Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kobiece bąki czyli temat tabu.

Krążą o nich legendy. Podobno ktoś je słyszał. 80% facetów żyje z przekonaniem, że kobiet to nie dotyczy.

– On jest nienormalny. Ten człowiek mnie wykończy – relacjonuje Gabryśka
– Co tym razem ?
– Wyrwało mi się. No po prostu wstawałam z kanapy i wyleciał rozumiesz, mimowolnie taki malutki.
– Ale co?
– Bączek.

Gabryśka i jej mąż są jedną z nie licznych par, które sprzeczają się o rzeczy śmieszne. Kiedy między nimi jest wymiana zdań, wszyscy pękają ze śmiechu. Mąż uwielbia śmiać się z “wpadek” swojej ukochanej więc przy okazji niewinnego i niekontrolowanego bączka prawie popłakał się ze śmiechu, a Gabryśka przeżywała to pół dnia. Podobno nie było innego tematu. Prawdopodobnie jej facet właśnie odkrył prawdę, której nie odkryli nawet najstarsi górale: kobiety też puszczają bąki.

Nie oszukujmy się to nie jest “bris mini sprej” ani wachlarzyk piór, które rozkładasz aby oznaczyć terytorium. Czasami zdarza się i taki co osiada na meblach, ciężki jak ołów. Nic przyjemnego, ale można sobie z tym radzić.

Krótki poradnik metod kamuflażu wśród kobiet:

1. Zaprzeczenie.

Wstajesz sobie z kanapy, a on wylatuje. Skubany nie dał się zatrzymać. Poszedł w świat niczym koziołek matołek. Co najgorsze – było go słychać. Całkowicie niekontrolowany. Najgorzej jeśli przypomina odpalanie skutera – wtedy ciężko o kamuflaż.

Sposób pierwszy: Kaszlnięcie. Jest to metoda najczęściej stosowana, która ratuje sytuację. Nagle dostajesz ataku ciężkiego kaszlu i podejrzewasz koklusz. Istnieje szansa, że facet się nie zorientuje.
Wada tego sposobu: Gorzej gdy śmierdzi. Kaszel nie śmierdzi.

2. Szybka reakcja w przypadku tajniaczka.

Tutaj opcje są dwie: jeśli jest bezzapachowy uznajemy sytuację za zamkniętą. Kompletnie nie ma o czym mówić.
Druga opcja: Jeśli zapach poszedł w eter i rozłożyłaś swoje pióra w sposób niezbyt perfumowany, szybko reagujesz: “Co tu tak śmierdzi? Puściłeś bąka?! Jeśli nie Ty to kto bo przecież, że nie ja!”
Zalety: Jeśli masz psa, jesteś szczęściarą. Możesz zwalić na psa.
Jeśli akurat masz otwarte okno zawsze możesz stwierdzić, że coś “wali” z dworu.
Wady: Nie masz psa i okno jest zamknięte. Zawsze możesz się obrazić, że ktoś podejrzewa Twoją delikatną pupunię, pupuniuniunię o coś tak obrzydliwego. Przecież kobiety nie puszczają bąków!

3. Problemy z węchem.

Tajniaczek poszedł w świat, a właściwie w kołdrę. Jeśli kołdry nie dźwignęło – jest dobrze. Nie ma się czym przejmować.
Jeśli Twój “bris mini sprej” uaktywnił się w sposób niezbyt przyjemny w zapachu – udajesz, że nie czujesz.
Na pytanie faceta “Czujesz jak śmierdzi?” – odpowiadasz, że nie. Bo wiadomo kto poczuł ten wytoczył.
Zalety: Jeśli masz katar jesteś na wygranej pozycji.
Wady: Niestety, katar ma to do siebie, że czasami możesz przesadzić, a facet się udusi. Jeśli jego twarz przybiera kolor zgniłej zieleni – jak najszybciej otwórz okno, ale pod żadnym pozorem nie przyznawaj się do winy! Kobiety nie puszczają bąków, pamiętaj.

4. Powstrzymywanie.

Najskuteczniejsza metoda. Czujesz, że zaraz Cię rozerwie. W brzuchu prawdziwy totolotek – kumulacja jak nigdy. On się zbliża wielkimi krokami, ale starasz się go powstrzymać.

Wady: Bąk wędruje do mózgu i rodzą się posrane pomysły.
Wada kolejna: Powstrzymywanie sprawia, że tyłek rozrywa. Serio, mój już jest pęknięty na pół.
Zalety: Dalej podtrzymujesz teorię, że kobiet – bąki nie dotyczą.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

24 Responses

  1. Ahahahahaha, przypomnialo mi sie jak w liceum przed jakims sprawdzianem dostalysmy z kolezankami ataku smiechu bo nic Nie umialysmy. Stwierdzilysmy, ze trzeba sie opanowac wiec wyskoczylysmy do kosciolka na szybka modlitewke ale w kosciele jeszcze bardziej nas wzielo i z tego smiechu jedna z nas puscila baczka… Nie pamietam nic ze sprawdzianu ale pamietam ten Nasz rechot. Nie moglysmy sie opanowac do konca lekcji w szkole, caly czas sie chichralysmy….

  2. haha, ja akurat mojego męża zawsze ostrzegam….”Uwaga! Będzie bąk!” 🙂 Jak jest tajniaczkiem to żałuję, bo mogłam nie mówić ;p córka za to zawsze idzie w zaparte… przeważnie zwala na tatę 🙂

  3. Kara jest the best 😀 matko kochana Iksina,skąd pomysł na taki wpis? 😀 rżałam jak koń 😀 a wiesz jakie konie bąki puszczają ? massssssssssakra 😀 😀 😀

  4. Ogólne nie piszę komentarzy ( czytam z ukrycia:-) ). Ale tak mnie rozbawiłaś że popłakałam się ze śmiechu, emek parskał jak koń a dziecie me…. hmmm może to dziwnie zabrzmi ale tak się chichrał, że puścił bączka.

  5. Hahaha, leżę i kwiczę 😀 A opowieści Kary powaliły mnie na łopatki 🙂
    Na szczęście ja mam koty i jak coś to mogę winę na nie zwalić 😉 ‘Rany Sońka gdzie ty się stołujesz? Taka mała, a tak daje’ 😉

  6. Jak to powiedział Mariusz Kałamaga -kobiety puszczają motyle ewentualnie aniołki odnoszą pod chmurki 😀
    Bardzo rzadko mi się zdarza,w jakiś cudowny sposób kontroluję sytuację ale czasem coś tam nie styka,dezerter jakiś się znajdzie i jest kłopot 😀
    Męża oczywiście płacze ze śmiechu,ja z uporem maniaka że to nie ja,na 100% sam popsuł luft albo pies.
    Nawet młoda jak puści to reakcja jest taka- zatyka sobie nosek,kręci główką i woła “Fuj,tata bleeeee, ” 😀
    Ale prawdą jest że paskudztwo jest wredne- im bardziej Ci zależy żeby było cicho,bezwonnie to strzela tym głośniej a zapaszek może za broń biologiczną śmiało robić.
    Moja najgorsza związana sytuacja?
    Koniec ciąży,szpital. Pan Doktór G. zaprasza na fotel,więc ja rozwalona jak żaba ze wszystkim na górze.
    Pan Doktór G. delikatnie zaczął obściskiwać brzuch i nacisnął nie w to nie miejsce-zdrajca uciekł. Myślałam że ze wstydu urodzę tam na tym fotelu.Ale Pan Doktór G. był/jest dżentelmantlem więc zachował się jakby nic nie słyszał. Do końca mojego pobytu już Go nie spotkałam.Chyba się nie zatruł? 😀

    • Aż się popłakałam ze śmiechu 😀 A wiesz, że ostatnio o takiej sytuacji myślałam? Co by było gdyby na fotelu ginekologicznym się “wytoczył” ? 😀
      Ja nie rozumiem dlaczego facetów to śmieszy. Poważnie, nigdy tego nie zrozumiem. Mnie męskie pierdy jakoś W OGÓLE nie śmieszą!

      • No powiem Ci,że masakra jest na tym fotelu.Bo ani uciekać ( z gołą dupą?) ani udawać że to nie ja.
        Ja tylko Bogu dziękowałam że on akurat nie zaglądał.
        Pocieszałam się tylko tym,jak mi dziewczyna opowiadała o porodzie.Bóli dostała na zakupach,nie zdarzyli jej zrobić lewatywy i …….. wiesz już? 😀
        Ja facetów też nie rozumiem.Gdzie mi tam śmiać się z męskiego bączura skoro wtedy trzeba się ewakuować,mieszkanie wietrzyć bo smród jakby co najmniej gulik wywaliło i to taki lata nieczyszczony 😀
        Ja nie wiem co oni mają za przemianę materii że smród jak za średniowiecza 😀

        • haahahahhahahaaha! Wyobrażasz sobie? Poszedł mu prosto w nos, a Ty w zaparte: “TO nie ja!!!” :DDDDDDDD
          Słyszałam o takich przypadkach. Mojej koleżance też się zdarzyło urodzić z “niespodzianką”

          No właśnie! Bąki w ogóle nie są śmieszne. To jest ostatnia rzecz, która w ogóle ma prawo być śmieszna!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *