Matka Torpeda
Matka Torpeda

And the winner is: NOWORODEK.

Na granicy wytrzymałości i możliwości postanowiłam szarpnąć ten wpis. Jeśli śpię 3 godziny – jestem w wielkiej radości i mam ochotę składać modły dziękczynne. Do własnego dziecka.

Jak przypomnę sobie nasze rozmowy z Igrekiem w czasie ciąży – ogarnia mnie pusty śmiech. W bonusie dochodzi niemoc i zmęczenie. Bo przecież: “Ten mały człowiek nic nie zmieni”, “Nie damy się!”, “My rządzimy!”.

Rządzić to my sobie możemy, ale jak on śpi. Wtedy hulaj dusza, piekła nie ma. Piekło śpi i obudzi się jak zgłodnieje.  Młody sam nie wie o co mu chodzi – może zmęczony, może płacze bo TAK (to by miał po matce), a może to mejbeliiiiin – aczkolwiek nasze dziecko drze się jak szalone. Koncert Juniora mogą usłyszeć wszyscy sąsiedzi. Zero opłat, wstęp wolny – bez wstępu też słychać. I tak się dziwię, że jeszcze opieki społecznej na karku nie mam. Jak przyjdą to może oni go uśpią.

Uspokajamy, cisiami, kołyszemy – 10 minut drzemki na zregenerowanie sił i jazda od nowa. Nie śpimy, ryczymy. Dziecko jest zmęczone – to wiesz na pewno, ale spać nie ma zamiaru. Jeść – nie, pić – nie, spać – nie, masować – nie.

Junior jest jednym z tych dzieci, które snu nie potrzebują. Noworodek powinien przesypiać większość czasu, ale po co?  Po co matka ma sikać? Po co ma jeść? Odłożysz do łóżeczka – ryczy. Wciśniesz w nosidełko – ryczy. Oczy czerwone ze zmęczenia, ale spać NIE. Dzięki czemu i ja nie jestem w stanie zrobić niczego bo co odłożę łajzę to jest ryk.

Po 3 godzinach jesteś bliska siwizny. Chcesz pierdolnąć wszystkim i wyjechać w Bieszczady. Ja chcę.

Dobre rady:

1. Owiń ciasno w kokon, dziecko lubi bo czuje się jak w brzuchu – może Wasze lubią. Mojemu nie pomaga, ale chętnie sama siebie zawinęłabym w kokon z kołdry i odleciała do Morfeusza. Problem polega na tym, że ledwo odejdę od łóżeczka – już się dziecku nie podoba.

2. Smoczek – jasne, ciumka. Lubi, owszem. Ciumka, ciumka, zasypia… smoczek wypadnie – koncert trwa. I tak kursuję do tego łóżeczka 452852531 razy w ciągu godziny.

3. Kołysanie – próbowaliśmy. Na zmianę. W każdą możliwą stronę świata – zasypia. Coś się nie spodoba – krzyk. Krzyk ewryłer.

4. Suszarki, odkurzacze, misie szumiące – dostaliśmy słynnego misia, który daje 5 białych szumów. Mogę tym misiem ścierać kurze – wtedy przynajmniej na coś się przyda. Owszem, Juniorowi hałas nie przeszkadza – odkurzam przy nim, suszę włosy – natomiast w ogóle go to nie uspokaja. W ogóle przy tym nie zasypia. Jedynie spogląda z zaciekawieniem marszcząc przy okazji czoło.

5. Potrzebuje bliskości – rozumiem, jest mały i naprawdę potrzebuje bliskości. Ale od 7 rano do 16? Serio? Przecież to dziecko musi spać. Ja MUSZĘ spać żeby funkcjonować.

CAŁY DZIEŃ marudzi, spać nie, jeść na raty, smoczek fuj, kołysanki nie. Śpi łajza po 40 minut i nic mu się nie podoba. CZTERY razy próbowaliśmy wyjść na spacer, ale w drzwiach zawracanie “na trzy” bo ryk jak sto pindziesiunt.
Ręce już nam odpadają bo tylko na rękach przysypia, ale się budzi szybciej niż prędkość światła. Dostaję kurwicy macicy przynajmniej 1524896 razy dziennie. Marszczy czoło, usta w podkowę niczym “nasza szkapa” i od nowa polska ludowa – ryczymy dalej.

Głodna, niewyspana i zmęczona – mam dość. Jedyne na co mam ochotę to pakować się w karton, nakleić znaczek i iść sama ze sobą na pocztę. Niech mnie gdzieś wyślą, niech się zgubię po drodze.
A potem przestaje płakać i patrzy prosto w moje oczy. A ja? A ja żałuję, że jeszcze przed chwilą chciałam uciec.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

58 Responses

  1. Życzę cierpliwości;-) Na pocieszenie powiem że najpierw Mały będzie przesypiał noc (i będziecie mu wdzięczni za to) a później jak Wy będziecie chcieli postać w sobotę, niedzielę On będzie wstawać o 7…. Jakoś przeżyjecie 😉 A tak z innej beczki moja kuzynka urodziła w lutym córkę i też się drze więc mówią na nią HISTERIA 🙂

    • A niech wstaje o tej 7 byleby chociaż tą noc przesypiał 😛

      Hahahahah 😀 jak przeczytałam o tej histerii to chciałam wymyślić coś dla Juniora, ale nie umiem znaleźć. MUSK zmęczony już nie pracuje na takich obrotach jak zawsze 😀

  2. Zasnął na spacerze ? Super. To pierwsze koty za płoty. Tzn za próg 🙂 Masaż tylko 8-16. W kółko cofasz gazy i cała resztę “do góry”. A może zmień MM? Podobno to dla alergików ze skazą białkową lepiej się toleruje. Nie potwierdzam, nigdy żadnego MM nie stosowałam bo naturalne do 2 rż, ale słyszałam. Kombinuj Kochana, kombinuj. Masz 100 porad i pole do popisu. Biedny Młody. To bez sensu. Kupujesz TV, pralkę, zmywarkę i masz krok po kroku wszystko opisane. A do dziecka nic w szpitalu nie dają. Chamówa 🙂

    • A widzisz. A ja twardo jechałam “kółeczko zgodnie z ruchem wskazówek zegara” No właśnie pediatra zmieniła już MM jak mówiłam, że jego brzuch to jest dla nas i dla niego czasami masakra. On się męczy, a my razem z nim. Dowiedziałam się wtedy, że 1. Przejdzie jak się rozwiną całkowicie jelita itd.
      2. Takie są też uroki chłopca. Podobno chłopcy częściej mają kolki.

      No nie?! To samo mówiłam Igrekowi. Do wszystkiego instrukcja obsługi, a do niego jakoś brak… Na co Igrek:”Ja do Ciebie też nie dostałem”

  3. Nie pomyliłaś się i nie napisałaś o moim dziecku??? :>
    Kurcze mam podobnie. Tyle lepiej, że w nocy jakoś śpi, tylko budzi się na jedzenie co 3-4 godziny i po zjedzeniu usypia spokojnie. Ale w dzień nie sypia od początku swego istnienia :p No dobra może poza pierwszą dobą życia, bo się chłopina o 20 urodził, w nocy matka go cyckiem męczyła to potem musiał w dzień odespać. Wystarczają mu drzemki podczas karmienia, czy noszenia. Szumiś też u nas się nie sprawdza. Jedyne co mogę z czystym sercem polecić to chustowanie i skakanie z wydarciuchem na piłce. Ewentualnie wykonywanie podobnego ruchu na stojąco z małym na rękach, ale szybko kolana siadają 😉 Spacer wchodzi w grę tylko po wertepach. Głowa tak mu wtedy lata, że się zastanawiam czy się nie urwie. Ale jeśli tylko zaczyna się gładka powierzchnia “ten którego imienia nie można wymawiać” się budzi. Więc jeżdżę przez chodniki dwoma kołami po trawniku, bo wtedy trzęsie 😛

    • No u nas to samo, tak mu głowa lata, że aż momentami się zatrzymuję żeby sprawdzić czy wszystko okej – wtedy oczy otwarte tak szeroko jak tylko można. Choć nie powiem zasypia szybko na spacerze i w aucie – nie wiem czy to przypadek czy po prostu “to działa” 😛

      Jednak trochę mi lżej jak wiem, że nie tylko moje dziecko jest takim ewenementem lub jak ja to mówię “unikatem” 🙂

  4. Tylko nie urwij mi głowy-złota rada nr 101 nadchodzi xd :
    Nucić kołysanki pod nosem lub inne melodie wg zapotrzebowania, nie wysilając sie wcale.
    W tym właśnie jest cały myk, ze mają być jak najbardziej monotonne. Uważaj! Na bank uśniesz pierwsza leżąc koło dziecka i dobrze, ono powinno wtedy usnąć przy Tobie.
    Złota rada nr 102: usypiając Maluszka, juz po mruczankach, jeśli nie zadziałała, spokojnie i głęboko oddychać, dziecku na ogół udziela sie ten spokój i jeśli nie wchodzą w grę przeciwności innego rodzaju, powinno usnąć snem spokojnym i głębokim. A Ty łap te nieliczne chwile spokoju i śpij razem z nim, a najlepiej razem na kanapie. U mnie działało 🙂
    Buziaki, nie załamuj sie, zobacz ile z nas juz to przeszło. Przejdziesz i Ty, kiedyś będziecie sie wspólnie z Juniorem z tego śmiać.
    Wiem,że teraz w to nie uwierzysz xd

    • To samo było z szumami: mi już głowa w tył leciała, a ten twardo w moje oczy. No Panie słodki, to podziała na każdego.

      No właśnie problem w tym, że jak on zaśnie to ja zazwyczaj jestem już po kawie to raz, a dwa jestem rozbudzona od kursowania do łóżeczka. Jeszcze nie nauczyłam się odpoczywania równoległego z jego snem :<

      Masz rację, nie wierze 😛

  5. Witam ponownie, jeden pomysł mi sie sprawdził i go tobie podrzucam – balon na drucie z namalowanymi oczami nosem i uśmiechnietą gębą udawał mnie, przez dwa tygodnie moje dziecię się na to nabierało, co do usypiania to widziałam na you tubie filmiki na których usypiają dziecki, sposoby zupełnie nieznane w moich latach, polecam. NO I OCZYWIŚCIE GRATULACJE. pozdrawiam Magda krepska

    • Dziękujemy za gratulacje ! 🙂 Co do usypiania – nie wiem jak to jest, że raz uśnie bez problemu, a innym razem męczymy się 2 godziny :<

  6. Kochana, tyle razy zbierałam się, żeby tu napisać i jakoś nie wyszło, mimo że Twoje wpisy mocno mnie poruszały (trafiłam na Twojego bloga przypadkiem i jest on pierwszym, który sobie zapisałam i regularnie sprawdzam- rili ;-)). Śmiało mogę “powiedzieć”, że czuję się z Tobą związana emocjonalnie i z całego serca kibicuję Twojej wesołej Rodzince 🙂 Wiem, że dostajesz teraz wiele dobrych rad, ja od siebie mogę dorzucić jeszcze jedną- może się zdecydujesz. Prawie 2 lata temu miałam dokładnie to samo, co Ty, z tą różnicą, że mój Synek nie lubił swojego łóżeczka- spał tylko, jeśli czuł mnie, lub Tatusia… Najgorsze było pod tym względem pierwsze pół roku i wtedy bardzo pomogło mi chustonoszenie- żadne nosidło nie zastąpi chusty. W ten sposób byłam w stanie ugotować obiad, cokolwiek ogarnąć mieszkanie, pójść do sklepu czy w kryzysowych dniach wręcz wyjść na spacer. Trzymam kciuki i życzę powodzenia, bo ja już wiem, że będzie trudno, ale lepiej- teraz czas na Was 😉

  7. Kurcze. Ale wiesz co jest najważniejsze? To, że dziecko wyczuwa nasze emocje. Może i tutaj jest jakiś problem? Może gdy płacze Wy zaczynacie się denerwować? Nie wiem już sama.

  8. Iksina, jak mi Was szkoda… Nie mam zadnego doświadczenia z wrzaskunami, bo moje Skarbunio nie plakalo, serio. Ja nie wiem o czym ty do mnie rozmawiasz!
    Jedynie w kwestii nie spania – pierwszy miesiąc spala na okraglo a potem… jak spala na dobe 8 godzin na raty, to było hoho! I tak przez kilka lat. W nocy gasiłam swiatlo a moje poldiable wypelzalo z lozka i szlo się bawic – po ciemku, a co. Czesto rano zbierałam z podłogi niosłam do lozia, tylko po to, żeby natychmiast się z niego wyrwala i dawaj od nowa.
    Dasz rade, kochanie 🙂 Posylam Ci kilkaset ton cierpliwości!!!
    A z masazem to prawda, nauczyla mnie tego sasiadka, na szczęście nie potrzebowałam: 8 – 16 😉
    Buziam cieplutko 🙂 🙂 🙂

    • Dam radę bo innego wyjścia nie mam. Chociaż, relax w szpitalu psychiatrycznym wcale może nie być taki zły 😛 Śniadanko podadzą, wyspać się można 😀

  9. Czytam pani bloga juz od bardzo dawna raz próbowałam coś napisać ale chyba się nie udało
    Mam nadzieje ze tym razem mi się uda
    Po pierwsze uwielbiam pani bloga jest pani super
    Po drugie jeśli chodź o juniora nie mam zamiaru dawać pani dobrych rad ale proszę spróbować położyć go sobie na bruchu gluwka na przy pani szyi a na 90 procent obydwoje sobie dobrze pospicie albo może pani sprubowac juniora wziąć do waszego luzka tez sprawdzony sposób wyspana mama to szczęśliwa mama gorąco pozdrawiam i życzę miłych snow

    • Bardzo dziękuję za miłe słowa, a co do pozycji dziecka – tak go “odbijamy” więc leży bardzo często jest w takiej pozycji 😉

      Ściskam i dziękuję za komentarz ;*

  10. Ty nie rozpaczaj dziewczyno, Ty się ciesz 🙂 Twój Syn chyba uprawia sen polifazowy. Leonardo da Vinci tak miał 🙂 Ale poważnie. Może być kilka powodów.
    1. Tak po prostu ma i trzeba przeczekać. Jest zaleta, wylaszczysz się w błyskawicznym tempie 🙂
    2. Może kolki. Jak karmisz naturalnie, to jesz 1-2 jabłka po każdym posiłku, najwyżej młody obrobi się po pięty, ale działa. Babcie kiedyś mówiły, że jabłuszka to miotełka na żołądek 🙂 Masaż brzucha. Można na gołą skórę oliwką, można przez koszulkę (lepiej body, bo się nie zadziera do góry). Traktujesz pępek jak środek zegarka. Czterema palcami leciutko naciskając robisz ruch od godz 8 do 16 (nigdy w kółko) raz za razem 8-16, 8-16, 8-16. Spokojnie, równe tempo. Najpierw będzie się mocniej darł, później może się zdziwić, ale to relaksuje. Sprawdzone na kilku dzieciach. Niektórzy mówią, żeby kłaść na brzuchu, jak się wierci, to sam się masuje, dla mnie to barbarzyństwo.
    3. Są dzieci uzależnione od ciepła i bicia serca w takim stopniu, że jak tego nie ma, od razu wpadają w panikę. Spróbuj odpuścić łóżeczko. Młodego na siebie i mizianko po pleckach albo spanie “na łyżeczkę”. 9 m-cy byłaś a tu jakiś kocyk i brzęczące misie. Może go to zwyczajnie wkurza?
    4. Spacer. Nie odpuszczaj na progu. Niech sobie krzyczy. Jak najedzony, suchy i ma wygodnie, to ok 100m od domu powinien już ucichnąć.
    Jak nie pomoże patrz pkt 1 🙂

    • Ciesz? Ty żartujesz. To można zwariować.
      1. Najbardziej prawdopodobne. Serio.
      2. Karmię MM, młody cycem pogardził. Co do masażu – rili 8-16??! Ja do tej pory robiłam naokoło. Serio. Kręciłam mu kółeczka. Do tego oczywiście rowerek, podkurczanie nóżek, masaż ogólny ciała oliwką. Powiem Ci, że młody na brzuchu lubi. Oczywiście pod moim okiem i to max 20 minut.
      3. Właśnie on ogólnie swoje łóżeczko lubi. Zawsze jest tam opatulony i nie ma z tym problemu. Chyba, że NIC mu się nie podoba – wtedy cokolwiek nie zrobię jest źle i tyle. Czyli patrz punkt 1.
      4. I tu robię największy błąd. Boję się wyjść z wrzeszczącym dzieckiem. Przyznaję się bez bicia.

      • I teraz zachowam się tak jak nie lubię ale powiem to,powiem,znaczy napisze…
        A nie mówiłam???? 😀
        A Ty nie posłuchałaś 😀
        Masz się nie stresować płaczem i marudzeniem tylko Potomka w ciuchy,w powóz i deptanko w tempie mocno spacerowym 😀
        Docenisz kochana spacery 😀

      • Z pkt 4. Dorota ma rację. Jeśli boisz się rekacji ludzi to jak będą się krzywo patrzyli to grzecznie zwal na charakter po tatusiu 😛 i idź z wózkiem dalej. Ludzie zazwyczaj rozumieją takie sytuacje i nie wścipiają nosa, że płacze. Z resztą. Najlepiej idź na takie osiedle, na którym Cię nie znają. Przynajmniej wstydu nie będzie xD

      • Iksina, większość znanych mi porad technicznych – jak przeżyć z Juniorem i nikogo nie zabić – wykorzystała Dorota, total fachowo, total rzeczowo (szczególnie polecam tetra na smoczek). Mam jeszcze tylko pomysłów kilka:
        pomysł 1.Tata usypia młodego w dzień, po pracy. Szczegóły techniczne: tata wraca z pracy zabiera młodego na spacer (wersja light), usypia w domu (wersja hardcore). Igrek, po prostu kładzie się spać, a wcześniej bierze młodego na klatę i klepie po pupie, jest nadzieja, że Junior uśnie. A zapomniałem – wcześniej trzeba sprawdzić Pampersa – przyklepana kupa nie jest fajna. U moich “wampirów” działało, pewnie dlatego, że jestem cholernie nudnym facetem i dzieci zasypiały z nudów.
        pomysł 2. Średnio polecam, ale jakiś jest. Usypianie w samochodzie, młodzi uwielbiali jazdę w samochodzie. Wprawdzie nie zawsze spali, ale zawsze milczeli – bezcenne. Wady: noc spędzona na jeżdżeniu wkoło osiedla i kierowiec totalnie niewyspany, brak granicy Polsko – Niemieckiej, możecie oprzytomnieć w na wybrzeżach Francji (niezła wycieczka), mnie zawrócili celnicy w Jędrzychowicach. Skutkiem ubocznym może być szalona miłość Juniora do pojazdów mechanicznych.
        pomysł 3. Wampiry uwielbiały spać w swoich łóżeczkach na brzuchu, dziwne, ale się nie podusili. Procedura była taka: po kąpieli, karmieniu i innych ekscesach, młody do łóżka, ułożenie na brzuchu i klepanie w pupę – bardzo często działało.
        pomysł 4. Instytucja babci i dziadka. Moja mama przyjeżdżała do nas, dawała klucze do swojego mieszkania i nie pozwalała wracać przed 20, było tak kilka razy – kochana mama.
        I ostatnia zasada, nie ma zasad, dzieci to kupa szczęścia – z przewagą kupy. Każdy krasnal jest inny – dacie radę, trzymam za Was kciuki.

        • Ostatnia zasada jest najlepsza – nie ma zasad. Dziś się dowiedziałam od pediatry, że młody ma po prostu taką potrzebę snu i samoistnie sobie to reguluje. Także jedyne co to czekać aż się unormuje. Spoko, po prostu na siwiznę będę farby do włosów na bieżąco kupowała 😀

          Młodzieży moja też uwielbia na brzuchu, ale leżeć w ciągu dnia 😛

          • A jak Kara pisała, że tak będzie, to nie wierzyłaś. I bardzo dobrze, bo gdybyśmy wierzyli, że będzie tak ciężko, to rasa ludzka by wyginęła. Spytałem Księgowej co robiliśmy śmiesznego z naszymi, płaczącymi dziećmi, to usłyszałem w odpowiedzi: Co ty możesz o tym wiedzieć, nigdy nie było ciebie w domu – normalnie uciekałeś. I tak powstała porada 5 – UCIEKAĆ.

          • Nie wierzyłam, poważnie. Bo myślałam, że już NIC na niego nie podziała. Masz rację, rasa ludzka by wyginęła. Każdy mówi to samo, bez względu na wiek: “MY TEŻ MIELIŚMY PRZEJEBANE TO MINIE” – dziś usłyszałam to od 55 letniego faceta. Taka prawda, że nie my pierwsi i nie ostatni, ale jednak to jest szok – o Boże, to jednak nie jest tak fajnie.

            Z tym uciekaniem <3 !

  11. Junior po prostu dba o Wasz czas i żebyście się nie nudzili, zapewnia Wam ‘rozrywkę’ 😉
    Młoda jest bardzo ruchliwa w brzuchu, mam nadzieję iż jak się pojawi na świecie to jednak troszku się uspokoi, bo jak pójdzie po mężu to już sobie współczuję i się wyprowadzam na parę miesięcy 😉

    • Ja teraz po Młodym widzę co robił u mnie w brzuchu. Ten tyłek pod żebrami, te wiecznie wystające kulki po boku brzucha (nogi). Dopiero teraz widzę co te dziecko tam wyczyniało.

      A szczerze mówiąc: Spodziewaliśmy się z Igrekiem, że nasze połączone charaktery to będzie bomba, ale nie aż taka! Młody od początku pokazał kto tu rządzi. Istna jazda bez trzymanki…

  12. Kochana, wytrwałości! Masz małą niedobrotkę, ja mam większą i też mam ochotę wstac, wyjść i nie wrócić. Z tym, że to moje małe polezie już za mną… więc nie mam jak uciec. Ale jak dzisiaj tak siedział na krzesełku i zapytałam go “kochasz mamusię” a on wysłał mi buziaczka to zrozumiałam tą matczyną miłość. Dość późno, prawda? Dopóki dzieciaki są malutkie to dają w kość, ale gdy zaczynją kumać czaczę to są cudowne. Jedyne czego mogę Ci życzyć to wytrwałości i cierpliwości. Jeśli masz możliwość to gdy jesteś zła idź do innego pokoju, zamknij się, krzyknij, pomyśl o tym, że to przejściowe, a zobaczysz, że wstąpią w Ciebie nowe moce 😉 taki stan nie trwa wiecznie.

    • ” Z tym, że to moje małe polezie już za mną… więc nie mam jak uciec.” hahahahahah 😀

      Powiem tak: bywają chwilę, że siadam i płaczę razem z nim. Ma ewidentnie charakter po rodzicach to i daje w kość od razu na starcie. Wiem, że kiedyś minie, a przynajmniej mam taką nadzieję, ale to dla mnie są odległe lata świetlne. W dodatku niewyspanie, zmęczenie i ciągły jego krzyk – sił mi nie dodaje. Dlatego często jak Igrek wraca z pracy, zostaje z nim, a ja wychodzę gdziekolwiek – żeby nie zwariować. Bo to naprawdę można zwariować.

      • I bardzo dobrze robisz. Idź nawet do psiapsióły się zdrzemnij. Byle nie na ławce w parku bo problemy będą! Wiem, cela to urocza opcja dla niewyspanej i sfrustrowanej krzykiem dziecka matki, ale nie tędy droga. Noł łej!
        Ha! Junior ma charakter po rodzicach mówisz? To teraz wczuj się w sytucję Waszych rodziców 😀
        biedni… i Oni i Wy 😛
        Tak sobie przypomniałam, że moje zUo łażące będąc takim szczylem jak Junior to spało max 30 minut. I też mu liczyłam. Równo w 29 minucie się budził. Po tatusiu. Tylko japy nie darł… za to nadrabia teraz- po mamusi 😛

  13. I to są właśnie dziecięce czary mary.Jedno spojrzenie,uśmiech i już żałujesz własnych myśli,że w ogóle jak mogłaś i bla bla bla.Ale mama też człowiek – cierpliwość się kiedyś kończy,a kończy się o wiele szybciej kiedy mama niewyspana jest.Ale jak Junior tak płacze to może to kolki są?

    • Nie, atak kolki już miał – to jest zupełnie inny płacz i wtedy nie pomaga nic nawet na chwilę. Jego płacz to jest ewidentne znudzenie, a w dodatku dochodzi zmęczenie i koło się zamyka bo on nie zaśnie.

  14. Ojj jak ja Cię rozumiem!!! Też czasami mam ochotę ubrać buty i iść przed siebie ale wystarczy jeden uśmiech małego człowieka i ogarniają mnie wyrzuty sumienia. Czasami ten ryk jest nie do wytrzymania no ale co zrobisz… dziecko czegoś najwidoczniej akurat potrzebuje. 🙂 Jeszcze chwila i wszystko minie a zacznie się milion pytań na minutę 🙂

  15. Jeny jak ja Ci zazdroszczę 🙂 już bym chciała mieć Młodego na zewnątrz termin minął a on nic.
    Mam tylko nadzieję, ze będzie chociaż troszkę bardziej wyrozumiały. Bo semestr na studiach chce dociągnąć do końca. Ale zawsze jest wrzesień 🙂

  16. Taki Ci się trafił, płacząco-drący…kiedyś przestanie.
    bujanie, noszenie wszystko byleby zasnął, znam, znam to uczucie bezsilności, tak bujałam Pierwszego, aż poszły paski od wózka, i zastanawiam się kto nad nim czuwał, że z tego wózka nie wypadł.spał jak tylko dostał tlenu, spacery po3-4 godziny, bo wyspane dziecko to super dziecko, nie raz przysypiałam na ławce w parku, dał mi popalić, a wieczorem kąpaliśmy się razem, razem spać…to wspominam najczulej..
    też musisz swoje przejść, tak to już jest, ale z tygodnia na tydzień będzie coraz lepiej, w końcu się dotrzecie, nie ma piękniejszej miłości…
    pozdrawiam słonecznie.

    • No właśnie swoje muszę przejść bo nic innego nie zrobię. I tak jak zarzekałam się czego to ja nie będę robić tak teraz robię wszystko byleby zasnął…

  17. o matko święta ja chyba przestane czytać te wpisy, bo mnie ciarki przechodzą jak sobie myślę że mój człowieczek też tak może rządzić 😀 a tymczasem na jutro termin, a ten cichaczem dalej siedzi w brzuchu i żadnego znaku nie daje że wyjść zamierza 😛

  18. Nasz najwięcej śpi na spacerze, toteż od 13-18 spacer, tylko szukam od czasu do czasu ustronnego miejsca, żeby Jaśnie Pana Kalafiora uraczyć piersią 🙂
    Dziecko śpi, mi odpadają nogi,a w domu jakby tornado przeszło :-/ i weź tu człowieku naucz 7-latkę, że należy po sobie sprzątać, sprzątać w ogole i ze porządek powinien być…
    Tak czy owak nasz Kalfiorek śpi trochę więcej niż Junior, wiec łącze się w bólu i trzymam kciuki, co by się uregulował mu rytm dnia.
    :-* Całuje i ściskam

  19. Bliskości, misiu, w sensie nie odchodź i spij z nim. Mój sie budzil tylko jak się podnosilam. Jak przez sen wyczuwam, ze mje nie ma? Łóżeczko robili za ozdobę.
    A te dobre rady zapamiętaj bo: 1) są moje, 2) mogą przydać sie później.
    Ogarnij nam kącik to przyjade i pokaze Ci: 1) jak usypiać drace sie dziecko, 2) jak ułożyć pieluchę tetrowa żeby smoczek nie wypadal, 3) jak spacerować z krzyczącym dzieckiem (w tym pkt 2. Tez się przyda).
    A Ty w tym czasie będziesz kapac sie w wannie i z tej wanny pilnować mojego żeby nie próbował pic chemii, nie bawil sie szczotka do kibla, nie wyciagal kostki, nie spuszczał deski na muszle. A jak juz wyjdziesz to będziesz zamykać szafki, ściągać z mebli, zbierać piloty i wysłuchiwać krzyków niezadowolenia, ze znów mu czegos nie wolno. DIL?:>

  20. Przynajmniej smoczka lubi bo moje zgodnie smoka wypierniczyły po pierwszych 2 sekundach i odmówiły dalszej współpracy 😀
    Ja na opiekę nie liczę,ja czekam aż policaja zapuka bo jak młody albo podwójnie młody chcą się do mnie przytulić to młoda drze się jak syrena antybombowa. Ona nawet będąc w drugim pokoju wyczuje że męża się tuli i tak leci z jadaczką na pełnym powerze przez całe mieszkanie.A że mała pani się drze to leci jej na pomoc pies i jest normalny cyrk 😀
    Jak już tak naprawdę baaaaaaardzo będziesz chciała spać to możesz mi Juniora podesłać 😀 Jak będzie bardzo głośny to winę zwalę na sąsiadów,że bibe robią 😀

    • Ty już na policję? A to wyższy level, ja jedynie myślę, że opieka zapuka, że dziecko zarzynam, a Igrek solą posypuje 😛

  21. Iksino kochana! Mam taki sam przypadek w domu, z dwiema różnicami – płeć żeńska i dwa lata starsza. Miałam to samo – jak przespałam w nocy 3-4 godziny (w sumie, nie pod rząd), było super. Sikać? Są kwiatki w doniczkach, można podlać bez wychodzenia. Dwójka? A po co? Sprzątanie? Dobrze jest, jak jest. Wszystko to okraszone nieziemskim rykiem (pękały szklanki – a poza tym wszystkie szyby w bloku i kilka w pozostałych). Dodam, że córa w dzień spała dwa razy góra, a i tak najdłużej było to 15 minut i 16 sekund (mierzyłam, bo nikt mi nie wierzył, że tak mało śpi). Wiem, że ta gadka niewiele Ci pomoże, ale wierz mi, młody z tego wyrośnie. Inna sprawa, jak Wy będziecie wyglądać za dwa lata (tyle to trwało u mnie w domu). Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie się.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *