Matka Torpeda
Matka Torpeda

Krótka historia o tym jak zostałam Kubusiem Puchatkiem.

Z najwyższej komnaty, z najwyższej wieży, z betonowego zamku zwanego blokiem mieszkalnym nadaję do was Ja. Smarkająca królewna otoczona miliardem chusteczek higienicznych. Dawno, dawno temu wiedziałam jakie to CUDOWNE uczucie móc oddychać  przez nos. Dziś rzężę jak stary maluch.

Śmieję się (tak, przyznam się do tego szczerze) z chorych facetów. Toż to tak kruche istotki, że ich gardło boli jak gumę Winterfresh żują. Do tej pory przeziębienie czy grypa nie było w stanie powalić mnie do łóżka. Co za problem? łykam jakieś reklamowane dziadostwo i siły witalne same wracają, a ja zapinam wagoniki i jadę z tym pociągiem. Do czasu…

Chuchałam na siebie, dmuchałam na siebie, ubierałam się ciepło i kilogramami żarłam witaminę C w postaci owoców. Efekt? ZAGRZAŁAM organizm. Jest fajnie.

Więc… Poszła baba do lekarza.

Obejrzał, zmierzył temperaturę i grzebie coś w swoich medycznych księgach pomocniczych.
Trzy razy zastanawia się co zapisać. Już wiem, że tego nie wykupię bo facet kompletnie nie wiedział co można mi przepisać. Diagnozę jednak postawił: Ostre zapalenie migdałków.

– Ja Pani dam receptę, ale ja nie wiem czy Pani może to brać. Proszę iść jutro do swojej przychodni może tam wiedzą, a jak też nie wiedzą to niech ginekolog Panią leczy.

Więc… Poszła baba do lekarza drugi raz.

– Zwykła wirusówka. Leki są zbędne. Dużo płynów, oszczędzać się i Pani przejdzie
– A recepta od poprzedniego lekarza?
– No fantastyczna, syrop na alergię zupełnie nie wiem po co i krople do nosa, których w ciąży brać nie można. Jeśli pali pani w piecu może Pani podłożyć tą receptę
– Mam CO, ciepełko mam na zawołanie
– I dzięki temu CO również ma Pani przeziębienie na zawołanie.

Jest fajnie. Nie mogę oddychać, nie mogę mówić – dreptam po mieszkaniu z brzuchem jak balon, a mój nierozłączny przyjaciel to słoik miodu do herbaty. Wszelkie domowe sposoby na przeziębienie zawiodły – więc męczę się dalej.

Jak widzę reklamy “Coś niepokojącego dzieje się w Twoim gardle?”, “Zatkany nos – jeden ruch i oddychasz” – mam ochotę sprzedać tefałek na dobrej aukcji. Niech was jasny szlag trafi z tymi tabletkami, syropkami i psikadłami do nosa!

Marudzę gorzej niż chory facet, a to jest wyczyn! Igrek ma mnie już dość, a ja dopiero się rozkręcam. Jestem tak bardzo irytująca, że aż samą siebie irytuję, uwierzcie.

Ps: Jeszcze kilka dni przeziębienia i przez ten miód, Igrek będzie mnie na USG woził wywrotką.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

42 Responses

  1. Iksina
    Miałam dokładnie to samo co ty. Katar lał się strumieniami i nie było czym oddychać. Na szczęście mam ogarniętego lekarza rodzinnego. Kazał po prostu przeczekać. Jedyne co to herbatka z imbirem lub z sokiem malinowym i sól morska do nosa, co godzinkę. Zobaczysz będziesz jak nowa.
    Zdrówka życzę 🙂

  2. Na ból gardła sok z buraków. Możesz płukać gardło, a najlepiej pić. Przepuść kg buraków przez sokowirówkę i popijaj sobie po trochę. Jak nie masz sokowirówki to wydrąż dziurę w buraku na wylot, posyp lekko cukrem i postaw na szklance/ kieliszku. Co nakapie, to wypij. Najlepiej “nastaw” kilka buraków od razu. A obdarty od chusteczek nos smaruj alantanem (maść). Goi błyskawicznie wszystko. Jak zostanie, będzie jak znalazł do pachwinek i małego tyłka 🙂 Dobrze jest też rozgrzać krew. Nie wolno Ci się kąpać w gorącym, to zadzwoń do lekarza i zapytaj czy nogi możesz moczyć. Gorąca woda do miski do wysokości za kostki, rozpuść garść soli kuchennej. Jak zacznie stygnąć, to dolej wrzątku i tak pomocz z 10-15 min. Później cieple skarpety i do łóżka. Nie pamiętam czy w ciąży wolno, ale młodą tak od dziecka z kataru leczę i działa. A jak się po tym śpi…. No i jeszcze podstawa przy chorobie, o której wiele osób zapomina. Mieszkanie wietrzysz min 2 x razy dziennie. Pościel i pidżamę zmieniasz codziennie (bakterie uwielbiają wilgoć i ciepło). A jak masz zatkany nos – umyj głowę gorącą wodą, zwieś między kolana i wysusz suszarką na pieprz, “dmuchając” przy okazji na kark, czoło i skronie. Fryzura, jak strzecha, ale nos odetkany 🙂

  3. Zdrowia, zdrowia i 1000 razy zdrowia życzę. Oscillococcinum – pomaga ciężarówkom i najlepszym pomysłem była maść majerankowa.

  4. Też przez to przechodziłam w ciąży. Żarłam co wieczór tzw. wodzionkę, piłam mleko z miodem i łykałam rutinoscorbin (tyle mi lekarka pozwoliła). Jakoś przeszło, choć nie specjalnie szybko. 🙂 Trzymaj się i zdrowiej!!! 🙂 :*

  5. Oj bidulo, współczuję. Wiem co to znaczy natrętny katar, który zatyka nozdrza na umór, zwłaszcza w nocy. Nie cierpiałam tego i dusiłam się, bo ja głównie przez nos oddycham. Mnie już jak zaczyna się katar, to smaruję nochal cały włącznie z dziurkami w środku porządnie Amolem i to tak co najmniej ze 3 razy dziennie. Wyszczypie, wygrzeje i katar szybko przechodzi. Spróbuj może akurat Ci pomoże.

    Pozdrawiam Cię serdecznie i szybkiego powrotu do zdrowia życzę, chociaż podobno leczony katar trwa 7 dni, a nieleczony tydzień 🙂

  6. Przeziębienie przerabialam rok temu. Pomogło mi wtedy ciepła, letnia woda z cytryną i miodem, herbata ze świeżo pokrojonym cienko imbirem oraz kanapki z czosnkiem. Życzę dużo zdrowia 🙂

  7. Chwała partii zielonych w ciąży nie chorowałam za to miałam problemy z zębami- bolały wszystkie,pysk mi puchnął a tu zero znieczulenia,z przeciwbólowych to mi polecali apap- to tak jakby złamanie leczyć plasteliną.
    Pamiętam jak przy pierwszej ciąży miałam kłopot z jedynkami,stomatolog kazała mi iść do ginekologa zapytać czym mnie może znieczulić.Poszłam,gadam co i jak a on mi ” tam sie przejmujesz jedynkami.Jak wylecą to chłop się będzie cieszył bo go zębami nie zahaczysz” 😀 Recepte dostałam 😀

    A co do przeziębienia-z miodem nie przesadzaj. A na noc niech Cie Igrekowaty wysmaruje Viciem :* I dużo pij,odpoczywaj 😀

    • ” tam sie przejmujesz jedynkami.Jak wylecą to chłop się będzie cieszył bo go zębami nie zahaczysz” hahahahhahaahaha!

      No właśnie ograniczam już miód, przeskoczyłam na sok z malin (naturalny). Co do vicka smarowałam wczoraj i nie odetkał nosa, a zawsze pomagał! ZAWSZE!

      • zmienię nick na majerankowa 😉 ale teraz mi się przypomniało,że dobra jest parówka z majeranku i soli kuchennej,nawet tymianek możesz dodać 🙂

      • Polecam spróbować parówek 😀 ale nie tych z mięsnego 😀 Zaparz dwie tytki rumianku albo rozpuść ze dwie łyżeczki soli,tej zwykłej,kuchennej.Ino nie bier zbyt gorkiej wody cobyś się nie poparzyła,ręcznik i miłego wdychania 😀
        Maść majerankowa jest super,jednak przy mocnym katarze o rzić roztrzaść bo za słabo.Za to przydo się smarować niemowlaka -sprawdzone 😀

        Sok z malin- kiedyś czytałam w jakieś babskiej gazecie,że w ciąży nie wskazany 😀 Ale jest fajny sok zagęszczony z lipy z malinami, z imbirem i czymś tam jeszcze- to do herbatki super na teraz. O ile dobrze pamiętam to Łowicz ma te soki albo Herbapol.
        I kochana szukaj sposobów bo jak ssak będzie jadł naturlich to za bardzo na antybiotyki też nie licz jakby Cie coś dopadło paskudnego bo nie wolno 😀

  8. Przerabialam w ciazy nr 2. Starszak z przedszkola przynosil i przechorowalam od listopada do lutego, czyli porodu. Na porodowke szlam z katarem i kaszlem, po porodzie cudownie przeszlo 🙂 odpornosc wtedy wraca do normy, a nawet wzrasta. To tak na pocieszenie. W kazdym razie chcialam napisac: Prenalen – na przeziebienia dla kobiet w ciazy, ziolowy, Euphorbium do psikania w nos (dla niemowlaczkow tez polecany) to takie homeopatyczne, a ja na noc jeszcze psikalam raz zwyklymi kropelkami, zeby moc w ogole spac, to w zasadzie miejscowe ma dzialanie. A z klasyki: czosnek!
    Ps. Czytam od dawnia, uwielbiam, ale nie mam w zwyczaju komentowac 🙂 jednak widzac jak cierpisz, dziele sie doswiadczeniem 😉

    • Też chciałam na noc sobie psiknąć zwykłymi kroplami, ale ostatecznie zrezygnowałam.
      Odporność mi wzrośnie? Mów mi tak dalej <3
      Dużo też słyszałam, że w ciąży ogólnie śluzówka wysuszona i dlatego ciężej katar wyleczyć ;/

      • Ulkad odpornosciowy musi dzialac za 2 osoby, wszak w mleku przekazujesz dziecku przeciwciala i jego uklad uczy sie dzieki Twojemu identyfikowac i zwalczac wroga. W kazdym razie u mnie tak to dziala, aktualnie po raz 3 😉 najmlodsza ma aktualnie 5 miesiecy, starszaki rozne dziadostwa ze szkolo-przedszkoli przynosza, ale jakos sie trzymamy 🙂 a na wysuszona sluzowke i rozluznienie wydzieliny – woda morska w sprayu, to i tak bedzie podstawa Twojej apteczki dla juniora, przydatna do czyszczenia noska, wiec warto zanabyc!

        • No u mnie woda morska ma jakieś dziwne działanie i nie umiem się przekonać. Brawo Ty – jeśli nie łapiesz infekcji od dzieci. Chroniłam się przed chorobą w ciąży, ale widać i mnie musiało dopaść, aż boję się pomyśleć co będzie potem 😉

  9. Moja mama gdy lekarz zakazuje mi mówić reaguje histerycznym śmiechem i tekstem “panie doktorze, pan naprawdę nie wie, co mówi”
    Szybkiego powrotu do zdrowia :*

  10. ale odpowiedź jest prosta – jeżeli jesteś dobrze zdiagnozowana – czyli jest to wirus to leżysz,pijesz,odpoczywasz i czekasz na cud 😉 ja w ciąży na przeziębienie to wapno i tantum verde na gardło,i dużo napojów ale pamietaj żeby nie były gorące,bo ludzie jakieś mają dziwne myślenie – przeziębiony to musi pić gorące…otóż nie – bo gorące rozszerza naczynia krwionośne i gardło boli jeszcze bardziej,więc spróbuj lody 🙂 a jeżeli to infekcja bakteryjna,a to wykaże wymaz z gardła – 100 % pewności – wtedy antybiotyk;bezpieczny w ciązy jest amotaks który sama brałam przez 14 dni na infekcję pęcherza,przpisał mi go ginekolog;ja oczywiście że nie,no bo jak to antybiotyk w ciąży i w ogóle,że nie upadłam jeszcze na głowę no ale argument lekarza,żebym sama sobie odpowiedziała co jest groźniejsze dla płodu – antybiotyk czy nieleczona infekcja bakteryjna…no to się nawymądrzałam 🙂 zdrówka życzę ;*

    • Otóż to! To samo powiedział mi lekarz, oprócz leżenia. Mam dużo pić, oszczędzać się i czekać aż przejdzie. Zapomniał dodać, że muszę uzbroić się w cierpliwość.
      No właśnie mi lekarz powiedział, że jak pojawi się gorączka to wtedy antybiotyk dla kobiet w ciąży – jak na razie nie potrzeba 😛

      • a oprócz tych wszystkich psiakczy do nosa na bazie wody morskiej warto zakupić maść majerankową, jest świetna a kosztuje chyba 3 zeta 😉

        • Psikaczy na bazie wody morskiej nie kupię bo na mnie to nie działa to raz, a dwa nochal mnie od tego boli 😛
          O maści majerankowej właśnie słyszałam, że cuda czyni, a nigdy nie próbowałam.

  11. Mój internista na szczęście ogarnia, a jak nie to idzie spytać drugiego w gabinecie obok. Przerabiałam już dwa antybiotyki w ciąży więc mam wprawę 🙂 i u mnie dobrze na przeziębienia działa herbata z naparem z imbiru (podobno można ale lepiej sprawdzić), i teraz płukanie nosa solą fizjologiczną nawet jak nie ma kataru. Trzymaj się ja też zawsze brałam leki i spoko a teraz masakra. współczuje

  12. A no w ciąży właśnie tak jest, trudno się wyleczyć :/ Przerabiałam w obu ciążach i za drugim razem to w ogóle jakiś dramat się z kataru wywiązał, bo zlazło na płuca i oskrzela. Tak to syrop cebulowy zawsze mi pomagał, czosnek, miód, maliny, a w ciąży NIC nie dawało rady :/ I to naprawdę jest mega denerwujące, że interniści nie mają pojęcia co zrobić z ciężarną zaziębioną kobietą. Jeszcze na takiego nie trafiłam co by wiedział.

    • No właśnie najgorsze jest to, że nikt nie jest w stanie Ci pomóc. Musisz poczekać aż samo przejdzie, a przy okazji nieźle się namęczyć.
      Może to śmieszne, ale nigdy nie spodziewałam się, że katar może być aż tak uciążliwy ;/

      • Gorzej jak samo nie chce przejść tylko się dalej rozwija :/
        Na katar fajnie działają inhalacje z soli fizjologicznej, ale zazwyczaj inhalator nabywa się dopiero mając małe dziecko w domu, więc odkryłam to już po pierwszej ciąży 😉 W każdym razie warto, chociaż od kogoś pożyczyć, albo i zakupić inhalator, bo przy dziecku przyda się nie raz 🙂 W ciąży wysusza się śluzówka bardziej i dlatego tak wszystkie katary czy kaszle tak męczą. Dużo nawilżaj powietrze, wietrz pokoje, w miarę możliwości przykręć kaloryfery.

  13. kurde jak bym siebie widziała jakiś miesiąc temu jak mnie grypsko złapało i też zdychałam 🙂 mówie doktorkowi że w ciąży jestem a on na patrzy na mnie jak kot ze shreka i mówi z litością – wie Pani co teraz może? Pani to teraz nic nie może….
    Ale chociaż L4 dostałam 😛
    Szybkiego powrotu do zdrowia 🙂

  14. Pamiętam jak miałam zapalenie krtani 3 lata temu. Też nie mogłam mówić i rzęziłam jak stary autobus przy zapalaniu. Lekarz zakazał mówienia i zapisał antybiotyk, a moja mama się cieszyła, że w końcu spokój w domu.

    Pozdrawiam i zdrówka życzę :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *