Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kochany pamiętniczku…

Ranek:

Otwierasz oczy i boli. To dobrze, to dobrze. To znaczy, że żyjesz. Po prostu musisz na spokojnie sprecyzować gdzie boli i ewentualnie co boli, potem już nie zwracasz uwagi. Wiesz, że Ty nigdy nie urodzisz… Przekręcasz się, jedną nogę stawiasz na podłogę, a prawą ręką podtrzymujesz się stolika. Liczysz do trzech. Na trzy będziesz wstawać. Jednak nie, chwilę jeszcze poleżysz. Zmęczyłaś się samym przekręcaniem. Czujesz głód, wilczy i nie do pohamowania. Poczekaj, jednak chce Ci się wymiotować. A nie, to z głodu. Podejście numer dwa: przekręcasz się, jedna noga na podłodze, prawa ręka na stoliku… Na trzy musisz wstać.

Brawo! Jesteś w pozycji siedzącej. Teraz pójdzie z górki. Podpierasz się rękami stolika, próbujesz się rozbujać i na trzecie bujnięcie wstajesz. Udało się za pierwszym razem – nowy rekord – to będzie dobry dzień! W pozycji stojącej podejmujesz jedną z najważniejszych decyzji każdego poranka: najpierw siku czy najpierw śniadanie?

Porannych dylematów ciąg dalszy: jajecznica czy truskawki? Boże, masz ochotę na jajecznicę bo syta i na truskawki bo Cię wołają. Jesteś sama w domu, pies śpi więc nie będzie patrzył na Ciebie z politowaniem. Jajecznicę zagryzasz truskawkami, jesteś lepszym doradcą smaków niż nie jeden szefo w porannej telewizji. Dlaczego nikt jeszcze nie wpadł na jajecznicę z truskawkami? Jesteś geniuszem. To będzie dobry dzień!

Południe:

Pokonując tyle schodów jesteś w szoku, że dalej nie rodzisz. Zanim byłaś w ciąży miałaś wrażenie, że pokonując to dziadostwo również urodzisz, choć wtedy nie było w środku dziecka. Pamiętasz jak narzekałaś na staruszki, które blokowały Ci ruch w drodze do mieszkania? Pamiętasz jak stały opartę o poręcz i dyszały ze zmęczenia? Dziś to one Cię wymijają. Stoisz przy poręczy, dyszysz jak parowóz i właśnie orientujesz się, że Twój pies położył się na półpiętrze. Skoro on się już położył to ile ja tu stoję?

Dochodzi do Ciebie brutalna prawda: Nigdy nie urodzisz. Święcie przekonana byłaś, że dzieć urodzi się szybciej, spektakularnie. Tak jak w filmach: wody, krzyk, Igrek za kierownicą pędzący 180km/h i Twoje mocne skurcze.
Jednak nie, Ty stoisz na półpiętrze, podpierająca się poręczy, próbując zmobilizować się do pokonania dziewięciu schodów.

Sprawdzasz telefon, jak zwykle multum smsów. Sprawdzasz portal społecznościowy – kilka wiadomości. Już nawet Cię nie dziwi, że każda wiadomość ma tą samą treść: “I jak?” bym odpowiedziała jak, ale jestem kulturalna i odpisuję “bez zmian”. Odbierasz piąty telefon i od razu rzucasz w telefon: “NIE, NIE URODZIŁAM. NIE, NIE RODZĘ” w odpowiedzi słyszysz: A no właśnie chciałem pytać. Oh, rili ?

Pani w banku wita Cię słowami: “To Pani jeszcze chodzi?”, sąsiadka uśmiechając się uroczo, rzuca w Twoją stronę: “A Pani jeszcze nie urodziła?”. Ci ludzie są jak sekta. Na bank zbierają się w któryś dzień, siadają w kółeczku i obmyślają strategię kto w który dzień zada mi te wszystkie pytania.

Czujesz, że będziesz płakać. Nigdy nie urodzisz. Zaczynasz płakać.

Nie mąż wraca z pracy widzi jak beczysz. Nie zadaje pytań, mówi, że niedługo. Już zaraz, wytrzymasz jeszcze trochę. Płaczesz jeszcze bardziej. Nie masz siły.

Wieczór:

Kulasz się na łóżko. Dziękujesz Bogu, że jest Igrek o którego możesz się podeprzeć jak wstajesz z kanapy. Zjadłaś kolację, poprawiłaś jabłkiem, a potem batonem mocno czekoladowym. Zjadłabyś ogórka więc jeszcze gdzieś go wciśniesz. Nie umiesz wstać z kibla, podtrzymujesz się pralki. Zaczynasz płakać. Nigdy nie urodzisz. Siedzisz na kiblu i płaczesz. Wchodzi nie-mąż, podaje rękę i podnosi Cię z porcelanowej muszli. Wyglądasz jak stos nieszczęść, zaczynasz płakać jeszcze bardziej. Odbierasz telefon słowami: “Nie kurwa, jeszcze nie urodziłam!” – rozłączasz się bez czekania na odpowiedź. Chcesz iść spać, dni są takie męczące biorąc pod uwagę, że nigdy nie urodzisz…

Noc:

Budzi Cię coś. Szybko mrugasz oczami, nawet nie potrzebujesz rozbudzenia – jesteś jak człowiek po pięciu napojach energetycznych. Ktoś zrzucił Ci szafę na brzuch, a nie. Jednak ktoś tępą piłą mechaniczną rozrywa Ci wnętrzności. Plecy ktoś ściska Ci imadłem. Próbujesz wstać, dochodzisz do łazienki. Opierając się jedną ręką o ścianę, a drugą o pralkę. Umierasz, płaczesz i zagryzasz zęby. Jesteś na to za młoda, prosisz Boga żeby Cię oszczędził. Już nie będziesz przeklinać, przestaniesz zabijać komary i muchy, zaczniesz oszczędzać pieniądze – byle nie umierać.
Kurwa, umierasz. Nikt Ci nie pomoże, jest druga w nocy – Igrek znajdzie Twoje zwłoki dopiero jak będzie wstawał do pracy. Nie umiesz wydać z siebie żadnego dźwięku bo zaciskasz zęby. Ręce zbielały od opierania się o ścianę. Prosisz Boga o litość.

Nagle żaróweczka nad głową: Kurwa, ja nie umieram. Ja rodzę. Synu, proszę Cię jeszcze nie. Matka jeszcze nie jest gotowa na ten ból, synku błagam oszczędź. Siedź sobie w środku. Jeszcze nie teraz, jeszcze nie…

Ranek:

Otwierasz oczy i boli. To dobrze, to dobrze. To znaczy, że żyjesz. Po prostu musisz na spokojnie sprecyzować gdzie boli i ewentualnie co boli, potem już nie zwracasz uwagi. Wiesz, że Ty nigdy nie urodzisz…

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

52 Responses

  1. Witaj nie mam konta na fb ale krążąc po blogosferze dowiedziałam się że Twój szkrabek już na świecie więc serdecznie gratuluję wysyłam uściski i jeszcze składam życzenia urodzinowe choć troszkę s spóźnione. Życzę Ci dużo sił bo przy noworodku są bardzo potrzebne całusy

  2. No zaczynam się denerwować, tyle czasu cisza… Mam nadzieję że wszystko w porządku i to tylko chwila odpoczynku i czas na oswojenie się w nowej sytuacji.

    Pozdrawiam z Grójca

  3. A Ty pewnie już po 🙂
    Pocieszę z własnego trzykrotnego doświadczenia, że jak już urodzisz i wstaniesz, to poczujesz taka ulgę 🙂 będziesz mogła znów po schodach wchodzić, zawiązać buty, wstawać skądkolwiek. Jedynie z siadaniem przez pewien czas może być kłopot 😉
    A tak na serio, pod koniec ciąż solidaryzowałam się ze wszystkimi staruszkami i otyłymi Amerykanami, których w babskich kanałach oglądałam, jak się odchudzają. Rozumiałam ich bóle kolan w chodzeniu po schodach, zadyszkę po przejściu kilku kroków i ból kręgosłupa.

  4. W temacie przepowiadających się nie wypowiadam, bo nie mama pojęcia. Załapałam po odejściu wód, kąpieli i masażu brzucha od razu te właściwe 🙂 Ale z tego co się orientuję, Iksinka jesteś na finiszu, czyli ostatnia prosta i meta 🙂 Co Ci mogę teraz napisać? Torbę sprawdź setny raz: dokumenty, książeczkę i wyniki. Koperta w razie W jest? To spokojnie. Inne rzeczy dowiozą. Legnij się na łóżko i czekaj 🙂 I kochana najważniejsze: NIE ZGRYWAJ BOHATERKI, BO TO NIE WOJNA. Miej w d… opinie i komentarze. Ty i młody jesteście najważniejsi. Wasze zdrowie i bezpieczeństwo. W razie potrzeby płacz, krzycz i żądaj. Przez kolejne jakieś 50 lat będziesz oglądała skutki tej akcji 🙂 Poczujesz, że nie wyrobisz, wołaj o znieczulenie , cesarkę, Igreka u wezgłowia itd. Będą się ociągać, masz kopertę i Igreka w roli strażnika zdrowej i szczęśliwej rodziny. A jak już urodzisz, to wezmę sobie dobre piwo, paczkę chusteczek (bo się szybko wzruszam) i przeczytam tą niesamowitą historię, jak młody przyszedł na świat. Trzymam mocno kciuki i nie zapomnij młodego ucałować i pozdrowić od cioci Dorotki 🙂

  5. Łączę się w bólu. Miałam już być PO, według planów właśnie wracałabym ze szpitala, a ja tam nawet jeszcze nie dojechałam! I ta ciągła niepewność… Skurcz, a może nie skurcz… Skurcz! O, jest kolejny! O, a gdzie następny?! Gdzie następny, cholera jasna?! Trzeci raz przez to przechodzę, a czuję się tak samo głupia, jak za pierwszym razem. Żeby Cię pocieszyć – to jest chyba tak urządzone, że pod koniec ciąży jest tak źle, że z radością wita się skurcze, bo one są jak światełko w tunelu i dają nadzieję, że w końcu będzie można samodzielnie i bez płaczu nałożyć skarpetki. Czego Tobie i sobie gorąco życzę 🙂

    • O tak, znam to doskonale! Są, są regularne są! A jednak nie, przeszły. JEST! znów coś jest, a jednak nie – ku*wa!

      Ubrać bez płaczu skarpetki to tak jeszcze można? <3

      Powodzenia! :* Daj znać jak się rozpakujesz!

  6. Obiecuję sobie, że przy okazji nowej osoby, która w moim otoczeniu będzie w ciąży, nie będę należała do tych osób, które zadają milion takich wkurzających pytań o to, czy już ktoś urodził, itd. 😀 A właściwie to nawet moja koleżanka jest w ciąży, 4 miesiąc jej idzie. Więc może uda mi się powstrzymać moją troskę i powstrzymać przed tym nękaniem takimi pytaniami i tekstami. 😀

    • A powiem Ci, że jak ja byłam w 5 miesiącu, a koleżanka na końcówce to tak samo, pisałam i dzwoniłam i ciągle: “Jak tam?”. Dopiero teraz widzę jakie to denerwujące 😛

  7. To życzę duużo siły i cierpliwości, żeby nie powielać “dasz radę” :*
    Czytając tego posta wpadło mi do głowy zagadnienie: jak to jest mieć ciążę mnogą? Brzusio dwa lub trzy razy większy? i do tego maluszek 2 lub 3 letni beztrosko hasający po domu, a matka z brzuchem w “pogoni” za nim… ehhh

    • Uwierz, że im dłużej trwa moja ciąża tym bardziej o tym myślę. O kobietach, które są w ciąży bliźniaczej albo kobietach, które mają w domu 2 letnie dziecko i nie ma czasu na “pojękiwania”. MASAKRA!

  8. Jak to mawiała moja przyjaciółka, która w listopadzie została Szczęśliwą Mamą: “ciąża trwa 9 miesięcy po to, żeby pod sam koniec kobieta wręcz pragnęła porodu i przestała się go bać!” hehehe tak to sprytnie wszystko Pani Natura wykombinowała 😛 Powodzenia Kochana! 😀

    • Chyba mamy tą samą koleżankę 😛 Moja też mówiła, że pod koniec modliła się o poród. Stwierdziłam, że walnięta jak można modlić się o poród? 😀
      Masz rację, matka natura wie co robi. Buziaki ;*

  9. Przepraszam cie Iksinko, ale uśmiałam się po pachy i o mały włos a mój monitor posmakowałby nektarynki 😉 Mężu patrzy się dziwnie, bo suszę zeby do monitora, ale to nic zwali winę na hormony ciążowe 😉
    Z niecierpliwością czekam na wpis poporodowy 🙂 Jeżeli o skurczach przepowiadających piszesz z takim humorem to już sobie wyobrażam TEN właściwy moment 😀
    Trzymajcie się cieplutko 🙂

  10. Iksina…no ja pierdziele UWIELBIAM CIĘ ;* I wybacz ale się uśmiałam 😀 No masz taki talent do pisania,że jestem pod ogromnym wrażeniem.Wiem że cierpisz ale nie da się inaczej,no nie da się 😀

  11. Bidulko Ty 🙂
    Więc witaj w klubie Oświeconych Przy Nadzieji 😀
    Znaczy ta nadzieja to taka,że potem będzie łatwiej 😀
    Iksina,no o ja mam Ci napisać? Prawdę choć brutalną czy kłamstwo bo słodkie? 😀 😀
    Aaaaaaaa,wiem,zostawię to do dalszej dyskusji jak powrócisz pojedyńcza 😀
    Mocno zaciskaj zęby,najwyżej trzeba bedzie wstawić kilka nowych jak połamiesz własne 😀

  12. ło matko boska, chyba za bardzo się wczułam czytając ten wpis, i o mało nie udusiłam patyczkiem od loda które ostatnio ciągle żre, bo oczami wyobraźni zobaczyłam siebie kulającą na łóżku i czołgającą do łazienki trzy razy w ciągu jednej nocy 😛 na dzień dzisiejszy mam zdecydowanie dość a do rozpakowania jeszcze (teoretycznie) 29 dni 😛

      • dokładnie 29 dni 😀 dlatego czekam na Twoją choćby jednozdaniową relację porodową, jak to było super fantastycznie na porodówce, że to nic nie boli, że szybko poszło, bobas po porodzie nie wyglądał jak obcy z innej planety i ogólnie że wszystko było cud, miód i malina 😛

    • No powiem Ci, że okresy miałam mega silne bo nawet lekarze się dziwili, ale te skurcze ostatnio to mnie zmiotły z podłogi.

      • @ też mam bolesne. Są dni, że kradnę ojcu ketonal (o ile się doczołgam, bo przecież poruszenie palcem boli tak bardzo, że płaczę), ale ja np. tak silnych zapowiadających nie miałam. Ogólnie poród wspominam pod względem skurczów lajtowo (chodzi mi o początkowe fazy, bo potem znieczulenie).

        • Ja też na ketonalu jechałam. Potem musiałam odstawić żeby się nie uzależnić bo to silny lek. Miałam zamienniki żeby wątroba odpoczęła.
          Jeśli chodzi o znieczulenie – też będę wołać jak nie będę dawać rady. Nie ma co zgrywać twardzielki 😛

  13. “W nocy myślałam, że umieram ewentualnie rodzę. Jednak kurwa żyję.” Wczoraj ta wiadomość mnie bardzo rozbawiła, dzisiaj stwierdzam, że życie bez dzieci też jest spoko.
    Ale Ty i tak dasz radę! ;*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *