Matka Torpeda
Matka Torpeda

Jak nauczyć się “BYCIA” w ciąży ?

Żrąc fistaszki, nadaję do was ja. Z mojej wieży umieszczonej na drugim piętrze betonowego bloku w żółtych barwach.
Nie wiem ile przeczytałam stron internetowych o tematyce ciążowej (a nie powinnam czytać tego wcale), tony gazet, którymi zostałam obdarowana, książki, które aż krzyczą: “Będziesz mamą – przeczytaj mnie”.
Milion przepływających myśli przez mój MUSK doprowadzają do niego informacje niczym kroplówka środek przeciwbólowy do żyły. Czy można nauczyć się ciąży? No przecież, tak samo jak jazdy na rowerze. Przecież w poradnikach to jest takie proste.

1. PROMIENIEJESZ
Oh, doprawdy ? Chcesz mi powiedzieć, że jestem niczym Maria Skłodowska Curie po wynalezieniu Radu? uRADowana?
A może masz na myśli to, że pocę się jak szczur biegnący po kanałach ? Nie wierzysz, że można się spocić nic nie robiąc? – trast mi, wiem co piszę. Najchętniej przyklejałabym sobie podpaski do pach żeby uniknąć ciągle mokrych koszulek.

2. W OGÓLE NIE TYJESZ!
A jak mam utyć skoro jedyne co mogę zjeść to owoce, warzywa i ryby? Lokator mojego brzucha sprawę postawił jasno – “Nawet gdybyś Matka chciała zjeść schabowego – NOŁ ŁEJ”.
JA miłośniczka kotletów schabowych/mielonych, karkówek z grilla i smażonej kiełbasy. Dająca się pokroić za kawałek mięsa, dziś:
a) podaj mje od razu wiadro
b) uciekaj bo cel mam dobry, a rzucanie kotletami mielonymi to moja specjalność.

3. W ŻYCIU BYM NIE POWIEDZIAŁA, ŻE TY JESTEŚ W CIĄŻY! PRZECIEŻ NIE MASZ BRZUCHA!
Z tego co wiem to brzuch ma każdy, ale co ja tam wiem o anatomii człowieka. To, że nie wywaliło mi bębna to tylko za sprawą calgonu. Dodaję go do każdego prania bo wiadomo dłuższe życie każdej pralki to calgon!
Ale jestem święcie przekonana, że któregoś pięknego dnia obudzę się z brzuchem niczym Pan Stefan spod piątki. Wtedy na pewno zadzwonię po spych bo jakoś wstać będę musiała.

4. OD RAZU WIEDZIAŁAM, ŻE BĘDZIESZ MIAŁA SYNA.
Na ten temat wysłuchałam tysiąc teorii. Zostałam nawet zapytana (o zgrozo!) kiedy doszło do “poczęcia” bo to ważne w określeniu płci. Wróżby z brzucha na nic, bo brzucha ni ma. Kwaśne jem – to wiadomo chłopak, ale zagryzam pączkiem – więc ta teoria również legła w gruzach. Po mojej twarzy również widać, że będę miała syna – PIĘKNIEJESZ!
Chcesz mi powiedzieć, że przed ciążą byłam brzydka? Dziękuję za takt. Poczekaj aż zmyję makijaż, zmienisz zdanie, trast mi.

5. JAK TO MOŻLIWE, ŻE MIEŚCISZ SIĘ W DŻINSY?
Tutaj jest szok, mam na to niezawodny patent. Postępuj za moimi radami:
1. Rozbieram się do majtek (tak, trzeba rozebrać się aż do bielizny)
2. Wybieram dżinsy z szafki (kolor i krój dowolny. Wedle uznania)
3. Najpierw wkładam stopy (inaczej się nieda, przykro mi)
4. Przeciskam przez łydki (tego też nie możesz pominąć)
5. Przeciskam przez uda (to już końcówka, dasz radę!)
6. Zaciągam na tyłek.
7. Gotowe!
Polecam każdemu bo przynajmniej w tyłek ciepło.

6. JAK TO MOŻLIWE, ŻE MASZ CIĄŻĘ BEZOBJAWOWĄ?
To też jest bardzo proste. Po pierwszym badaniu USG gdzie zobaczyłam dziecko i wsłuchałam się w bicie jego serca, postanowiłam z nim porozmawiać. Umowa była prosta: Ja dbam o zdrowe żywienie ( o które w efekcie dziecko zadbało samo), dostarczam witamin i spełniam jego zachcianki na: sen/owoce/całą resztę, a synu oszczędza matkę jak tylko może.
Oczywiście Junior postanowił dopisać również aneks, o którym nie dał matce znać, ale umowy dotrzymuje.
I tak się dogadujemy od samego początku: ja dostarczam mu kwaśnych jabłek, a on pozwala mi zjeść pół obiadu.
Ja łykam witaminy, a on wyraża zgodę na spacer bez bólu pleców.
Polecam! Sprawdza się! W końcu w każdym z poradników przeczytasz: “Rozmawiaj ze swoim dzieckiem”

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

40 Responses

  1. U mnie wstręt do mięsa przechodził tak ok 7 miesiąca a tez jestem że stworów mięsożernych cebulę obieralam sobie i jadlam jak jeblko co sprawiało że inni domownicy nie chcieli że mną rozmawiać co czasami było przydatne. Ale najważniejsze że twój synek wie czego potrzebuje i rośnie zdrowy.

    • Czyli jest dla mnie nadzieja z tym mięsem? 😀
      Cebulę jadłaś jak jabłko? Moja wyobraźnia zadziałała na najwyższych obrotach! ;)))

  2. Uwielbiam cię za tego bloga. Ja każda ciążę przechodziłam tak samo na początku każde otwarcie lodówki kończyło się wizyta w toalecie mięso mogło nie istnieć ale słodycze to była podstawa. W ostatniej ciąży już parę godzin przed porodem zadzwoniła do mego przyszłego małża żeby przywiózł mi całą siatkę słodyczy dosłownie w przeciągu godziny wszystko pochlonelam organizm chyba robił zapasy do porodu i dosłownie po paru godzinach Marcel się wykluł. Każda ciąża jest inną ale fakt nic już nie smakuje tak samo nawet 3bit który panie że sklepu specjalnie dla mnie zamawialy.

    • Tutaj masz 100% rację, że już nic nie smakuje tak samo. Co prawda to moja pierwsza ciąża, ale byłam w przeogromnym szoku jak ulubiona potrawa może stać się znienawidzoną… Gdyby mi ktoś powiedział, że stanę się fanką warzyw i zastąpię tym mięso to bym się w czoło popukała 😛

  3. Im bliżej rozwiązania, tym bardziej serdecznie dość miałam ciążowego stanu. Mnie o tym, że będzie chłopiec utwierdziła w przekonaniu zachcianka na… piwo. Jak nigdy nie przepadałam za chmielową pianką, tak w drugim trymestrze buszowałam po sklepach w poszukiwaniu browara w pełni bezalkoholowego 🙂

  4. No właśnie, nie wiem o co chodzi z tym mięsem. Ale odrzuca na kilometr. Kiedyś czytałam, że tylko kobiety w ciąży i małe dzieci maja instynktowny dar jedzenia tylko tego, czego im akurat brakuje. I odrzucania tego, co im szkodzi. Nawet jak się je zmusi do zjedzenia czegoś innego, to szybciej wróci jak weszło. Moja córka praktycznie od niemowlęctwa nie je mięsa. Jak próbowałam przemycić, pluła i na tym się kończył posiłek. Nie, bo nie. Ku rozpaczy babć i reszty rodziny. Odpuściłam (ku rozpaczy jw). Ja jestem mięsożerna. Ale jak sobie zrobię wątróbkę albo kaszankę z cebulką, to jemy obiad osobno. I jakoś na pierogach, kopytkach, kluskach śląskich i ziemniakach z mizerią przerosła mnie prawie o głowę. Jogurtów, serków też nie je. Kiedyś mój (jej) mądry lekarz zapytał: “ile jadłaś jogurtów albo serków jak byłaś mała?” “Hmm.. jogurtów nie było, a serek tylko hemogenizowany waniliowy albo czasem leśny się trafił.” “No widzisz (po 16 latach jesteśmy na Ty) a jaka dorodna wyrosłaś (tu jawny przytyk do mojej nadwagi). Odpuść jej dziewczyno, bo tylko Ty się męczysz i to dziecko. Trochę chuda, ale wysoka, dobrze się rozwija, dobrze się uczy?” “No dobrze”. I odpuściłam całkiem. Żeby nie było, że kartoflami jak świniaka karmię. Młoda ma jadłospis wiewiórczy: orzechy włoskie, laskowe, pestki z dyni, słonecznika, siemię lniane cały rok. Włosów ma na głowie 3x tyle co ja. Chyba jakaś racja w tym jest. Zapytajcie rodziców ile jedli jogurtów, serków i innych czekoladowych kulek z mlekiem jak byli mali. Mina bezcenna….

    • Każdy ma swoje gusta kulinarne. Nic nie poradzimy na to, że czegoś nie lubimy – My, nasze dzieci, mężowie itd.
      Nie lubię sałatek – gdybyś widziała miny osób, które to słyszą. Tylko, że ja sałatek nie lubię od dziecka i zawsze ta sama śpiewka:
      “No spróbuj! to jest pyszne! no weź” , a mnie dźwiga na samą myśl.
      Od momentu ciąży jem to co lubię i co chcę, a reszta mnie nie interesuje. Co prawda, teraz podobnie jak i Ty robię dwa obiady, ale da się przeżyć 😛

  5. Najpiękniejsze przed Tobą! 🙂 moje dwie ciąże to chyba najtrudniejszy okres w moim życiu! Nieeeeee, nie chciałabym do tego wracać! Jestem przeszczęśliwa, że moje dwa małe człowieki są już poza moim brzuchem 😉 mój brat jest bykiem 🙂 ojjj… nie łatwe dziecko 🙂 na szczęście nie wierzę w znaki zodiaku i… o zgrozo, nie wiem nawet spod jakiego znaku są moje dzieci!! Muszę uzupełnić wiedzę, więc uciekam w google :* trzymajta się! :*

    • Ja ciążę przechodzę dobrze, ale mimo wszystko dalej nie rozumiem stwierdzenia, że to najpiękniejszy okres w życiu kobiety 😉 Duuużo się zmienia i akceptacja tych zmian jest szokująca 😉

  6. Jak mi przeszedł wilczy węch i wszystko przestało śmierdzieć, to już było z górki. Sierpień, wrzesień-śliwki. Październik, listopad -winogron. Grudzień, styczeń-mandarynki. Buszowanie po szafkach o 3 w nocy za czekoladą mnie na szczęście ominęło. A ogóreczki kiszone? Do ostatniej kropli soku ze słoika. Aj, jaki miał być dorodny chłopiec 🙂 Zmyłka. Jest dziewczyna.

  7. No kurna to u mnie już od początku coś nawala w komunikacji z Juniorem, bo niepożądane objawy były codziennością. Już mnie nie słucha, uparte takie i foszaste jak siostra, bo Rybą będzie 😉

  8. Nie wierzyłam w ciążowe zachcianki, dopóki moja koleżanka – będąc w ciąży – usiadła przy moim stoliku na pewnym wyjeździe, zabrała mi ogórka z talerza i zanurzyła go w dżemie, bo miała ochotę na “goryczkę z dodatkiem słodyczy”…
    Na widok schabowego biegła do toalety, a takie dziwne rzeczy jadła, że to niesamowite było 🙂
    Buziaki dla was :*

  9. Iksina ! fistaszki ?! NIE WOLNO CI !!! przecież Junior będzie miał uczulenie 😀 😉 a tak poza tym to dużo zdrówka dla Was i cierpliwości ;* no i pisz pisz pisz….

  10. uRADowana i calgon mnie rozwaliły <3 Ja wiem, że pisałam Ci to pierdyliard razy, ale serio – jesteś najlepsza w pisaniu bloga, czekam na książkę, Juniora i Cię wielbię jak Mort stopy Juliana <3

  11. 😀
    No i wszystko stało się jasne 😀
    Ty jesteś w ciąży a ja mam objawy 😀
    Nie chcą mi się układać włosy,przytyłam i nie mogę schudnąć,mam brzuch (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)-widać go 🙂
    płeć pozostawię bo po pokoju latają dwa gnomy pełeci obojga.
    W dżinsy się nie dawałam rady zapakować-musiałam kupić większy rozmiar,za to wspaniale leżą na mnie spodnie dresowe 😀
    Tak całkiem dodatkowo męczy mnie zgaga,drażnią zapachy,szybko się męczę,mam zadyszkę jak mała lokomotywa–taki malutki spadek mi pozostawiła młodsza pociecha.
    W razie pilnej potrzeby jakichkolwiek objawów chętni odstąpię 😀
    Mam w domu jedną książkę dotyczącą dzieci-pierwszy rok z życia dziecka.Mam ją od lat 10 i do niej nie zajrzałam,leży,miejsce zajmuje i kurz zbiera. Za to namietnie kupowałam “Mamo to ja”i “Dziecko” choć strony z poradami żywieniowymi oraz “co dziecko już powinno umieć “pomijałam. Zbierałam za to takie fajne opowiadania ,śmiałam się zawsze jak norka przy czytaniu.

  12. Kochanie Ty moje 😉
    Noż w końcu paniała – dziecko prawdę Ci powie 😀
    Moje życzyło sobie miętowej czekolady i jabłek, na resztę przymykało oko, tak jak ja, na “cudowne i sprawdzone” rady ciotek, babek i kompletnie mi obcych osobniczek.
    Powiem tyle: to był najpiękniejszy okres w moim życiu 🙂
    Trzymajcie się cieplutko WSZYSCY!!!
    Buziole!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *