Matka Torpeda
Matka Torpeda

Decyzja podjęta: będą testy DNA.

Znacie kawał o blondynce, która robi test ciążowy? Spogląda na dwie kreski i myśli: “A może to nie moje?”
Kawały średnio mnie śmieszą. Ten akurat jest średni. Teraz to mi w ogóle nie do śmiechu bo zadaję sobie to samo pytanie.
Gdyby nie to, że byłam przy porodzie, a nawet brałam czynny udział – robiłabym testy DNA. To dziecko nie jest moje, to jest nie możliwe.

O tym, że Igrekowaty synem zachwycony od początku – wspominałam. Ja siedzę z Juniorem całymi dniami, rozmawiam – no dobra, monolog prowadzę – zabawiam, karmię i przewijam. Ojciec jego jedyny, niezastąpiony do 15-stej w pracy zalega.
Wyczucie ma jak nikt inny: Płacz? tylko wtedy jak matka chce coś zjeść. Płacz? Tylko wtedy jak Matka na kiblowej porcelanie siedzi.

Kiedy tatuś się opiekuje:

Zdąży się wykąpać, zjeść i zrobić sobie DRZEMKĘ. D-R-Z-E-M-K-Ę kur(w/n)a!  Nie no spoko, generalnie też Cię kocham Synu.

Igrek uwielbia, a wprost kocha jak wpadam do drogerii na “R”. Stoisko z lakierami do paznokci to jego otchłań czasu. Potrafię tam stać i rozmyślać nad perłowym, beżowym, a taką “kawą z mlekiem” lakierem do paznokci. Igrek nie widzi różnicy bo każdy jest sraczkowaty, a dla mnie to decyzja równie poważna jak ta, który papier toaletowy wziąć.

Umówmy się, decyzje trzeba podejmować konkretnie. Trzeba być pewnym, wszak kolor moich paznokci to mega istotna sprawa.

Wybieram się więc z Młodym w stronę drogerii. Dział dziecięcy – standardzik, pampery, chusteczki – dziecko w wózku śpi. Idę w stronę lakierów – myślę, przebieram, testuję, kalkuluję – zaglądam do wózka. Oczy jak 5 złotych, mina w podkówkę –  HJUSTON mamy problem – smoczek, smoczek, gdzie jest smoczek?!?!

Daję, wypluwa. Usta w podkówkę. Spoglądam na lakiery, muszę podjąć szybką decyzję – Jezusie słodki, Matko wszystkich lakierów do paznokci – co robić?! Co robić?! Dłonie w delirce, poczułam lekki stres, to zbyt pochopna decyzja. Młody zaczyna balladę. Zabieram wózek, wychodzę. Spoglądam – Młody śpi. Wracam, stoję przed lakierami – młody w bek. Nie no spoko, generalnie też Cię kocham Synu.

Czyszczenie podwozia:

Czasami jest tak, że matka ręce ma zajęte. Mielone klei, podciera sobie tyłek albo opróżnia zmywarkę. Ojciec przejmuje dziedzica swego i zabawia. Jeśli w międzyczasie młody ubrudzi podwozie – czyszczenie obejmuje osobę zajmującą się. Takie prawo, niepisane.

Igrek opowiada swój dzień w pracy, Młody średnio zainteresowany, ale słucha z szeroko otwartymi oczami co chwila wydając “oooo” – żeby wiecie, staremu głupio nie było.

Słyszymy ten dźwięk, ten cudowny dla każdego rodzica dźwięk nadchodzącej kupy. Heheszkuję w kuchni, że musztarda speszyl for ojciec. Ojciec przebiera – siuśki. I TAK ZA KAŻDYM RAZEM.

Jak matka sprawdza podwozie? Zazwyczaj dziecko pobija rekordy. Kupy giganty, które ogarnąć ciężko nawet i mnie. Czasami jak młody dowali to jak dzik w drzewo, a matka nie wie gdzie uciekać. Nie no spoko, generalnie też Cię kocham Synu

Bonusik: Stary chciał Syna. Syna zrobił. Ile bym razy nie przebierała – zawsze dostanę strumień ciepłego moczu na klatę. Stary nie dostał nigdy.

Nosiłam 9 miesięcy, rodziłam 20 godzin, a On i tak stoi murem przy ojcu. JAG ŻYĆ?!

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

29 Responses

  1. Eee córki są bardziej tatusiowe – szczególnie później. Nasz młody tatusiowi też daje popalić. A co tam 😀 A z tymi lakierami to mam zwykle podobne sytuacje :>

  2. Witaj. 🙂 Iksińska, czy wszystkich czytających chcesz wysłać na drugi świat z zawałem? Dopiero, gdy przeczytałam, to padłam. 🙂 Mój synuś miał podobne zachowanie, jak Twój, ale Jego jeszcze do wrzasku zapraszało wejście do sklepu spożywczego lub mięsnego. Przejście przez drzwi i zaczynał się ryk. Zakupów, jak nie musiał, to nie robił, tylko czekał pod drzwiami na siatki. 🙂 Do anegdot osiedlowych należą zakupy w warzywniaku moich dzieci. Syn miał wtedy ok 6 lat, córcia 4. Miał iść po 3 kg ziemniaków. Wziął siostrę ze sobą. Młoda kupiła wszystko, zapłaciła i odwróciła się do brata z komentarzem – siatka. On stał w drzwiach i czekał, aż Ona zrobi zakupy. 🙂 Dopiero Żona nauczyła Go, że jak nie kupi, to nie je… 😉

    • No żartujesz? Aż tak długo to w nim siedziało? 😀 Biada mojej przyszłej synowej, boroczka nawet lakieru sobie nie kupi do paznokci 😀

  3. Jak zaczęłaś pisać o sklepie na R i lakierach… itp to przypomina mi się mina mojego Kochanego męża. W w tym sklepie też ma minę jakby chciał wyć:'( a po innych może że mną chodzić godzinami w spokoju. I zrozum babo faceta…. i nie ma znaczenia czy mały czy duży :-)) Pozdrawiam

  4. Wiesz Iksina…Staram się nie bluzgać,naprawdę się staram ale kurwa nie pomagasz!!! Taki tytuł na wpis??? Ty wiesz w jaki popłoch wpadły me piękne kurwa oczęta??? I serce już chciało wyskoczyć z mej pięknej klatki piersiowej ale do głosu doszedł musk – spokojnie,najpierw przeczytaj a potem wkurw 😀 Musk miał rację,rób badania 😀 😉

  5. No ja już zacznę komentować na stałe.
    Poprawa humory z rana.
    Rozumiem że rzadko wszak Dzićka jest.

    Moja siostra to ma podobnie. Stary się chłopakami zajmuje – idą spać o 19-20.
    Moja siostra się zajmuje: 21:30. Starszy przy tv zasypia, młodszy bawi się duplo lub stacyjkowem.
    W dzień, około 12 chcę żeby młodszy drzemkę zrobił – 2 h próbuje zasnąć – wkładam w samochód – odpływa w 20 sekund. Stary siedzi w domu – 12h w południe: Co robi mlodszy? ŚPI!
    Jak oni to robią?
    I have no idea :]

    • Ja też nie mam pojęcia, serio. Może i faceci mają w sobie więcej spokoju, ale bez przesady, że aż tak to wpływa na dziecko! Ja usypiam młodego godzinę, a ten w minutę – JAG?!?!?!

      • Jak to JAG ?, normalnie. Tajna podpowiedź: za bardzo się przejmujecie, ale mamusie to mają w genach. W przyszłości nie licz na wdzięczność synka – wszystkie zasługi będą tatusia. Na pytanie: kto nauczył jeździć na rowerze?, jedyna właściwa odpowiedź: TATUŚ. Uczyłem JEDEN RAZ PRZEZ JEDNĄ GODZINĘ. Księgowa uczyła przez dwa tygodnie i nic z tej nauki. Miłość matczyna będzie doceniana później, mamusie szybciej robią przelewy. Ale tak jest pięknie.

        • Ale z tą nauką to coś jest.
          Pamietam naukę młodego-O Allachu,ja to normalnie osiwiałam,gardło zdarłam,nogi musiałam wymienić i ręce,nauczyłam sie kilku nowych przekleństw i ogólnie ludzie na ulicy dziwnie na mnie patrzyli i omijali kilkanaście długich dni.Bo ja zawzieta byłam-NAUCZAŁAM.
          A młody jak się przewracał ledwo nogi przestały stać na chodniku tak sie przerwracał.
          Ja już normalnie zawał czterdziesty miałam.W końcu powiedziałam,że skoro nie umie to wy…pindole to cholerstwo na hasiok bo na nerwy nie wytrzymam.
          Męża zabrała dziecia i rower na JEDNO POPOŁUDNIE do parku,potrzymał za siodełko,powiedziałam młodemu ” to teraz jedziesz” i młody P O J E C H A Ł.
          Noż kuźwa jego mać.
          Młodej nie uczę! Perdole to 😀

  6. Młody miał takie coś,że mogłam z nim po sklepie chodzić godzinami ale jak przychodziło do płacenia to zaczynał płakać 😀 Przestawał 20cm za kasami 😀
    Młoda lubi oglądać,wąchać-błyszczyki,perfumy,dezodaranty uwielbia.

  7. U nas minął tydzień i już testów robic nie trzeba bo Młody robi już w pieluchę ojcu też. Mi sika przy przewijaniu za to na ojca zawsze przy kąpieli.
    Wiec na razie jest sprawiedliwie 🙂

  8. Prawie zderzyłam się głową z klawiaturą ze śmiechu. I odpowiem Ci Laska na pytanie – niestety normalnie, jakby cały czas było Twoje to cudo wrzeszcząco-nękające. I jakbym przypominała sobie o swoim czasie po urodzeniu Pierworodnego. No rzesz wypisz-wymaluj. Bo oni chyba mają jakiś czujnik czy co kuźwa do nękania i sprawdzania wytrzymałości nerwowo-psychicznej matki. A do tego “struganie wariata”, bo przecież:… dziecko tak wspaniale się z ojcem się zachowuje, więc Ty to chyba wyolbrzymiasz,albo sobie nie radzisz jako “wybrakowana Matka Polka”….
    A powiem Ci co było później u mnie: ja chcę spać tylko z tatusiem, jak kocham tylko tatusia, ja chce być jak tatuś jak dorosnę (no z tego akurat jestem bardzo dumna), a do tego -mamo, czemu jeździsz samochodem tatusia, bo ty jesteś złą kierownicą,bo zawracasz jak jeździsz samochodem…..
    Testy DNA są niepotrzebne, swoje geny dostrzeżesz później…. jak już przetrwasz etap wrzasków pierwotnych. Jednak pamiętaj, jak cokolwiek, kiedykolwiek Wasze dziecię wspaniałe coś zmaluje lub niestosowanie się zachowa – na milion % usłyszysz, że akurat to są GENY MAMUSI.
    Pozdrawiam 🙂

    • Uśmiałam się 😀 Jak wrzeszczy Bóg wie o co, to słyszę: “Po matce to ma. Też wiecznie wrzeszczysz, a sama nie wiesz czemu” :DDDD

  9. Hahaha, samo zycie. Zeby nie bylo, z wiekiem to sie nie zmienia. Z ostatniej chwili: robie zakupy z moja 15 miesieczna corcia. Oczywiscie najpierw departament dzieciecy: spodenki, sukieneczki, kapelusiki. Mloda: usmiech na buzi, rozgadana, aniol nie dziecko. Mama tez czlowiek, potrzebuje czasem bluzki wiec weszlysmy do damskiego…. Ktos podmienil mi dziecko, wierci sie, jest niezadowolona, najlepiej to wypuscie mnie z wozka. Znalazlam w trybie ekspresowym bluzke I lece do przebieralni. W ciagu sekundy mierze, bo dziecko przygotowuje sie do syreny. Wybiegam stamtad z wozkiem i zmierzam do wyjscia… Przed drzwiami czuje ze cos nie gra… Patrze na siebie a moj podkoszulek nie dosc ze na lewa strone, to tyl na przod. Z syrena wracam zrezygnowana do przymierzalni by to wyprostowac…. Ale maz potrzebuje koszule wiec idziemy do meskiego . Jestem przygotowana na wrzask…. Corcia wie, ze to dla tatusia, wiec siedziala cichutko az mu cos wybiore…. Ehhh ojciec widzi ukochana corke tylko dwie godziny dziennie bo dlugo pracuje a matka ma caly cyrk na glowie I nawet wygladac nie moze….

    • A tu Ci przyznam rację. Matka siedzi cały dzień, próbuje jakoś to wszystko ogarnąć do kupy, a śmietankę i tak spija tatuś 😛

  10. Hahahaha! Kochana! To samo mogę o swoim Johnie mówić. Cały ojciec. No prawie. Ma tylko jedno oko większe i taki wypukły talerzyk ze skóry na środku górnej wargi. To tylko ma po mnie. Niestety, ale zalet nie odziedziczył… do spania lament, jak zaśnie to pół godziny i wstaje. Ciul z tym, że trze oczy, ziewa jakby miał wronę połknąć, ale spał nie będzie ni cholery. Chociaż pewności czy moje to nie mam. Cesarkę miałam to może spod stołu wydarli jakieś żyjątko i podmienili? Nie wiem. Leżałam płasko i z anestezjologiem kobietą rozmawiałam.
    Co do strumieni, to mój małż się prawie napił. Refleks w zamykaniu ust mu się wtedy wyrobił 😀 potrzeby nr 2 niestety są zawsze rano u nas i tylko ja na nie trafiam (niech te pieluchy już pożegnamy!)

    • Ten talerzyk to mój też ma! Ale my z Igrekiem oboje mamy ;<
      Żartujesz, że aż tak Młody wycelował? 😀 Skubany! Wy go na strzelnice bierta!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *