Matka Torpeda
Matka Torpeda

Damska panika vs Męska panika.

Jako, że zostało mi 48 dni (!!) do rozpakowania – MARUDZĘ. Kurdeżesz mam prawo chyba sobie trochę pomarudzić, prawda?
To moje – NASZE (ciągle o tym zapominam) – pierwsze dziecko. Mój pierwszy poród i pierwsza rewolucja w moim – naszym – życiu. Więc z tej okazji, a także z okazji zbliżających się świunt – marudzę. I mam prawo i dobrze mi z tym i będę marudzić.

– Ty zdajesz sobie sprawę z tego, że nie da się z Tobą wytrzymać? – Igrekowi skończyła się cierpliwość
– Ty zdajesz sobie sprawę z tego, że z Tobą też? Zero zrozumienia. Jesteś starym capem – no dobra, i co z tego, że nie mam argumentów?

“Nie panikuj”, “Ale co Ty się tak przejmujesz?”,”Uspokój się” – taka zdarta płyta. Bo czym ja się mam przejmować? no niczym. Bo o co Ja panikuję? No o nic.

Porozrywa mnie w każdą stronę świata, rewolucja w domu bo pojawi się mały człowiek. A co zaczyna mnie jeszcze bardziej przerażać – ten mały człowiek to krew z naszych krwi. Czujecie to ? Pół mnie, pół Igreka. To będzie ARMAGJEDON – jak podrośnie.

I tak sobie chodzę i marudzę, jem i marudzę, wychodzę z wanny i marudzę. Kładę się do łóżka i marudzę.

– Przynajmniej jak książkę czytasz to nie marudzisz – okrywa się stary cep kołdrą.

WSPARCIE przede wszystkim.

Dwa dni później Igrekowaty minę ma nietęgą. Coś na jego zarośniętej gębie daje mi do zrozumienia, że nie jest tak jak być powinno. Nie przyzna się, nie powie nic. Chodzi tylko, a oczy jego zdradzają, że dzieje się coś w mózgowinie, a raczej resztce, która pozostała.

– Boli Cię coś? – pytam niby z troską, niby obojętnie.
– Nie, nie…

Boli. Na pewno. Normalnie to by się przyznał. Normalnie to już by narzekał. Jest tylko JEDEN wyjątek kiedy Igrek woli milczeć i przeżywać ból w sobie. BÓL ZĘBA. Przecież, że musiałam sposobem:

– Ciastko zjesz? – pytam lukrowym głosikiem z nutką szydery.
– Nie, nie chcę
– ULUBIENE Twoje – cisnę w niego jak babcia WE wnuczka.
– NIE CHCĘ! – czyżby pojawiała się irytacja?
– Ząbek boli ? – oczywiście, że była szydera.
– On nie boli. On mnie napie*dala…

Dobra Ja. Dobra kobieta, matka jego syna, nie-żona postanowiłam działać. Memory fajf DENTYSTA-SADYSTA i wszystko jasne.

– Na poniedziałek proszę Pana – szczebioczę w stronę nie-męża.
– Nadgodziny mam – wyczułam strach.
– Nie masz. Masz dentystę w poniedziałek mój miły.

Samiec, syna spłodził, brodę nosi, zakupy na raz bierze, auto naprawi, niby się królem naszej małej dżungli mianuje, a dentysty się boi. Lament, biadolenie i narzekanie. Nastały ciężkie czasy w naszym domu:

– A ona daje znieczulenie? – pyta ten On.
– Daje – odpowiadam.
– Ale bolało Cię jak miałaś znieczulenie? – znów pyta On.
– Nie bolało – odpowiadam znów Ja.
– Nienawidzę dentysty, bo wiesz…
– Nie panikuj – mówię.

Taaaaaaaaak, byłam z siebie zadowolona. Jedyne co usłyszał z moich ust to słowa: “Ale o co Ty panikujesz?” , “Ale czym Ty się tak przejmujesz?” , “Ale nie przesadzaj”.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

28 Responses

  1. To zawsze mnie rozwala, kiedy facet – taki silny, nieustraszony i odważny boi się czegoś, co niby aż takie straszne nie jest. Ale każdy ma jakieś fobie lub lekarzy, którzy na samą myśl o nich powodują paraliż i panikę. 🙂
    Chociaż dentysta to rzeczywiście jeden z bardziej “bolesnych” lekarzy. Jak byłam kilkuletnim dzieckiem to bardzo często odwiedzałam dentystę i chyba przez to “przyzwyczajenie” raczej się nie bałam, siedziałam grzecznie bez stresu i bez słowa pozwalałam sobie grzebać w paszczy. Tak samo było z zastrzykami, bo baaardzo często chorowałam i musiałam przyjmować zastrzyki. Teraz w obu przypadkach rzadziej doświadczam tych stresujących zabiegów i zawsze przed wizytą mam (większego lub mniejszego) pietra.

    Tak w ogóle, to fajnie się czyta Twoje teksty. Masz ciekawy sposób pisania. 🙂 A Twój “Igrek” kojarzy mi się z Igrekiem – polskim iluzjonistą. 😀

    • Zazdroszczę! Mega zazdroszczę, że się nie bałaś 😀 Ja zawsze trzęsłam portkami ;P

      Z iluzjonistą? 😀 A może coś w tym jest? Może on mnie czaruje i dlatego wciąż jesteśmy razem ? 😀

      Pozdrawiam ;*

  2. Ehhh te facety, dopóki Go coś nie boli to jest ok 🙂
    Wiesz jeśli Tobie będzie ciskał że nadal marudzisz, to weź go postrasz, żeby podczas wbijania znieczulenia nie ruszał się, bo teraz dają takie duże i gruuube igły, że może mu koło oka wyjść 😀
    Buziaki dla Waszego Dwupaku i Obolałego 🙂

  3. Nasza trójca też nie panikuje przed dentystą 😉 natomiast mój ojciec boi się masakrycznie. Zdarzyło mu się nawet dawno temu uciec z fotela. Ostatnio jak miał zęba do wyrwania i kilka do zaplombowania, to kazał się uśpić 🙂 Jako dziecko panicznie bałam się wizyt u stomatologa, ale teraz czasy się zmieniły i gabinety oraz sprzęt jest dużo nowocześniejszy. Jedynie co, to boję się zastrzyków ze znieczuleniem, bo one są nieprzyjemne w trakcie podawania i potem buzia jest usztywniona, dlatego najczęściej z niego rezygnuję i wolę trochę wytrzymać, niż mieć potem twarz jakby z kamienia, no chyba, że tak boli iż prawie schodzę z fotela.

    Poród i wizyta u dentysty, chyba nie ma co porównywać, chociaż pisałam Ci kiedyś o mojej kuzynce, która woli dzieci rodzić niż do dentysty chodzić 😉

    Ściskam serdecznie

    • SERIO?! Wolisz bez znieczulenia? Kiedyś też wolałam bo miałam strach przed igłą, ale odkąd jest znieczulenie komputerowe – <3

        • Tak, The Wand się nazywa. Lekarz wprowadza w tkanki kontrolując prędkość i ciśnienie dzięki czemu nie ma uczucia “rozpierania”. Na końcu “igiełki” jest wydzielany płyn przez co nie czujesz wkłucia, a dawka jest dozowana do organizmu. Nie jest drogie, cena jest praktycznie taka sama jak przy zwykłym znieczuleniu. Stosowałam, polecam 🙂 (Oczywiście to nie reklama :P) Nie czujesz “drętwienia”, “rozpierania”. Po prostu nagle przestajesz czuć 😀 Ja miałam ochotę krzyczeć, że na mnie to chyba nie działa bo nic nie czuję, ale jak zaczęła gmerać mi w zębie okazało się, że znieczulenie działa doskonale 😉

          • o super, dzięki Iksina za info 🙂
            Przyznam się, że nie słyszałam o takiej formie znieczulenia. Trzeba będzie zabłysnąć wiedzą przed swoim dentystą 😀

          • Kochana, ja też wcześniej nie słyszałam. Także mam nadzieję, że pomogłam 😛

  4. Mam tylko niewielkie wątpliwości czy niepokój związany porodem można przyrównywać do tego związanego z dentystą.. 🙂 Ale cóż, każdy boi się czego innego. A ty spróbuj się nie martwić albo chociaż nie zakładaj że będzie tak źle 😉

  5. Jedyny facet, który nie boi się dentysty, to mój ojciec, ja, moja siostra, moja mama i brat wpadamy w panikę, a ojciec? Zasypia na fotelu! Ja tego nigdy nie zrozumiem, mało tego, ostatnio (serio) dentystka powiedziała do mamy, że zaczął chrapać (jeeezu).
    Postanowiłam zadać mu pytanie, czy mu się coś śni, odpowiedział, że “wojna” – hahaha
    Buziaki :*

  6. Miałam dentystę gdzie było przyjemnie,naprawdę.Mój syn to uwielbiał tam chodzić.Niestety ,dojazd zajmował nam za dużo czasu.
    Ale panika w tymże miejscu jest mi znana,baaaaaaaardzo.
    Co do facetów-gdyby mieli rodzić to ludzkość by dawno wyginęła.

    Kiedyś był super program Kossakowskiego.W jednym z odcinków miał zobaczyć co czuje rodząca.Jakieś tam impulsy dostawał.Oczywiście to nie to samo,bo my jednocześnie ból,pacie,wychodzenie potomka.Ale nie wytrzymał do 10-go cm rozwarcia.

    • Słyszałam o tym programie. To znaczy: o tym konkretnym doświadczeniu, że chłopina nie dał rady.

      Każdemu ta panika jest chyba znana ;p

  7. No i wyszło…Jestem masochistką 😀 Jedyny strach jaki odczuwam u mojego dentysty to cena po zakończeniu leczenia 😉 Ojjjj uwielbiam tego gościa.Jest niesamowity i naprawdę u niego nie potrzeba znieczulenia.Nawet parę osobników płci męskiej do tego przekonałam.Normalnie sukces 😀 No i widzę,że dokładnie popieprzyłam miesiące 😀

  8. Oj Iksina, jaką Ty złośliwą jesteś…
    on cierpi, strach go pożera, a Ty co-zero współczucia!! I jeszcze porównujesz do siebie. Przytul, pogłaszcz po główce i okaż zrozumienie..oj niedobra zła kobieta..:-D
    dziękuję że tu dzisiaj jesteś, nic tak z doła nie wyciągnie jak Twoje opowieści..

    • Ja wiem, że ja zła kobieta jestem 😀 Już mi to ktoś kiedyś mówił 😛

      Agda, nie siedź w dole! Usiądź na krześle ;*

  9. Niewiele znam osób, które nie odczuwają choćby małego stresiku przed wizytą u stomatologa. 😉 Mimo, że teraz co raz rzadziej spotykamy dentystów-sadystów, za to wszystko odbywa się w lśniących gabinetach, z uśmiechem, ze znieczuleniem… a jednak. 😛
    No a poród faceci mogą sobie jedynie próbować wyobrazić… No i mogą bagatelizować, bo co by nie było, ich to nie czeka… 😉

    • No właśnie ich to nie czeka, a jednak ciągle słyszę “Będę tam z Tobą” – szkoda, że bólu mi trochę nie zabierze 😛

      Co do dentysty – NIC mnie nie przekona do tego żeby chodzić do zębologa z uśmiechem na ustach. NIC!

  10. Bo tak to jest, “Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia” 😀 Kiedy doradzamy innym to zawsze jest: „Ale o co Ty panikujesz?” , „Ale czym Ty się tak przejmujesz?”, a kiedy chodzi o nas samych, to już zupełnie inna bajka ;-P O ile jeszcze ból zęba i panikę przed dentystą można zrozumieć, bo każdemu może się to przydarzyć (bez względu na płeć), to jeśli chodzi o poród – faceci nigdy tego nie zrozumieją 😉
    Pozdrawiam i życzę przyjemnego ROZPAKOWANIA :-*

    • Oczywiście, że panika przed dentystą jest do zrozumienia – sama panikuję ;D
      No właśnie facet nigdy nie zrozumie porodu i lęku przed nim, ale mogliby chociaż dać trochę pomarudzić i POUDAWAĆ, że ich to interesuje 😛

      Całusy ;*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *