Matka Torpeda
Matka Torpeda

Osiedlowa akcja zorganizowana pod tytułem: Pakujemy torbę Iksiny.

Torba spakowana jest raczej niekompletnie już od jakiegoś czasu. Bez spiny postanowiłam po prostu dokładać sobie co rusz to jakąś rzecz, oczywiście wcześniej skreślając ją z listy. Nie spieszyło mi się wcale. Wszystko brałam na spokojnie i dokładałam to ręcznik to jakieś ubranie dla młodego. Spokojnie i bez spiny – mamy jeszcze czas.

Oczywiście widząc się z kimś, już na wejściu jestem częstowana tymi samym zestawami haseł: “Jak się czujesz?” i “Nie mogę się doczekać aż urodzisz”. Biorę to na klatę i posyłam uśmiech moim rozmówcom. Momentami mam wrażenie, że większość osób dookoła bardziej nie może się doczekać mojego porodu niż ja sama. Z oczywistych względów czasami chciałabym być słonicą i chodzić w ciąży dwa lata – tak, mam takie momenty kryzysu i paniki przedporodowej. Niby normalne więc o skierowanie do psychiatryka postanowiłam się nie starać (choć jeszcze wszystko przede mną).

– Aha i nie zapomnij wziąć sobie szlafroka bo niezbędny – mówi Kryśka
– Ty szlafroka nie bierz bo niepotrzebny, a tylko miejsce w torbie zajmuje – mówi Gabryśka
– A po jaką cholerę Ci szczotka do włosów ? – strofuje Maryśka
– Ty o szczotce nie zapomnij do włosów – krzyczy Grażynka

Każdy chce dla mnie dobrze i przedstawia absolutny “Must have” torby szpitalnej. Co pięć minut ktoś do mnie dzwoni ze słowami: “A bo ja Ci zapomniałam powiedzieć! I jeszcze herbatę sobie spakuj i koniecznie klapki pod prysznic!” – grzecznie dziękuję za przypomnienie i odkładam słuchawkę. Spis rzeczy mam ze strony szpitala i jedynie tego się trzymam co do zawartości mojej torby. Matko wszystkich porodówek idę do szpitala na kilka dni, a doradzania tyle – jakbym na wojnę wyjeżdżała. Do Tadżykistanu albo innego Pakistanu. Brakuje żeby mnie w moro poubierały i barwy wojenne na twarzy przymalowały.

Doceniam starania i dobre rady, ale ile głów i porodów tyle opinii. Gdybym miała brać wszystko co ktoś mi powie to musiałabym jechać na porodówkę tirem, a mamy jedynie osobówkę w garażu. Telefon momentami aż gorący od smsów i rozmów bo wiadomo: “O pomadce do ust nie zapomnij” – nie ważne, że ja takich rzeczy nie używam.
” I zapas wody mineralnej z dzióbkiem koniecznie!” – nie ważne, że słyszę to już 545152 raz.
” A skarpety ciepłe wzięłaś? Bo w nogi zimno tam!”

Ze względu na tydzień ciąży w którym mogę już spokojnie nucić pod nosem: “Wszystko się może zdaaaaaarzyć” – postanowiłam, że dopakuję kompletnie moją torbę. Wiadomo, co by Igrek mógł tylko wziąć mnie i torbę pod pachę i gnać naszego Diesla w stronę porodówki. Znaczy pod pachę to torbę niech weźmie bo mnie raczej już nie da rady.

Więc pozbierałam całą graciarnię jaką potrzebuję na te kilka dni i poukładałam. Posprawdzałam czy czapeczki dla młodego spakowane czy aby na pewno pampersy wzięłam i czy ilość tetrowych pieluch się zgadza. Ubranka? Czek. Kubek i talerzyk? Czek. Sztućce? Czek.

Dopięłam torbę i zaczęłam płakać.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

64 Responses

  1. A ja Ci powiem tak: “Płacz, jeśli potrzebujesz”, a co? Hormony szaleją, łzy ze śmiechem na raz to standard. Wiesz przecież, że wszystko będzie dobrze!
    Torba do szpitala? Olej dobre rady: trzymaj się szpitalnej listy. A jeśli na miejscu stwierdzisz, że czegoś Ci potrzeba, to…UWAGA: mogą Ci to zawsze dowieźć! Chyba nie rodzisz na Syberii w zamkniętym zakładzie? (czy rodzisz?) Szybko telefon do partnera/mamy/siostry/brata (kto Cię tam będzie odwiedzał) i za parę chwil będziesz miała wszystko. Istnieją tez kioski i sklepiki w szpitalach – zazwyczaj dobrze wyposażone 🙂 Będzie dobrze.

    • Na stronie szpitala jest adnotacja: “Jeśli czegoś nie będziesz miała – otrzymasz od nas” także myślę, że nie będzie tak źle. Na syberii nie rodzę 😛 Poza tym jest też Igrek, który w każdej chwili może do mnie “podskoczyć” 😀

  2. Moja siostra ponad miesiąc temu urodziła już trzecie dziecko. Mimo, że przy każdej ciąży dostawała szału od zbyt częstych pytań o jej samopoczucie, nie lubiła głaskania jej po brzuchu itd., to za każdym razem trudno było mi powstrzymać się od tych wszystkich zachowań. Z troski i przejęcia.
    Trzymam kciuki za szczęśliwy poród, jeśli piszesz, że już taki etap, że wszystko jest możliwe. 🙂

  3. To ja jestem na etapie, w którym co i rusz dostaję telefony lub smsy czy już urodziłam, bo przecież jeden z terminów mam na 15 marca. Co najmniej jakbym na w razie urodzenia zapomniała wszystkich zainteresowanych poinformować (już pomijając, że na blogu raczej o wszystkich ważniejszych kwestiach związanych z ciążą piszę na bieżąco i na fb codziennie coś wrzucam, więc nie zniknęłam w tajemniczych okolicznościach :P).

  4. Kochana Ty moja! Nic nie płacz! Pamiętam jak ja się stresowałam! Płakałam nawet dlatego, że zostawiam swojego męża w domi samego i będę spędzać sama noce i tęsknić i tęsknić i tęsknić! Po porodzie od razu chciałam wracać do domu ale dzisiaj z ręką na sercu mogę powiedzieć- chciałabym wrócić na oddział położniczy i leżeć całe 3 dni w łóżku!!! 🙂

    • Ja już płaczę nawet na samą myśl, że go w końcu zobaczę. Teoretycznie każdy powód do płaczu jest dobry – hormony nie są fajne.

      ;*

  5. Myśmy z mężowatym obstawiali na syna, a będzie córa 🙂 Mężu mówi, że ma nadzieję iż urodę odziedziczy po mnie, ale tyż jestem ciekawa do kogo będzie podobna.
    Co do pakowania torby to ja mam jeszcze kooope czasu, ale znając siebie to ograniczę się do miniumum, bo przecie mężu zawsze może dowieść jak coś będę potrzebować 🙂
    Zaufaj sobie, będzie dobrze 🙂

  6. Iksina,jakie “po”???? My chcemy relacji na żywo 😀 😀
    Jesoooooo,ja Ci normalnie zazdroszczę ,ja też chce 😀 Takie malutkie,pulchniutkie,śliczne,pachnące.
    Taki niemowlak to cuś cudnego.

    Ja przy synu miałam w domu psinkę,ale ona miała juz 10 lat.Nikt jej nie przywoził nic do wąchania.Za to jak wróciłam z Pakuneczkiem,to go rozpakowałam do samej pieluszki,zawołałam psiura i pozwoliłam wąchać do upojenia a nawet polizać po stopkach.Tylko bacznie obserwowałam jej reakcje.Zaakceptowała,pokochała i pozwalała mu potem na wszystko,czasem aż mi jej było żal 😀

    Teraz najpierw była córcia,potem dołączył do stada pies.Ona jedna może go targać za uszy,wkładać mu rękę do samej wątroby i sprawdzać czy na pewno nie da się wyjąć oczu.Teraz trzeba pilnować młodej bo psa by mogła wypatroszyć a on nawet nie jęknie.Jak zdarzało się wracać zw spaceru i spała w wózku to on leżał pod i pilnował.

    Tylko od Was zależy jak Uszaty będzie reagował.Bo jeśli bedzie czuł się zaniedbany,odrzucony to żadne zapoznawanie z zapachami nie pomoże.

  7. Nie płacz proooszę,
    Jak czegoś nie zabierzesz do tych okopów to Igrek będzie donosił osprzęt na front walki 🙂
    Będzie dobrze, cała nasza blogowa brać będzie kciuki trzymać 🙂

  8. Z tym pakowaniem się nie przejmuj, bo przecież jak czegoś zapomnisz lub coś okaże się niezbędne to na pewno ktoś Ci przywiezie, bo chyba nie będziesz rodzić na końcu drugiej półkuli ziemskiej? 😉

    Niektóre kobietki mają rację, pamiętaj od dziś nie myślisz o tym, czy będzie bolało, czy będzie długo trwało, bo to jest nic w porównaniu z tym, że tylko jeszcze troszkę i będziesz trzymała swój skarb w ramionach, który nosiłaś 9 miesięcy pod sercem, który rósł w Tobie i był nierozerwalną częścią Ciebie. Ręczę Ci moja droga, że jak zobaczysz tą maleńką istotkę wszystko inne pójdzie w zapomnienie, te malutkie oczka, nosek, rączki, stópki. Ech się rozmarzyłam, mój skarb ma teraz wielkie dłonie i stopy, większe od moich 😀 ale ten czas przeleciał 😉
    No, a gdy będziesz miała już ten maleńki skarb przy sobie to dopiero się zacznie. O jaki on podobny do Iksiny, o przecież to cały Igrek, a nosek to on ma Iksiny, a oczy? Jejku czyje on ma te oczy? – Na pewno sąsiada 😀

    Trzymaj się i myśl o swoim skarbie, powodzenia 🙂

    • Kochana, ostatnio się dowiedziałam, że syn zawsze do matki podobny, a córa do ojca – więc jestem meeeeega ciekawa jak to będzie 😀

      Pozdrawiam 😉

      • Kochanieńka, za chiny się z tym nie zgodzę! Mój Dżon to wypisz wymaluj tatuś… i to nie jest fajne. Tatuś nie śpi, on waruje. A co za tym idzie Dżon też. Nawet do łazienki w nocy nie chodzę bo wiadom, że Dżon się obudzi.

          • Twarzowo do łojca! Jedyne co, to ma górną wargę po mnie i szerszą twarz. Tyle! I gdzie tu sprawiedliwość?! Nosisz, rodzisz, wychowujesz, a ta mała wsza i tak podobna do tatusia. Nie pisz proszę, że trzeba drugie zmajstorwać bo co ja zrobię jak też podobne do mnie nie będzie? 😀

  9. Jeszcze jedna rzecz, moze to glupie, ale sprawdzone. Macie psa, ktory do tej pory byl w centrum zainteresowania. Maz kolezanki przywozil codziennie ze szpitala do domu noszone ciuszki coreczki , uzywane pieluchy, cieszyl sie, dawal psu wachac, gadal do psa i opowiadal (wielki, szkolony, madry alaskan ale i tak mieli troche obawy). Jak kolezanka wrocila z dzieckiem do domu, pies od razu uznal nowego czlonka stada i “przejal odpowiedzialnosc i opieke”. No moze troche za bardzo sie przejal i goscie mieli maly problem przy odwiedzinach 🙂 Do tej pory jak mala sie obudzi w nocy to najpierw trafia na pysk miedzy szczebelkami lozeczka. Jak sie za bardzo wierci, to kudlacz od razu biegnie i ich budzi. Taka niania lepsza od elektronicznej:)

    • Igrek będzie przywoził rzeczy od młodego żeby Uszaty powąchał i mamy zamiar żeby Panowie poznali się poza “terytorium”, a do domu weszli razem. Żeby Uszaty nie traktował go jak intruza choć to dziwne bo nasz pies to najbardziej radosne stworzenie – jednak wolimy dmuchać na zimne 😛

      A co do tego, że biegnie od razu i ich budzi <3 Jestem zachwycona! Uwielbiam więź łączącą psa z dzieckiem.

      • Ja tak a propos więzi psa z dzieckiem. Mam koleżankę, koleżanka zaś psa ( owczarka niemieckiego) i syna. Jak się mały urodził też odstawili to całe fiku – miku, aby psisko się przyzwyczaiło. Psisko się przyzwyczaiło i uznało dziecko za członka stada. Koleżanka twierdziła, że nic tak nie uspokajało ryczącego “bachora” jak psi pysk na poduszce i ciche “pofukiwanie”. Często zdarzało się, że jak zaczął raczkować, to lądował na drzemkę w psim wyrku i reagował gromkim rykiem, jak go stamtąd zabierano. Kiedyś padł rekord… Mianowicie wybrałam się pewnego dnia do niej na ploty. dziecko miało coś ok 1,5 roku, już raczej nie raczkował, ale chodziło mu się jak po 6 piwach. No i to dziecko bawiło się zabawkami na podłodze, łaziło wkoło i zaglądało co chwila do aneksu kuchennego, pies łaził czasem za nim. W pewnym momencie zorientowałyśmy się, że coś podejrzanie cicho, a pies z dzieckiem zaginęli w kuchni. Koleżankę poderwało z kanapy i ostrożnie zajrzała do kuchni, po czym usłyszałam : ŁO JEZU, więc czym prędzej ruszyłam w jej ślady. Zaglądam… a tam mały na czworakach wpierdala kaszę z psiej miski, a pies miskę nosem przytrzymuje, żeby się dziecięciu nie przesuwała… bezcenne 🙂

  10. To ja z praktycznej strony, jakby ktos ze znajomych zapomnial Ci powiedziec 🙂 Majty wysokie i na caly tylek, maja trzymac dobrze podpaski i brzuch, zeby Ci sie nie rolowaly w dol. Te z bambusem na metce sa super. Najlepiej czarne, bo lubia sie zapackac. Recznik bordowy/granatowy bo jw, no i jak go pozniej rozwiesisz na poreczy lozka? Dobrze ktos powiedzial szampon w saszetkach, nie bedziesz z 20 butlami szla pod prysznic a szafeczki malutkie sa. W rossmanie sa takie “samolotowe” buteleczki i pojemniczki na krem i malutkie pasty do zebow. Gumka/frotka do wlosow, zwiazesz i masz spokoj. Skarpety frotowe koniecznie, kichanie z nadszrpnietym podwoziem nie jest mile. Dwa zestawy ciuszkow dla malego, dodatkowe i zestaw na wyjscie dla obojga przygotuj w domu i zostaw, Igrek przywiezie. Bephanten masc do blyskawicznego gojenia sutkow. Do domu kup rivanol wrocisz, to sie przyda. Wez wieksza torbe, zeby miala luz, w razie przeprowadzki np na inna sale, wrzucasz jak leci. Dokumenty, ksiazeczka z wynikami na wierzch. Spakuj, zamknij, postaw w przedpokoju. W razie W, w reke i jedziesz bez stresu. Spakowana? To zrob sobie herbatke, owin sie kocem i wlacz Wilka i zajaca albo cokolwiek innego, co Cie na troche oderwie od rzeczywistosci. Niech Ci Igrek wymasuje stopy a Ty jeszcze troche poodpoczywaj na zapas 🙂

    • Kochana, wszystko mam co wymieniłaś. A co do tych “samolotowych” buteleczek z Rossmana – mistrzostwo świata. Zaopatrzyłam się tam w mini antyperspirant, mini pastę do zębów, mini płyn do demakijażu i całą resztę “mini pierdół” – super sprawa! I mało miejsca w kosmetyczce zajmuje 😀 Torba czeka grzecznie w łóżeczku i Igrek jedyne co ma zrobić to ją brać i śmigać w stronę porodówki.

      Najlepsze jest to, że ja się tak stresuje, a jeszcze dużo czasu i wcale nie powiedziane, że urodzę wcześniej no, ale cóż… dmucham na zimne ;P

  11. Nie będę opowiadać o porodzie, bo zdaje się odpracowałaś to na 10 porodów naprzód. Jeśli chodzi o torbę do szpitala,to za nic nie mogę sobie przypomnieć co wzięłam. Za to pamiętam jak po porodzie mój koleżanek-małżonek stał pod szpitalnym oknem (tak, tak, były takie czasy, że nikogo nie wpuszczano na porodówkę), a ja stojąc na stołeczku pokazywałam palcem na swoje oczy i na niego, na swoje włosy i na siebie. Miało to znaczyć, że mały włosy ma po mnie, a oczy po nim. Następnego dnia dostałam….. grzebień i cienie do oczu.
    Pozdrowienia dla całej czwórki (liczę Uszatego)

  12. Dlatego ja się nie dziwię niektórym paniom,że chcą rodzic w domu 😀
    Przynajmniej mają wszystko pod ręką i nie muszą nic pakować,niczego nie zapomną i nie zabiorą za dużo 😀
    A w przerwie między partymi moga oglądać “M jak…..” albo inny horror 😀

  13. Iksina nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze może nie porodu bo tego też się boję ale ciąży oddała bym wszystko za to by poczuć małą istotke a za chwilkę wziąść na ręcę my się hyyy staramy faza produkcji 😉

  14. Ja torbę miałam spakowaną i na ostatnią chwilę chciałam dołożyć tylko takie wiesz-ostatki.
    I mimo że jechałam bez alarmu to ostatki zostały w domu 😀 Znaczy talerz,sztućce ,kubeczek:D
    Tylko że mnie stresowali ludzie w mieszkaniu (szanowni rodzice odwozili) oraz wiszący na słuchawce a będący na drugim końcu kraju mąż- a pojechałaś już? A jesteś ? A zabrałaś? A niech ojciec uważa na drodze ( tylko ktoś musiałby mu wyjaśnić co znaczy uważać ).
    Bosssssz,jaka ja byłam szczęśliwa jak mnie to towarzystwo opuściło 😀
    A co miałam dwa razy w torbie?
    Na 100000000000000%-pampersy,śpioszki,kaftaniki(ciuszki tylko na wyjście bo w szpitalu ubierają w szpitalne żeby gdzieś nie zgubić),rożek,śpiworek,dwie koszule dla karmiącej,szlafrok,kapcie,mydło,dwie jednorazowe szamponetki,pasta,szczoteczka,szczotka do kudłów,6 paczek podpasek XXXXXXXXXXXXXXXL,z 5 par majtek. I ciuchy na wyjście.
    ZA pierwszym razem dostałam na wyjście nowy zestaw bo zanim dotarłam do szpitala to byłam mokra-wody ciurkały sobie 😀
    Oprócz tego ładowarka do telefonu,woda i czekolada.

    • Ja się nie dziwię, że te torby potem wyglądają “jak na wojnę”. Zapasy takie, że nawet gdyby się miało potem na wakacje polecieć prosto z porodówki – to ma się wszystko ;D

  15. Wracają wspomnienia, dzięki Tobie…
    nie jest łatwo, nigdy w niczym nie jest..ani związek,ani ciąża, ani poród.nie zapomnę nigdy kiedy mój junior rósł we mnie,kiedy czułam dosłownie dotyk motyla, kiedy dałam mu mały palec do ssania bo nie miałam jeszcze mleka, kiedy był już przy mnie, a nie we mnie…od pierwszych jego ruchów wiedziałam że to cud, cud natury, że mogę tego doświadczyć…nie patrz na ciemną stronę mocy…tylko Ty i Twoje ciało, znacie się przecież, ono wie co robić…
    może daj spokój z portalami ciążowa-porodowymi, wygodnie, jak się da, usiądź i oglądnij jakiś film Awatar czy coś, tylko nie Mój przyjaciel Hachiko, mój syn powiedział, że się zasmarkasz na maksa…

    • Napisałaś tak spokojny komentarz, że aż mi się udzieliło. Tak zupełnie z innej strony to pokazałaś. Jako osoba, która już ma dziecko przy sobie. Stoimy na przeciwległych biegunach i dzięki temu patrzymy na to inaczej. DZIĘKUJĘ.

      Co do Hachiko – Igrek lubi. Ja tego filmu NIGDY nie obejrzę bo nawet jak nie byłam w ciąży to bym płakała.

      • Ja oglądałam i ryczałam, i nie żałuję. No ale w ciąży wtedy nie byłam (i na razie nie mam w planach, ale wiadomo…) :->

  16. Te łzy to tak z powodu zamknięcia wraz z zamkiem jakiegoś rozdziału? czy po prostu hormon jakiś Ci skoczył? Ja ostatnio też jakaś płaczliwa się zrobiłam… I o zgrozo, 38 tc właśnie się zaczął, a torba niespakowana… może jutro się za to wezmę 😀
    mam to szczęście, że wśród znajomych to ja mam ten zaszczyt być wieloródką, więc nikt mi na szczęście dobrych rad nie udziela 🙂 Mojej mamie się czasem wyrwie, ale odpowiednio ją stopuję! Tekst tygodnia:
    Mówię: Idę do fryzjera, co by przed porodem porządek z czupryną zrobić.
    Mama: Ty nie ścinaj włosów w ciąży, bo dziecku rozum skrócisz!!!
    I przypominając poprzednią ciążę, mówię: Biedna ta moja córcia z takim krótkim rozumkiem, 3 razy w ciąży wtedy włosy ścinałam 😀
    Obrażona mina mamy – bezcenna 🙂 Ale temat ucięty 😀

    • Kochana ten płacz to z powodu “pogodzenia się z losem”, że to już niedługo.
      Hahahahahahaha! To ja non stop słucham: “Ściągaj ten łańcuszek!!!” 😛

  17. Pomimo ze obiecalam sobie ze zostane anonimowa to jednak napisze :). Mi sie bardzo przydala taka podkladka/mata pod stopy po wyjsciu z prysznica bo po pierwszym porodzie mialam niemile doswiadczenia jesli chodzi o stopy 🙁 takze bardzo przydatna rzecz. Z reszta nie ma co szalec bo sie nie zawsze wszystko wykorzysta 🙂

      • Ja sie tez kapalam w klapeczkach 🙂 tylko salowe jak sprzataly sale to mi zawsze kapcie pod lozko wkladaly i wystarczylo ze stopa dotknelam podlogi i odrazu zlapalam dlatego teraz kupilam sobie ta mate zeby na noa wychodzic z pod prysznica 🙂 stwierdzilam ze pozniej sie przyda chocby na basen 🙂

  18. nie plakaj 🙁 dasz rade nawet jesli teraz Ci sie tak nie wydaje,stara jestem to wiem :D,zycia szkoda, za krotkie,trzymaj sie cieplutko i bezbolesnego( bo takie tez bywaja) i szybkiego zycze

    • Masz rację, wiem, że kiedyś będę to wspominać z łezką w oku, ale na dzień dzisiejszy niestety mam takie podejście.

      Dziękuję za wsparcie i przesyłam całusy ;*

  19. Haha, mnie się połowa rzeczy nie przydała. Pomimo, że miałam takie minimum jakie zazwyczaj zabieram gdziekolwiek… Oj pamiętam jakby to wczoraj było, a 19go mija rok odkąd Dżon jest na świecie.

  20. Ja mam termin 2-3tygodnie później i ostatnio robiłam wywiad co trzeba zabrać bo mój szpital listy nie daję. A że z koleżanek pierwsza jestem to nie mogę ich spytać. Ale rodzina reaguje “o czym ty mówisz, po co już o tym myślisz, jeszcze mnóstwo czasu, spakujesz się jak zaczniesz rodzić będzie dużo czasu” wyprawkę też mi każą kompletować dopiero koło 36 tyg. Nie wiem ci gorsze 🙂 zero wsparcia tylko się śmieją że się przejmuję. Na całe szczęście porodem się wcale nie stresuje po za tym, że mi wody na zajęciach odejdą(wiem że to rzadko się zdarza) ale jak się kiedyś ma zdarzyć to na pewno gdzieś gdzie bym nie chciała

    • Hahahaha ja też tak myślę! Że na pewno mi wody w nocy odejdą albo jak Igrek będzie w pracy.

      Nie stresujesz się? Zazdroszczę! :*

  21. Iksino kochana…nie płacz! Wyobraź sobie, że już niedługo,będziesz szła szczęśliwa na spacer z młodym w wózku…no i oczywiście z torbą wypchaną wszystkimi niezbędnymi rzeczami dla dziecka…ta torba zostanie z Tobą na dłużej…ta szpitalna tylko na momencik…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *