Matka Torpeda
Matka Torpeda

Jesteś pięknem tej planety.

Po każdej porażce jesteś w stanie stanąć na nogi, a przy okazji wesprzeć również połowę rodziny. Walczysz do samego końca jeśli wiesz, że warto.

Jeśli ktoś chce skrzywdzić Twoich bliskich – pokazujesz pazur, taki metaforyczny of kors. Może i z natury jesteś uważana za słabszą fizycznie, ale jak przyjdzie co do czego wstępuje w Ciebie siła tura, którą ciężko okiełznać.

Jeśli ktoś znów Cię podepta – otrzepujesz się i idziesz dalej. Wielokrotnie ktoś podcinał Ci skrzydła, ale Ty potrafisz latać nawet na tych najkrótszych.

Jesteś w stanie urodzić i swoim ciałem wykarmić dziecko co czyni Cię WYJĄTKOWĄ.

Co miesiąc znosisz ból, który rozkłada Cię na łopatki, ale zaciskasz zęby i na Twojej twarzy pojawia się uśmiech.

Jesteś w stanie wybaczyć wiele – osobie, którą kochasz.

Potrafisz przyjąć kolejny nóż w plecy, wyciągnąć go i dalej wierzyć w ludzi.

Wolisz powiedzieć “nic” i tłumić ból w sobie niż zasmucić swoich bliskich.

Bardziej martwisz się o bliskich niż o samą siebie. Zapominasz o sobie bo na piedestale stawiasz rodzinę – jej dobro, bezpieczeństwo i spokój.

Skoro zniesiesz tak wiele – powiedz, dlaczego zawsze znajdzie się jeden ch*j, który jest w stanie odebrać Ci radość życia? Odebrać Ci siłę, którą masz w sobie? Dlaczego zawsze znajdzie się jeden facet przy którym zapominasz o SOBIE, zapominasz jak wiele jesteś warta ?

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

35 Responses

  1. Jakaś taka nasza kobieca ułomność, chyba jednak związana z brakiem wiary w siebie, pomimo tych wszystkich heroicznych czynów, które możemy dokonać (zwykle umniejszamy ich wartości). Każda to choć raz w życiu przechodziła myślę. Dobrze, że wielu udało się obudzić na czas i uciec 😉

  2. Uff… myślałam, że może Igrek się “zbiesił” po tylu dniach wolnego 🙂 A zapytałam, bo zawsze jak widzę, że ktoś jest smutny, najpierw pytam “coś się złego dzieje?” , “nie nic”. “To tylko powiedz komu dać w mordę, żebyś się uśmiechnęła?”. 70% – facet/mąż, kocia łapa albo inny prawie ślubny, maks 20% teściowa albo ktoś z rodziny, pozostałe 10% to współpracownicy (albo szef) i wredne dojrzewające dzieci 🙂

  3. Iksinko, najprościej byłoby napisać: powiedz, kto? A pójdę mu wpierdo… Mam świadomość, że to nie jest rozwiązanie, ale zawsze pomaga. Pomimo “wspólnoty plemników”, wstydzę się za niektórych gości. I najważniejsze, nie ma na świecie takiego bęcwała, który może obniżyć Twoją wartość. Jesteś wspaniała.

    • Nie dziwię Ci się, że się wstydzisz – Ja też za niektóre “baby” się wstydzę, uwierz.

      Zawsze jak napiszesz komentarz to się uśmiecham. Zawsze!

      • To uśmiechnij się jeszcze bardziej. Po tym wszystkim co opisujesz, wynika, że bardzo liczysz się z innymi ludźmi. Ostatnimi czasy, to rzadka cecha. To oprócz wspaniała, chcę dodać – jesteś wyjątkowa.

  4. To się zaczyna bardzo niewinnie. On siada w kuchni i mówi ” uwielbiam jak się tak uwijasz i podajesz mi takie cudne rzeczy do zjedzenia.” (Oczywiście oboje jesteście po pracy i padasz na pysk, ale się uwijasz, bo on tak słodko patrzy i wp… co mu podasz i jeszcze tak słodko mlaszcze przy tym). Później jest etap spalonego kotleta. Ty go zjadasz, reszta rodziny dostaje te rumiane. Jak jest mało ciasta albo cukierków, oznajmiasz, że właściwie nie lubisz, albo się właśnie odchudzasz. Później i tak Ty wychodzisz z psem, bo spać od świtu nie możesz, odrabiasz lekcje, bo “Ty taka mądra jesteś i masz taką cierpliwość” . Później następuje szybki skok na szantaż : “nie to nie, pójdę w wygniecionej koszuli w gości, zjem na mieście (“jak k… na mieście, za tą kasę trzy obiady zrobię, i robisz”). I tak dzień za dniem wpadasz w kierat a on wiecznie k… zmęczony. Każda próba buntu jest blokowana totalnym fochem, to zasuwasz dalej. I czekasz, tylko nie wiem na co? Że będzie jak było? Już nie będzie. Ot taka refleksja zdobyta doświadczeniem życiowym 🙂 Od kilku lat uczę się zdrowego egoizmu. Super sprawa, na początku te soboty albo niedziele z książką pod kocem – trochę wszystko boli od leżenia i te wyrzuty sumienia gryzą, ale da się wytrzymać 🙂 Iksinko, ale tak na poważnie. Twój wpis mnie mocno zaniepokoił. Ktoś Ci podpadł? Trzeba dać komuś w przysłowiowy pysk? Wskaz adres, kilka nas tu jest……

    • To co napisałaś to czysta prawda, która faktycznie zaczyna się niewinnie, a przybiera taki obrót, że ciężko z tego potem wyjść.

      U nas wszystko okej, nikogo bić nie trzeba 😛

  5. W moim przypadku prawdziwy facet uświadamia mi ile jestem warta. Kiedy zapominam o sobie i gubię się w szarej codzienności bycia żoną i matką, on przypomina mi, że jestem jeszcze kobietą. Dostrzega moje potrzeby i pozwala mi naładować podupadłą baterię. Gdy wątpię w swoje siły, on dodaje mi skrzydeł i podnosi na duchu, przecież z tyloma rzeczami sobie radziłam, to i z kolejną barierą poradzę. Jeśli facet pozwala kobiecie na zatracenie siebie i pozbawia ją jej siły i energii, to jest to zwykły szary ciul, który z mężczyzną nie ma nic wspólnego. Życzę więc wszystkim pięknym, silnym i zaradnym Paniom tylko i wyłącznie prawdziwych mężczyzn! Buziaki :*

  6. No właśnie, dlaczego? Jest to dla mnie rzecz niepojęta, bo oczywistym jest, że dla osoby, którą się kocha można zrobić na prawdę wiele. Przecież dla swojego ukochanego/ej chcemy jak najlepiej, szczęścia, bezpieczeństwa, miłości. Hmm … kobiety raczej nie mają z tym problemów, ale myślę, że mężczyźni niestety tak. Nie mam pojęcia dlaczego tak jest, przecież nikt nikogo nie trzyma na siłę w związku. Zamiast się męczyć w toksycznym związku, to może pasowałoby się rozstać, a nie krzywdzić i sprawiać przykrość swojemu partnerowi, czy partnerce. Uważam, że to cios poniżej pasa, tym bardziej, że ta druga strona często stara się jak może, by uszczęśliwić swoją drugą połowę.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, dużo zdrówka, miłości i szczęśliwego rozwiązania 🙂

    • Otóż to, a do tanga jak wiadomo potrzeba dwojga. Często niestety jest tak, że kobieta usilnie próbuje “robić” za dwójkę.

      Również wszystkiego dobrego. Oby ten rok był lepszy od poprzedniego 😉

  7. Odpowiedzią jest to wszystko co napisałaś powyżej….. To że się martwisz o innych, że dbasz o innych, że siebie stawiasz na końcu, etc. etc.

    PS: Coś się stało?

  8. Iksinko, tak to już jest… Ale trzeba pamiętać, że co nas nie zabije, to nas wzmocni. Trzeba przeć do przodu mimo wszystko i mimo wszystkich. Nawet tych ch***. Pielęgnować swoje poczucie wartości i nie uzależniać go od innych. Jesteśmy wspaniałe same w sobie, nie potrzebujemy potwierdzenia od innych. I to jest ważne.
    Pozdrowionka i uściski 🙂

  9. Właśnie dlatego że wybaczmy,chcemy uszczęśliwić,zapominamy o sobie. I znajdzie się taki ktoś kto to wykorzysta,bo my na początku nie zauważamy cwaniactwa. Bierzemy wszystko za dobrą monetę”jak on mnie kocha-taki zazdrosny jest”.A ten “on” już zaczyna niszczyć naszą psychikę i poczucie wartości własnej.Potem bierzemy winę na siebie bo przecież wspaniały “on” sam z siebie nie jest gadem i najgorszym gnojem-to tylko wina sytuacji,kolegów,nasza-pewnie czymś został sprowokowany.Uderzył? Pewnie moja wina,bo coś zrobiłam nie tak.Zdradził?-Moja wina bo gdybym była rudą blondynką,szczuplejszą o pełnym cycu to by się tak nie stało.
    Czasem nasza wartośc własna budzi się w porę i przeganiamy wieprza,czasem budzi się poźniej-mamy parę innych złamań oprócz serca,leczymy rany dłużej ale pozbywamy się cholery.Czasem budzi się za późno-wtedy sprawiedliwość wymierzają inni.
    I tak długo jak będziemy same pozwalały się deptać tak długo będą takie *uje co to wykorzystają.
    Temat jak rzeka,ciężki do uogólnienia.
    A zagubiłaś radość własną( chyba Igrekowi bym nogi z dupy wyrwała) ,zaraziła Cie smutkami Gabryśka któraś? Czy hormony zaszalały?
    :*

    • “Bierzemy wszystko za dobrą monetę” – jakie to prawdziwe to aż masakra.
      Twój komentarz ma tyle w sobie prawdy, że aż nie wiem jak na niego odpisać. Dopisałaś wszystko co powinnam dopisać we wpisie ;*

  10. ojjjjj bardzo niepokojący wpis i mam nadzieję,że nie dotyczy on Ciebie…ale niestety nie znam odpowiedzi na to pytania,bo wiele zależy od tego kim ten facet jest dla kobiety i ile dla niej znaczy/ł…

    • To prawda wiele zależy od tego kim jest facet, ale najgorsze w kobietach jest to, że patrząc na innych – w ogóle nie patrzą na siebie. W całym tym biegu, gubią swoje “Ja” – które potem BARDZO ciężko odzyskać.

      Całuję ;*

      • co prawda to prawda ale MY chyba jesteśmy tak zaprogramowane,żeby dogadzać innym,tylko nie sobie…a jak przyjdzie czas,że kobieta chce odzyskać swoje JA to słyszy,że jej odjebało…również całuję i mocno przytulam w ten mroźny czas ;* mam nadzieję,że zdrówko wróciło 🙂

  11. Nie warto sie takimi ludziami przejmowac, szkoda zdrowia i czasu. Kilka dni temu pocieszalas mnie kiedy mialam maly prywatny koniec swiata jak to nazwalas.
    Facety to takie dziwne stworzenia, potrafia wszystko klasycznie spindolic, ale niee przeciez oni nie popelniaja bledow. I ta ich meska solidarnosc plemnikow … moze Twoi czytelnicy plci meskiej mnie nie zlinczuja za to co napisalam, ale tak jest.
    P.S. przepraszam za brak polskich znakow, ale mam male ograniczenia sprzetowe

    • To prawda – facet jest stworzeniem dziwnym, a mówią, że to kobiety są nie z tej planety. Mam nadzieję, że już lepiej u Ciebie? Przesyłam Całusy ;*

      • Może nie lepiej, ale już chyba nie mam więcej łez na Niego.
        Ostatnio przeczytałam, że nie warto martwić się rzeczami na które nie mamy wpływu. Jeśli facet nie potrafi docenić jak wiele dla niego się robi i mu “czegoś” brak to niech szuka dalej. Kobiety mają to, że potrafią zatrzymać się w życiu, przeanalizować co było nie tak, wrócić i naprawić błąd, ale nie faceci. Wolą iść dalej, pożalić się jak mu to źle było z kobietą, taki biedny niedoceniony, ehh…
        Pozdrawiam cieplutko 🙂

        • A wiesz, że większość z nich tak działa? Też znałam takie przypadki co słyszałam jaki był “niedoceniany”, a potem wychodziło szydło z worka

          • no niestety.. pozostaje czekać na tego jedynego.. Dobrze że Blogujesz i czekanie przyjemniej leci 🙂

          • On się sam znajdzie – zobaczysz. Zawsze sami się znajdują 😛

  12. No, to trudne pytanie…
    Chyba niektórzy tacy są, mają coś takiego w sobie, że wysysają z człowieka energię, radość życia i samym westchnieniem sprawiają, że robisz się maleńka…
    Doświadczałam tego i nie chciałabym nigdy więcej, bo to straszliwe uczucie.
    Pocieszeniem niech będzie fakt, że taki ktoś nigdy nie będzie wiedział, jak to jest kochać i być naprawdę szczęśliwym, bo prędzej, czy później ludzie się od takiego kogoś odwracają.
    Pozdrawiam, a przy okazji zapraszam na noworoczne podsumowanie do mnie :*

    • Otóż to, ludzie wysysają energię, a kiedy nam już bateria miga na czerwono – otwieramy oczy.

      Już biegnę do Ciebie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *