Matka Torpeda
Matka Torpeda

“Wyśpij się – teraz masz okazję”

Ostatnio słyszę to hasło co raz częściej. Mam korzystać, wysypiać się ile wlezie bo potem to już reklamacji nie będzie. Oczywiście, że zdaję sobie z tego sprawę – może nie do końca wiem co mnie czeka, ale staram się w miarę to zrozumieć. Pomijając fakt, że nie można wyspać się na zapas – okazuje się również, że samo hasło “wyśpij się” zaczyna być odległe niczym sklep nocny w Las Palmas w którym jakaś bliżej nieznana Paloma daje dobrą wódkę na zeszyt.

Kiedyś po prostu kładłam się do łóżka i zasypiałam, oczywiście zaraz po 15 minutowym kręceniu się z boku na bok. Teraz mogę pokusić się o stwierdzenie, że przybranie pozycji do spania powinno znajdować się na liście umiejętności w CV.

Od momentu kiedy mój brzuch przybrał rozmiary gigantyczne (NIE wyobrażam sobie, że on będzie jeszcze większy) samo ułożenie się na łóżku jest dla mnie dyscypliną sportową. Zalegam w naszym nie-małżeńskim łożu. Psychicznie przygotowuję się do snu. Na prawym boku źle więc muszę się przekręcić.

I tutaj pojawia się pierwszy problem – nagle okazuje się, że przekręcenie się z boku na bok wymaga ODPOCZYNKU. Zazwyczaj staram się robić głośne “piiipp piiip” żeby Igrek był świadomy, że cofam.

Jest pozycja na plecach, która świadczy o tym, że jest odpoczynek. Zaraz będzie przewracanie się na lewy bok.

Jestem na lewym boku. Prawa noga źle ułożona. Na litość boską jak to jest możliwe, że jakkolwiek się nie ułożę to jest niewygodnie? JAG ŻYĆ?!

Słyszałam dobre rady na temat poduszek podkładanych pod ciało. Próbowałam, owszem. Za każdym razem poduszki lądowały na podłodze opruszone słodkimi słowami: “W dupę sobie wsadzę te poduszki!!!”.

Po 40 minutowej walce z doborem pozycji (tak, tyle mniej więcej to trwa) Igrek już dawno jest w objęciach Morfeusza. Jego błogi uśmiech na twarzy wskazuje na to, że pewnie ogląda sterczące cycki Pameli, która w dodatku ma brzuch płaski jak deska do prasowania. Ja natomiast, zamiast brzucha posiadam bojler. W dodatku sapię jak Pan Stefan spod piątki.

Udało się. Mogę zasnąć, pozycja jest idealna. Odpływam…

Do mojego lewego ucha dobiega najbardziej znienawidzony dźwięk jaki może istnieć. Coś na kształt zepsutego odkurzacza albo starego diesla odpalanego na mrozie. Nołp, to Igrek. Charczy tak, że mam ochotę go wyrzucić za okno. Zatykam jego nos, ale ulga jest chwilowa. Szturcham dziada łokciem – ulga chwilowa.

– Jak Cię zaraz trzepnę w gzyms to Ci firiany pospadają – mówię nie-szeptem, nie-słodziutko.
– Przecież ja nie chrapię!

Cisza. Zamykam oczy, odpływam…

Znów odkurzacz?! Tylko jakby głośniejszy… Kontrolnie spoglądam w stronę Igreka – to nie łon. Dźwięk dobiega z przedpokoju. Szanowny Sir Uszaty prawdopodobnie jest w fazie REM bo jego chrapanie pomieszane z miauczeniem i warczeniem wskazuje na to, że toczy walkę z jakimś kotem. Ewentualnie psem z parteru.

– Uszaty do cholery! – grzmię słodko o pierwszej w nocy na cały regulator.

Niestety, nasz pies nie jest łatwym orzeszkiem do pogryzienia. Nie da się go obudzić jednym słowem. Krzykiem też nie. Prawdopodobnie brygada antyterrorystyczna też nie dałaby rady. Trzeba wstać i go obudzić.

Mam dwa wyjścia: albo starać się ignorować jego chrapanie albo wstać i nim potrząsnąć.
Wybieram drugą opcję. Sapię jak koń po westernie i zbieram się z łóżka. Uszaty obudzony, warknięciem oznajmia, że jeszcze tego pożałuję. Wracam do łóżka. Znów zaczyna się walka z pozycją. Wygrałam ją po 20 minutach – to mój oficjalny rekord. Zamykam oczy, jest cudownie… Zasypiam.

Prawie druga w nocy. Igrek śpi, Uszaty śpi, cały blok śpi – tylko mój pęcherz nie śpi. Wizja kolejnego wstawania z łóżka i ponownego szukania pozycji sprawia, że mam ochotę zsikać się na łóżko. Przynajmniej będzie mniej zachodu. Serio, gdybym miała zrobić bilans strat i zysków – zlanie się na łóżko wygrywa. Jakkolwiek to brzmi.

Wracam z łazienki. Znów ta sama płyta z pozycją. Mam ochotę płakać. Czuję mocne kopnięcie z prawej strony. Świetnie, mój syn nie śpi więc ja też nie będę. Siadam – bo tak wygodniej odbierać jego ciosy.
Po pół godzinie, pół-przytomna padam na łóżko.

Zegarek wskazuje 2:34 – Mam ochotę płakać.

Igrek znów odpalił swój wewnętrzny odkurzacz, a Uszaty postanowił wstać i napić się wody. Osoby posiadające psy zdają sobie sprawę z tego jaki to CUDOWNY dźwięk kiedy pies w nocy siorbie wodę.

Kręcę się jakbym miała w tyłku gniazdo owsików-gigantów. NIE JEST MI WYGODNIE i chce mi się znów siku. Chyba muszę napić się wody. Boże….

3:05 – Zasypiam.

Coś gdzieś gra, coś brzęczy jakąś zdurniałą melodyjką. Oczy mam jak pięciozłotówki. Spoglądam na zegarek. Równo piąta rano.

– O nie śpisz kochanie? Co tak wczas wstałaś dziś? To zrób kawki bo ja zaraz wychodzę do pracy
– Nienawidzę Cię…
– A co Ty taka nie w humorze z samego rana?

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

41 Responses

  1. Witaj! Bardzo chętnie Cię czytam, chociaż jesteś w wieku circa mego syna. Sklerozę posiadam (czemu nie ?), ale wybiórczą (zawsze wybiera te gorsze wspomnienia do pamiętania!). Ciążę pamiętam. Utyłam 30 kg i dorobiłam się …. anemii. Zapisano mi zastrzyki z witaminy B – 10szt. Teściowa – felczer zaoferowała się je wykonać. Wytrzymałam 4 po 2 na każdy półdupek. Wtedy dopiero miałam kłopot ze znalezieniem pozycji!!!!!!
    Brzuch jak piłka lekarska – a spróbuj spać na piłce! Na plecach odpadało, one kończą się półdupkami, okazało się że oba boki też się kończą jak wyżej. Cztery dni spałam na brzuchu, na kanapie z wyciągniętą środkową poduchą. A potem dowiedziałam się, że te zastrzyki są bardzo bolesne i robi się je bardzo wolno. Domyślasz się, że teściowa załatwiała sprawę w 1!!! sekundę.
    Ze zwierzaków dobry jest kot śpiący nad głową z ogonem ruszającym się pod Twoim nosem….
    Pozdrowienia!

  2. Nie zazdroszczę Ci! Serio! W pierwszej ciąży wszystko mi się poprzestawiało i w nocy grałam w gry i oglądałam filmy, za to w dzień spałam jak zabita! Czasem próbowałam wrócić do normalności i nie kładłam się spać za dnia, tylko podtrzymywałam powieki zapałkami, ale wieczorem siły mi wracały i znów odpalałam przygodówki ;p w drugiej ciąży wierciłam się do trzeciej ale potem zasypiałam i jak tylko mąż zawiózł córkę do przedszkola to strzelałam sobie jeszcze dwugodzinną drzemkę. 🙂 W drugiej ciąży pomagały mi poduszki pod brzuchem i między nogami 🙂 Choć bezsenność była główną dolegliwością ciążową to teraz marzę o tym, żeby się porządnie wyspać!!

    • Ani mi nie mów. Pewnie gdybym odpaliła komputer w nocy to już w ogóle bym nie spała. Męczy takie kręcenie się przez pół nocy, strasznie.

  3. Najpierw powiem, że przecież dzieci są różne.
    Moja siostra podobno tak się darła, że rodzice przeciągnęli sznurek od wózka i bujali nią leżąc, bo nie byli w stanie inaczej
    A ja i mój braciszek to aniołki. Mnie wystarczyła płyta z muzyką dziecięcą i podobno spałam, jak reks.
    Hahaha, wiem jakie to uczucie, gdy pies pije w nocy wodę, ma się ochotę krzyczeeeeć!
    Teraz nie mam w pokoju chrapiącej siostry, ale mam świnkę morską, która w nocy pije, a ma w butelce taką kuleczkę, którą gdy rusza, to woda jej leci. Matko, jak to dźwięczy. Co najlepsze, ona w nocy pije baardzo głośno, a w dzień nie pije wcale, albo pije cichuteńko, jakby się bała kuleczkę językiem trącić.
    Mało tego, ona w nocy wali swym drewnianym domkiem w pręty klatki (remonty takie), albo gryzie go robiąc nowe okno chyba…
    Na szczęście niedługo junior się urodzi i pozycję do spania znajdziesz szybciej.
    Buziaki dla was :*

  4. Jak bym czytała o sobie, tylko u mnie Uszatego zastępuje kotka, która albo grzebie w kuwecie wyjątkowo długo, albo chrupie suchą karmę, albo zamiast spać lata za wyimaginowanymi myszkami, czy muchami po domu, bo koty w nocy tak lubią 😉 Albo napierdziela w taką zabawkę z piłeczką w tunelu. Albo Werka się przebudzi, kiedy tylko ułożę się z moim bojlerem i trudno jest się wyplątać z poduchy dla kobiet w ciąży. Doszłam też do wniosku, że chyba będę miała za chwilę bardzo umięśnione łapy, bo każde podniesienie się czy z łóżka, czy z wanny musi odbywać się za pomocą tylko i wyłącznie rąk. Kręgosłup nie daje rady, mięśni brzucha raczej nie używam w ciąży. A charczący odkurzacz czasem po prostu ląduje na noc w salonie, no bo na Boga ile można w nocy toczyć batalii? Jeszcze słyszę pretensję, że on albo nie chrapie, albo wcale nie śpi 😛

    • Tak, ja też chyba po ciąży to ręce będę miała jak Hardcorowy Koksu 😛
      “Ja wcale nie śpię” – moje ulubione hasło! Jak widać występuje w większości męskich przypadków

  5. Pisze tu bo na fejsie juz mnie stary zbystrzyl i do dyskusji zaczął sie udzielać haha… mi sie najlepiej spalo na którymś tam boku i noga zarzucona na starego. Robił za podpórke nocna, ale nie narzekal 😀

  6. Było. Jak nie mogę zasnąć robię tak do dzisiaj…
    i miało być przydarzyć,a przyłożyć to mogę sobie za błędy.pozdrawiam serdecznie:-D

  7. Dasz radę, kto jak nie Ty…
    może to wstęp do przerywanej nocy na karmienie juniora, takie preludium. Ale nie wszystkie dzieci ciągle płaczą i nie chcą spać. Życzę Ci spokojnego co to najedzone, szczęśliwe i suche będzie spało w nocy..
    moją super pozycją z ogromnym brzuchem zadziwiałam samą siebie, a więc na kolanach, głowa na rękach, pod brzuchem dwie poduchy,odciążałam krzyże, a nawet dało się drzemnąć…
    Cyrk się dopiero zacznie, ale to najpiękniejsze co tylko może nam się przyłożyć…

    • Ja myślałam, że moja wyobraźnia działa na najwyższych obrotach – przy Tobie padła na starcie. “na kolanach, głowa na rękach, pod brzuchem dwie poduchy” – wyobraziłam to sobie. Serio, było Ci tak wygodnie?

  8. Nic sie nie martw, wszystko w normie. Madra matka natura to sprytnie wymyslila. Skonczylo sie spanie 8 godzin w jednym ciagu/24. Twoj organizm sie przyzwyczaja do spania na raty. Tak, zebys po porodzie nie zwariowala calkiem 🙂 Z natura sie nie walczy, wiec badz elastyczna 🙂 i spij, kiedy tylko sie da. Teraz zamiast 1 albo 2 bedzie 8 span/dobe po 20min-2godz. Reszta rodziny ma sie dostosowac i koniec. Polecam zatyczki do uszu albo chociaz wate. Jak Ci poduszki uciekaja, to sprobuj dodatkowa koldre zwinieta w rulon i zapychasz tam, gdzie masz akurat potrzebe (miedzy kolana, pod brzuch, pod biust). Jak nie mozesz znowu zasnac, to sie nie mecz. Wstan, poczytaj, cos poogladaj, albo sobie w szafkach poukladaj:) Chcesz spac, idziesz spac a rodzina jw. Jak zalapiesz rytm i sie do niego grzecznie dostosujesz, wstawanie po nocach nie bedzie tak meczace. Podstawowa zasada przy dziecku-dziecko spi, Ty tez spisz. Przepraszam za brak polskich znakow, ale zaczely sie ferie i nieograniczony dostep do kompa dla mlodej. Ide zobaczyc co wujek google poradzi na te znaki z ogonkami 🙂

    • Twój komentarz jest jak miód na moje serce. Tą wersję chcę przyjąć, że matka natura wie co robi. Ufam jej i wierzę, że chce dla mnie dobrze bo inaczej już bym chyba osiwiała 😉

  9. Po pierwsze: nie da się wyspać na zapas, to fakt. Mnie tez tak straszyli a się okazało że niepotrzebnie, bo to ja musialam dziecko w nocy budzic żeby sobie zjadło. Gdybym taka nie była pilna, to byśmy sobie wszyscy spali jak susły do 9 rano.
    A co do samego zasypiania… z tym nie miałam większego problemu (jak już znalazłam pozycję), za to budziłam się o 3 w nocy wyspana (!) więc siadałam do komputera i grałam w gry…tak do 6 rano kiedy to mój mąż wstawał, a mnie się chciało spać więc suma sumarum robiliśmy w łożku wymianę 🙂

    Dobrze będzie, głowa do góry 😛

    • A tak to też mam. Zasypiam na przykład o 4, a o 7 budzę się wyspana jak nigdy. Przez co niestety cierpi na tym dzień bo chodzę jak zombiee.

  10. Matko z córką, |Iksina po Twoim wpisie kobiety nie będą chciały zachodzić w ciążę 😛
    A tak poważnie to współczuję Ci moja droga, wygląda na to, że zasypianie ciężarnej to nie lada wyczyn, coś niczym wspinaczka na Mount Everest. Ja swoich przebojów z usypianiem nie pamiętam, bo to wieki temu było, ale kojarzę, że brzuszysko wielkie miałam i zmuszona byłam spać na wznak, czego bardzo nie lubiłam.

    Uważam, że faceci powinni mieć możliwość wcielenia się w rolę ciężarnej, by mogli poczuć i zrozumieć wszystkie uroki ciążowe, zarówno te dobre, jak i te złe. No, do rodzenia, to oni się kompletnie nie nadają, bo to kobiety właśnie są silne i bardziej wytrzymałe na ból, faceci to mięczaki i już mając katarek są umierający 🙂

    Ech te sprzęty domowe pracujące w nocy, doskonale Cię rozumiem. Wężullo wierci wiertarą na przemian z młotem pneumatycznym co noc, a piesa śni o swoich dziennych szaleństwach 🙂 dlatego lubię zasypiać ze słuchawkami w uszach i miłą kojącą muzyką 🙂

    Uściski zasyłam serdeczne i udanego, szybkiego i spokojnego zasypiania życzę 🙂

    • Powiem Ci, że jak nie byłam w ciąży nie rozumiałam narzekań ciężarnych na spanie (za co wszystkie przepraszam). No bo co może być trudnego w spaniu? No w spaniu nic, ale w ułożeniu się – wszystko.
      Ja zawsze Igreka straszę, że będę go budzić za każdym razem jak nie będę umiała znaleźć pozycji albo młody zacznie kopać. Wtedy milczy bo kończą mu się argumenty ;))

      A wiesz, że chyba spróbuję Twojej metody? Chyba dzisiaj spróbuję zasnąć ze słuchawkami. WIELKIE DZIĘKI ;*

  11. Nie wiem jak to możliwe, ale czytając Twoje kolejne ciążowe wpisy, czuję jakbym o sobie czytała 😛 kładę się do łóżka, na lewym boku źle, na prawym jeszcze gorzej, na plecach kręgosłup do dupy wchodzi, jak się w końcu ułożę to mały kopie że mu niewygodnie, i znowu się kręcimy, jak w końcu zaśniemy to szanowny małżonek zacznie chrapać i trzeba go szturchać co chwile żeby się zamknął, potem jeszcze ze dwa spacerki do kibelka i w końcu mamy rano 🙂 a potem się dziwią że kobiety w ciąży humory mają 😛

  12. Posikałabym się ze śmiechu 😀 Uwielbiam Cię ;* Chrapanie,picie wody przez psióra – to ja do zestawu dodaję jeszcze zgrzytanie zębami i stukanie pazurkami o panele.Oszzzzzz kuuuuurna…No a jak Junior się urodzi,to już wiesz co masz kupić 😉

    • Oooo zapomniałam o stukaniu pazurkami. Krąży włochaty po mieszkaniu, obejdzie każdy kąt żeby dokładnie zobaczyć co się dzieje w nocy w mieszkaniu. Siorbie wodę przez 5 minut, a potem przegryza psie-chrupki, a mnie bierze ku*wica macicy 😛

      • Mój psiór o dziwo pazurami nie stuka,bo inaczej słyszy “wyjdź mi z pokoju”.Więc skrada się niczym Winetu na z góry upatrzoną pozycję czyli najbliżej łózka a potem wali się z siłą wodospadu Niagara.Kiedyś podłoga pierdyknie i wpadnie do piwnicy jak nic. Jak już mu się uda nikogo nie obudzić to się z miejsca nie ruszy.Możesz wstać,nadepnąć na niego ale się nie ruszy.
        W nocy nie je bo nie ma stałego dostępu do karmy.

        • ahahahahahahaha! Pozycję Winteu – Uszaty przyjmuje zawsze jak coś przeskrobie. Skubany wtedy tak się skrada, że w ogóle nie słychać pazurów.
          Ja Uszatym czasami potrząsam 3 minuty i on ani drgnie. Nikt nam nie wierzył, że nie jesteśmy w stanie psa dobudzić dopóki filmiku nie nagraliśmy.
          Łapy bezwiedne, pysk bezwiedny – pies obronny 😛

          • Ja mam zaczepno-obronnego.On zaczepia i potem go broń 😀
            Choć ostatnio podobno się postawił na reitweilera-dzieliła ich ulica 😀 A jak w kuchni wczoraj coś trzasło to się w łazience zatrzymał,pewnie sprawdzał czy pralka się kręci jak wiruje.

          • Igrek wczoraj butlę z gazem wymieniał, Uszaty się na niego darł 15 minut i uciekał przed butlą. Tego psa nie zrozumiesz.

          • Taa nasza Sunia dodatkowo otrzasa sie za kazdym razem jak wstaje do wody, potem konieczny obchod calego domu I sprawdzanie czy kazdy w swoim lozku spi, pazurki o panele pac pac pac, potem koniecznie trzeba sie podrapac pod kaloryferem wiec automatycznie Echo rozchodzi sie po calym domu az w koncu po tych wszystkich czynnosciach zasypia chrapiac jak stary traktor I poszczekujac… A sprobuj zamknac drzwi to nos pod drzwiami I piszczenie

          • A to Uszaty drapie się przy szafie z lustrem. Tak żebyśmy się koniecznie obudzili. My i sąsiedzi dookoła ;D

  13. O tak,wyspać się- bezcenne.
    Mimo że moję dziecię noc przesypia o WYSPANIU sie nie ma mowy. Bo panna czasem spać idzie koło północy (szczególnie jak tatuś ma popołudniu-wierna jak Penelopa czeka by powitać wracającego strudzonego steranego żywiciela rodziny) a wstaje koło 7 rano z okrzykiem “baaaaaaaaaaajaaaaa”I w nosie ma ,że ktoś chce spać.

    Piesio spragniony jak wielbłąd po dwóch tygodniach na pustyni albo jak Polak po urodzinach toż sama radość i uniewinnienie morderstwa.
    Jak mój psowaty idzie pić to odgłos najpierw jakby tak z 10 koni pod oknem galopowało,potem zaczyna się siorbanie,mlaskanie,po 10 minutach mam wrażenie że on wpadł do tej miski ,po 15 że w niej pływa i to nie pieskiem bynajmniej. Micha pojemności ma 3 litry,i idzie prawie cała na raz.
    Piszczenie,warczenie i szczekanie przez sen znamy,przeważnie jest wtedy,kiedy po wielkiej bitwie udaje mi się młodą uspać tego samego dnia co wstała.Wtedy psiur zaczyna koncert a młoda otwiera oczęta.

    Jak nie zwariować? Nie wiem,ale zaczynam obserwować początkowe objawy szaleństwa 😀

    • “Piesio spragniony jak wielbłąd po dwóch tygodniach na pustyni ” – to jest IDEALNA definicja picia wody przez psa w nocy. IDEALNA! Ja nie wiem, że te stworzenia zawsze w nocy są najbardziej spragnione. Uszaty tak samo ma ogromną miskę, a rano zawsze wypolerowana na błysk – pustkami świeci – co za pies…

      Ja też nie wiem jak nie zwariować, ale powiem Ci, że czasami mam ochotę spać na klatce. Jak nie jedno chrapie to drugie warczy przez sen.

      • taaaaa, a najlepsze “no co Ty chcesz,przecież ja nie chrapie!!!!!!! Daj mi spać!” Albo wersja druga–podparty na ręce “oglada “tv i zaczyna chrapać. Ja go go szturcham i gadam”weź się połóż i obróć bo śpisz i chrapiesz”.Wtedy słyszę-” Ja? Ja nie spię,ogladam przecież i JA nie chrapie. To pies pewnie.”A że głowa mu mało nie odleciała to pewni fatamorgana była.
        Ja go kiedyś nagram a potem mu puszcze.Pewnie powie że to fotomontaż 😀

        • Wypisz, wymaluj Igrek.
          – Weź wyłącz ten tv albo daj pilot bo śpisz.
          – Nie śpię.
          – No przecież widzę, że śpisz bo aż rzęzisz.
          – Daj mi spokój.

          I dyskutuj. Przecież to cycki opadają.

  14. W nocy się spać nie da, a już wyspać to nie ma mowy. U mnie się sprawdza jak jest zimno to chociaż chwilę dłużej się udaje. Mi się chce spać najbardziej w ciągu dnia jak akurat mam coś do zrobienia 🙂

    • Też najbardziej odczuwam zmęczenie w dzień. W nocy albo nie umiem spać albo mi się nie chce, a potem cały dzień chodzę zmierzła ;P

      • Ja w nocy czytam książki jak już bardzo nie mogę spać albo chwilę chodzę po mieszkaniu. Przeważnie pomaga i potem szybciej zasypiam. Najgorzej jak za długo staram się zasnąć w łóżku zdecydowanie polecam wtedy wstać i się przejść 🙂

        • No właśnie, a ja robię ten błąd, że leżę dalej w łóżku. Książki na półce wszystkie przeczytane, jak odpalę telewizor albo komputer to potem zero snu przez najbliższe godziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *