Matka Torpeda
Matka Torpeda

Męska przyjaźń kobiecym okiem.

Bieresz tego łonego za swojego. Nie ważne w jakim sensie – czy papierkowym czy ogólnym. Po prostu wstępujesz z nim w jakiś bliżej nieokreślony związek, że wspólne żarcie, że wymiana płynów ustrojowych, że wspólne wybieranie papieru toaletowego. Chcąc nie chcąc musisz poznać również jego watahę.

UWAGA.
Wataha na początku patrzy na Ciebie spod byka. Nie wiadomo z czym się Ciebie je, co można przy Tobie powiedzieć i czy będziesz pozwalała dalej łonemu wychodzić na browar. Nie ważne czy przywitasz ich uśmiechem czy posępną miną – jesteś potencjalnym wrogiem, przeciwnikiem, który odbierze im jednego członka. Dosłownie.

Łon jest w Tobie zakochany po uszy. Bo Ty i Tylko Ty jesteś mu przeznaczona jak śpiewali Golcowie. Wpatrzony w Ciebie jak gekon w muchę może nawet pokusić się o stwierdzenie, że “Koledzy do szczęścia potrzebni mu nie są”. Ciebie przepełnia jeszcze większa miłość. Bo wyrzeczenie, wybranie “ważniejszego”, bo JO CIE KOCHOM, bo motylki Ci mózg przysłoniły. Jemu z resztą też.

A potem wchodzi rzeczywistość ubrana cała na biało:

Jasne, koledzy nie są potrzebni na początku związku. Przecież nawet żarcie nie jest wtedy potrzebne bo żyjecie tylko sobą. Potem przychodzi codzienność. Ty masz ku*wicę macicy bo znów pusta rolka po papierze, on ma dość bo znów gderanie. Ty chcesz jarzynową, On schabowe. Idź w cholerę, mam Cie dość i nie mogę już na Ciebie patrzeć. On też już nie może i najchętniej udusił by Cię własnoręcznie, ale jest dżentelmenem i znajduje inne wyjście: wyjście z kumplami na piwo.

Kiedyś myślałam, że spotkania facetów wyglądają tak samo jak babskie czyli: omawianie problemu, skarżenie się, płacz i zgrzytanie macicy. NOŁP. Jeśli facet po kłótni wychodzi z kolegami, otrzymuje JEDNĄ, ale za to jakże ISTOTNĄ radę:
“A weź Ty to pie*dol”, a nagrodą pocieszenia okazuje się jak zawsze trafiony strzał w dziesiątkę: kolejny browar.

On wyszedł się zrelaksować i zresetować mózg, ale w Twojej głowie tylko pogorszył swoją sytuację. Nie będzie dobrze. Udowodnisz mu to, kanapa już czeka. Głodzenie też jest dobrym wyjściem z sytuacji. Albo nie. Od dziś jarzynowa – NON STOP. Cały miesiąc jarzynowa. Nie na mięsie, na KOSTCE ROSOŁOWEJ. Jarzynowa mu się po nocach będzie śniła. Już Ty się o to postarasz.

UWAGA.
Jeśli myślisz, że ciche dni są dla niego karą – nie są. W końcu ma święty spokój od gderania. Ale zatęskni za nim. Problem w tym, że nie wiadomo kiedy. Prawdopodobnie wtedy kiedy jego mniejszy mózg da o sobie znać, że brakuje czegoś więcej niż mięsa. Brakuje wymiany płynów ustrojowych.

“Przecież Rudy ją kocha, ale Ona to zmieni. Tylko kumple z nim zostaną na dobre i złe”

Tak na początku myśli każda kobieta. Kocham go i to zmienię. Poważnie, zmienię to. MAM TĘ MOC. No właśnie tylko jak leciała ta znana piosenka? “Rudy ją kocha, ale ona to zmieni. Tylko kumple z nim zostaną na dobre i złe” – i za to cenię męską przyjaźń. Co by się nie działo, kumple zawsze są. Nie zostawią, nie strzelą focha, nie obrażą się za te same spodnie – oni za to przybiją sobie piątki.

Oczywiście, że bywają momenty kiedy mam ochotę wyprowadzić się na Haiti jak najdalej od jego kolegów. Jasne, tylko, że po kolejnych latających talerzach w naszym domu po tym jak się “ten On” (bo wtedy to już nie jest Igrek) zapomniał i popłynął z kolegami w oceanie zimnych browarów – odbieram kolejny telefon od zmartwionego kumpla: “Nie każ mu spać na kanapie”. Choćby skały srały jeden drugiemu ratuje tyłek. Przed jarzynową, przed spaniem na kanapie, przed awanturą tysiąclecia.

Czasami my kobiety powinnyśmy się od facetów uczyć (ja sama nie wierzę, że to napisałam). Co oczywiście nie zmienia faktu, że jarzynowa i kanapa ma pójść w zapomnienie.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

22 Responses

  1. Do tego, że my kobiety powinnyśmy się uczyć od facetów doszłam już jakiś czas temu.
    Jak baby się pokłócą, to wielka obraza majestatu, koniec znajomości, wrogowie publiczni nr jeden itd.
    Jak faceci się pokłócą, dadzą sobie po mordzie potem pójdą na piwo i po temacie, dalej najlepsi kumple.
    Tak samo jest z “przejmowaniem się”… Coś się dzieje w Twoim życiu, czego nie do końca ogarniasz. Siedzisz, myślisz, rozdrapujesz, kombinujesz… A i tak nic z tego nie wynika. Co robi facet? OLEWA temat. Sprawa rozwiązuje się sama… Można by jeszcze wiele wymieniać, tylko po co?
    Koniec końców faceci są z Marsa, kobiety z Wenus i dogadać, to my się nigdy nie dogadamy. Spojrzenie na świat zupełnie inne, więc nie ma szans na sielankę 🙂

    • No właśnie jak się baby pokłócą to wrogowie publiczni numer 1 i foch na całe życia. Tak bardzo to znam, że aż mi się przykro robi. Żadna pierwsza ręki nie wyciągnie. Dlatego właśnie my chyba powinnyśmy być z Marsa, a nie faceci 😛

  2. Asertywnosc to fajna rzecz:) Nauczyli mnie na szkoleniu i od tej pory trenuje zawziecie 🙂 Jest tylko jeden skutek uboczny. Ci, co Cie do tej pory wykorzystywali bez mrugniecia okiem, zaczynaja sie obrazac 🙂 Pies z nimi tancowal, mam spokojna glowe i wiecej czasu dla siebie 🙂

    • Zazdroszczę Ci asertywności. MEGA Ci zazdroszczę. Ja za każdym razem jak dla bliskich jestem asertywna to właśnie jest obraza majestatu.

  3. Łoni są najlepsi 😀 Możemy się od łonych wiele nauczyć 😉 I właśnie przeczytałam takiemu jednemu łonymu Twój teks i szczęka mu opadła,że są na tym świecie takie kobiety jak Ty,czytaj – MĄDRE 😀

  4. My powinnyśmy uczyć się od nich technicznego rozwiązywania problemów, tj . “jebło to jebło, po co drążyć temat”, oni zaś powinni zrozumieć, że nasza cierpliwośc ma swoje granice 😉 dlatego kanapa i jarzynowa to zawsze będzie dobry argument 😀

  5. hmmm, to może oni nie są tacy źli jak potrafią się tak wiernie solidaryzować z innymi produktorami plemników:P
    chociaż z drugiej strony może ich przyjaźń opiera się bardziej na kwestii honoru a nie tak jak nasza babska na emocjach? bo przecież ktoś to udowodnił że ich półkule nie są tak połączone jak nasze.. 🙂

    • Tak jest, ich przyjaźń to honor przede wszystkim. Z tego co sama zauważyłam – nie ma tam miejsca na fochy, emocje i obrazy majestatu. Zazdroszczę im tego 😉

  6. Ech ta męska solidarność może góry przenosić, wierna do grobowej deski. I zdecydowanie rzadziej się słyszy, że przyjaciel uwiódł przyjacielowi dziewczynę niż to, że przyjaciółka odbiła chłopaka przyjaciółce.

    Asertywność nie jest moją mocną stroną, więc ciężko by było z tymi karami, poza tym uwielbia zasypiać na sofie i jarzynową też nie pogardzi 🙂

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. Miałam kiedyś tę “przyjemność” odbierania faceta z wojaży po knajpach w gronie kolegów (facetem był brat, ale jednak płeć męska, więc chodzi o to samo prawie). I też usłyszałam przez telefon, żeby się nie gniewać, bo im się taaak dobrze rozmawiało
    Odebrałam, bo cóż było robić, wszak jest człowiekiem, ale męska lojalność wobec siebie jest.
    Czyli nie istnieje tylko i wyłącznie “solidarność jajników” istnieje także “solidarność plemników” 😉
    Buziaki :*

    • Tak między Bogiem a prawdą istnieje solidarność plemników.Natomiast nie ma solidarności jajników-smutne to ale prawdziwe.Prędzej baba babie (czyt.najlepsza przyjaciółka) wbije nóż w plecy,rzuci fałszywe podejrzenie niż facet wkopie kumpla nawet jeśli ten naprawdę kręci na boku.
      Kumple między sobą jak coś mają do siebie to jeden da drugiemu w mordę i potem idą razem na piwo.
      Baba zacznie kombinować,snuć jakieś teorie,obszczekiwać za plecami a w oczy słodzić i zapewniać o swej lojalności.
      Niestety Drogie Panie,blado wypadamy 😀
      Ale trzeba walczyć o naprawę wizerunku 😀

  8. Idzie laska na balety. Nie wraca na noc. Zdenerwowany facet wydzwania po kolezankach. Dwie zeznaja, ze nic nie wiedza, ale od polnocy jakis koles ostro z nia balowal na parkiecie, jedna uda zdziwienie i zapyta “nie wrocila??? hmmm, to sie domysl”. Jedna powie wprost, ze nic nie wie ale by sie zastanowila na jego miejscu nad takim zwiazkiem. Sytuacja odwrotna. Facet nie wraca na noc, laska wydzwania po kolegach nad ranem. Dwoch twierdzi, ze on chrapie na ich kanapie, trzech, ze siedzi, cala noc i gra z nimi w pokera, ale nie moze podejsc do telefonu, bo mu karta idzie. Taka roznica 🙂

    • I to jest przykre. To moim zdaniem jest po prostu przykre. Faceci jednak trzymają się razem, a kobiety często właśnie zachowują się tak jak Ty opisałaś.

  9. “Aaaaaaaa ale pa pa pani koooooooochana,papa pani nie krzyczy na na mężaaaaaaa,to taaaaaaaaaaaki do do dobry chłoooopak”.
    Ostatnie “kumplowskie wyjście”mojej połowy na “piwo” skończyło się oblewaniem urodzin,ślubu i dziecka.Po “powrocie” do domu nieświadomy niczego Pan Mąż został przeze mnie obfotografowany i od czasu do czasu słyszy ” a mam te zdjęcia wywołać i zacząć pokazywać?” 😀
    To tak jak w tym kawale co jeden drugiemu alibi daje Wraca mąż nad ranem do domu po nocy u kochanki i tłumaczy że był u kumpla.Więc żona za tel i dzwoni: “Janek był u Ciebie w nocy i graliście w karty?”
    “Jakie był? Jakie był? Nadal siedzi i gramy ” 😀

    Ja tam nic nie mam przeciw wyjściom na piwo.Pod pewnymi jednak warunkami 😀
    1. nie częściej niż raz w miesiącu
    2. nie więcej jak jedno piwo o poj.0,5l ( bo można wypić jedno i spod stołu nie wstać,pojemność ważna )
    3. najlepiej jak zrezygnujesz z wyjścia a piwo wypij w domu 😀
    Choć muszę przyznać,że moja męża rzadko chodzi bo jak mówi “cenię sobie spokój w domu” 😀

    • Tak! Moje ulubiene! “Ale czemu na niego krzyczysz? Igrek jest taki fajny” – jak to słyszę mam ochotę zwymiotować 😀

      • Taaaaa,nie krzycz człowieku 😀
        Ja zawsze twierdzę,że z pijanym nie ma gadki,lepiej go męczyć na kacu.
        Tylko że jak wraca i się w drzwi nie mieści to furia mnie porywa,czerwień krwista oczy zalewa i z własnych rad nie korzystam 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *