Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kiedy ciążowe hormony psują łóżkowe igraszki.

Ten wpis by nie powstał gdyby nie przypadkowa rozmowa z Gabryśką. Rozmowa, która wkroczyła na tory zbereźnego małżeńskiego seksu. Owiana nutką delikatności, pod pierzynką pieprznych szczegółów. Gabryśka nastrój do rozmowy wprowadzała niczym dobrą grę wstępną, trzymała w napięciu do ostatniej chwili aby w całej ekstazie dać upust emocjom.
Emocje puściłam ja – wprost na mój kuchenny stół, który został zachlapany z każdej możliwej strony. Zachlapany kawą oczywiście.

*

Dyskusja toczyła się zawzięcie, a rozpoczęła od hormonów ciążowych. Próbowałyśmy wychwycić momenty w których do głosu doszły hormony, a rozsądek poszedł w zapomnienie. Przypominając sobie najgłupsze teksty w których błysnęłyśmy inteligencją jak Kim Kardashian tyłkiem – zwaliłyśmy winę na “inne” krążenie krwi w ciąży. Coś się przytkało, dzieć jakąś żyłę uciskał i stąd “głupie” pomysły. To zawsze jest jakaś wymówka.

Jak na baby przystało z jednego tematu szybko przeszłyśmy w drugi. Bardziej emocjonujący. Klapiąc dziobami na temat spadku/wzrostu libido w ciąży doszłyśmy do bliżej nieokreślonego wniosku: REGUŁY NI MA.

– Ja już tak bardzo tego seksu w III trymestrze nie pamiętam, ale za to pamiętam jeden wypadek – Gabryśka wzrokiem uciekała gdzieś w stronę mojej kuchenki mikrofalowej
– Wypadek? Co masz na myśli ?
– Wstyd powiedzieć, a jeszcze trudniej uwierzyć jak tak na to patrzę z perspektywy czasu – odpowiada spokojnie.
– No dobra dawaj bo czuję w moczu, że szykuje się jakaś bomba erotyczno-dramatyczna – odpowiadam, podekscytowana jak koń na paszę.
– Wiesz, że na “końcówce” ciąży to już różnie z libido bywa. Raz byś nawet mogła, a innym razem nie chcesz o tym myśleć. Dla mnie III trymestr to raczej było: “nie chcę o tym nawet myśleć”. Seks mógłby nie istnieć, a na samą myśl zaciskałam nogi – spokojnie kontynuuje
– No, dawaj dawaj – zachęcam
– No i w końcu się zgodziłam. Dla świętego spokoju żeby już dał mi święty spokój. Wyobraź sobie mnie z tym wielkim brzuchem przypominającym sześć piłek do kosza, z moimi dodatkowymi trzydziestoma kilogramami, które ciążyły jak psu buda. Więc przekręcam się w jego stronę, sapię jak koń, pocę się jak świnia – takie domowe mini zoo. Chcę być seksowna, ale sama rozumiesz w takim stanie, nie bardzo mi wychodzi. Moja piżama w słoniki też raczej seksownej bielizny nie przypominała. No i doszło do czego miało dojść. Rozkręca się cały ten erotyczny szoł, on sapie bo mu dobrze, a ja sapię bo mi ciężko…
– i ? – pytam choć chyba trochę boję się odpowiedzi.
– I w jego szczytowym momencie – Ja zaczęłam płakać. Ale nie, że łkać. Ja nagle wybuchłam spazmatycznym płaczem – nie pytaj mnie dlaczego. Ja tego nie wiem do dziś. Po prostu zaczęłam płakać tak, że aż te biedne słoniki na piżamce wyglądały jakby mocz popuściły.

Wyobraź sobie kobietę z brzuchem przypominającym sześć piłek, która próbuje być seksowna. Widzisz ją? Ona właśnie próbuje uprawiać seks. Jest zmęczona, spocona i robi to dla świętego spokoju aż w końcu wybucha spazmatycznym, niekontrolowanym płaczem i zupełnie nie wie dlaczego. Hormony górą!

Ona to pół biedy… wyobraźcie sobie minę jej faceta.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

8 Responses

  1. Ja sie kiedyś też popłakałam.
    I nie było 30+.nie było posikanych słoników,i nie było huśtawki hormonalnej-normalnie nie mam na co zwalić winy 😀
    Najzwyczajniej w świecie “po” się poryczałam.
    Przypadek raz jeden jedyny.
    Do przerywników już przywykłam,bo od pewnego czasu w najgorętszych momentach roznosi sie po mieszkaniu “maaaaaaaaamaaaaaaa” i można zapomnieć 😀 Jakiś sensor wbudowany cy cuś?
    A ostatnio to mojego głupawka jakaś dopadła-zaczął jakieś podchody,aluzje,coś mu odpowiedziałam,męża sobie dopowiedział i tak zaczął się smiać,że mu z 15 min zajęło uspakajanie.
    Oczywiście o łubudubu mógł zapomnieć 😀 Humora mi odeszła 😀

  2. Ha ha, biedny facet nie zwazal nawt na 30kg+ i na sloniki, to go ostudzila 🙂 Bedzie mial traume do konca zycia na widok slonikow 🙂 “Po” tez jest fajnie, jak w kulminacyjnym momencie hormony sobie przypomna o laktacji i tygodniowy zapas karmienia jak fonanna… Oni sie pozniej zwyczajnie nas boja 🙂 Kolezanka znowu opowiadala, ze jej maz sie pod koniec bardzo meczyl, ale sie bal zblizyc, “zeby dziecku glowy nie uszkodzic, bo bedzie glupie”. To doslownie slowa wyksztalconego faceta, wtedy w wieku 35 lat 🙂 Reasumujac lekko nie jest w tych sprawach 🙂

    • Potwierdzam, lekko nie jest ;D Ale jak usłyszałam, że ona w momencie kulminacyjnym się rozryczała to myślałam, że padnę.
      Igrekowi w pracy powiedział kolega “Ty tam uważaj żebyś młodego w głowę nie uderzył” – Jezu…

  3. Iksina sorki, ja się popłakałam, ale ze śmiechu 🙂 Nie no, Ty i Gabryśka to powinnyście wziąć udział w Stand Upie. Macie pomysły i KREJZI wyobraźnię 🙂
    Ta pidżamka w słonie musi być słodka, nawet wtedy jak są posikane 😉 Nie martw sie będzie dobrze, musi być, jak tylko wrócisz do formy, to Igrekowy Cię nie pozna 😉

    Cmokam Ciebie i Juniora 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *