Matka Torpeda
Matka Torpeda

Wzbranianie się przed rodzicielstwem poziom: nasz.

Do tej pory nasze życie wyglądało jak roller-coaster. Budziliśmy się w sobotę i stwierdzaliśmy, że wypad w góry na motorze będzie idealnym pomysłem. Pojechać o 22 na drugi koniec województwa na spacer? Co za problem!
Oszczędzanie pieniędzy ? No błagam, a kiedy mamy sobie na coś pozwolić jeśli nie teraz?
Nie widzieliśmy problemu w tym żeby w ciągu 25 minut spakować torby i wyjechać ze znajomymi na weekend.

Nie byłam gotowa na macierzyństwo. Chciałam korzystać z życia. Decyzja o dziecku była dla mnie zbyt pochopna. “Jeszcze nie teraz” i “jeszcze nie czas” – to były moje dwa argumenty podczas rozmowy z Igrekiem. Moment w którym doszło do mnie czego w życiu chcę – pamiętam do dziś. Spędzaliśmy sobotę w jednej z dyskotek. Udało nam się zebrać całą ekipę i wyruszyć na miasto. Nie prowadziliśmy życia imprezowiczów, co to – to nie. Po prostu sporadyczny wypad w sobotę. Pamiętam, że weszłam do klubu i… NIC. Żadnego BENG, żadnej radochy. Po co mi to? Co mi to daje? Że rano będę nie wyspana? Że znów zostawimy tutaj 1/4 wypłat? Że znów ocieram się o pijaną małolatę? Serio?

Skorzystałam. Zrobiłam te wszystkie głupie rzeczy, których zabraniali rodzice. Większość czasu spędzałam w kasku i kombinezonie jadąc przed siebie. Ale co z tego? Chcę marudzić, że jestem niewyspana, chcę pić zimną kawę i szczerzyć się na widok dziecka śpiącego w łóżeczku. Chcę narzekać, że znów nie mam czasu i potrzeba mi snu. Chcę zachwycać się małym palcem u stopy mojego dziecka.

Moment w którym dowiedzieliśmy się z Igrekiem, że zostaniemy rodzicami – prawdopodobnie będziemy pamiętać już zawsze. Z dokładnością wiem co miałam wtedy na sobie, w którym miejscu staliśmy gdy został o tym poinformowany i co robiłam przez resztę czasu. Pamiętam nawet poranek następnego dnia bo zastanawiałam się czy to wszystko to nie był sen. Czas biegł, a ja zastanawiałam się co się zmieni – niby wiadomo, że zmieni się wszystko, ale jednak człowiek chce nad tym zapanować. W jakiś sposób poukładać to sobie, żeby wszystko miało ręce i nogi.

– My będziemy inni, zobaczysz – mówi Igrek
– Tak, będziemy… – odpowiadam.
– Nie damy się zdominować temu małemu człowiekowi – wskazuje na mój jeszcze płaski brzuch
– Oczywiście, że nie. Będziemy racjonalni, odpowiedzialni i w ogóle – mówię.
– I w ogóle. Masz rację.

Była część znajomych, którzy na wieść o mojej ciąży obdarowali nas niezbyt ciekawym uśmiechem. Tak jakbym właśnie odsłoniła płaszcz i proponowała im sprzedaż garnków ze stali nierdzewnej, a oni chcieli odpowiedzieć: “Nie dziękuję”. Bo stracą znajomych, już po ptokach, BYDZIE dziecko – koniec życia.

– Dalej zostaniemy sobą, zobaczysz. Ja będę Iksiną, a Ty Igrekiem – mówię
– Tak, a nasze mieszkanie zostanie naszym mieszkaniem. Nie będzie tej całej rewolucji o której każdy mówi – odpowiada
– No nie będzie. Oni wszyscy są po prostu jakoś mało odporni psychicznie – mówię
– Tak, a my to poukładamy jak ubrania w szafce – kończy rozmowę.

Cześć! Zostało nam 25 dni do rozpakowania – teoretycznie. Praktycznie – młody sam zadecyduje. W miejscu gdzie do tej pory stał tzw. “Pierdolnik” w którym mieścił się barek, skupisko ładowarek, ramki na zdjęcia i reszta papierdół – teraz stoi łóżeczko. W organizerze na łóżeczku – wciśnięte pampersy, chusteczki nawilżające i podkłady. Oliwki, żele do mycia i kremy od pierwszych dni życia. Niedaleko łóżeczka – w miejscu gdzie do tej pory stała suszarka na pranie, stoi wózek.  Wpięty fotelik w którym uroczo uśmiecha się do nas Myszka Mickey z kocyka. Stoi i czeka żeby Igrek zabrał ją do szpitala.

W łóżeczku czeka wielka torba do szpitala, a obok paczka pampersów o której nie można zapomnieć. Moja szafa w której do tej pory równo ułożone leżały ręczniki, obrusy i bieżniki teraz gości: bodziaki, małe bluzeczki, czapeczki i ogrom śpiochów. Szafa w przedpokoju w której do tej pory leżały narzędzia Igreka – teraz gości gondolę.

Otwierając szafę w której kiedyś znajdowały się ścierki każdego koloru – teraz można zobaczyć pieluchy tetrowe i flanelowe. Żeby nie było: od koloru do wyboru – misie, baloniki, owieczki i cała reszta mini zoo.

Tak, już oddaliśmy mu nasze mieszkanie.

– Niedługo będę miał inne imię. Będę TATĄ – cicho mówi Igrek
– A ja MAMĄ – tak, ja już ze łzami w oczach.

Tak, oddaliśmy mu już nasze imiona.

Nie wiemy w co się pakujemy, wiemy natomiast, że nasze życie już nigdy nie będzie takie jak do tej pory. Nie wstanę w sobotę i nie poleżę do 15-stej. Nie pojadę o 23-ciej na drugi koniec województwa na spacer bo będę wolała spać. Nie przejadę już 425 kilometrów na motorze w jeden dzień. Ale mimo wszystko – nie chcę nic zmieniać.

Nasz mały-wielki człowieku, nie możemy się już doczekać żeby Cię zobaczyć. Wcześniej zgodnie twierdziliśmy, że nas nie zwyciężysz, nie poddamy się Tobie, będziemy się bronić. Byliśmy śmieszni, tak śmieszni jak tylko mogliśmy. Błędnie sądziliśmy, że daliśmy Ci życie, a prawda jest taka, że to Ty dałeś nam zupełnie nowe życie.

Jeśli kiedyś nie będę miała siły. Będziesz płakał pół nocy albo krzyczał Bóg jeden wie o co – przeczytam ten wpis. Przeczytam go po to żeby uświadomić sobie jak bardzo na Ciebie czekałam, jak bardzo nie mogłam doczekać się żeby Cię zobaczyć.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

42 Responses

  1. Najlepiej od razu ten wpis wydrukuj, opraw w ramki i powieś na ścianie. Jednego dnia będziesz czytać z rozrzewnieniem, innego będziesz wołać “rany, Igrek, kto te bzdury napisał???” 🙂 To, czy młody będzie domowym terrorystą, czy Wy będziecie ustalać warunki, zależy tylko i wyłącznie od Was. Okresy terroryzmu zawsze się pojawiają, bo dzieci od urodzenia są ekspertami od osaczania, sprawdzania granic, wyłudzania słodkim uśmiechem lub wrzaskiem. Jakbyś się pogubiła, to nie atakuj obcej osoby, która Ci na coś zwróci uwagę:) Szczególnie w miejscu publicznym. Czasem z boku lepiej widać coś, czego rodzice nie zauważają, bo przywykli. A rezygnowanie? Nie trzeba rezygnować, tylko trochę przeorganizować. Najlepsze wczasy? Młoda 4 m-ce, 3 tygodnie nad morzem. Paczka pampersów, pokarm w zasięgu ręki 🙂 wózek z zimowym śpiworem i dziecko mogło oglądać gwiazdy na plaży. Do tej pory nie kumam zasady 20.00, kąpiel i spać. No dobra, można spać, ale niekoniecznie w łóżeczku. Może zasnąć u babci, w gościach, wystarczy przepakować do łóżka po powrocie. Rodzice zadowoleni, dziecko szczęśliwe, bo mama z tatą też. Motor sobie możecie odpuścić. Chociaż pamiętam wyjazdy do babci: czarna wska, ja w wielkich googlach praktycznie na baku, za mną tato, później ściśnięta siostra i na końcu mama z plecakiem. 20 km prawie co weekend dawaliśmy radę, ale wtedy nie było takiego ruchu. Teraz pewnie by nas na youtube pokazywali razem z policjantem z drogówki w stanie szoku 🙂 Czyli spacer o 22.00 na drugim końcu województwa nadal jest możliwy 🙂 Dzieci uwielbiają jazdę samochodem i spacery na świeżym powietrzu. No bo kto powiedział, że to ma być o 14.00 naokoło bloku?????

    • O kochana, ja sobie Twój komentarz wydrukuję i powieszę na ścianie. I w ramkę oprawie! I w największej czcionce to zrobię!

      Ależ ja uwielbiam takie kobiety! Mam ochotę przybić Ci piątkę – mało kobiet twierdzi, że potem można gdzieś wyruszyć z dzieckiem BO właśnie kąpiel i tak dalej. No Uwielbiam Cię po prostu!!!!!!! ;*

  2. Matulko jedyna… przypomniało mi się jak mój John się urodził. Dosłownie miesiąc przed terminem remontowaliśmy mu pokój, w łóżeczku siedział metrowy misiek-pluszak, którego dostałam od Em gdy wyjeżdżał na 3dniowe szkolenie. Pamiętam jak do karmienia kładłam go sobie na poduszkę. A teraz? Rok minął jak szybka burza z piorunami, na poduszce to mieści się zaledwie jego pupcia, łazi to to gdzie chce, perfidnie podgląsa w łazience przez wywietrzniki w drzwiach. I co najgorsze, nie mogę go póki co zrozumieć. Mamroli sobie coś pod nosem…
    Ale. Nie daliśmy się mu zmanipulować. Powolutku zaczyna nasz John pokazywać rogi. Jak mu czegoś nie damy-płacz, odstawimy na podłogę gdy był chwilę na rączkach-płacz. Co do reszty z wpisu. Owszem. Też już nie wsiądę w auto, nie zadzwonię po przyjaciółkę z pytaniem “czy jest w domu i czy ma ochotę na trip bo szef mnie wkurzył”. Teraz moim szefem jest John i jak mnie wkurzy tak koniec. Jestem jego poddaną, a On moim Panem i Władcą.

    Ach. Ale do czasu!
    Wy też za jakieś 18 lat odżyjecie i we trójkę włożycie kaski i pomkniecie na trip 🙂

    • Kochana, u nas też w łóżeczku czeka misiek pluszak… Wiem, że już nie długo Twój komentarz będzie dla mnie szokiem i zapytam sama siebie “kiedy to tak zleciało?!”

      Ja Ci dam we trójkę. Matka wie jak wygląda jazda na motorze i PO MOIM TRUPIE on na motor wsiądzie 😛

      • Uwierz, że nie będzie słuchał czy mu pozwalasz czy nie. A Ty jaka byłaś? Słuchałaś się mamy? Nie uwierzę, jeśli napiszesz, że tak 😛 więc tylko czekać, aż za 18 lat napiszesz posta “tak, wybieramy się we troje na trip motocyklami” 😉

  3. Moja A. – mamusiu dlaczego płaczesz? Córciu,bo pani Iksina przywołała bardzo piękne wspomnienia i się mama wzruszyła.Mamusiu a co to za dziwne imię Iksina? Nigdy takiego nie słyszałam.No i się zaczęło 😀 Kochana jak dobrze,że jesteś ;* Dziękuję 🙂

  4. Ja mam termin na 18.04. Teoretyczny bardzo, bo to trzecie i zdaniem lekarza poznamy Malca osobiście wcześniej. Może pozwoli mi zjeść babę wielkanocną? Ale już się cieszę, że znów coś nowego wejdzie do naszego życia.
    Przeczytałam ten wpis ze wzruszeniem, bo dokładnie tak samo wyglądały nasze rozmowy, zanim Junior nr 1 pojawił się na świecie. A potem zaczęliśmy odkrywać lądy, o których wcześniej nie wiedzieliśmy nic: jak fascynujący jest świat z perspektywy 80cm, jak fajny może być piknik w parku. A jak mi ktoś mówi, że dzieci odmóżdżają i ogłupiają, to wybucham śmiechem. Spróbuj geniuszu odpowiedzieć na wszystkie pytania czterolatka zafascynowanego wulkanami. Życzę Wam, żebyście też tego doświadczyli: będziecie wściekać się, irytować, mówić, że już nigdy w życiu, aby potem wieczorem z dumą opowiadać sobie, że w sumie to Junior ślicznie dobrał kolory, jak już zabrał się za malowanie siostry flamastrami. Zmywalnymi wodą na szczęście… 🙂

    • Halo, Halo, STOP! Ja też mam termin na 18.04 🙂

      Napawasz mnie nadzieją na to, że czeka mnie przygoda życia. Piękny komentarz! ;*

  5. Pięknie 🙂
    Dziś rano moje młodsze szczęście wstało radośnie o 4 :15 jak maż wyprowadzał psa i woła “No hej” 😀
    I dla takich chwil warto być niewyspanym.
    A skoro mnie obudziła to postanowiłam włączyć pudło a tam……..”Porody” 😀
    I tak pomyślałam ,że już niedługo Ty będziesz bohaterką dnia ( albo nocy,zależy od Juniora).

    • Ja też ostatnio włączyłam! Kuźwa, serio włączyłam. Ale na chwilę tylko. Jak się Tej onej tam skurcze zaczęły to aż mi się arbuza jeść odechciało ;< Igrek mi wyłączył.

  6. Witaj. 😉 Taki mały osobnik zmienia życie o ponad 180 stopni. Później, jeśli będzie drugi, zaczyna się od nowa i nie wiadomo kiedy wyfruwają z domu. Mam nadzieję, że zawsze znajdziesz, choć chwilę dla Was samych, żeby Junior nie zdominował Was kompletnie. 😉 Trzymam kciuki i odliczam dni.

    • Uwierz, że też mam taką nadzieję. Choć Igrek już uprzedzony, że nie będę ciągle Ja – jest też On. Przewijanie, usypianie i cała reszta to również Igreka działeczka będzie 😉

      Całuję ;*

  7. Jejuuu ja też się pobeczałam… 🙂
    Jestem na razie na etapie poznawania (testowania:P) faceta który mógłby zostać ojcem dziecka mego, ale kurcze jak czytam takie posty o urokach macierzyństwa to normalnie chciałoby się już mieć takiego maluszka 🙂

    • Wiesz, też tak kiedyś miałam. Poważnie, jak czytałam o macierzyństwie albo oglądałam filmiki. Teraz jak sama jestem w ciąży to NIE WIERZĘ w to, że niedługo będę mamą. Normalnie nie wierzę. Tak jakby to do mnie nie docierało – ludzka psychika jest dziwna.

      Ps: Testuj tam chłopa, testuj i nie bier pierwszego lepszego. Musisz mieć NAJLEPSZEGO. Powodzenia ;*

  8. No i się pobeczałam…. ( a w pracy ludzie dziwne patrzą na kogoś kto płacze do monitora)
    Tym bardziej ,że sama po wakacjach chce odłożyć tabletki i mam nadzieję ,że może za rok będę mogła utożsamić się z Twoimi słowami…
    Szczęśliwego rozwiązania i powodzenia! 🙂
    Będę trzymała za Was kciuki 🙂

  9. Ja też się pobeczałam 🙂 Mimo, że u nas drugie, to też wszystko na głowie, ale to wszystko nic 🙂
    Przedwczoraj nastąpiło rozpakowanie, dziś wróciliśmy do naszego M na głowie 🙂 No to zaczynamy – teraz już we czwórkę 🙂

    Trzymaj się Iksinka – dużo zdrowia dla Ciebie i Juniora 🙂

  10. 🙂 mi wlasnie pomogl Twoj wpis od rana mialam ciezki dzien od ponad roku nie przespane noce i wlasnie poczulam sie wyspana tak po prostu w srodku dnia po przeczytaniu Twojego wpisu 🙂 dziekuje 🙂

  11. Pięknie to napisałaś Iksino. Taki mały szkrab, a zmienia nasze życie o 180 stopni. Teraz już wszystko co będziecie robić to z myślą o nim i jego przyszłości. Życie i świat zaczyna się kręcić wokół niego i nabiera większego sensu. Jednak nie rezygnujcie ze swoich wypadów, delikatnych spontanów, czy spotkań towarzyskich, jak tylko Junior podrośnie trochę, to podrzucajcie do babć będą zachwycone, a i mały się przyzwyczai i potem chętniej Wam gdzieś zostanie, a nie będzie się trzymał Twojej spódnicy 😉 No powiem Ci, że taki berbeć jest w stanie postawić wszystkich do pionu lecz pamiętaj nie dajcie się zwariować i zdominować i postarajcie się to Wy go wychowywać, a nie żeby on Was, bo taki mały spryciarz już od początku będzie używał swoich małych podstępów i będzie Was sprawdzał na ile może sobie pozwolić 😉

    Moja siostrzenica już jak miała 9 miesięcy to, gdy ruszała coś czego jej nie było wolno i moja siostra jej pokazywała i mówiła NUNU tego nie wolno ruszać, to ta mała bestyjka potrafiła za każdym razem zrobić taką szyderczą minkę i dalej jakby nigdy nic coś tam ruszała. Teraz ma 11 miesięcy i jest na etapie wściekania się i obserwowania jaka będzie reakcja rodziców, czy ustąpią, czy nie. W żadnym wypadku, bo jak się parę razy ulegnie, to się polegnie na całej linii i potem to będzie problem.

    Jejku, ale się wymądrzam ostatnio, nie gniewaj się, ale nie mogłam się powstrzymać 😉
    Buziaki

    P.S. Iksinka życzę Tobie i najbliższym zdrowych, spokojnych i radosnych Świąt Wielkiej Nocy oraz smacznego święconego jajeczka i kiełbaski oraz mokrego Śmigusa Dungusa i słonka za oknem 🙂

    • Cóż, raczej jesteśmy aktywnymi osobami więc Młody od małego będzie wszędzie targany 😉 Wypady na pewno będą dalej z tym, że w inny sposób niż dotychczas 🙂

      Dziękuję i również życzę Wesołych Świąt 😉

  12. Większość rodziców kiedy dowiaduje się o dziecku tak właśnie myśli ale potem uświadamiają sobie że wszystko przynajmniej na początku musi być podporządkowane tej małej kruszynce. Będą ciężkie chwile kiedy będziesz miała ochotę trzasnąć drzwiami i iść w cholerę ale to mija a jeden uśmiech dziecka wynagradza wszystko i wtedy wiesz po co zdecydowałaś się na dzidziusia. Pozdrawiam i życzę miłego i bezbolesnego rozpakowania

    • Wiem, to znaczy: wyobrażam sobie, że będą chwile kiedy będę miała ochotę skoczyć z okna. Jeszcze nie wiem co mnie czeka więc chyba nie jestem w stanie się na to przygotować.

      Pozdrawiam i dziękuję ;*

  13. Mało co mnie wzrusza… udało Ci się 🙂 Przypomniał mi się nasz Junior malutki, pachnący, wtulony i te łapcie malutkie… z drugim to już zupełnie inna bajka wtedy walczysz o siebie 😀 a od jakiegoś roku świta mi coś o 3, nie wiem skąd sie to wzięło rozum mówi, żeby czekać na wnuki 😀 😀 😀

  14. Przywiózł małżonek mój któregoś pięknego dnia wannę rozmiaru dziecięcego. Nie było gdzie dać – ulokował tymczasowo na szafie. Z komody trzeba było się wyprowadzić, meble przestawić, łóżeczko ulokować. Wszędzie jakieś dziadostwo – a to reklamówka z pościelą xs, a to karton z ubrankami po sąsiadce, a to jakieś pudło z leżacziem-bujaczkiem-czy-jakimś-innym. Burdel w naszym królestwie i tysiąc rzeczy, które jakoś sensownie należy rozlokować. “Wiesz, że teraz tak to już będzie wyglądało?” pyta luby, spoglądając na wannę nad głową. To był przełom. No, będzie. I nagle taki szok – no i co z tego? O ile ten młody człowiek, którego niedługo zapakujemy do łóżeczka będzie szczęśliwy, reszta rzeczy naprawdę staje się mniej widzialna. Damy radę, zmieścimy, utulimy, podzielimy przez trzy. I wszystko będzie dobrze.
    Nam został równo miesiąc oczekiwania 😉

    • U nas dokładnie to samo. Szok, że jeszcze się nie urodził, a już opanował mieszkanie, ale… Ale właśnie – jeśli młody będzie szczęśliwy, reszta rzeczy nie ma znaczenia.

      Trzymam kciuki za WAS! :* Powodzenia! :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *