się trafi lekarzy,położne,pielęgniarki.Poza tym jak ze wszystkim– to ,że jednemu się nie podobało nie znaczy że inny zadowolony nie będzie. A jak będzie i jakie będziesz miała wspomnienia z tego miejsca to czas pokaże. 😀

    • “dziesięć razy dziennie latała z miską nad rzekę i tam kijem trzaskała te pieluchy aż ze smrodu wszelkie ryby pozdychały.” POPŁAKAŁAM SIĘ ZE ŚMIECHU!

      Co do położnych/lekarzy itp – słyszałam, że to najważniejsze 😛

  14. Poradnik przydałby się, ale skierowany do tych, którzy udzielają rad: “Jak udzielać rad, aby każdy był rad”. Może nauczyliby się stosowności i taktu. Rozumiem Twoją frustrację, jestem w ciąży i irytują mnie podobne rzeczy.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *