Matka Torpeda
Matka Torpeda

Rodzicielstwo poziom: minus jeden.

Dobra, umówmy się specjalistką od sprzętu dziecięcego nie jestem. W ostatnim czasie nawał informacji zlatuje na mnie niczym stopniały śnieg z rynny. Młody ma wyprawkę już prawie gotową w szafce, a jednak ciągle zastanawiam się czy to na pewno wszystko. Ku przerażeniu wszystkich kobiet w okolicy: nie kupuję pierdół. Serio, nie mam manii kupowania w stylu: “Ojeju wezmę bo śliczne” ominęło mnie to za co Igrek jest mi z pewnością wdzięczny.

Co może być trudnego w kompletowaniu wyprawki? no błagam. Dzieć i tak najbardziej będzie potrzebował mnie. No dobra, Igreka też – niech mu będzie, w końcu ojciec.

Ostatnio jednak uświadomiłam sobie jak bardzo nie znam się na dzieciach, a raczej czego mi brakuje do bycia wszechwiedzącą:

1. Wózek

Jedziemy do sklepu, wybieramy i kupujemy. Co w tym trudnego ?
Okazuje się, że to nie jest takie proste. O ile model mieliśmy wybrany o tyle facet w sklepie postanowił uświadomić nam, że to nie wszystko. Kółka mają być żelowe czy zwykłe? Czy mieszkają państwo w domu czy w bloku? Czy mają państwo pojemny samochód czy mały? Jakie pasy bezpieczeństwa mają państwo w samochodzie? Mają państwo hiszpański czy japoński samochód? Byłam pewna, że za chwil kilka zapyta mnie o datę ostatniej miesiączki.
Ankieta była lepsza niż przy zakładaniu konta w banku. Facet nadawał niezrozumiałym językiem przez 20 minut, a jedyne co z moich ust padło to: “Eeeee, chcemy wózek”.
Wózek mieliśmy wybrany po prostu chcieliśmy zamówić. Ustalone  więc powinno być po wszystkim. NOŁP.
Przez kolejne 30 minut słuchaliśmy na temat wybranego przez nas modelu. Imaginujecie, że wózki zbierają nagrody ?
“Państwa wózek zdobył Grand Prix…” – no tak, Junior będzie zachwycony. Aż boję się pomyśleć jak bardzo mój syn miałby mi za złe gdyby jeździł wózkiem, który nie zdobył nagrody Grand Prix.

2. Osprzęt.

Wszystkie te zestawy do obcinania małych paznokietek (rozmiar obcinacza mnie przeraża!!!!), czesania włosów i całej reszty. Stoimy z Igrekiem przed stoiskiem jak widły w gnoju. Spoglądamy na siebie przerażeni.
– Ty, gruszkę trzeba wziąć do noska – szepcze przerażony Igrek
– Nie, weźmiemy aspirator. Ten w zestawie – odpowiadam, choć wcale nie jestem pewna tego co mówię.

Nabraliśmy sprzętu jakbyśmy się spodziewali co najmniej pięcioraczków, a spodziewamy się jednego. Wszystko potrzebne. Wszystko ładowałam na Igreka, którego twarz przysłoniły mi pieluchy tetrowe w kolorowe krówki.

– Igreku, jest problem – szturcham nie-męża i tym samym zrzucam z niego, na podłogę połowę zakupów
– Co jest ?
– Butelka. Natural czy Classic? Czym to się do cholery różni?!?!?! – pytam ostatkiem sił, kompletnie bezradna i zdezorientowana.
– Poczekaj, daj mi odetchnąć zaraz wytoczę Ci wykład na temat butelek Natural i Classic. W końcu jestem specjalistą od butelek. Jezu, przecież ja nie mam zielonego pojęcia!

Byłam pewna, że mijający nas ludzie patrzeli na nas jak na wariatów. Mam nadzieję, że nasze dziecko nam wybaczy butelkę Classic. Kiedyś mu wytłumaczę, że Matka nie miała pojęcia czym ona się różni od Natural.

3. Rożki, kocyki i inne plandeki.

– Jak to nie chcesz rożka?!?!?!?! – byłam pewna, że teściowa się zapowietrzyła.
– Normalnie. Rożek jest zbędny i ja go nie kupuję. Młody będzie w kocyku.

Popełniłam największy błąd w życiu – sprzeciwiłam się Matce, która już ma odchowane dzieci, a w dodatku ja spodziewam się dziecka z jednym z jej dzieci. Obserwuję znane mi dobrze matki i z mojej ankiety wynika jasno: ROŻEK JEST ZBĘDNY.
Dzieć z tego wypada, jest niewygodne i w ogóle się nie sprawdza, a kocyk jest w sam raz.

– Jak Ty wyobrażasz sobie wyjście ze szpitala bez rożka?! – pyta zrozpaczona.
– Przecież młodego odbieramy w foteliku samochodowym. Fotelik/nosidełko jak zwał tak zwał. Jak ja mam wcisnąć to dziecko w rożku do fotelika? – wydaje mi się, że mój argument powinien zakończyć rozmowę.

Chyba napiszę list do mojego syna i wręczę mu go jak będzie miał 18 lat. Znów muszę go przeprosić. Będzie się wychowywał bez rożka. Ciągle mamy nadzieję z Igrekiem, że Junior nam to wybaczy.

 
4. Łóżeczko.

Jak ktoś się mnie spyta jakie mam skojarzenia z tym słowem – odpowiedź jest jednoznaczna: OCZOPLĄS.
1326452154 rodzajów pościeli, 425 rodzajów łóżeczek, 4695 kombinacji, 123485 wzorów, 423 materiałów do wyboru.
Podchodziłam do tego chyba 48965 razy. Za każdym razem odpuszczałam bo mój MUSK był już przegrzany, a oczy nie odróżniały kolorów.

– Proszę Cię, wybierz jakieś łóżeczko nim mnie jasny szlag trafi – rzucam komputerem w Igreka.

Igrek wybrał Autka. Pościel w autka. Wszędzie autka, baldachim też w autka. Organizer w autka. AUTKA EWRYŁER.

Kompromisem była pościel w dinozaury.

List zaczęliśmy od słów: “Kochany Synu. Wiedz, że to nie Twoja wina, że Twoi starzy mają zryte berety. Mamy nadzieję, że kiedyś nam to wybaczysz…”

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

49 Responses

  1. O matko! Jak ja dobrze to pamiętam! Pod koniec ciąży kazałam mężowi przytargać materac z piwnicy i spałam na tym materacu z kotką! Nie dość, że ledwo się na nim mieściłam to ta mała franca kokoisiła się w moich nogach na wysokości kolan i spałam na plecach z nogami w pozycji “bierz mnie”. Tylko kot przeszkadzał 😛 ale i tak lepiej mi było z nią niż z hrapiącym mężem. Teraz takiego wyboru już nie mam i muszę spać z mężem i kotem, bo dziecko zajmuje drugi pokój :< a każdy szelest sprawia, że młody wstaje na równe nogi z zamkniętymi oczami jak na komendę i wydaje dziwne dźwięki w jemu tylko wiadomym języku. Ma prawie 11 miesięcy.

  2. Skoro mowa o rodzicielstwie,to odkryłam coś magicznego,fantastycznego dla rodziców,których dzieci nie chcą spać czy też mają problemy z zasypianiem.Mianowicie audiobook O króliku,który chce zasnąć.Carl-Johan Forssen Ehrlin.No normalnie magia 😀 Na mnie też działa,bo zasypiam w ciągu 10 min 😉 To najlepiej wydane 20 zł w moim życiu,szczerze polecam 🙂

  3. Jesteście boooscyyy!!!!
    Już sobie wyobrażam was, jak ganiacie po sklepach!
    Nie martw się, Junior wam wybaczy i jestem pewna, że będzie z wami szczęśliwy :*

  4. Jeszcze zobaczysz czym Cię uszczęśliwią odwiedzający. 😀
    Choć najlepiej żeby z pieluchami chodzili bo tego nigdy za dużo w domu 😀
    A poza tym,nie ma co gdybać.Bo nawet jeśli Ci bedzie się każdy starał podpowiedzieć jak najlepiej to i tak może się okazać że Junior się wypnie na to.A że po mamusi sprytny i mądry to byle pierdół mu nie będzie brak 😀

  5. No i właśnie, sama najlepiej będziesz wiedziała co Ci potrzeba 🙂
    Moja siora przy pierwszym dziecku pożyczyła elektroniczną nianię (bo akurat miała taką możliwość) żeby sprawdzić czy jej się to przyda. Okazało się, że w jej przypadku to urządzenie zdało egzamin śpiewająco i przy niuni teraz sobie kupiła 🙂

  6. Teraz jest taki wybór we wszystkim, że człowiek oczopląsu dostaje. Jak mój synalek był maleńki (wieki temu to było) to z tego wszystkiego była może 1/10 i szybciej człowiek się mógł na coś zdecydować.
    Wybrałam się ostatnio do Entliczka, żeby kupić siostrzenicy stołeczek do jedzenia. Miałam już wybrany model, ale gość oczywiście zrobił mi taki wykład, że zdębiałam. Nie przypuszczałam, że takie ot zwykłe siedzisko może mieć tyle funkcji. Szczęście, że na sklepie mieli ten model, który wcześniej wybrałam na internecie, bo jakbym miała podjąć jakąś konkretną decyzję, to znając moje niezdecydowanie musiałabym tam spędzić cały tydzień 🙂
    A jak zobaczyłam ile jest wózków, to odetchnęłam z ulgą, że to nie ja musiałam wybierać 🙂

    Moja siora pieluszki tetrowe używa do podkładania pod buziulkę jak karmi, albo jak bierze się małą na ręce. Natomiast rożki jej się przydały przy starszym synku, a teraz przy córci. Lepiej było małą wziąć na ręce, nie wykrzywiało jej tak jak na kocyku, bo rożek jest zawsze trochę usztywniony. I jeszcze kładła go we wózku lub w łóżeczku.
    Ile LUDZIÓW, tyle zdań i teorii, jesteś rozsądna i mądra kobitka, więc na pewno sobie poradzisz, a junior i tak jak podrośnie, to „starym” będzie głowę suszył o to i o owo 😉

    P.S. Bardzo proszę o usunięcie mojego wcześniejszego komentarza, bo jakoś tak nieskładnie mi wyszedł.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Tak, tutaj masz rację teraz wybór jest taki, że głowa boli. Masa wzorów, modeli – oczopląsu można dostać.
      I faktycznie ile ludzi tyle opinii bo połowa mówi, że rożki “cacy” druga, że “be”. Dlatego wolę sama sprawdzić na sobie niż kupować zbędne rzeczy.

  7. Wozek najlepiej lekki bo jak mieszkasz w bloku bez windy to ciężko będzie dźwigać. Co do rożka to my wzięliśmy i w domu był całkiem przydatny (na spacerach w sumie tez) bo było wygodniej dziecko podnosić i nosić i na spacerach też się przydał. 🙂

    A co do reszty to spokojnie, wszystko wyjdzie w praniu, nie ma co wariować 🙂

  8. Mam nadzieję,że ten wpis nie pojawi na onecie bo Cię zjedzą 😉 No jak możesz!!! Butelka???!!! Cycek cycek i jeszcze raz cycek 😀 A tak poważnie – też kupiłam butelkę ale większy nacisk kładałam na smoczek 😉 Nawet mleko kupiłam w aptece,hypoalergiczne,w takich małych buteleczkach 🙂 Przeterminowały się 😉 Ale fakt,trzeba być przygotowanym na wszytsko.Dużo rzeczy można pożyczyć,albo kupić uzywane,bo ceny są po prostu kosmiczne.A co do rożka…Miałam – jakoś tak do miesiąca.Polecam i nie chodzi tylko o to,żeby dziecko nie było koślawe ale o jego bezpieczeństwo,nie tylko fizyczne 😉 I wiesz co polecam – poduszkę do karmienia – świetna sprawa 🙂

  9. Po wózek pojechał ojciec dziecka, bo nie miałam siły po cesarce. Dał sobie wcisnąć z podwójnymi obracanymi małymi kółkami, niech go szlag. Stara dzielnica miasta, płyty chodnikowe a dziecko łup, łup łup na każdym złączeniu płyt podskakiwała. Gruszka do nosa absolutnie nie ta ceglana gumowa. Są takie małe ale z szeroką dziurką, wkładasz na samym wejściu, zatykasz drugą dziurkę od nosa i ciągnie wszystko co tylko jest do wciągnięcia. Pieluchy się mogą przydać, moja miała jakieś uczulenie na pampersy i przez 4 m-ce chata wyglądała jak zapyziały PRL, wisiały wszędzie a później się przydały do sprzątania 🙂 Materiał na pościel kupiłam cudną, uszyłam pościel, baldachim i ochraniacz na szczebelki. Młoda się zajebiście prezentowała, jak wpadła środowiskowa z wizytą:). Karmiłam przez rok tylko sobą a do dwóch lat z doskoku, więc spała ze mną, łóżko tylko do dekoracji. Butelki nie miałam, przeszła z piersi na łyżkę. Kosmetyki tylko “nasze”, bo te na “J” uczulają. A w ogóle kup mąkę ziemniaczaną, co zostanie dodasz do kopytek 🙂 No i jedną rzecz musisz kupić – Alantan maść: na poranione sutki (tu też się fajnie przydaje Bephanten), odparzenia tyłka, ciemieniuchę, obdarty nosek- no na wszystko pomaga błyskawicznie. Paznokci nie miałam odwagi obcinać na bieżąco. Kupiłam takie rękawiczki/łapki i w tym sobie mogła machać do woli po twarzy. Obcinałam jak były już długie na śpiąco. Moja koleżanka obgryzała 🙂 A tak w ogóle to dla Twojego dobrego samopoczucia sprzęt sobie możesz kupić. Ale wystarczy, że dziecko ma ciepło, sucho i zasypia błyskawicznie na Tobie albo Igreku. Małe uszko w okolicy serca – i to jest najlepsza muzyka 🙂

    • Jeśli chodzi o kosmetyki na “J” jesteś kolejną osobą, która mówi, że uczulają. Jednak coś w tym jest – więc nie rozumiem czemu tych kosmetyków nie wycofają?
      Alantan mam w apteczce od zawsze, a nawet nie wiedziałam, że on taki przydatny przy dzieciach.
      Mam nadzieję, że Junior będzie zasypiał błyskawicznie <3

    • Bephanten-moja miłość i radość 😀
      Ratowała moją mleczarnie 😀 Fiolet też się przydał.
      Co do tych małych kółeczek-dla mnie jak wspomniałam to też był koszmar.Niby szło je zablokować ale w jednym kółku coś tam pękło i nie blokowało.Efektem było wykrzywienie całego tego plastiku.Ponieważ nie ma w pobliżu serwisu to pisałam do wytwórcy,posłałam zdjęcia części,jak to wygląda.Owszem,przyślą mi,z przesyłką miało kosztować koło 300zł. Wkurzyłam się wtedy,wózek poszedł na hasiok a ja na necie znalazłam wózek o jakim marzyłam za 50zł 😀 I młoda jeździ do dziś.Znaczy jeździ coraz mniej.
      Dorota,dzięki Ci 😀
      Już myślałam że z moim ssakiem coś nie tak 😀 Je sama,je wszystko ale i tak po jedzeniu leci do mnie i “mama,sysuś” 😀
      Moja młoda żeby napić się herbatki to preferowała korki.Nie chciała przez smoczek,łyżeczka też nie pasowała bo za mało się mieściło.Małpowała brata jak pił jakieś soki czy napoje.Tyle że normalne korki miały za duży wylot,więc dla niej zaczęłam kupować wotera,tam są korki niekapki i sprawdziło się super.A i czepiała się kubków 😀 Najlepiej te z kawą.

  10. A ja, dzięki doświadczeniu ze starszą córką, mam zrobioną skromną listę, ile czego potrzeba i to taką minimalistyczną. I myślę, że nic więcej maluszkowi do szczęścia potrzebne nie będzie. W razie wyższej konieczności dokupimy.
    Iksinko, na kiedy termin? Mi zostało ok 2 miesiące a jestem w polu z kompletowaniem, ale jakoś damy radę 🙂 Rad już nie daje, bo każdy i tak ma swoje zdanie – ja polegam na doświadczeniu, wygodzie i funkcjonalności 🙂 Polecam 🙂
    Buziaki

    • Mi też zostało około 2 miesiące. 2 miesiące z malutkim haczykiem 😛
      Ja jeśli chodzi o wyprawkę polegam na sobie, wygodzie i funkcjonalności bo tak jak piszesz – każdy ma swoje zdanie i swoje doświadczenia.
      Całusy ;*

  11. Teoretycznie w dzisiejszych czasach dokupienie czegos do “obsługi ” dziecka to nie problem. Gorzej z praktyką, gdy zostajesz sama w domu z nowordkiem i nie ma kto Ci skoczyć do sklepu a dziecie np. Sie drze z głodu bo z cyca ani grama nie chce lecieć. Dobrze mieć mleko modyf. Na wszelki wypadek. Niezbedne jest posiadanie termometru dla dziecka. No sorry ale nie wyobrażam sobie zmierzenia temeratury u malucha rtęciówką. Rożek zbędny bo za ciepły ale kocyki jak najbardziej. Śmoczki mieliśmy 2 rodzaje. Młody sie darł non stop jeden był ble, z drugim zakumał od razu. Co do wózka lekki i na bank skrętne kola bo prowadzi sie super(zawsze mozna zablokować!!!). Ale przede wszystkim to duży kosz pod wózkiem aby Iksina nie szła ze spaceru jak wielbłąd z torbami.ja też wychodzilam z założenia że wszystko moźna dokupić…. i bylam jako jedyna po porodzie ze zwykłymi gaciami na dupsku. O co kaman z tymi jednorazowymi??? Dopiero jak emek stojąc w aptece pytał mnie przez tel jaki rozmiar kupić i jak założyłam to poczułam różnice. Serio.

    • Tak! O torbę do wózka i kosz pytałam 14 razy czy aby na pewno jest w zestawie 😀
      Ja mam na liście w szpitalu majtki jednorazowe, ale tutaj zdania podzielone są – jedne mega chwalą inne przeklinają, że dziadostwo 😛
      Bądź mądry i pisz wiersze.

  12. Się uśmiałam 🙂 Mnie to dopiero czeka i pewnie nie będzie mi do śmiechu jak będę musiała wleść do sklepu po zaopatrzenie dla potomka. Na szczęście mam męża, który to sprawdza wszystkie strony internetowe i porównuje ceny oraz przegląda co jest potrzebne a bez czego można się obyć. Znając siebie to postawię na minimalizm, bo jak ja przeżyłam nie mając 154872689854582 rzeczy to i potomek nasz się bez tego obejdzie 🙂

    • Minimalizm jest najlepszy i o dziwo zawsze się sprawdza. A poza tym żyjemy w takich czasach, że zawsze można skoczyć do sklepu i coś dokupić 😉

  13. Najlepsze to nie słuchać 😀
    Wózek-ja odkupiłam,najważniejsze dla mnie było żeby miał duże ,stałe koła.Te kręcące się kółeczka mnie wku..wiały,cholerstwo się kręciło nie wtedy gdy trzeba i nie tak jak trzeba.Poza tym na dużych,pompowanych kołach łatwiej się jeździ po naszych dziurach,lepiej się sprawdzają w tej pseudośniegowej breji. Poza tym duże,wygodne siedzisko jak dziecko będzie już używało wersji spacerowej.
    Co prawda leciutki on nie jest ale dzięki temu stabilny.
    Dla starszego miałam kupioną “laskę”-połamały się te plastikowe pierdolniki zwane kółeczkami.

    Rożek-miałam do obu i dla mnie się sprawdził-do rożka pakowałam na spacer,przykrywałam kocykiem i było ciepło,miękko i nie latali po wózku 😀 Potem wykorzystywałam jako “wyściełacz” wózka albo łóżeczka.Gdzie jest teraz,nie wiem.Młoda zaiwaniła do zabawy i przepadł. Z tym,że do młodej udało mi się kupić na likwidacji sklepu tacy fajny,grubiutki.

    Osprzęt- ja od zawsze używam nożyczek,nie ufam obcinaczom:D
    Szczoteczka,grzebyczek,płyn do kąpania,balsam do smarowania plus krem do szanownej pupy.

    Butelkę miałam zakupioną JEDNĄ-taką na dzień dobry,bo nie wiedziałam jak się będziemy karmić.
    Do młodego potem dokupywałam bo był butelkowy.Od młodej sprzedałam bo cycata 😀
    Butelkę jak i smoczek”0″ miałam Canpola i były spoko.
    Smoczków nie kupowałam,w szpitalnych “niebieskich pudełkach” dostałam 3 szt,ale moje dzieci smoczków nie używały.

    Co do reszty,to dla mnie najważniejsze były chusteczki nawilżane,pampersy i śpiochy,pajace,kaftaniki.Połowy i tak nie użyłam.
    Pieluchami tetrowymi uszczęśliwiła mnie przy starszym babcia,przy młodszej teściowa.Świetnie się sprawdziła do mycia okien- w obu przypadkach 😀

    Starszy łóżeczko miał normalne,drewniane.Młoda miała turystyczne.
    Stały sobie i służyły raczej jako kojce bo potomstwo spało w naszym łóżku.
    I wbrew niektórym opiniom przenosiny do własnego łózka odbywały się bez płaczu i wycieczek nocnych. Dzieciarnia doceniła ,że ma dla siebie więcej miejsca 😀

    Gruszki do noska nie miałam-lekarka mi powiedziała że można tym łatwo uszkodzić naczynka w małym nosku.Przy katarku kazała mi kupić sól fizjologiczną w ampułkach,i przepłukiwać nosek.

    A Ty sama się przekonasz co się sprawdza,co jest potrzebne a czego nawet nie otworzysz 😀
    Tylko jak już dawno dawno temu Ci pisałam-uważaj na kosmetyki 😀

    • Niby napisałaś zwykły komentarz, pomocny, a ja się uśmiałam jak norka 😛
      Smoczek mam jeden bo dostałam w prezencie, a też słyszałam o niebieskich pudełkach i dlatego wiele rzeczy nie kupuję.
      Pieluchy do okien – najlepsze! NAJLEPSZE!!
      Kosmetyki już kupiłam, wszystkie z jednej firmy. Niby najlepsze dla dzieci.
      Wszystko wyjdzie w praniu. Najwyżej młody pozbawi nas praw rodzicielskich jak mu się coś nie będzie podobało 😛

      • :* 😀
        Do pieluch to teściowa dołożyła komentarz,że tańsze są od pampersów 😀 Szkoda że nie doliczyła wody,prądu,proszku i stania przy desce do prasowania 😀
        A dziś chyba mam dzień do śmiechania 😀 Fryzjerka jak mnie zobaczyła to też się szczerzyła 😀
        Wpadłam ostatnio na pomysł podcięcia sobie samej włosów-pikuś,już to robiłam 😀
        Tylko że ciąć zaczęłam nie po tej stronie gumki,więc się wiecheć rozjechał i miałam taaaaaaaaki skos jak łagodne podejście na Mont Everest. Więc wołam męża swego,żeby mi toto wyrównał bo ja na plecy nie widzę. Męża moja łapnęła z radością nożyczki w jedną łapę,moje włosy w drugą i zaczął ciachać.A potem szybko wyemigrował z psem na spacer.To co namacałam to mnie do zawału doprowadziło.
        To co dziś mi zrobiło spec siła to jest dalekie od mojej wymarzonej fryzury ale przynajmniej równe 😀
        A kosmetyki w opakowaniach o przepięknym kolorze bluuuuu? 😀

        • hahahahahahahahaha! Ja też sobie obcinam sama włosy i też potem nie raz płakałam, ale gratuluję odwagi żeś Mężowi nożyce przekazała. Ja bym się bała! 😛
          Nje, kosmetyki wzięliMY z Ziajki (to absolutnie nie jest reklama) 😛

          • Iksina,ja już se tak spirniczyłam ,że on mi bardziej zaszkodzić nie mógł 😀 Na szczęście nie mamy w domu maszynki do włosów bo bym pewnie wyglądała jak Uszaty po wizycie w salonie piękności 😀

            Z Ziajki miałam krem do dziubów na każdą pogodę-nie uczulił 😀 Ale jakoś w sklepie sięgam po blu,przyzwyczajenie. Z tym że został się tylko balsam bo do kąpania to młoda MUSI mieć pianę,bynajmniej nie tylko na dwa palce 😀 A do mycia żel,zaakceptowany zapachowo w sklepie bo inaczej w wannie awantura 😀

          • Ja z ziajki kupiłam cały zestaw dla noworodka. Jeszcze miła Pani gratisy dla matki dorzuciła 😀

  14. 1 Wózek, lekki , zwrotny ( i nie biały i nie kremowy)
    2 Osprzęt: obcinacz, szczoteczka do włosków a resztę na bieżąco kupuj bo ci masę niepotrzebnych rzeczy zostanie( ja tak mam) , aspirator lepszy od gruszki
    3.Rożek jest zbędny, pieluchy tetrowe zwykle służyły mi do rozkładania przy przebieraniu pod pupsko małe, plandeka do wózka przydatna ale pewnie z wózkiem w zestawie będzie
    4.Łóżeczko – polecam od początku składane turystyczne , lekkie i można nim po mieszkaniu jeździć a potem jako kojec super
    Tyle moich rad ,a to że maluszek najbardziej będzie potrzebował Ciebie (i Twoich cyców) to masz całkowitą rację- moje przylepy 3 miesiące mnie nigdzie nie wypuściły 🙂 butelek wypróbowałam 1267693642394 i dr. Brown się sprawdził w 100% chociaż drogi. zdrówka i wszystkiego dobrego!

    • A widzisz! Czyli jednak nie jest ze mną tak źle. W sklepie dziecięcym powiedziałam, że chcę wózek lekki i łatwy w obsłudze (składanie i inne bajery) to mi do życia wystarczyło. Z Osprzętu kupuję tylko to co MUSZĘ bo tak jak napisałaś resztę można dokupić – sklepy ciągle dostępne.
      Jeśli chodzi o butelki wahałam się między Dr.Brown i Avent’em – ostatecznie wzięłam Avent, zobaczymy jak będzie 😀

  15. Haha 🙂 zajebisty wpis, jak bym widziała siebie w tym momencie, my też się próbujemy skompletować z wyprawką, i idzie nam to cholernie opornie 😛 ja chciałam być “mądrą” wszechwiedzącą mamą, więc się zarejestrowałam na forum dla przyszłych mamusiek i teraz to mam dopiero zamęt w głowie, no bo jak można nie wiedzieć czym się różnią pieluchy tetrowe od bambusowych, albo czy lepsze butelki Avent czy Lovi bo przecież gdzieś jakaś zła opinia o jednych i drugich była, a o wózkach to ja się już boję w ogóle myśleć bo wychodzi na to że jak zły wybiorę to dziecko się chyba do końca życia z tej tragedii wózkowej nie otrząśnie. Tak więc łącze się w bólu wyprawkowym 😛

    • Nika, najgorsze co mogłaś zrobić to forum! Weszłam raz i dostałam bólu głowy. Poważnie!
      Powiem Ci, że ja miałam taki nawał informacji co jest “niezbędne”, że miałam wrażenie, że tego NIGDY nie ogarnę. Ostatecznie połowę rzeczy pozapominałam i kupiłam to, co sama uznałam za dobre i potrzebne. Polecam, serio bo inaczej dostaniesz do głowy 😛

      • teraz to ja już wiem 🙂 dotarło to do mnie jak widziałam listy zakupów długie niczym papier toaletowy 😛 laktatory, nawilżacze, aparat do monitoringu oddechu, a kosmetyków dla dziecka to więcej niż w gabinecie kosmetycznym. :O ja to się w końcu zaczęłam zastanawiać jakim cholera cudem my jako dzieci przeżyliśmy bez tego całego oprzyrządowania? bo przecież to wszystko co nie jestem w stanie spamiętać jest “NIEZBĘDNE” 😀

        • No właśnie! Jak to jest możliwe, że my nie mieliśmy połowy z tych rzeczy i żyjemy? CUT!
          My kupiliśmy tylko to, co trzeba mieć przy dziecku. Resztę dokupimy jak będzie potrzeba bo inaczej zrobimy sobie z mieszkania graciarnię, a połowy rzeczy nie będziemy używać.

  16. hahaha, już sobie wyobrażam Was na tych zakupach 🙂 Co do rożka… mi się przydał przy oby dwóch dzieciakach ale na jakiś tydzień ;p był w komplecie do pościeli więc używałam ale jakby nie było to pewnie kocyk by mi wystarczył. 🙂 Ale w szpitalu rożki mieli! Dla mnie rzecz użyteczna ale tak jak napisałam…dosłownie na parę dni!

    • No widzisz, czyli u Ciebie również przydał się na chwilę. Nie rozumiem, SERIO NIE ROZUMIEM całego tego “Zafiksowania” na rożki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *