Matka Torpeda
Matka Torpeda

Sprzedam zamek razem z księciem.

Jakby nam było mało rewolucji, jakby nam mało ostatnio było zmian w życiu – postanowiliśmy porozglądać się za większym zamkiem. Ja uparcie twierdzę, że nasza kawalerka jest najpiękniejszym miejscem na świecie i mogę tu mieszkać nawet do 18-stki Juniora, ale Igrek coś nie bardzo się zapatruje na ten pomysł. Brakuje nam dodatkowych komnat żebym miała co sprzątać, wiadomo.

Doszliśmy do “porozumienia”, że porozglądamy się za większym mieszkaniem, a po urodzeniu młodego się przeprowadzimy. Ja wymagającą kobitą nie jestem i apartamentu nie wymagam, ale też do jakiejś króliczej norki z grzybem na ścianach – nie mam zamiaru się przenosić. Osobiście do grzybków nic nie mam, ale mieszkać z nimi to trochę za dużo. Nie lubię tak wiązać się emocjonalnie. Przeglądając 48215634 ofertę, próbujemy jakoś wspólnie ustalić czego oczekujemy.

– Ja Ci mówię z góry. Albo mieszkamy tutaj i remontujemy drugie mieszkanie albo przeprowadzamy się na takie żebym nie musiała się brzydzić dotknąć czegokolwiek bo i takie w ofertach mieszkania widnieją – wytaczam swoje “racje”
– Ty już nie marudź. Znajdzie się coś odpowiedniego, zobaczysz – oczywiście jak zawsze SPOKOJNIE mówi Igrek.

Przekopuję kolejną stronę z ofertami nieruchomości i dosłownie RZYGAM tym co widzę. Mieszkanie wielkości kontenera na odzież, obdrapane ściany, a właściciel chce kupę kasy – cenią się niektórzy, nie ma co. Do przynajmniej połowy ogłaszających, mam ochotę napisać wiadomość o treści: “Jebnij się w czajnik z tą ceną!”, ale wiadomo KURTURARNA jestem i takiego słownictwa nie używam. No chyba, że do Igreka, ale to czasem tylko. Tak pod nosem, jak nie słyszy.

– A to? Drugie piętro, trzy pokoje, widna kuchnia i balkon – pokazuję Igrekowi ofertę.
– Nie, nie podoba mi się układ mieszkania
– A to dlaczego?
– Bo przedpokój taki jakiś, noo nie taki jak ma być

Więc przeglądam dalej…

– A to?
– Nieeeee bo ja nie chcę w wieżowcu – odpowiada Igrek

Więc przeglądam dalej…

– O tutaj super! Zobacz, po generalnym remoncie. Duże, przestronne i nic tylko z meblami wjeżdżać, ewentualnie ściany po swojemu odmalować, hmmm ? – pytam podekscytowana jak nigdy
– Nieeee, to nie. Zobacz ten salon jakiś taki ja nie wiem…
– A no tak: “Jakiś taki ja nie wiem” to słowo, którego mi brakowało.

Więc przeglądam dalej…

Oczywiście 98% ofert mu się nie podoba bo on na parterze nie, a 4 piętro też odpada. Najlepiej tak pomiędzy. I koniecznie balkon, a mieszkanie z odpowiednim przedpokojem. Przedpokój nie może być w kształcie litery “L” bo to jest bez sensu. Salon musi być koniecznie “Jakiś taki” bo jak będzie “Jakiś taki ja nie wiem” to oferta zostaje odrzucona. Sufit nie może być za wysoko ani też za nisko bo Igrek ma już swoją koncepcję sufitu – rozumiecie, koncepcja sufitu. Łazienka żeby była przestronna bardziej bo on nie chce mieć kolan przy uszach jak będzie dwójkę odprawiał na porcelanie.

Może i ja słaba jestem w nieruchomościach, ale… nie orientujecie się czy jak się sprzedaje mieszkanie z meblami to można też faceta dorzucić? Podciągnąć go jakoś pod element dekoracyjny czy cuś. Ja dopłacę jakby co. Jeszcze nie taki stary, całkiem dobrze się trzyma i zakupy na raz do domu wnosi.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

22 Responses

  1. Przekaż proszę Igrekowi, żeby przestał biadolić na temat łazienki i przedpokoju. Ty posłuchaj “bardziej doświadczonej”
    Dwadzieścia parę lat mieszkałam w mieszkaniu, w którym po otwarciu drzwi wejściowych wchodziło się na ścianę. Teraz wchodząc z rozbiegu mogę wylądować w wannie o ile drzwi do łazienki będą otwarte. – ALE da się żyć.
    Mała łazienka? No błagam, my pralkę trzymamy w kuchni. Dobrze, że w łazience mogę się obrócić, ale jakbym przytyła parę kilo to podejrzewam, że mogłabym utknąć. – ALE da się żyć.
    Balkon? Nie posiadam! Posiadałam wcześniej, teraz mamy “suszarnie” w dodatkowym pomieszczeniu na korytarzu. Tak, tęsknię za nim. Jak cholera.
    Mieszkałam na 3 piętrze, teraz mieszkam na parterze. Chętnie nadal wnosiłabym zakupy wyczynowo pod górę. Dlaczego? Na parterze jest PLEŚŃ. Wszędobylska. Staję na głowie, by jej nie było. Plus – gdy w piwnicach rury pękną, wywala się cały ten syf “kibelkowy”. Czuć. W zamkniętym mieszkaniu. Po prostu czuć. I w stopy zimno niesamowicie. Grzejemy pełną parą – nadal mi zimno. Często siedzę w kocach (tak w kocach, jestem w nie ubrana! Oczywiście na swoje ubrania.) Wiosna, lato, jesień, zima – zawsze jest mi LODOWATO. A jak było kiedyś? Wiosna i jesień – w sam raz. Lato – nie było ani gorąco, ani za zimno. Zima? Phi! Żadna zima mi nie straszna na 3 piętrze! Wszystkie koleżanki do mnie przychodziły by w zimie się grzać, a w lecie chłodzić. Teraz przy drzwiach mam ochotę im powiedzieć “nie, nie ściągaj zimowego płaszcza, ani butów. Zrobić Ci litr herbatki? Może od razu dwa? Tylko wypij duszkiem wrzątek. Tak, te koce są dla Ciebie, przykryj się nimi.” Normalnie SYBERIA.

    • Rodzice Igreka mieszkają na parterze i owszem – wszędobylskie zimno jest zawsze. Na litość boską mimo, że kaloryfery na maxa podkręcone – nie wiadomo skąd tam wieje zimno. Daj Ty spokój. Ja w ogóle za parterem trochę nie jestem bo się boję to raz, a dwa każdy do okien zagląda – takie głupie skojarzenie mam 😀

      Ps: Ubawiłam się przy Twoim komentarzu, dzięki! ;*

  2. Iksinka nie ma nic lepsiejszego niż osobny pokoik dla malucha 🙂 Póki nie chodzi i nie ma sterty zabawek, miśków, samochodzików, klocków, pojazdów, namiotów, basenów kulkowych i całej reszty jest SPOKO!
    Nie ma nic gorszego od zauważenia stojącego dziecka w łóżeczku ,trzymającego się barierek zajętego obserwacją rodziców w środku nocy podczas… intensywnego porozumiewania się booo… no chooooodzzzz przecież ŚPI!!! 😀

    Co do wyboru mieszkania… mamy wynajęte i rok temu mój miły się uparł, żeeeee trzeba coś zmienić bo klitka na poddaszu gorąca raz zimna i smutna… ok…
    Wraca z pracy i mówi: mam!!!
    Jak za tą cenę to dupy nie urywało, 3 pokojowe by się znalazło z to, ale szkoła dla dzieci za siatką…
    Kręciłam nosem, kręciłam… w końcu ten ustępliwy w takich sprawach on powiedział – albo idziesz ze mną, ALBO idę SAM!!!!
    No i poszłam… mam luksus – nie muszę prowadzać i odbierać dzieci ze szkoły, mogą same wyjść na podwórko, mają pełno kolegów i koleżanek w bloku, zamiast skosów, wysokich schodów do nieba i ciemnicy mam wyczesany wielki balkon, 2 piętro więc nawet nie poczuję jak niesiemy zakupy i pełno słońca… a On… drapie się po głowie bo prawie cała wypłatę przeznacza na opłaty 🙂 🙂 🙂
    Zazwyczaj wszystkim rządzę ja i podejmuje ostateczne wybory to w tym wypadku spisał się na medal 🙂

  3. Cierpliwości Ci życzę co do szukania większego lokum no i oczywście do Igreka, bo póki co to chyba on najbardziej niezdecydowany jakie to mieszkanko ma być. Juniorowi i tak będzie wszystko jedno przez jakiś czas. Dla niego to sucha pielucha i pełny brzuszek będą prioryteem 😉

  4. Oj to cierpliwości i siły na zwiedzanie “hacjend” życzę 🙂
    a co do sprzedaży Igreka – jak podasz przebieg, rok produkcji czy spalanie to będzie łatwiej 😀
    Tylko żeby nie było tak jak w żarcie o sprzedaży żony przez męża i odwrotnie:P

    Wraca żona do domu i widzi kartkę na drzwiach:
    – “Sprzedam żonę za 360 zł”. I Mówi do męża:
    – Czyś Ty zwariował, mnie sprzedasz i to za 360 zł, skąd to wziąłeś?
    Mąż na to:
    – Wiesz, 80 kilo wagi razy 2zł, kilo żywca plus 200 zł obrączka.
    Na drugi dzień mąż wraca i widzi kartkę:
    – “Sprzedam męża za 1,10zł”. Mąż zdenerwowany mówi:
    – Ja wszystko rozumiem ale za 1,10? Skąd to wzięłaś? A żona mówi:
    – 2 jajka po 0,30 groszy i rurka bez kremu po 0,50 groszy!

  5. No to powiem Ci moja droga, że z takim podejściem Igreka do kupna mieszkania daleko nie zajdziecie 😉 ale mieszkanko większe Wam się przyda, sama zobaczysz jak się Junior urodzi. Dobrze jest go uczyć, żeby od małego spał w swoim pokoiku. Mój syn i dzieci mojej siostry tak są nauczone i według mnie jest to najrozsądniejsze i najwygodniejsze rozwiązanie 🙂
    Nie ma idealnych mieszkań, no może takie, które sami byście sobie wybudowali, ale nawet wtedy zawsze znajdzie się coś co potem będzie wam przeszkadzać.
    Moim zdaniem taki standard to 3 pokoje, jeden dla Juniora, drugi wasza sypialnia, a trzeci to pokój dzienny do siedzenia, czy do przyjmowania gości oraz łazienka i kibelek osobno, a także kuchnia. Jeszcze jedna ważna rzecz, którą zaobserwowałam i znam z opowieści innych, że najlepiej by w budynku była winda lub mieszkanie znajdowało się jak najniżej, bo choćby taszczenie wózka, dziecka i zakupów jest średnio przyjemne zwłaszcza, gdy trzeba wyjść na któreś tam piętro.
    To tyle z mojego wymądrzania się 😉

    Życzę wam powodzenia i cierpliwości w wyborze mieszkania, i byście byli zadowoleni ze swojej decyzji 🙂
    Buźka :-*

    • Powiem Ci, że jak na razie to kawalerka była dla nas idealna. Kawalerką jest tylko z nazwy bo ma metraż mieszkania dwu-pokojowego. Stwierdziliśmy jednak, że i tak i tak trzeba będzie się przeprowadzić kiedyś więc zrobimy to jak młody się urodzi. No ja rozglądam się tylko za trzema pokojami bo najwygodniej 😉

      Pozdrawiam ;*

  6. Witaj. Nie sprzedawaj Igreka, bo czasami jeszcze może Ci się przydać… 😉 Oglądanie ofert w internecie jest mało skuteczne, bo dopiero, gdy wejdziesz do mieszkania, to będziesz wiedziała, czy dobrze się w nim czujesz. Pozdrawiam 😉

    • Mówisz? Może jeszcze się nad tą sprzedażą zastanowię 😉

      Co do szukania mieszkań – zawsze oglądam w internecie, a potem zwiedzam możliwe “opcje” 😛

  7. Iksinko kochana. Zapamiętaj jedno w kwesti zakupu mieszkania. NIGDY nie kupujcie mieszkania, które trzeba remontować całe, a do którego zaraz się przeprowadzacie. Wiesz dobrze, jak to wygląda u mnie, więc się rozpisywać nie będę, poza tym, że mieszkanie na gruzach w trakcie remontu jest najgorszym pomysłem.
    Co do sprzedaży Igreka w formie mebla – może go pod jakąś komodę podpiąc czy inny puf? 😀
    ;**

    • No ja nie kupię mieszkania do remontu całego bo z dzieckiem się na takie nie przeprowadzę 😛 Poluję na mieszkanie gotowe gdzie mogę wjechać z meblami 😀

  8. A my kupiliśmy mieszkanie, za które – sądząc ze zdjęć i opisu w internetowym ogłoszeniu – nie dalibyśmy pięciu groszy. A w rzeczywistości okazało się funkcjonalne, zadbane, tanie i w rewelacyjnej lokalizacji. Oczywiście wcześniej zaliczyliśmy sporo przypadków dokładnie odwrotnych. 🙂 Ale proces zakupu wymaga dużo cierpliwości i nerwów. Powodzenia!

    • No jak szukaliśmy obecnego mieszkania to też niektóre się wydawały piękne i cudowne, a na miejscu okazywało się, że piękne to były tylko na zdjęciach ;P

  9. Hahahahahahaha 🙂
    No ja szukałam sama,potem razem szliśmy ogladać.
    Bo jak raz jeden jedyny poszłam z ojcem to okazało się być masakrą.
    Ostatnio nawet widziałam że tamto mieszkanie jest wystawione na wynajem,i żałowałam że pod tymi ogłoszeniami nie można umieszczać komentarzy 😀

    Kiedyś mi się marzył domek,blisko lasku i jakieś wody.Ale żeby było tak jak chce to kuchnie bym musiała mieć w Tatrach a sypialnie nad Bałtykiem.

    • Hahahahahahaha 😀 My myśleliśmy nad domkiem, ale raz, że domek to ciągłe koszty, a dwa PINIONDZE, PINIONDZE i jeszcze raz PINIONDZE. A o kredycie nie chcemy nawet myśleć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *