Matka Torpeda
Matka Torpeda

Calm down and idź na zakupy!

Wyszło jak wyszło, zostałam okrojona z czasu do maximum. Moim marzeniem są ręce gadżeta i jakaś tam godzinka spania. Postanowiłam ostatnio się zrelaksować – Młody został z Igrekiem i Uszatym czyli “Igreki company” w komplecie. Matka poszła w świat, a konkretnie w świat drogerii, sklepów z ciuchami i całą tą resztą niepotrzebnych pierdół, które tylko odchudzają nasze konto.

Bądź co bądź nic nie cieszy nas tak jak nowa para spodni/butów/flaszeczki perfum. No i tego, rozumiecie wybyłam w ten świat gdzie pieniądze lecą jak woda – z tym, że w odwrotną stronę portfela. Ależ ja do jasnej cholery się dziś obkupię – ledżinsy jakieś nowe sobie sprezentuję, jakąś bluzkę czy tam sweter bym sobie sprawiła, ale taki wiecie, że aż yyyyyym! Spoglądam na telefon.
Lista moich “must have” powiększała się z każdym kolejnym krokiem. Samo myślenie o tych zakupach rozluźniało mnie jak nigdy. Fakt, że po ciąży moja figura nie ucierpiała, a wręcz zyskała – sprawiało, że wyobrażałam sobie siebie w obcisłej, pięknej sukience. Ja ją widzę, czuję ją! Pozostało tylko ją znaleźć, ale jeszcze spojrzę na telefon.

Niby wiem, że te ciuchy na wystawach, te takie przyciągające wzrok to zabieg markjetingowy, ale jednak skubany działa.

Niedługo jedna z imprez urodzinowych więc trzeba by zakupić coś, co podkreśli po-ciążową figurę. A jak! I buty nowe, szpilki obowiązkowo – a co tam, że nienawidzę – raz się żyje! A się matka zrelaksuje, a się matka odwali na imprezkę rodzinną, a wam wszystkim szczęki poopadają! Pół dnia z podłogi zbierać będziecie, takie wejście zrobię! O, zajrzę na telefon.

Trzy godziny, 14 minut i 21 sekund później – obładowana torbami wsiadam do naszego dieslowego rydwana. Przekręcam kluczyk, robię łyk czegoś co zwie się mrożoną herbatą, a w smaku herbaty nie przypomina w żaden sposób. Zapłaciłam za to 5 złotych, a w moim domu herbat od groma – tak się robi interesy. Wciśnij ludziom zimną herbatę, a wszyscy będą za nią szaleli. Łącznie ze mną. Zaraz po łyku, spoglądam na telefon.

*

– I jak? Jak było? – zapytuje Ojciec dziecka
– o choooooooopie, prawie orgazm miałam. Zakupowy, zakupoholiczki taki. No wiesz… – rozemocjonowana zdaję mu relację – a u Was jak? Bo jakoś nie pisałeś nic – z troską zapytuję.
– U nas okej, oglądamy program motoryzacyjny. To znaczy Ja oglądałem, a Młody drzemał – spokojnie odpowiada On.
– Kupa była? Odbił? – czyli rozumiecie, standardowy zestaw pytań.
– Kobieto, ogarnij trochę system. Znając życie byłaś na zakupach, ale ciągle wzrok w telefon czy aby nie napisałem, że jest tragedia, że młody piłuje, że nie daję rady, prawda?

Ja nie wiem skąd On wie. Serio, nie wiem.

– Co kupiłaś?
– A wiesz, w tym sklepie na “S” była promocja i sobie pomyślałam, że na imprezkę rodzinną będzie w sam raz o zobacz, taką koszulę z krawacikiem i spodenki mu wzięłam. I skarpetki pod kolor, takie o.

Spogląda na mnie Igrek w milczeniu. Mruga dość szybko.

– I dwie pary spodenek mu wzięłam. Takie czapki dwie też wzięłam, super są! A powiem Ci, że nawet nie drogie, a gatunkowo są super. No i Ty zobacz na tą Myszkę Mickey na tej czapce – przecież jest piękna!

On dalej milczy, a mruga jeszcze szybciej.

– Aha, i weszłam do drogerii i pampersy były w promocji z kartą rabatową. Chusteczki nawilżające też po promocji i podkłady do przewijania były w promocji. Aha, wzięłam też płyn do podłóg bo to ten fajny zapach i dobra firma, a za grosze! Dosłownie za grosze!

– Ty byłaś w “R” i nie kupiłaś sobie żadnego lakieru, psikadła ani kolejnego tuszu do rzęs?!
– A wiesz, jakoś…

Dłuższa chwila ciszy, po czym Igrek pyta:

– A sobie co kupiłaś? – pyta.

Chwila zastanowienia.

– Herbatę mrożoną.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

50 Responses

  1. haha 🙂 Powiem Ci, że mam podobnie! 🙂 A na imprezy rodzinne…. syn w koszuli, córka w spódnicy a matka w szlafroku ;p Na moment mi zakupoholizm dziecięcy przeszedł ale długo to nie trwało. Jakoś tak…dziecko zawsze potrzebuje czegoś nowego w szafie 🙂 Nawet jak już tak szybko nie rośnie 🙂

  2. Kurcze,a ja nadal nie potrafię wyjaśnić jednej rzeczy,może tu ktoś wie.
    Jak to jest,że ogólnie wyprać można wszystkie plamy-z trawy,wina,krwi,nawet smołę można usunąć.Ale jak dzieć czymś się upaćka to to cholerstwo nie schodzi tylko zostaje plama? 😀

  3. A za parę lat nagle zobaczysz, że Ty naprawdę nie masz w czym chodzić.
    Twoja ulubiona bluzka – ubrudzona.. a nie przepraszam, uwalona jakąś papką, która się nie sprała. Albo kupą…
    Spodnie mają wszystkie jak jeden mąż dziury na kolanach od szorowania nimi po podłodze przy zabawie z Juniorem. Nawet jeśli to modne to i tak w zimie jednak trochę przeszkadza dodatkowy wywietrznik.
    Bluza? Sweter? No mam, mole mówią, że całkiem smaczne!
    A jeśli już coś sobie kupisz to na ciuchach, albo mega promocji, bo (resztę zaoszczędzonej gotówki na swoje zakupy) trzeba wydać na dziecko.

    • Nie no, mam szał zakupowy dla syna – temu nie zaprzeczę, ale niedługo MUSZĘ uzupełnić szafę bo wszystkie koszulki rozciągnięte po ciąży. Także może nie będzie tak źle? 😛 może jest dla mnie jakaś szansa? 😀

  4. Dziś zalogowałam się do sklepu internetowego 5-10-15 by kupić młodemu trochę bodziaków. Bodziaków nie znalazłam fajnych za to w drodze do mnie jest już komplet tunika z legginsami dla dziewczynki, bluza i sukienka ;)))

    • Serio? 😀 nieźle ;D Ja właśnie lubię chłopięce “dobierać”. Wydaje mi się, że dziewczynce bym nie umiała dobrać. Jakieś takie przekonanie mam 😛

  5. Haha skąd mi to znane 😀 Choć przy drugim dziecku się już trochę ogarnęłam i gdy mam SOBIE coś kupić staram się zachować zimną krew ;))) I niestety stwierdzam, że dziewczęce ubranka są dużo większą pokusą niż chłopięce. Dla dziewczynki zawsze wypatrzy się coś takiego, że o matko i córko, a dla chłopca już tak niekoniecznie 😉

  6. Hehe, u mnie Młoda jeszcze w brzuchu a mam to samo co ty 🙂 Ide na zakupy z zamiarem, że tym razem zakupię jakiegoś szmatławca na doopę, bo przecież brzuch coraz większy i lato idzie a ja nie mam nic w szafie co by na mnie pasowało i co? I kupuję oczywiście kolejne śpioszki/ bodziaki/ śliniaki itp., bo takie ładne a i niedrogie, więc aż szkoda nie kupić 😉

      • No i co ja dziś zrobiłam? Polazłam na zakupy i kupilam Młodej zestaw: pajacyk, bodziak, śliniak, czapeczka, łapki niedrapki; do tego skarpetki i opaska z kwiatkiem (wszystko w kotki bo takie słodkie i niedrogie 😉 ), a i jeszcze kocyk w misia i zajączka – taki mięciusi. Wszystko jak pół darmo 🙂 Mężu się spytał co sobie kupiłam, no to mu powiedziałam, że kapcie 🙂 A wspominałam już że tanie było? 😉

        • Wspomniałaś 😀 Ja tak sobie zawsze tłumaczę – bo było tanie – bo w tym sklepie za 6 dych, a w tamtym za stówkę – NO TO TANIEJ! 😀

  7. Czy Ty masz podgląd w moim domu? 😀
    Byłam w poniedziałek w sklepie “A”,poszłam na ciuchy.
    Więc poszłam szukać i znalazłam-koszulki młodej,koszulki młodemu i koszulkę staremu 😀 Do tego młodemu nowy strój na treningi.
    I ponieważ moja ciąża zostawiła mi na pamiątkę coś nie coś,to zbieram szczękę i Ci zazdraszczam ogromnie 😀
    Wiesz co? Ja już kurde wiem czemu Junior daje Ci w dupe “D 😀 😀

    • To nie wiedziałaś, że masz monitoring? 😀

      No ciążę miałam bezobjawową, z kilogramami też był łaskawy to sobie odbił jak się rodził i teraz sobie to odbija 😀

          • Ja Cie normalnie lowam 😀
            Nie dość że mnie monitorujesz,rozumiesz w pół słowa to jeszcze jak zjadam litery to i tak kumasz 😀
            Powyżej miało być “Ja wiedziałam,że Tobie….”
            Kaj poszło to “t” to ino ono wie 😀

  8. Droga Iksino gratuluję. Właśnie wstąpiłaś do klubu Matka Polka na zakupach. Dla pocieszenia długo jeszcze tak będzie, aż pewnego dnia wstaniesz i stwiedzisz: ło matko boska te dżiny mają z 6 lat… chyba jeezcze sprzed ciąży 🙂

  9. Aaaa, takiego zakończenia się nie spodziewałam!
    Chociaż ostatnio byłam z koleżanką na zakupach i też tylko dla dziecka kupowała, a sobie nawet herbaty nie.
    Buziaki :*

  10. I tak właśnie w świecie matki jest…witaj w klubie pt. Ja wszystko mam, nic mi nie potrzeba.
    przez dłuuuugie lata tak mniej więcej będzie.to tylko miłość.
    pozdrawiam ciepło.

  11. Jak bym widziała moją siostrę. Przez pierwsze 3 lata (w między czasie 2jka się urodziła) to szłyśmy na zakupy i lądowałyśmy w sklepie na “S” a potem ja mówiłam: “Nigdy więcej z Tobą nie idę na zakupy! Bo tylko dzieciom kupujesz a o sobie to nie pomyślisz”.

    Dzieci mają po 3 i 5 lat i jest normalne. To pierworodny, przy drugim matka normalnieje. 🙂
    Ano, z tym płaczem to tak jak moja Sis miała z pierworodnym. Też płacz i nie wiadomo dlaczego. Odkładzasz do łóżeczka i wyczuwał Skubaniec.
    Pozdrawiam!

    • Mówisz? To ja nie znormalnieję bo o drugim nie ma mowy. Zamknęłam warsztat 😀

      Te małe skubańce instynktownie wyczuwają to, że już wylądowały w łóżeczku i matki nie ma obok 😀

  12. Skąd ja to znam. Ja też wybieram się na zakupy i myślę co to sobie nie kupię. Wracam i mąż pyta co kupiłam a ja na to ,że starszej córce getry bo już ma wszystkie krótkie a młodszej koszulki bo ma za małe i po sukience i jeszcze balerinki miały już za ciasne. Mąż w szoku bo dwa dni mu truję jak to zaszaleję na zakupach i swoją szafę zapełnię a sobie tylko skarpetki zakupiłam.
    Pozdrowienia i uściski przesyłam

  13. :))));)))));)))))) No mistrzostwo świata – brawo!!!!!!!
    Pisz i nie przestawaj, bo zapomnę jak to jest się śmiać:)))))
    Wszystkiego Dobrego dla Waszej Czwórki:)

  14. Ale się uśmiałam 🙂
    Ale spokojnie, nauczysz się jeszcze z czasem, ze nie tylko temu małemu Mężczyźnie potrzebne są zakupy 😉 Choć i tak ten najmniejszy członek rodziny będzie miał najbardziej rozbudowaną garderobę … i tak już pewnie zostanie 😉 A Mama tez musi być szczęśliwa, to wtedy i reszta będzie. A skoro po ciąży zostało Ci naprawdę CIAŁO do pokazania to nie ograniczaj się, a co 🙂
    ….A mnie samą prywatnie irytuje tylko to, ze jak ja zostawałam w domu, to małe darło się wniebogłosy, a jak zostawał Mąż, to nagle następowała błoga cisza i spokój – tak jak i Ty napisałaś. Solidarność plemników…. cholera
    Udanych następnych zakupów i super kiecki 🙂
    Pozdrawiam

    • Barbara, polać Ci. U nas to samo – ze mną zostaje to marudzi, ryczy Bóg jeden wie o co. Tatuś zostaje? Przy tatusiu cisza.
      Mi daje popalić od 6 rano do 16-stej. Tatuś wróci z pracy – dziecka nie ma. Ja się pytam gdzie tutaj jest jakaś sprawiedliwość?!

      • Na zakupach!
        Bo innej nie ma. A jak masz możliwość korzystania, to nie omijaj tej przyjemności. I zostaw następnym razem komórkę w domu , by się nie rozpraszać przy przymierzaniu 🙂

      • A ja się zastanawiam czy tak się nie dzieje,bo tatusiowie mają jednak więcej luzu.Panikują wtedy kiedy naprawdę coś się dzieje,a mamy często już na wyrost kombinują,są spięte no i dzieciaczki wyczuwają nasz nastrój i tadam mamy wycie syreny 😀 A co do zakupów – barwo Ty.Ale że nawet odświeżacza do powietrza nie kupiłaś??? No zawiodłam się 😀 😀 😀

        • Też mi się tak wydaje. Igrek wyluzowany, spokojny to i Młody spokojny. A ja ? no cóż…
          No właśnie nie kupiłam ;< zawiodłam sama siebie ;<

  15. Znam to! I mam to też! 😀
    Telepię się po sklepach w poszukiwaniu czegoś, co by się nadało do odziania i oczywiście jedyne z czym wracam do domu to kolejna czapeczka, śpioszki, bodziaki etc. 😀 hehe
    A ja nadal nie mam co na siebie włożyć, bo ja nie byłam dla siebie tak łaskawa i moja figura codziennie mi o tym przypomina, gdy próbuję się odziać :/
    Ale na zakupach jestem przynajmniej raz w tygodniu 😀 Niestety młody zajada się tylko cycem, więc nie mam tego komfortu, że mogę wyskoczyć gdzieś solo. Zazdraszczam!
    Za to jak już wychodzę, to zaraz po karmieniu, żeby zdążyć i po 15 minutach (max 30) dzwoni mężu – “Ale ty już wracaj, młody płacze, głodny, zły …”
    Pozdrowionka
    PS. Gratuluję udanych zakupów 🙂

    • Jak karmiłam piersią to też nawet wypad do apteki był na szybko. Na MEGA szybko bo to dziecko by tylko jadło i nic więcej 😀
      Cieszę się, że nie tylko moje zakupy tak wyglądają. Serio, to jest dla mnie pocieszające 😛

      Całusy ;*

  16. Hahaha ale mnie rozbawiłaś 🙂 choć pod koniec wpisu wiedziałam że to tak się skończy 🙂 (jakbym widziała kiedyś siebie ). Teraz już wiesz jak będziesz chciała wyjść sadzasz Igneka z Małym przed tv turbo i jazda w długą 😉 niech chłopaki pooglądają sobie samochody. Co dwa-trzy tygodnie jest formuła i wtedy piątek,sobota i niedziela Twoja 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *