Matka Torpeda
Matka Torpeda

W ciąży nie wiesz co to “prywatność”

Ja wiem, że każda z nas między nogami posiada to samo. Zdaję sobie z tego sprawę. Żadna z nas nie różni się od siebie specjalnie – no może tylko rozmiarem piersi. Bo wiadomo i czyczki i macicę każda ma. O tyle o ile u lekarza nigdy nie czuję skrępowania – no bo to lekarz w końcu – o tyle jakiś czas temu poczułam zażenowanie na poziomie 100.

Wchodzę do lekarza w celu zbadania młodzieży znajdującej się w moim brzuchu. Wchodzę na samolot – wiadomo z roznegliżowanym dołem. Pani gmera, wierci i kręci – ocenia sytuację. Staram się nie czuć dyskomfortu i skupić się na “zrelaksowaniu”. Toczę się z “samolotu”, a Pani doktor prosi na kozetkę bo zrobimy sobie USG.

– A w sumie niech się Pani nie ubiera tylko się położy od razu, po badaniu się Pani ubierze.

Cóż, każda z nas, która odwiedza ginekologa chyba raczej by się nie przeraziła. Jest to jedyny gabinet gdzie można biegać nawet nago i człowiek czuje się jak u siebie w domu. Bo to w sumie nic dziwnego. Jesteś tylko Ty i lekarka, której raczej widok nagiego, kobiecego ciała nie dziwi. Toteż kładę się roznegliżowana na kozetce i spoglądam w monitor żeby zobaczyć co tam u Syna mego.

I tak spoglądamy obie w ten monitorek na którym miarowo bije serce, gdzieś tam przewija się rączka, gdzieś nóżka bo dzieć się już na ekranie nie mieści.

Nagle słychać urocze “puk puk” i do gabinetu wchodzi Pani z rejestracji. Żeby było miło, drzwi są na wprost kozetki. Czyli wchodząc pierwsze co zauważyła Pani z rejestracji to moje rozłożone nogi. No nie powiem, zrobiło mi się nie-swojo. Poczułam rumieniec wchodzący na lica, ale widząc, że kobieciny zbytnio to nie ruszyło – zrelaksowałam się po raz kolejny.

– A co to to takie piękne? O jak serduszko ładnie bije! – szczebiocze Pani rejestratorka w stronę Pani doktor
– Prawda? Się człowiek tych dzidziusiów naogląda to przynajmniej w domu mężowi łba nie suszy o kolejne – odpowiada ta druga
– A to siusiaczek tutaj? O jaki piękny ! – szczebiotów ciąg dalszy.

Miałam ochotę zapytać czy siusiak piękny czy synuś, ale jedyne co byłam w stanie to uśmiechać się jak niezbyt kumający człowiek. Zupełnie jakbym nie rozumiała polskiego.

– O jak rączką sobie rusza! O, o, o! Po uszku się drapie! No nie mogę – szczebiot dalszy.

Czuję, że monitor to nie jedyna rzecz, która interesuje ową Panią. Spogląda na mój tatuaż, spogląda na ekran monitora, spogląda na moje – za przeproszeniem – gołe dupsko – znów na tatuaż.

I leżę sobie ja na tej fuckin’ kozetce, a Pani Rejestratorka i Pani Doktor uroczo dyskutują jak to jest mieć syna. Ciąża taka inna, a syn to mamuni bardziej, a w ogóle to jak ona była w ciąży z Krzysiem to nic nie przytyła. No nic kompletnie. A ja dalej leżę… A ona dalej, że naturalny poród to takie mistyczne przeżycie, że szycie nawet nie bolało, a Pani doktor to jak wspomina porody? A ja leżę dalej z tym gołym dupskiem.

Pogadała sobie o szwach, metodach znieczulenia i tym, że ciąża to taki piękny stan – po czym opuściła gabinet. Wychodzę od Pani doktor i zmierzam w kierunku rejestracji żeby umówić się na kolejną wizytę. Jak wiadomo Pań w rejestracji zawsze od groma:

– Przepraszam, ja bym chciała się umówić do Pani doktor X – grzecznie proszę jakąś bliżej mi nieznaną Panią.
– Kryśka! Czy Ty wiesz jakiego Pani ma synka ładnego? No cudo piękne, a siusiak jaki ! Nic tylko siusiaka pokazuje na monitorze! No coś pięknego, mówię Ci Krysia – tak, ta Pani postanowiła podzielić się z resztą koleżanek widokiem mojego USG

Uśmiechnęłam się uprzejmie jednak tematu nie miałam ochoty kontynuować.

– I tatuaż jaki Pani ma, od pośladka idzie!

Fajnie, fajnie. Szkoda tylko, że nie powiedziała koleżankom jak wyglądają moje roznegliżowane tyły i jak jej się moja depilacja okolic intymnych podobała. Przynajmniej opis by był precyzyjniejszy, a Pan Wiesław – ochroniarz po 50-tce mógłby sobie wtedy bardziej to wszystko wyobrazić.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

22 Responses

  1. Nie lubię takiego braku profesjonalizmu. Przez różne opowieści, dotyczące m.in. samego porodu i kwestii prywatności boję się na samą o myśl o tym, co być może przejdę za kilka lat, jak będę w ciąży.
    Aż mi się przypomniało, jak kiedyś miałam robione USG brzucha lub/i pęcherza (to dawno było), do którego spodnie i majtki musiałam mieć zsunięte dość mocno. I do gabinetu weszli rodzice z dzieckiem. Miałam kilkanaście lat, ale obecność obcych ludzi nie była dla mnie zbyt komfortowa, ani przyjemna. Pamiętam to do dziś, więc musiałam mieć lekką traumę po tym. 😀

  2. Rany Julek, ja to bym pewnie coś niemiłego tej pani powiedziała, bo nie wyobrażam sobie żeby podczas badania ktoś właził do gabinetu. Na szczęście do tej pory mi się to nie przytrafiło 🙂

  3. Nie no totalny brak wychowania. Ja nie wiem co się z tymi lekarzami dzieje, czy oni nie kumają, że pacjenci pragną trochę intymności podczas badań? Niby tajemnica obowiązuje, a czasem jest u nich jak na placu targowym.
    To ja Ci powiem, że jakieś parę lat temu chodziłam na konsultacje ginekologiczne do kliniki i tam był taki zwyczaj, że do ciasnego pomieszczenia wołano 5 pacjentek i trzeba było się tam rozebrać od pasa w dół, więc stałyśmy jak te sierotki i naciągałyśmy co mogłyśmy by zasłonić choć kawałek naszych sfer intymnych. A to jeszcze nic, bo potem pojedynczo nas wywoływano do badania i musiało się przedefilować przez takie duże pomieszczenie, w którym było kilka stanowisk, a tam pielęgniarki, lekarze i studenci. Ech byłam wtedy taka młodziutka i zastraszona. Teraz to bym kazała tym babsztylom się rozbierać i maszerować z gołym dupskiem między całym tym towarzystwem. Jakaś żenada, tak, że podziwiam Cię Iksina za Twoje opanowanie i spokój, a mówi się, że kobiecie w ciąży hormony buzują 🙂

    Pozdrawiam serdecznie i Juniora tam ugłaskaj

  4. Dzisiaj najlepszego? ;> Tatuaż – będziesz miała ciekawy poród 😀 😉 Ciekawe jakie sny miał ochroniarz 😀 Dziwne,że Junior śliczny jak Twój??? ;*

    • Najlepszego za 10 dni 😛 licząc od dzisiaj 😀

      Ja podejrzewam, że one już się tyle tatuaży na porodówkach naoglądały, że nawet uwagi nie zwrócą 😀

  5. Ja bym powiedziała “siusiaka ma po ojcu, jego też chce pani zobaczyć?”. No jestem pod wrażeniem. Twojej tolerancji. Bo ja jakbym zeszła do tej rejestracji, to bym babkę zj… z góry na dół. Z tymi z rejestracji mam na pieńku odkąd jedna nie chciała mi chorego dziecka zarejestrować, bo nie miałam jakiejś rmuły, zmuły czy czegoś takiego. Wyszłam z przychodni, zadzwoniłam, zarejestrowałam. Weszłam z powrotem i jej powiedziałam “jaka mądra jest”. No dobra, jesteś usprawiedliwiona z powodu hormonów i jako każda matka, która mięknie, jak słyszy komplementy nt swojego dziecka 🙂 A jak zaintrygowałaś ochroniarza, to na bank następnym razem wpadnie ten tatuaż obejrzeć pod byle pretekstem 🙂

    • No ja mu obejrzę, ja mu obejrzę 😛

      A co do Pań z rejestracji – o dziwo – zawsze trafiam na miłe 😀 Siusiaka ma po ojcu <3 Wygrałaś wszystko!

  6. U ginekologa na szczęście nigdy takiej przygody nie miałam, ale parę razy mi się zdarzyło u lekarza rodzinnego (ja w biustonoszu, lekarka mnie osłuchuje, a tu pani rejestratorka z kartami – i pół poczekalni podziwia moją bieliznę i walory przez otwarte drzwi…). U ginekologa natomiast ostatnio przeżyłam zaskoczenie wręcz przeciwne – w gabinecie były dostępne jednorazowe spódniczki i kapcie (więc nie latasz z gołym tyłkiem, jak akurat nie ubrałaś sukienki czy długiego swetra), proste a jakie pomysłowe. 🙂

  7. no nie mogę:D tym razem moja herbata na monitorze wylądowała… na te Panie Rejestratorki to już słów nie mam, no przepraszam bardzo a gdzie tajemnica zawodowa? a co gdybyś nie chciała rozgłaszać wszerz i wzdłuż, że to Junior będzie? dużo osób nie mówi do momentu rozwiązania, bo i zdarzają się przypadki, że dwa dni przed porodem na USG dorodny synuś, a na świat wychodzi dziewczynka 😉
    P.S. jaki to ten tatuaż masz? 😛
    buziaki 🙂

    • A wiesz co ja zauważyłam? Że u kobiet się otwiera taka “wylewność” – nagle trzeba o tym mówić bo dzidziuś, a wiadomo ciąża dobrem narodowym 😛

      P.S: A taki w czipsach znalazłam :*

  8. Gdzieś Ty była????????????
    Mój doktor,jak w czasie badania jest “puk puk” woła “nie wchodzić”.
    Swoją drogą,ta praktyka wszelakich rejestratorek,pielęgniarek że”puk puk” i od razu się ładują do środka to dla mnie lekkie chamstwo.
    To ,że one “wszystko widziały i wszystko już słyszały” nie znaczy że nam musi się podobać widownia.

    • U mnie w trakcie badania lekarze zamykają gabinet na klucz, chociaż USG jest za zasłonką.
      Koszmar, a co jakbyś nie znała płci jeszcze…

      • U mnie nigdy nie zamykają – ale jakoś przyzwyczaiłam się do tego bo nigdy, nikt tak “dogłębnie” mi się nie przyglądał 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *