Matka Torpeda
Matka Torpeda

Co powiesz osobie, która nie ma włosów?

Czasami, ale tylko czasami faktycznie jest mi szkoda nie-męża. Wróci z pracy to wiecznie sprzedaję mu najnowsze njusy z naszego osiedla albo mówię o kolejnej rzeczy, która obchodzi go tyle co zeszłoroczny śnieg. Ale chyba na tym to polega, że on udaje zainteresowanie nowym facetem Gabryśki, a ja udaję, że jestem zafascynowana wyborem nowych letnich opon do naszego samochodu. Taki niepisany podział “brania na klatę” wszystkiego co mówi druga połówka, nawet jeśli nie obchodzi nas to wcale.

Ja wiem, że on ma gdzieś co ja mówię, ale skoro mam takiego njusa, że oeeesuuuu to aż mną telepie żeby się podzielić. Nie inaczej było dziś :

Drewnianym patykiem kuchennym mieszam sos na patelni, taka zafascynowana byłam nadchodzącym njusem, że aż dwa razy się w wargę ugryzłam:

– No, ale wiesz która? Ta taka co tak chodzi, taka chuda taka, co ten jej mąż taki chudy też jest. No wiesz na pewno – tak się skupiałam, że istnym cudem był fakt, że nie zrobiłam przy tym dwójeczki
– No, no wiem która – beznamiętnie odpowiada nie-mąż
– Ty i Ty SE wyobraź, że ona w ciąży jest, ale nie z tym mężem. Bliźniaki będzie miała z tym facetem co ich widujemy czasem jak się ukrywają, wiesz którym ? – czekałam aż go zmiecie z nóg, aż zleci z krzesła kuchennego, a tu nic.
– No, no wiem, wiem.

Ja to byłam rozdygotana najświeższą plotką jaka dotarła do mnie pocztą pantoflową, a ten typ nic. Zero, cisza, żadnego “wow”, żadnego zdziwienia. Gapi się tylko w ten kubek z czarnym napojem i miesza go już dobre pięć minut:

– Ta kawa jest już tak wymieszana, że zaraz zwymiotuje od tego kręcenia łyżką – zagajam tego jego.
– Co byś powiedziała komuś kto nie ma włosów? – gapiąc dalej się w kubek, zadaje pytanie.
– Że cif nie rysuje powierzchni, daj spokój łysienie jest normalne w pewnym wieku u facetów. Przecież Ty nie łysiejesz to skąd to pytanie? – wyczułam, że żarty moje chyba nie na miejscu są.
– Pamiętasz, mówiłem Ci, że szkolę nowego pracownika…
– No pamiętasz i co?
– Facet wesoły, młody, żona i dwójka dzieci. Córka lat 5, a syn lat 11. I tak opowiada, że w domu z dziećmi wesoło, że wiecznie rozgardiasz, wiecznie głośno i tłoczno mimo, że młodych tylko dwójka. Zapytałem dlaczego zmienił tak dobrze płatną pracę na dalekich trasach na jazdę tutaj na miejscu…
– No i… ?
– No i on łzy w oczach to mówię, że przepraszam, że nie chciałem, że nie wiedziałem, że uraziłem. Łzy w oczach dorosłego faceta. Kurwa, jak mi się dziwnie zrobiło.
– ??
– No i słyszę: “Moja żona ma raka. Ma 32 lata i zaawansowane stadium tego gówna. Przerzuty na wszystko co możliwe, wypuścili ją już do domu bo trzymanie jej w szpitalu nie ma sensu. Czekają inni pacjenci, czeka ktoś kogo można wyleczyć, rozumiesz? Ktoś, kogo kurwa można, bo mojej żony już nie można. W domu mam szpital, kroplówki, lekarstwa, wieczny zapach szpitala. Żona cień człowieka, blada, wychudzona z gasnącymi oczami. Do tego dzieci, które zadają Ci pytania: “A co się stało mamusi?”, “A kiedy pójdziemy z mamusią na spacer?” i w tym wszystkim TY. TY sam, który chcesz wspierać żonę, podtrzymywać ją na duchu. Mówić, że będzie dobrze choć oboje wiecie, że nie będzie. TY, który próbujesz z uśmiechem na ustach okłamać dzieci, że mamusia jest przeziębiona. Ty wspierający jej rodziców, zapewniający, że jej nie zostawisz. Wiesz co chciałem zrobić najpierw? rzucić wszystko w pizdu, krzyknąć żeby każdy dał mi święty spokój i uciec na drugi koniec polski. Bo taką masz ochotę kiedy się dowiadujesz, że gaśnie najbliższa Ci osoba.

– Co mu odpowiedziałeś? – ledwo słychać mój głos
– Że mi przykro, co ja mu miałem powiedzieć? Cokolwiek nie powiem to i tak nic nie zmieni. Wiesz co było najgorsze? – mówi nie-mąż
– ??

– “Igrek, kurwa do wszystkiego można się przyzwyczaić. Do zapachu szpitala, do choroby, do pytań dzieci, do tego, że patrzysz jak odchodzi najbliższa Ci osoba. Ale ona jest na takim etapie, że boi się o włosy rozumiesz? O kurwa włosy, nie o swoje zdrowie. Ona się poddała, wie, że przerzuty robią swoje. Ostatnio jak dawałem jej lekarstwo, zapytała: “Darek, a co jak ja włosów nie będę miała? Powiedz Darek, co wtedy?” – co byś odpowiedział? Powiedz, co byś odpowiedział?

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

22 Responses

  1. Mi w takich sytuacjach zawsze bardziej jest żal tych, którzy zostają, nie tych, którzy odchodzą.

    Ci, którzy odchodzą – będą albo pyłem w ziemi, albo, jeśli jest taka możliwość, duszami w krainie wiecznej szczęśliwości. Nawet, jeśli nie do końca są z tym pogodzeni, to jest to (w wielu przypadkach) nieuniknione.

    Ale ci, którzy zostają, będą się z tym odejściem borykać jeszcze przez wiele lat. Pomimo, że czas leczy rany, to jednak zawsze jakieś piętno tego odejścia zostaje.

    O wiele bardziej od swojej śmierci boję się śmierci najbliższych.

    Koledze Igreka oraz wszystkim tym, którzy są w podobnej sytuacji życzę bardzo dużo siły.

    Pozdrawiam,
    Ewa

    • Dokładnie tak, to jest najgorsze. Zostaje ból, pustka i nieudana próba układania sobie życia na nowo, która potrwa kilka lat…

      Pozdrawiam.

  2. Przy takich historiach człowiek sobie dodatkowo uświadamia, że jego dotychczasowe problemy są tak małe i nieistotne, że aż wstyd…

  3. W takich sytuacjach może nawet lepiej nie wysilać się na słowa, bo prawdopodobnie zabrzmią tylko głupio. Myślę, że po prostu jest ważne, żeby po prostu być przy osobie chorej lub osobie, której bliski jest ciężko chory. Chociaż to też jest różnie, zależnie od charakteru danego człowieka. Niektórzy dostają szału, gdy w beznadziejnej sytuacji słyszą “będzie dobrze”, a inni mogą mieć żal, jeśli te słowa nie padną, bo chcieliby je usłyszeć i móc w nie wierzyć.
    Od niedawna zaczęłam śledzić stronę Fundacji, która pomaga chorym. Najczęściej są to dzieci, mające raka albo poważną wadę serca, przy których jedyną szansą na wyzdrowienie są kosmicznie drogie operacje lub inne metody leczenia za granicą. Wcześniej wiedziałam, że wielu ludzi choruje. Ale kiedy właściwie na własne oczy się o tym przekonałam, przeraziło mnie. Tyle historii o nieszczęściu, bezradności.

  4. Bardzo smutna historia 🙁 nawet sobie nie wyobrażam jak musi czuć się kolega Igreka żyjąc ze świadomością, że już niedługo utraci bliską sobie osobę, żonę i matkę swoich dzieci, jak jest mu ciężko widząc jej cierpienie, któremu nie może zaradzić. Nie wyobrażam sobie jak musi być ciężko owej chorej kobiecie, która jest świadoma, że już niedługo będzie musiała rozstać się ze swoimi dziećmi, że nie będzie jej przy nich, gdy będą dorastać, gdy będą mieć swoje młodzieńcze i życiowe rozterki. Życie jest zbyt okrutne i niesprawiedliwe

    Pozdrawiam ciepło

  5. Czasami są sytuacje,kiedy każde słowo brzmi jak banał…Dla kobiety włosy ważna sprawa.Co mógłby powiedzieć Darek – i tak będę Cię kochał?Ja pierdole…

  6. Mysle nad jakims madrym Komentarzem juz kilka minut. I nic madrego nie przychodzi mi do głowy. Mam pustke w glowie, lzy w oczach i dziwnie mi na sercu…
    Uderzylo mnie to.. Tymbardziej, ze moja mama 6 lat temu tez zmarla na raka…

    • Więc wyobraź sobie stojącą sobie w tej kuchni z rozdygotanym njusem, a tu takie coś. Przez cały czas o nich myślałam i nie potrafiłam wyrzucić ich z głowy…

      • Obecnie moja teściowa ma raka. Pewnego dnia przyjechałam do niej i nagle bez skrępowania sciagnela chustke a pod nią nie było ani jednego włosa. Ciężko opisać co się wtedy czuje. Teściowa jest po 6 chemii, walczy ale nie wiem co powiedzieć komuś kto nie ma szansy zawalczyć o swoje życie 🙁

        • Bo tutaj nie ma co powiedzieć. Nie ma słów, które cokolwiek “zrekompensują”, nie ma słów, które pocieszą. To są chyba takie sytuacje gdzie człowiek po prostu milczy.

  7. Wiesz no z jednej strony dopóki masz włosy to jest nadzieja, że się wyleczysz, że jeszcze nie ma tak źle…
    może też chodzi o dzieci, żeby pamiętały Mamę z włosami.. kurcze no nie umiem nic napisać, wiem co to walka o życie.. czytając to serce się zmniejsza do wielkości chyba pudełka zapałek…
    Nadzieja umiera ostatnia..

  8. Są sytuacje ,że nie da się nic powiedzieć.
    Chciałbyś człowieku,we łbie gonitwa myśli ale słowo nie wychodzi.

    Kiedyś miałam znajomego z pracy.Spoko facet,na przerwach i papierosie zawsze można było pogadać.
    Potem urodziło mu się dziecko.Drugie,bo w domu miał już chłopczyka.
    Pamiętam,mieliśmy wtedy nockę.Przyszedł na moje stanowisko i zapytał o której idę na przerwę(szłam z kilkoma osobami wcześniej bo ktoś musiał zostawać na maszynach których nie można było wyłączyć).Poszedł ze mną,zapaliliśmy.Wyjął tel i włączył filmik.
    A tam malutka dziewczynka,podłączona do miliona rurek.Płakaliśmy oboje-ja ogladając,on opowiadając.W pół godziny poznałam całą historie.
    Wiedzieli już w czasie ciąży,że mała ma chore serduszko.Z porodówki od razu ją zabrali do szpitala dziecięcego a potem do najsłynniejszego “sercowego”.Niestety,nie udało się.
    Miała bodajże miesiąc albo półtora.Ani minuty nie mieli jej w domu.
    Do dziś nie znajduję słów jakimi mógłby ich ktokolwiek pocieszyć.

      • Też tylko tyle mi przeszło.I łzy.Za każdym razem jak o tym pomyślę łzy mi ciekną.
        Takich historii w koło pełno,koleżanka straciła dwójkę ( jedno ok 7 lat,drugie 4).
        I nie wiem kogo bardziej żal,takiej matki,że zostawi dzieci,czy właśnie takich malców którzy nie zdążą poznać tego świata.
        Z jednej strony medycyna mocno poszła do przodu-przeszczepy,przyszywanie uciętych członków,utrzymywanie ciąż mocno zagrożonych,in vitro.A z drugiej zastój.Bo od ilu lat szuka się skutecznego leku na raka i go nie można znaleźć?
        I pytanie,gdzie k*rwa jest sprawiedliwość? Jakiś gnój,zboczeniec,morderca,psychol chodzi sobie po świecie i nawet paznokieć się skubanemu nie wrasta żeby go bolał ,a człowiek który ma rodzinę,który jest potrzebny odchodzi.

        • Powiem Ci, że to mnie właśnie dobija. Na wszystko znajdą “odpowiedź”, ale na raka nie. To się w głowie nie mieści.
          Moja “ciotka” bo tak ją nazywam ma raka od 10 lat. Na szczęście nie postępuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *