Matka Torpeda
Matka Torpeda

Ludzie, których spotkasz w poczekalni u lekarza.

Wędruję do kliniki regularnie bo wiadomo młody musi być ciągle badany, a mnie też wypada kłuć raz na jakiś czas – żeby mi za wesoło nie było. Do każdej wizyty nastawiam się psychicznie. Wróć. Nie do wizyty, a do “czekania”.
Gdyby nie ciąża to z pewnością łykałabym 10 tabletek uspokajających zanim wyruszę z domu. Ewentualnie tabletki na przeczyszczenie żeby cały ten czas spędzić w toalecie.

Jako, że trochę się już nachodziłam do tej kliniki – stwierdziłam, że jest pewien schemat ludzi, który powtarza się zawsze. NO ZAWSZE!

Siedzę pod gabinetem ginekologicznym więc te typy (zazwyczaj) to kobiety – nie pytajcie dlaczego.

Typ 1: Zadomowiona

Od progu wita Cię gromkim “Dzień Dobry” i przyjmuje do “rodziny”. Przedstawia Ci obecną sytuację w poczekalni. Kto jest w gabinecie, kto zaraz wchodzi, kto będzie przed Tobą, kiedy Ty, a kiedy Ona. Na dodatek zostajesz poinformowana, że Zadomowiona czeka dwie godziny. Miała być na 10-tą rano, ale przyszła na 9-tą, a jest 11-sta więc jest godzinę w plecy bo nikt nie chce jej przepuścić. W torebce ma zapas harleqinów, ale nigdy ich nie czyta. W zapasie ma również termos z kawą i kanapki dla wszystkich. Z uporem maniaka pragnie aby zamiast czekać w milczeniu – wszyscy rozmawiali ze sobą jak podczas spotkań AA – opowiadając swoje historie.

Typ 2: Hipochondryczka.

Siedzisz tam godziny, nie możesz się doczekać żeby wejść do tego cholernego gabinetu. Jesteś zmęczona, spocona i głodna. Wtedy wchodzi ona – może być Helenką, Halinką, Grażynką bądź inną “ką”. Od progu krzyczy, że “ojoj” bo ma żylaki odbytu. Zrobiły jej się w ’63 roku i doleczyć nie może. Ropą podchodzi i krew się sączy. Stolec w normie, Pani doktor zadowolona z wyników.
Tobie się już jeść nie chce, a wręcz zbiera Cię na wymioty. Hipochondryczka jednak podnosi swój ton głosu bo nie jest pewna czy ludzie na końcu korytarza słyszeli. Dostała skierowanie na badanie u proktologa, ale nie jest pewna czy grzebanie w odbycie jest przyjemne. Chyba nie, ale te żylaki podchodzą ropą. Rozumiecie, ropa, żylaki, odbyt, te sprawy.

Typ 3: Ninja

Nie integruje się z nikim. Przychodząc rzuca szybkie “Dzień dobry”, tajniakiem przemyka przez korytarz i ocenia sytuację. Lokuje się z gazetą/książką/telefonem na którymś z krzeseł i grzecznie czeka na swoją kolej. Nie udziela się w rozmowach, nie zwraca uwagi na westchnięcia hipochondryczki ani zaczepki zadomowionej. Musi przecierpieć te godziny czekania – wejść do gabinetu – załatwić swoje i wyjść. Zjadłaby coś dobrego. Myśli o tym, że trzeba zrobić pranie i ugotować obiad. Całkowicie neutralny typ – nawet nie wiadomo kiedy wychodzi. Zostaje po niej tylko radość, że o jedną mniej w kolejce.

Typ 4: Starsze Panie.

Zawsze jest ich co najmniej dziesięć. Odświętne garsonki, pełen mejkap, wypastowane buty i świeżo ściągnięte wałki z głowy. “Pani Walewska” dusi cały korytarz. Obrażonym wzrokiem częstują każdą ciężarną, która wchodzi przed nimi. Z dezaprobatą kręcą głowami gdy nie-ciężarna siedzi w gabinecie dłużej niż 15 minut. Za ich czasów to się tyle do lekarza nie biegało. Oszaleć można bo “ŁOLABOGA co za czasy”, bo “służba zdrowia”, bo “ta pogoda dzisiaj”. Zawsze skumplują się z hipochondryczkami – nie wiedzieć czemu. Nigdy nie są w stanie zrozumieć po co takie młode dziewczyny chodzą do lekarza. Skandal goni skandal.

Typ 5: Faceci.

Mój ULUBIENY typ. Nie dość, że muszą wysłuchiwać niezrozumiałych słów to jeszcze dookoła same gdakające baby. Chcą wyjść na papierosa/pooglądać mecz/pogrzebać przy aucie, ale siedzą w poczekalni u ginekologa. Co niektórzy idą na “hardcore” i postanawiają poczytać ulotki na ścianach. Niestety, słowa: cytologia/odczyn Wassermana/nietrzymanie moczu – za dużo im nie mówią, więc szybko rezygnują. No może nietrzymanie moczu coś im świta, ale po cholerę to leczyć? Zdarza się tylko po ewidentnej popijawie i samo przechodzi następnego dnia.

Teraz wasza kolej, jakie macie typy?

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

17 Responses

  1. Jasna cholera,ja naprawdę jestem Honorowym Dawcą i NIGDY PRZENIGDY nikt mnie nie zaprosił do gabinetu poza kolejką 🙁
    Jak moja matka pracowała w ZOZ-ie to też musiałam czekać,a do laboru jechałam na 6 rano,do okulisty też się kartoteke wyciągało bladym świtem.I ani służba zdrowia ani moje latka małoletnie nie pozwalały obejść kolejek.
    Wciskaczy tępię wszędzie,w poczekalni,w sklepie,w kolejce,w autobusie.

  2. Mnie najbardziej drażni typ pacjentów, co to z głosem mają problem. Drą te japy na poczekalni tak, żeby wszyscy słyszeli o ich chorobach, wnukach, dzieciach, podwórkach, zwierzątkach i co tam jeszcze im do głowy przyjdzie. Drze to to japę niemiłosiernie i drażni… Albo jeszcze telefoniści: dźwięk komórki na full, odbiera w poczekalni, pod samym gabinetem i do gada do tej słuchawki nie ruszając nawet dupy z miejsca….
    Jak już idę do lekarza, jak już uniknąć tej “przyjemności” nie mogę, zawsze zaopatruję się w jakieś czytadło i staram się odciąć od tej całej ekipy hipochondryków, krzykaczy, starszych pań i innych, którzy również czekają. Ale wkur..za mnie strasznie, jak ktoś drze japę i choćbym nie wiem jak chciała, nie mogę się do końca skupić na czytaniu.

    • O taaaaaaak! Właśnie “telefoniści” – krzyk na pół przychodni “Haloo, Haloo Zygmunt nie słyszę! Halooo, u lekarza jestem” – nie rozłączy się bo po co? Przez 20 minut usilnie będzie próbowała “rozmawiać” przez ten telefon.

  3. Ja to bym dodała jeszcze “połamańców” 🙂 zazwyczaj trafiam na jakiegoś w przychodni, który stoi twardo przed gabinetem na jednej nodze, drugą wymachuje by wszyscy widzieli i słyszeli i obija wszystko i wszystkich kulami 😛

  4. Typ “ja tylko po receptę, ja tylko coś zapytać” w poczekalni do pediatry tępię bez litości. Jest jeszcze typek z walizeczką w garniturku. Tzw przedstawiciel handlowy. raz mi się taki próbował wbić w kolejkę. Dałam młodej pyralginę przed wyjściem, ale po 2 godzinach “zwiędła mi na rękach”, jakiś wirus paskudy wtedy był, bo cała poczekalnia dzieciaków. A typ wpada, “kołuje” po poczekalni, ktoś wyszedł, a ten się “wbija , bo on służbowo”. Czyli przekonać lekarza, co ma nam przepisywać, bo ma z tego premię. No szlag mnie trafił. Weszłam za nim i przy otwartych szeroko drzwiach mówię ” panie doktorze, czekamy z dziećmi z gorączką po 2 godziny, a ten pan na bezczelnego wszedł do gabinetu, a dopiero przyszedł”. Lekarz popatrzył i grzecznie powiedział, że dzieci mają pierwszeństwo i żeby poczekał. Wyszedł całkiem z przychodni. Jak raz się udało, to zawsze interweniuję i zawsze przy otwartych drzwiach. Działa. I jeszcze mój ulubiony typ “jestem ze służby zdrowia”. Od razu odpowiadam “ja też jestem”, często (są wyćwiczeni, cwaniaki) mówi, ale ja jestem honorowym krwiodawcą. To mówię ” ja też i jestem w ciąży, targujemy się dalej czy Pan/Pani poczeka jak wszyscy?” Kolejka ma już miny pełne nienawiści i gotowe do linczu 🙂 Zawsze siadają grzecznie w kolejce. Hmm wyszło, że ja chyba konfliktowa jestem 🙂 nie jestem, nie lubię cwaniaków. Na szczęście nie choruję , tylko bywam kontrolnie u ginekologa. Tam jest zasada, że ciężarne zawsze poza kolejką i nikt się nie czepia, bo każda pamięta, jak to jest 🙂 A i przypomniał mi się jeszcze jeden typ-Straszak. Np kolejka do lekarza od cycków (mamy takie centrum badania cycków w mieście). Oczywiście godziny i numerki, na które nikt nie zwraca uwagi. I zawsze się trafi jedna opowiadająca na pół poczekalni o raku, amputacji, chemii itd. Ja rozumiem, że niektórzy muszą “przegadać” swój problem, ale tam siedzą kobiety skierowane pierwszy raz na usg albo mammografię, wystraszone albo młodziutkie dziewczyny (problemy po tabletkach) i mają taaaakie oczy. To ja już bym wolała to częstowanie kanapkami i ciastem 🙂

    • “Ja też jestem ze służby zdrowia” – made my day! <3

      No jeśli chodzi o "przegadanie" problemu to mam ochotę zawsze takiej babie łeb ukręcić. Serio. Mogłaby ciszej, mogłaby dyskretniej, ale po co?
      Potem siedzisz, nie wiesz co cię czeka albo nie wiesz jakie wyniki, a w poczekalni nasłuchasz się o 31545151 chorobach, które już kotłują się w Twojej głowie.
      Szkoda, że większość kobiet nie rozumie co to dyskrecja.

  5. moze Swiezynki?
    przygladajace sie Zadomowionym, przestraszone Hipochondryczkami, szukajace spokoju jak Ninja, duszace sie Starszymi Paniami i zastanawiajace sie co robia w tym czasie ich Faceci?
    Czytajac Twoj post poczulam sie jak w swojej przychodni. Uwielbiam Twoj styl pisania. Juniorek bedzie mial gadane 🙂
    Pozdrawiam cieplutko :*

    • Masz rację! Z łezką w oku wspominam czasy jak sama byłam “Swieżynką” 😛
      Co do Juniora – wiem, że będzie miał i już się tego boję :<

      Całusy ;*

  6. Cóż, zdaje mi się, że jestem Ninją 😀 Ale czasem dam się wplątać w jakąś dyskusję albo opowieść. Ale z tymi kanapkami i termosem to chyba przesadziłaś? 😀

  7. Typ ‘krzykacz’ znajdzie się wszędzie, a nie daj Boże ktoś przyszedł później i okazuje się być przed ‘krzykaczem’ to wojna murowana, bo jak to tak!? Tak nie wolno przecież, numerek numerkiem, ale on był wcześniej i już. Atmosfera w poczekalni jest już taka że tylko przysłowiową siekierę można powiesić, albo jedna iskra i wszystko pójdzie z dymem 😉

  8. Panie, które “tylko po receptę”. Wielce obrażone, jak nie przepuścisz ich w kolejce 😛 Kiedyś jedną przepuściłam i czekałam pół godziny, bo zanim lekarz wypisał receptę, to jeszcze przez przypadek ją zbadał.

  9. Ja zauważyłam typ “kawiarniany”-kiedy nie przyjdziesz do lekarza-Ona tam jest.Wita każdego po imieniu,zapyta o zdrowie,o ciocię,wuja,brata,siostrzenicę trzeciego męża ciotki ze strony ciotecznej babki i NIGDY nie pomyli imienia ani pokrewieństwa. Chetnie przepuści kogoś bo Ona właśnie rozwija temat a i tak “przyszłam tak tylko bo nie mam dziś nic w planach a Pan doktor to zawsze tak miło przywita”. Pani podać kawusię i ciasteczko( byle nie słodkie,bo rozumi pani kochana,ja mam cukier czasem wysoki ) i pani bedzie zadowolona jak w domu przed tv.
    Obecnie nie mam za dużo do obserwacji.Zmieniłam przychodnię,byłam dwa razy u ogólnego to czekałam całe 10 min a w poczekalni raz byłam aż ja a raz jeden facio. U ginekologa (też zmieniłam) byłam raz,czekałam 5 min bo byłam wcześniej niż doktor i nie było NIKOGO 😀
    Za to u okulisty w zeszłym roku czekałam 3 godz po czym poszłam w cholerę bo z listy pani doktor wynikało że poczekam kolejne 3.Jakoś przy zapisie byłam druga,niie wiem skąd się tyle wzięło numerków pomiędzy 1 i 2.
    Ja się tylko zastanawiam po co do lekarza zapisują na godziny skoro tego nikt nie przestrzega?

    • Ja ostatnio czekałam 2h, a też numerki były. Nie wiem w ogóle po co.
      Typ kawiarniany też spotkałam! Nie raz! Zawsze ma czas, a w przychodni czuje się jak w domu 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *