Matka Torpeda
Matka Torpeda

Skrzyżowanie tyłka z Wisłą.

Coś tam wspominałam, że brzucha mi nie widać, że jest fajnie, że mogę śmigać jak samochodzik na baterie. Na te lepsze baterie, bo dłużej wytrzymują. Calgonu nie używałam to mi bęben wywaliło, a w pakiecie doszedł cholerny ból pleców. Jeśli kiedyś nie rozumiałam ciężarnych, które chodząc po sklepach podpierają swoje plecy – chciałam je tutaj z miejsca przeprosić.

*

Spłuczka postanowiła coś tam się zepsuć z okazji świąt, kubiki wody lecą niczym wodospady przyprawiając nasz domowy budżet o dodatkowy wydatek. Ekstra. Ostatnio zastanawiałam się czego mi potrzeba, ale na szczęście już wiem – cieknącej wody w kiblu.

Gramolę się z wanny, zwinność moja niczym szybkiej pantery. Tylko, że z brzuchem kangurzycy. Młody trenuje brazylijskie jujitsu w brzuchu – jest fajnie. Włosy ciekną – szukam ręcznika. Próbuję trafić łapą w ręcznik, ale trafiłam w coś innego. Huk jak sto pińdziesiont, poszedł świecznik. Żeby było jasne poszedł w piździec razem z zapalonymi świeczkami. Wosk na podłodze, wosk na pralce, wosk na umywalce, wosk na bębnie z pralki – WOSK kur(w/n)a ewryłer. Ja się pytam: Na jaką cholerę mi były te świeczki w kiblu?!

Biegnę z tymi cieknącymi włosami, owinięta ręcznikiem przez mieszkanie w poszukiwaniu zmiotki. Jak całe życie jest w jednym miejscu, a mianowicie w szafce pod zlewem tak oczywiście dzisiaj jej nie ma. Grejt.

(Tutaj padł szereg słów potocznie uznawanych za wulgarne)

Wracam do łazienki, wody po kostki. Orzeszkur(n/w)a skąd?! No spłuczka cieknie. Tyle wody to chyba nawet Wisła w swoim zasobie nie ma, ale za to ja mam w kiblu. Gratis cholerny wosk, który będę musiała drapać. Jest fajnie, naprawdę.

(Tutaj mój zasób wulgaryzmów zaskoczył nawet mnie, serio)

Ledwo kucam, ale kucam – brzuch coś tam przeszkadza, młody trenuje tym razem capoeirę – ja drapię wosk. Woda cieknie z kibla, z moich włosów i chyba nawet jeszcze z któregoś odpływu Wisły. Ręcznik się zsunął wprost na mokrą podłogę. Jest fajnie, naprawdę.

Otwierają się wrota, wchodzi Igrek z pracy:
– Kucasz naga, klamerką drapiesz kafelki, dookoła pełno szkła i po kostki wody, aha. Ja się nawet nie pytam co tutaj się stało i jakie słowa słyszeli sąsiedzi w momencie kiedy to się wydarzyło.
– Zabieraj tyłek i jedź po nową spłuczkę nim mnie jasny szlag trafi, a już mnie trafił.

Oczywiście koniec końców zabrałam się razem z nie-mężem.

BUDUJESZ, REMONTUJESZ, KU*WUJESZ.

Człapię niczym malutka mróweczka, która chce dojść do celu – a celem był Pan z działu “kible”
– Proszę Pana, spłuczka mi cieknie – zdyszana jak po maratonie, recytuję to zdanie jak wierszyk.
– Moment.

No jasne, że moment. Ja poczekam ten moment pod warunkiem, że już nie będę miała Wisły w kiblu.

Moment oczywiście bo jakieś małżeństwo potrzebowało jego porady.
“Ku*wa Zenek, nie chce takiego kranu. Mój musi być taki. A o tym co Pan powie? Ku*wa Zenek Ty się nie wpie*dalaj ja tu z Panem rozmawiam”.

“Moment” trwał dokładnie 43 minuty po których moje plecy postawiły sprawę wprost “albo siadasz albo my protestujemy” – za mną kible, to siadam. W końcu one są od siedzenia.

– Proszę wstać z ekspozycji.
– Proszę zawołać pracownika do pomocy to wstanę z tej ekspozycji szybciej niż się Panu wydaje.

Jest nowa spłuczka. Jest szansa. Jest nadzieja. Jest ból pleców.

Oczywiście Igrek do inżynierów hydraulictwa nadzywczajnego nie należy. Do zwyczajnego też nie. Słowem: Nigdy spłuczki w kiblu nie wymieniał.

(Tutaj okazało się, że zasób wulgaryzmów Igreka zawstydził nawet mnie. Jest wirtuozem wszelkich przekleństw i epitetów powszechnie uważanych za wulgarne)

– W dupie to mam! Kiedyś ludzie do wiaderek wody lali i spuszczali wodę w kiblu to czemu my nie możemy?!

Czekam tylko aż znów się coś zepsuje. U nas taka magia świąt. Jest fajnie, naprawdę.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

35 Responses

  1. Jaka ciąża idealna??? Taka bystra jesteś i uwierzyłaś???? Kochana nie ma czegoś takiego. To jakaś niepisana zmowa już rodzących, żeby te nierodzące wcale nie miały lepiej i się skusiły. Ha ha niespodzianka! Cud ciąża, cud poród, g.. prawda. Plecy bolą, kibel na początku najlepszym przyjacielem, nogi puchną, wszystkie ciuchy za małe, za cholerę nie możesz ułożyć się do spania, wilczy węch, wszystko nie smakuje albo smakują dziwne kombinacje, nikt Cię nie rozumie. I teraz najgorsze: dlaczego nie śmigasz z uśmiechem błogosławionym na ustach?? No dlaczego?? Bo masz k… dosyć. Wszystkiego. Ale uwaga. Wszystkie media donoszą, że masz być szczęśliwa, najlepiej tydzień po porodzie w białych koronkach z ubranym na biało bobasem i anielskim uśmiechem na ustach. Dupa. Jesteś wk.. bo brzuch zwisa, dzieciak robi pod siebie zawzięcie, nikt Cię nie rozumie a Ty chcesz tylko spać spać spać i niech się wszyscy odwalą. Trochę wybiegłam w przyszłość 🙂 Iksinko nic się nie martw, będzie dobrze 🙂 Nie Ty pierwsza. Do plecków zagoń Igreka, niech masuje 🙂

    • Uwierz, że do 6 miesiąca miałam ciążę idealną. Czułam się lepiej niż przed ciążą, teraz jedynie pojawił się ból pleców 😛
      Co do “przyklejonego uśmiechu” masz rację i nie mogę się nie zgodzić. Nigdy nie zrozumiem dlaczego każdy wymaga od kobiet ciężarnych ciągłego “banana” i opowiadania o tym jaki to cudowny stan. Kurczę, znam tyle przypadków gdzie ciąża dała nieźle w kość, że absolutnie te kobiety nie mogą mówić o stanie “cudownym”. Ale większość woli słuchać pięknych kłamstw niż szczerej prawdy, a potem następuje zdziwienie 😉

  2. Plecy… zwyczajnie środek ciężkości Ci się przesunął 🙂 też się zawsze dziwiłam, co te babki tak się dziwnie odginają do tyłu z jedną ręką na plecach 🙂 Wiem jak lubisz “dobre rady” 🙂 ale nie mogę się powstrzymać. Jak robisz coś na stojąco (prasowanie, zmywanie, szykowanie obiadu) podstaw sobie mały stołeczek (ja stawiałam duży garnek do góry dnem) i oprzyj na nim nogę. Nogę zmieniaj co jakiś czas. Do spania na boku weź wielką poduchę a najlepiej dwie, wstaw miedzy uda/kolana, jeszcze jedną mniejszą pod/przed rosnący w błyskawicznym tempie biust. Jak się zechcesz obrócić w nocy, to masz wybór: albo transportujesz poduchy na drugą stronę albo zarzucasz nogę na Igreka 🙂 Cycki sobie oprzyj na jego łopatkach. Trudno, najwyżej się nie wyśpi. Jakby ewentualnie marudził, załóż mu plecak z przodu z kilkoma pełnymi słoikami letnich przetworów, niech pochodzi cały dzień i pośpi jedną noc. Szybko zrozumie:)

    • Powiem Ci, że jedyne co się sprawdza to spanie z jedną nogą na Igreku – tylko w takiej pozycji jestem w stanie zasnąć.
      Jeśli chodzi o plecy – największy błąd, który robię i nie potrafię zmienić to fakt, że źle kucam i często się schylam w “nieodpowiedni” sposób dla ciężarnych. Taki nawyk mi pozostał bo do tej pory brzucha nie było.

      • Kochana…bez względu na to czy jest się w ciąży czy nie,zawsze ale to zawsze powinno się kucnąć 😉 ja od zawsze miałam problemy z kręgosłupem ale w ciąży,pomimo 30 kg na plusie nie bolały ale na dwa dni przed porodem pojawił się taki ból,że ja pierdziele…stoję w kolejce do kasy i się dziwię co to kurwa za bóle…jakieś takie od krzyża…aaa coś tam koleżanki mówiły,że to tak przed porodem boli…aaa no fakt – w ciąży jestem 😉 no masz – tati za dwa dni rodzi 😀 😀 😀

        • Mi dzisiaj koleżanka otwarła oczy, że ciąża nie może być aż tak idealna jak mi się wydawało. I tak mam szczęście, że tyle “uroków” mi Junior oszczędził. Co do pleców – zdziwienie jak nigdy, że coś mnie boli. Ale już swoje “noszę” więc siłą rzeczy bolą.

          Miałaś bóle krzyżowe? ;>

          • a cholera wie co to za bóle były 😉 jak mnie całą ciążę o dziwo plecy nie bolały,to na ten ból zwróciłam uwagę;w sumie było to rano,a po płónocy odeszły mi wody,więc chyba tak 🙂 dla mnie największym bólem było badanie ułożenia płodu przez położną…o żesz kurwa… jak mnie zaczyna coś boleć i stękam i jęczę to sobie przypominam to badanie i mi mija wszystko 😀

          • Słyszałam! Słyszałam o tym badaniu! Słyszałam też o masażu szyjki… Wolę o tym nie myśleć.

  3. O Boże ( inwokacja, znaczy się) kąpanie bydlątka mężowatego Kary jako żywo przypomina kąpanie psiunia mego. To samo! Potop w łazience, mokre nawierzchnie w mieszkaniu, łącznie z wszystkimi łóżkami, kanapami itd. itp…. a potem te kłaki…

      • A ja Ci powiem,że moja poprzednia psiunia była złota. w wannie siadała,czekała grzecznie aż ją wytre i dopiero potem szusowała bokami ale po własnym ręczniku.Ale to może dlatego że była wielkości pinczerka i była sunią. BO temu koniowi to chyba trza się za stajnią oglądnąć 😀

        A co do pleców- to szanuj dziewczyno,szanuj. Ja mam zezwolenie od lekarza na noszenie maksymalnie ciężaru do 1kg.Niestety mało sobie z tego robię bo chyba bym na kilometrach nie wyrobiła na zakupy chodząc a młodą bym musiała na kawałki pociąć 😀

        • Dla mnie najdziwniejsze jest to, że Uszaty każde bajorko jest w stanie zaliczyć, każdy staw i każdą kałużę, ale jak do wanny ma wejść to jest psia tragedia i miauczenie na cały blok. Co najmniej jakbyśmy świnię zarzynali.

          Staram się szanować uwierz, ale to nie zawsze wychodzi 😛

  4. Iksina przygoda czadowa. Coś mało Ciebie tutaj. Wiem, bo zaglądam kilka razy dziennie. W temacie bolących pleców. Szczytem mojej błyskotliwości było wybranie się do kina w 8 mc ciąży. Na zwiastunie już miałam dosyć. W pewnym momencie myślałam, że film będę oglądać na stojąco. Na same wspomnienie ciary mnie przechodzą. Buziaki

  5. Dzięki, że Jesteś 🙂 usuwam nadmiar świeczek z łazienki…
    Wiesz z tymi awariami to zawsze się musi coś wypieronić jak gospodarza w domu nie ma… 🙂
    Trzymajcie się Cieplutko 🙂

  6. Kochana Ty moja, ale powiedz mnie gupiej PO JAKĄ CHOLERĘ CI TE ŚWIECZKI W KIBLU?????? Nogi domowym sposobem chciałaś depilować? Prund Ci wyłączyli? Chomiki pozdychały i nie ma kto dynama napędzać? 😀 😀 😀
    Ja w niedzielę miałam w łazience Śniadrwy- mąż postanowił wykąpać na święta bydlątko swe własne.Okrywa sierściowa bydlątka jest jak u żubra więc kąpanie trwa ok godziny,szamponu idzie z pół litra a woooooooooodyyyyyyyyyyyy. Psiątko dwa razy pitnęło z wanny a potem na koniec tak przepieknie się otrzepało że nawet lustro zachlapał.Mieszkanie całe do wytarcia do pognał potem jak szkapy na Wielkiej Pardubickiej oczywiście gubiąc kropelki. Do końca doschnął dopiero w poniedziałek koło południa i od tej pory namiętnie gubi kłaki,miliony kłaków,tony kłaków i całe moje sprzątanie szlag trafił i krew mnie zalała i już nie sprzątam 😀
    A pomijając plecy ( bolą i niestety potem boleć też będą) jak samopoczucie? Tatusia już skopał po rękach ?:D
    Buziole :*

    • Teraz zadaję sobie to samo pytanie 😛

      Co do kąpania pupila – ANI MI NIE GODEJ. Uszaty również lubi wyskakiwać z wany, cieknący przebiec się po mieszkaniu i otrzepać się na samym środku pokoju. Samopoczucie jak najbardziej na plus, poza plecami wszystko gra i buczy. Tatuś ma takie szczęście, że jak on jest w domu to Junior śpi 😛

  7. Nie ma to jak wejść do pracy z rańca, odpalić kompa z fejsem i takie perełki od rana… 🙂 🙂 🙂 To będzie dobry dzień! Haha trzymaj się 🙂 a juz się zastanawiałam dwa dni temu gdzie wsiąkłaś! Buziaki.

  8. Standard przed świętami 🙂 Po dwóch tygodniach odkręcania “przed” i zakręcania “po” głównego zaworu po każdej wizycie w wc moja mama, nie wiem jakim cudem nabyła mi nową spłuczkę (ten wkład plastikowy) razem z panem sprzedającym w osiedlowej podróbie C….ramy. Nie chce się przyznać jak zwabiła gościa do mojego domu, ale jak wróciłam z pracy, to spłuczka była założona. Ze strachu, co będzie następne wlałam 2 butelki octu do skrzypiącej pralki i puściłam na 90 stopni. Smród był niesamowity, ale pralka robi 800 obrotów i mruczy z zadowolenia. Teraz główną podejrzaną jest lodówka. Grzecznie poprosiłam, żeby wytrzymała jeszcze do soboty, to tym razem na bank ją odmrożę. Kolejne atrakcje jak zwykle przed Wielkanocą 🙂

  9. Kurna chyba ja sobie taki galimatias zafunduję w swojej łazience, co by ją dokładnie wymyć na święta 🙂 Poniekąd wiem jak krew w żyłach może buzować, bo też mam czasem tak, że coś robię i staram się uważać, a jak tu nagle nie pierdyknie i dodatkowa robota murowana i to akurat wtedy, gdy albo bardzo się spieszę, albo co dopiero skończę sprzątać 😉

  10. hahaha wyobraziłam sobie WSZYSTKO z najmniejszymi szczegółami! Dla pocieszenia, ja też wczoraj miałam Wisłę w łazience. Córka poszła umyć zęby i włączyła prysznic, który oblał ją zimną wodą. Uciekła więc z łazienki, a woda lała się po kafelkach na ścianie strumieniami! Zorientowałam się po jakiś dwóch minutach, jak z łazienki wydobywały się dziwne odgłosy. Przynajmniej podłogę mam teraz super czystą 🙂
    Jakoś musisz dotrwać z tym brzuszkiem do końca. Nie będę Cię pocieszać, bo w moim przypadku z dnia na dzień było tylko gorzej. 🙂 Jestem jednak pewna, że dasz radę, przetrwasz i przeżyjesz. 🙂

  11. Chciałam coś na pocieszenie napisać, ale tak mnie rozbawiłaś tym całym zestawem z kiblem, że napiszę tylko tyle, że temat cieknącej spłuczki to u mnie temat rzeeeka (taka Wisła właśnie) 🙂 Szczęście w nieszczęściu, nie leje się po całej łazience, ale za to w rury idą hektolitry wody. Weź później ten rachunek za wodę zapłać ….
    AAAle, przynajmniej wosku skrobać nie muszę 🙂
    Iksina, uwielbiam Twoje posty 🙂

    • Czyli rozumiem, że nie tylko u mnie większość kasy idzie na wodę? 😀 A właściwie idzie w rury.
      Pociesz się tym woskiem, ja miałam kumulację i tylko czekam co będzie dalej 😛

  12. Iksinko…. to tylko qrnahatajoga kibel! Oddychaj, oddychaj , oddychaj… No… wiązka łaciny i wdech-wydech; wiązka i wdech-wydech. Jak nie pomoże, to zrób na odwrót, wtedy, jak babcięwkapcie, pomoże na murbetonzudarówkąwtle.
    Buziam nieustannie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *