Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kobieca intuicja – aplikacja została odinstalowana

– Ty mnie nie rozumiesz – ostatkiem sił wyrzuciła z siebie Gabryśka
– Nie kochana, to Ty mi nie wierzysz. Dlatego nie potrafimy dojść do porozumienia.
– Przecież jest coś takiego jak kobieca intuicja! Miałaś ją wcześniej, sama mówiłaś! – volume głosu Gabryśki podnosiło się z każdym wypowiedzianym słowem.
– Nie wiem. Skąd ja to mogę wiedzieć? Po prostu.. jej nie było.

Z trzema testami ciążowymi w torebce, Gabryśka postanowiła odwiedzić moje skromne progi. Zrezygnowana, zaskoczona, smutna i wesoła za razem, poprosiła o kawę. Szansa, że dowiem się co się dzieje, równała się z szansą dodzwonienia na audiotele.

– Nie wierzę w to, że nie czułaś tego, że jesteś w ciąży! – ostentacyjnie i z hukiem odstawiła kubek kawy, plamiąc przy tym mój świeżo wyprasowany obrus.

Oczywiście, że jest coś takiego jak kobieca intuicja – nikt mi nie powie, że nie. Jeszcze nie dawno sama miałam w swoim mózgu zainstalowaną taką aplikację. Rzecz w tym, że chyba jej nie zaktualizowałam bo jakoś na pewien czas jej brakło.
Ile to ja razy byłam w ciąży, to nie zliczę. Serio, bywało, że regularnie rano miewałam mdłości, wahania nastrojów i całą  gamę reszty książkowych objawów. Dałabym sobie wtedy ręce poucinać, że coś tam we mnie kiełkuje. Na pewno! W końcu  “czułam się na ciążę”. Dobrze, że jednak te ręce w spokoju zostawiłam.

– Boje się, rozumiesz? Boje się nasikać na ten cholerny patyczek – Gabryśce łzy do oczu napłynęły czyli oznaka, że sytuacja zaczyna być poważna, a wręcz dramatyczna
– To nie boli, po prostu siusiasz jak zawsze. Przestań dramatyzować to po pierwsze, a po drugie chcesz mieć dziecko więc w czym problem?
– W tym, że boje się wyniku. Obojętnie jaki nie będzie. Ty pewnie jak robiłaś test czułaś, że wyjdzie pozytywny, nie? – co raz bardziej miałam wrażenie, że rozmowa z Gabryśką w stanie emocjonalnym przypominającym huragan katrina, to nie zbyt dobry pomysł

*

– A może Ty jesteś w ciąży? – Igrek jak zawsze wypala prosto z mostu przy porannej kawie.
– A może Ty jesteś nienormalny? Igrek, prosze Cię, NIE CZUJE SIĘ NA CIĄŻĘ (do dziś wypominam sobie te słowa). Już tyle razy czułam się na “ciążę”, że na pewno bym wiedziała. CZUŁABYM!
– No tak, zapomniałem, że piuntkę dzieci urodziłaś. Jesteś uparta jak osioł – wkładając kubek do zmywarki i zatrzaskując jej drzwiczki, oznajmia, że rozmowa zakończona.

Kilka dni później, w towarzystwie wanny, pralki i umywalki, skraplam kilka kropel na plastikowy patyczek. Spokojna i pewna jak nigdy tego, że pojawi się jedna kreska – sama nie wiedząc czemu – gapię się w to plastikowe maleństwo.

– No mówiłam, że jedna! – recytuję sama do siebie i wychodzę do pokoju odpalić papierosa. Zaciągając się dymem, sprzątam talerze z kuchennego stołu. Wstawiam zmywarkę i zaczynam sprzątać. Jako, że łazienka w moim “grafiku” zawsze jest ostatnia to też trafiłam tam na samym końcu.

Już mam zabierać test i wrzucać go do kosza. Spoglądam na niego, mrugam. Spoglądam, mrugam. I stoję jak widły w gnoju patrząc na plastikowy patyczek z dwoma różowymi kreskami na środku.

*

Uśmiecham się do wspomnień, które chyba były wczoraj, ale kalendarz pokazuje inaczej.

– Po prostu zrób ten test, intuicja na prawdę nie zawsze działa – niemal szeptem wypowiadam słowa w stronę Gabryśki.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

32 Responses

  1. Taaak. Z synem po 4 latach starań zrobiłam test na odczep się bo źle się czułam parę dni a okresu nie było i ciach II krechy. Po roku znowu to samo dziwne samopoczucie nogi mi sie wręcz uginaly. Odstawiłam anty i myślę, pewnie okresu nie ma bo musi się wszystko uregulować no i uwazalismy, test znowu na idczep się i trzęsłam się jak galaretka bo ponownie źle odczytałam ze ta pierwsza to testowa krechy a to ciążowa i zrobiłam uff za wcześnie bo za chwilę pojawiła się druga! I panika bo przecież junior skończył dopiero rok, a dziś mam już 3 miesięczną cudowną córkę.
    Gratuluję!

  2. Hehe czytam I czytam I kurcze moja intuicja tez pare razy zagnala mnie po test do apteki I za kazdym razem nic. Az pewnego dnia postanowilismy sie z mezem ” postarac” o bobasa. Akurat szykowala sie imprezka. Na drugi dzien cos mi zoladek do gardla podchodzi ale mysle to kac. Przemeczylam sie caly dzien, jesc nie moglam. Maz mowi choc na fajke wodna moze winko tez I klin klinem. Na fajce dotrwalam do polowy I juz nie zdazylam wybiec za rog bo toaleta zajeta. Za pare dni znajoma mowi wez zrob test. Popukalam sie w glowe ale dobra zrobilam I … Nic. Ona mowi za tydzien powtorz wiec dla spokojnego sumienia powtorzylam I param!! Dwie kreseczki. Wtedy nie wiedzialam ale przez cala ciaze nie moglam ani alkoholu zniesc- nawet zapach mnie odrzucal, ani fajki ani slodyczy I milosci mojego zycia – czekolady. 9 miesiecy bez slodyczy wytrzymalam toz to rekord w moim zyciu 😉

  3. Witaj Iksina.
    Dawno mnie u Ciebie nie było, ale nie wiem, czy wiesz, że w ostatnim czasie wiele się u mnie działo przykrych spraw 🙁 jak coś to zapraszam do siebie.

    Intuicja hmm… niby kobieca ponoć nie zawodzi, a jednak mnie zawiodła parę razy. I teraz jak mam jej posłuchać, to pomyślę 1000 razy zanim podejmę jakąś decyzję.

    Pamiętam jak lata temu zrobiłam sobie test ciążowy i wyszedł mi pozytywnie. Nie wiedziałam czy mam się cieszyć, czy rozpaczać mając na myśli swój stan zdrowia. Poszłam do ginekologa i okazało się, że jednak nie byłam w ciąży, a moje choroby i leki, które biorę były przyczyną zakłamanego wyniku testu.
    W sumie, to odetchnęłam z ulgą i pomyślałam, że jednak nic nie dzieje się bez przyczyny.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  4. U mnie intuicja aktualizuje się automatycznie. Ogólnie rzecz ujmując już dwójkę dzieciaków urodziłam 😛 (i ani jednego więcej!) W moim (a właściwie naszym przypadku), za każdym razem, te dwie kreski na teście były szokiem 😛 Tak jakbyśmy nie wiedzieli jak powstają dzieci 😀 Wtedy jeszcze, jako studentka starałam się przekrzyczeć swoją własną intuicję, która podpowiadała mi: “Zrób test, zrób test”. Boże, jak ja się bałam.Ta moja kochana intuicja jednak zwyciężyła. Podsumowując, dwa razy w życiu test zrobiłam i dwa razy pozytywny! Także jedno wiem na pewno- już nigdy testu nie zrobię 😉
    Tak odbiegając od tematu- nie wiem dlaczego trafiłam na Ciebie dopiero dzisiaj 🙂 Super się czyta, będę zaglądała częściej!

    • Hahahaha, ale wiesz co jest najlepsze? Że to zawsze jest szok, dokładnie tak jak napisałaś – jakbyśmy nie wiedzieli jak powstają dzieci 😀
      Testu nie zrobisz, będziesz czekać do porodu czy aby na pewno? ;))

      Rozgość się tutaj, lepiej, że trafiłaś późno niż wcale. Całusy ;*

  5. Kilka dni “po” budzę się na plecach z ręką na dole brzucha. Aż mnie potrzepało, jakby ręka parzyła. Kolejny ranek, to samo i jeszcze kilka. Kupiłam test. Negatywny, Uff. Kilka dni później. Wracamy z uczelni po ciężkim egzaminie. Wjeżdżamy pod górkę. Naprzeciwko auto, drugie go wyprzedza i jeszcze trzeci debil. Dobrze, że nowa trasa z Zielonej szeroka. W ułamku sekundy nogi na fotel, głowa między kolana a ręce na brzuch. Lusterka tylko świsnęły, jak debila mijaliśmy prawym poboczem. Od tej pory wierzę w tzw “gadzi mózg”. Chociaż lepiej brzmi intuicja kobieca 🙂 Młoda zaliczyła sesję letnią, obronę licencjata, kolejną sesję zimową. Jak w 2 klasie podstawówki pokazała mi, że schowa sobie przed sprawdzianem na małej karteczce odmianę przymiotników w piórniku, to nie byłam specjalnie zdziwiona 🙂

  6. Jest w tym jakaś przedziwna prawda. Ja wiele razy robiłam z pewnością wyniku pozytywnego, a tu nic. W drugim miesiącu ciąży zrobiłam właściwie na odczep się (bo w ulotce suplementu na odchudzanie, który miałam w zamiarze brać pisało, że nie dla ciężarnych). Jakież było moje zdziwienie, gdy kreski były wyraźne i grube jak linie ciągłe na dwupasmówce. Jeszcze bardziej się zdziwiłam, gdy pani w przychodni powiedziała mi, że to już drugi miesiąc!

    • To dokładnie tak jak ja! Zrobiłam na odczep, z pewnością, że wynik negatywny, a tutaj dwie kreski – równiutkie i różowiutkie 😛

  7. Moja pierwsza ciąża- rano wstałam i jak zwykle papieros,kawa,potem otwieranie oczu i lecim dalej z toalette.A tu zonk-zapaliłam i mało nogami się nie nakryłam-ciemno przed ślepiami (otwarłam je w ogóle czy nie?) ,serducho rozruchu dostało chyba z 1000 na sekundę,kolana się uginają a żołądek wybiera na poranny spacer. Doczołgałam się do wuceta,przytuliłam porcelanę i tak siedzę.Siedzę 5 min,10,15-przeszło jak ręką odjął.Pozbierałam się do kupy i polazłam do koleżanki.Opowiadam co i jak rano miałam a ona : w ciąży jesteś: myślę- no zdurniała.
    Tego samego dnia jeszcze 3 osoby mi przepowiedziały.Poszłam po test-wynik negatywny.
    Ale kumpela- już zaznajomiona z tematem bo sama rodziła- kazała kupić drugi test za parę dni.A tam jak w pysk strzelił kreseczka się rozmnożyła.
    Ciąża numer dwa- jakiś czas po “ten tegest” kupiłam test,bo mąż twierdził że na pewno się udało.
    Robię test ze słowami” bo Ty myślisz że to tak od razu,bo masz takie życzenie”. W sumie test zrobiłam bardziej żeby mu udowodnić że nie zachodzi się ot tak,że czasem trzeba czasu.Poszedł sprawdzić patyczek i wrócił z zadowoloną miną.
    I gdzie ta intuicja była? Chyba w Las Palmas.
    Ale za to jak idzie na “koleżeńskie urodziny” to cholera jeszcze nigdy nie zawiodła.

      • Nie kop leżącej 😀
        Poważnie,po wszystkim mi wtedy powiedział ” no to właśnie zaszłaś”- myślę no idiota,wydaje mu się że tak samo jak byk na krowę-już,zaraz,natychmiast.
        Jak dodał,że na pewno “zrobił” dziewczynkę to mu powiedziałam ,że to nie koncert życzeń,że to nawet totolotek nie jest.A raczej prawdopodobieństwo z różniczkami i całkami.A tu robię test- jakoś po tygodniu- bach- dwie kreski.
        Idę na USG a lekarka- ” no piękna panna siedzi”.
        A 6 w lotto trafić nie umie- cuda jakieś cy cuś 😀 😀

        • Igrek też od samego początku mówił, że to chłopiec – to tak samo usłyszał, że to nie koncert życzeń.
          Poszliśmy razem na badania: “Piękny, duży chłopak” – mina Igreka bezcenna 😀

          • Mam pewną teorię- wskutek burzy hormonów spowodowanej pojawieniem się małego mieszkańca intuicja słuchając własnej intuicji na tenże czas zmienia lokal na mniej używany czyli przenosi się do faceta 😀

  8. hahaha, ja też czułam się “na ciążę” już miliony razy! 🙂 My to mamy chyba w pakiecie 🙂 Z synem, faktycznie “coś” mi podpowiedziało, że to to… 🙂 Taka, moja intuicja, zaprowadziła mnie za fraki do apteki! 🙂

  9. Aplikacja zwana intuicją jest rewelacyjna, ale rzeczywiście czasem nawala. 😉
    A co do ciąż, to sama też parę razy byłam w ciąży urojonej, tak się czułam na ciążę, że hej… a potem kreska i morze czerwone. 😛 Może to program “myślenie życzeniowe” się gryzie z aplikacją “intuicja”? 😉

  10. Ech… ja tez co miesiąc jestem w ciąży… i łzy w oczach jak okres przychodzi.. ciągle sobie mówię ze to się czuje i zawsze to czuje.. postanowiłam odpuścić! Wyobrażasz sobie ze w poprzednich miesiącach potrafiłam robić co dzień test bo ciągle czułam ze to już to 😀 ale nie.. odpuszczam, w tym miesiącu czekam na okres , pewnie się pojawi jak zawsze , zero testów! zero! zbankrutuje przez nie.. jakby tak policzyć ile już na nie wydałam od kiedy się staramy to, ech lepiej nie liczę 😀 Pani z apteki z obok domu jak wchodzę to już wie po co 😀 Najlepsze jest to ze rok temu koleżanka się starała i uważałam ją za lekko nienormalna z tymi testami, objawami, mówiłam sobie przecież to spokojnie trzeba czekać… Taaa a teraz jak patrze na siebie to jestem jeszcze bardziej nienormalna od niej 🙂

    • Aaaaa bo to samemu trzeba przeżyć, a jak przyjdzie co do czego to powiesz “Nie kupuję testu. Nie jestem w ciąży” :DD a tu PSIKUS! 😀

      • Iksina Ty moja kochana dwie kreski mi dziś wyszły… a w tym miesiącu można powiedzieć zaniedbaliśmy dni płodne!! nie wysiedzę w pracy dziś, nie mogę się skupić na niczym 😀 Ale wiesz co intuicja mi krzyczała ze jestem w ciazy… ostatnie dwa dni śniło mi się ze robię testy i za każdym razem wychodzą pozytywnie, boli mnie od tygodnia kręgosłup w krzyżu i pierwsza moja myśl to ciąża… bolą mnie jajniki i pierwsza myśl to ciąża, ale ciągle powtarzałam sobie to nie możliwie, w tym miesiącu zaniedbaliśmy starania, na pewno to nie to… a tu piskus 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *