Matka Torpeda
Matka Torpeda

Ewolucja seksu w związku.

Podobno wraz z zwiększającą się liczbą lat w związku, maleje nasza satysfakcja ze współżycia. Są to dane, które brzmią brutalnie, ale na szczęście wszystko leży w naszych rękach. Nie zawsze musimy w te statystyki się wpisywać. Seks w związku ewoluuje i jest to fakt, któremu zaprzeczyć się nie da. Mało kiedy słyszymy, żeby po trzydziestu wspólnych latach, żona wciąż miała ciarki na widok męża. Znaczy, słyszymy, ale zazwyczaj nie są to ciarki oznaczające przyjemność.

Żeby była jasność, tekst jest humorystyczny. Nie ma na celu nikogo urazić, obrazić ani wyśmiać.

Ewolucja seksu w związku i… ciarki. Wszędzie ciarki!

– Boże, ja miałam ciarki nawet w małym palcu u nogi. Nigdy nie przeżyłam czegoś takiego – relacja seksu Gabryśki z nowym NIM, płynęła w mojej kuchni.
– Przecież na poprzedniego też nie mogłaś narzekać – sięgam pamięcią do początku jej związku z poprzednim NIM.
– Ale teraz to coś zupełnie nowego, innego.. Coś takiego, że wszędzie miałam ciarki.

Zastanawiałam się więc czy jej się płyta zacięła czy jej ciało zamiast w większości z wody, zaczęło się składać z ciarek. Ale po chwili zapaliła mi się lampka mówiąca mądrości życiowej:  Pierwszy seks z nowym partnerem jest równie emocjonujący co pierwszy pączek po rocznej diecie. Umówmy się, wszak nie ma nic lepszego od żarcia i seksu.

Seks w związku. Stacja pierwsza: Nawet sąsiedzi wychodzą na papierosa.

Ty nieśmiała, on napalony. Wystrojona niczym Wueska na przegląd spotykasz się z nim każdego dnia. Po nogach to Ci można chusteczki puszczać niczym w reklamie depilatorów.  Twoja intymna Grażyna śmiało może konkurować o “największą gładkość roku” magazynu “Depilacja podstawą”. 

Nieśmiałe poszturchiwania, przypadkowe “macnięcia” nastrajają Cię lepiej niż antena radio. Oboje furgoczecie jak ruskie wentylatory na swój widok. Generalnie spędzanie Waszego wspólnego czasu często polega na seksie. Później na seksie, żeby skończyć to… seksem.  Ale żeby nie było, że żyjecie samym seksem, wplatacie w to jeszcze petting. Wasza wielka przygoda dopiero się zaczyna, mężczyzna jest w siódmym niebie, a Ty jako kobieta – jesteś święcie przekonana, że Wasz seks już zawsze będzie tak wyglądał. Godzinne rozmowy po stosunku seksualnym tylko upewniają Cię w tym, że oto znalazłaś partnera seksualnego i nie wiesz dlaczego koleżanki narzekają, że ich mężowie po seksie idą spać.

Na niektóre rzeczy jeszcze reagujesz: “Fuj! Jak tak można? Komu to jest potrzebne? Ja tak na pewno nigdy nie zrobię! Nam wystarczy to, co jest teraz”.

Seks w związku. Stacja druga: Jak króliki.

No choćbym chciała to nie umiem tego inaczej nazwać. A kogo to obchodzi, że jesteście właśnie w drodze do pracy i zaraz się spóźnisz? Rodzice za ścianą? Przecież taki problem to nie problem. Nie potrzeba wam ani ciszy, ani spokoju ani też wolnego mieszkania. Każde warunki są odpowiednie.

A jeszcze bardziej nakręcający jest fakt, że w środku lasu na jakiejś zarośniętej polanie ktoś was nakryje. Mrówki wchodzą Ci w tyłek, trawa Cię łaskocze ale kogo to obchodzi…
Słowa “brać”, “zapinać” – przyprawiają Cię o dziki chichot, którego nie kontrolujesz. No słowem, zachowujesz się jak siedemnastoletnia dziewica, którą ktoś uczy nowych zakamarków życia. Nie ważne, że siedemnastka już dawno za Tobą. Poznajesz zapachy i smaki, które do tej pory wzbudzały Twoje przerażenie kiedy obserwowałaś podobne akcje na filmach. Nie rozumiesz dlaczego niektórym ludziom seks nie jest potrzebny.

Wiagra? Żele intymne? Jezus Maria, na co to komu? Na samą myśl o stosunku seksualnym, jesteś w środku jak las tropikalny – wiecznie mokra. Przeraża Cię myśl, że na starość będzie posucha. Spędza Ci to sen z powiek, aż w końcu nadchodzi rozwiązanie: trzeba to nadrobić. Teraz, zaraz, a najlepiej na wczoraj.

Ten etap bardzo często mieści się podczas pierwszego roku związku, z możliwością zahaczenia o rok drugi. Na tym etapie jest również najlepsza niepisana zasada każdego związku w którym jest bogate życie seksualne:

Zaczynacie oglądać film i nigdy nie wiecie jak się kończy…

Seks w związku. Stacja trzecia: Wspólne mieszkanie.

Od teraz można wszędzie, zawsze i o każdej porze. Zero rodziców za ścianą, zero powstrzymywania, zero wstydu. Okazuje się, że stół w kuchni wcale nie służy do jedzenia, a sypialnia wcale nie musi być koniecznością skoro jest przedpokój.

Możesz drzeć się niczym stare prześcieradło w momencie orgazmu i nikogo to nie zgorszy.  Dopiero po jakimś czasie, uświadamiasz sobie, że posiadasz sąsiadów, którzy to wszystko słyszą. Istnieje również obawa, że przez pierwszy okres nikt nie odpowie Ci “dzień dobry”.

Po czasie okazuje się, że sąsiadkę z trzeciego piętra też słychać.

Seks w związku. Stacja czwarta: Codzienność

W naszych wyobrażeniach już zawsze  będziemy żyli tylko seksem, seksem i jeszcze raz seksem, zapominając, że trzeba opłacać  mieszkanie i inne rachunki. A żeby opłacać rachunki trzeba pracować. Praca daje nam natomiast zmęczenie, a zmęczenie często łączy się z brakiem seksu.

Na początku jednak tych kropek nie łączysz albo nie chcesz łączyć. Wspólne mieszkanie jednak szybko ściąga Ci erotyczne okulary, pokazując, że Twój seksualny ogier pół godziny robi kupę, beka po obiedzie, odczuwa zmęczenie częściej niż Ci się wydaje i tak naprawdę nie ma ochoty na seks 24h.

Co gorsza, to etap w którym zaczynasz rozumieć koleżanki, które się irytowały, że mężowie zasypiają po seksie. Zaczynasz Googlować ten problem, aż trafiasz na ten blog i czytasz ten wpis. Zaskoczona? Wszak miałaś nadzieję, że nie będziesz należała do tej grupy kobiet, a tu co? Stało się.

Tylko, że… jak to? Po co płacić rachunki, gotować obiad i robić zakupy skoro można żyć seksem? – próbujesz wtrącić, jednak Twój partner już zdążył zasnąć. Ty się nie zgadzasz. Ty masz wciąż toczyć po seksie rozmowy o miłości i wzajemnym pożądaniu.

Jeśli jesteś mężczyzną, który jest w szoku, że ten etap nastąpił, zawsze możesz poznać 5 sposobów na to, aby Twoja kobieta oszalała czyli o tym, dlaczego kobiecie warto robić dobrze ustami, KLIK.

Seks w związku. Stacja piąta: Rodzice.

Jest to bez wątpienia taki moment w życiu, gdzie człowiek zaczyna być szalenie kreatywny jeśli chodzi o zaspokojenie własnych potrzeb seksualnych. Seks po ciąży, często okazuje się sto razy lepszy niż przed ciążą, co tylko nakręca Was oboje, ale…

… nie bardzo jest tak, kiedy Mniejsza Wersja Was Samych, ciągle czegoś potrzebuje i ciągle Was woła. Dla rodziców niemowlaków mam pocieszenie: Wasze dzieci mają jeszcze drzemki, które owocnie można wykorzystać.

Dla rodziców dzieci starszych, które już nie mają drzemek: Dla nas ktoś wymyślił bajki “transmitowane na żywo” bez żadnych przerw na reklamę. Boże, pobłogosław tego człowieka, który zadbał o tak wiele rodziców.

Seks w związku. Stacja ostatnia. Nie wiem nawet jak ją nazwać

“Dzisiaj sobota, może coś będzie? “


Więcej moich tekstów możesz poczytać tutaj: FACEBOOK.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

25 Responses

  1. Stacja czwarta ale… Nam to odpowiada w sumie. Obydwoje pracujemy i jesteśmy zmęczeni, ale staramy się wygospodarować czas na współżycie. A często idziemy na spontan 🙂
    A w ogóle to się mega uśmiałam z tych porównań 🙂

  2. haha 🙂 Moje etapy się mieszają i to strasznie! Po pierwszym porodzie byłam na etapie piątym. Po drugim porodzie… na etapie 10-tym 🙂 Czyli “nawet nie próbuj mnie dotknąć bo patelnią dostaniesz!”Na szczęście ten etap szybko minął wraz z moim, okropnym wtedy, stanem psychicznym i teraz znów mam etap króliczy ;p haha a z tymi sąsiadami trafiłaś w sedno! 🙂

  3. Etap siódmy- weź od mnie te łapy,głowa mnie boli.No cholera jasna,czy Ty myślisz,że ja nic innego nie robię tylko z chcicą czekam na Ciebie? Człowieku,opanuj się,przecież dopiero co było.Jak miesiąc temu???? Chyba masz stary kalendarz.
    W ciązy grały mi hormony,etap na króliki pasuje jak ulał 😀 Z tym że zamiast rodziców za ścianą był pierworodny 😀
    Po porodzie…………Jezuuuuuuuu,naprawdę chcesz? naprawdę dziś? spać mi się chce.
    Potem to mija,czasem szybciej,czasem wolniej 😀

    Wiesz co,faceci to mają przesrane 😀

  4. hahahahaha ale tego nie da się “brać ” z przymrużeniem oka !!! bo jest dokładnie tak piszesz 😀 najlepszy etap – szybko,żeby się dziecko nie obudziło 😀 nooooooo te szybkie numerki są fajne,bo przecież w życiu liczą się konkrety 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *