Matka Torpeda
Matka Torpeda

Jak namówić faceta na drugie dziecko?

Początki z dzieckiem są ciężkie. Nam się wydawało, że tylko my mamy tak ciężko, ale okazało się, że nie jesteśmy unikatami. Taki lajf, takie dzieci, takie rodzicielstwo.

Mniejsza wersja nas podrosła, zrobiła się mega fajna. Uśmiechy, gęganie i piski radości. Rodzicielstwo nagle stało się fajne, nikt już nie chce się pakować i uciekać. Jak tylko przeszły ciężkie dni w których kolka, w których cała reszta nieprzyjemności – człowiek dostał alzheimera.

Po porodzie alzheimer uaktywnił się po raz pierwszy – ból pamiętam, jasne. Z tym, że to raczej jest do szybkiego zapomnienia, wspominam z uśmiechem. Nawet mnie wzrusza. Jestem nienormalna. A nawet zachciało mi się drugiego. Inaczej: zaczynam pozytywnie myśleć o drugim dziecku.

– Wiesz, to było takie cudowne przeżycie, takie inne od wszystkich – chliptam Igrekowi
– Przecież Ty rodziłaś tyle godzin, błagałaś o litość – Igrek wypowiada te słowa, unosząc jednocześnie jedną brew
– Przestań, to było piękne. Moment kiedy on na mojej piersi, a ja… a oni – rozklejam się całkowicie.
– Iksina, Ty się dobrze czujesz? o co Ty płaczesz? Że dziecko urodziłaś? – brew dalej uniesiona
– Bo Ty nie rozumiesz, to jest takie cudowne przeżycie. On przyszedł na świat, ta nasza fasolka.. – zaczynam beczeć.

20. 20 długich minut próbował mnie uspokoić. Jak już doszłam do siebie to zaczęłam myśleć nad tym jak mi Junior podrośnie, że nie będę mogła tulić, że nie pocałuję brzuszka, że wiecie – dziewczyna, że koledzy, że podwórko. Tu już uspokajanie mnie zajęło więcej czasu.

Kolejny dzień to był obóz przetrwania dla Igreka. Coś jak w wojsku, a w wojsku był więc powinien być w gotowości. Nie był.

– Nie umiesz, ku*wa jego mać posprzątać tych butów?! Czy ja wiecznie muszę to robić?! Ciszej ten telewizor, dziecko mi obudzisz! Boże jak Ty mnie denerwujesz!

Minutę później…

– Okruchy ze stołu sprzątnij! Prosiłam wynieś śmieci, Jezu jak Ty mnie denerwujesz!

Dwie minuty i 15 sekund później…

– Dlaczego w tym cholernym domu nie ma czekolady?! Bo zeżarłeś. Weź tego psa ode mnie, wyjdź z nim ja nie mam ośmiu rąk! Kup po drodze czekoladę!

Minutę po tym jak wyszedł, klepię smsa:

– Nie chcę czekolady.

Ja nie rozumiem, dlaczego w tym domu nie ma słodyczy? Bo ich nie żrę? To nie jest argument. Czekolada powinna być. Tak samo jak ręczniki papierowe. Życie jest bez sensu, wszyscy umrzemy, ale z drugiej strony… urodziłam dziecko – tutaj wzruszenie na poziomie milion.

Wieczór. Dziecko śpi, tulę się do Igreka:

– Kochanie… – zaczynam ze łzami w oczach
– No ? – wyczuł podstęp. Ewidentnie.
– Dlaczego Ty nie jesteś już taki jak na początku? No wiesz, taki, że się starasz, że ckliwie mówisz..
– ???
– Czemu nie jesteś takim trochę Bogusiem Lindą z “Sary” ? – łza spływa po policzku
– Wiesz, może ja to Boguś Linda nie jestem, ale jedno wiem na pewno. Zbliża się comiesięczny mój terror.

Nadejszła chwila w której co miesiąc znów jestem smutna, zła, wkurwiona, wesoła, zrezygnowana, zdesperowana, wesoła, uśmiechnięta, a to wszystko w jednej minucie.

– Boże, a tyle spokoju od tego miałem…
– Wiesz, że tylko Ty znasz na to sposób? Tylko Ty umiesz to zatrzymać na długie miesiące…
– To ja jednak chyba się skuszę na to drugie dziecko…

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

30 Responses

  1. haha, też chciałam drugie dziecko jak córka przestała już wiecznie płakać 🙂 No i ….trzy lata nie chciał się kolejny człowiek pojawić! 🙂

  2. haha a tak się zarzekałaś, że uda będziesz zaciskać 🙂
    a tak serio serio to mi się wydaje, że przychodzi taki wiek, że zarzekania idą w niepamięć.
    jak miałam syndrom uciekającej panny młodej – serio panikowałam na samą myśl ślubu, że niby ja panną młodą czytaj w dalszym ciągu kurą domową, ogarniającą gromadkę bajtli – tak teraz cierpliwie czekam, aż potencjalnie mojemu ŁONEMU się weźmie na stabilizacje życiową. Chociaż mam nadzieje, że mój zespół napięcia go nie pokona. Moim punktem zapalnym jest Wasza gwara, rozumiem i szanuje, nawet coś tam łapie no ale litości jak ja nie wiem co mi się chce, to się do mnie mówi, a nie godo 😀

    • Bo to wszystko kwestia przyzwyczajenia jeśli chodzi o gwarę. Ja na co dzień nie używam, jedynie jakieś pojedyncze słówka wtaczam.
      Co nie zmienia faktu, że bier łonego i przed ołtarz ;D

  3. Jebłam 😀 Po stokroć jebłam 😀 Jesteś niesamowita 😀 I to z okresu ciąży wspominam najlepiej – brak okresu.A jak przyszedł po siedmiu tygodniach to jakie mnie zdziwko ogrnęło – już???buuuuuuuuu
    I żądam przeprosin 😀 😉

  4. Haha to dopiero przede mną. Najpierw tortury porodu muszę zaliczyć, a później się okaże jak szybko zachce mi/nam się kolejnego potomka 😉

  5. Pragmatyzm wskazuje, że właśnie teraz jest najlepszy czas na stworzenie kolejnego małego człowieczka. Już wiecie jak “zabawnie” jest być rodzicami, macie wszystkie sprzęty (wózek, łóżeczko, ciuszki) i najważniejsze: udany “prototyp”, należy “wznowić produkcję”. A serio, jest trochę ciężej niż z jednym dzidziusiem, ale i tak uważam, że warto.

  6. też znam taki przypadek , kobitka w styczniu urodziła synka, a w grudniu bliźnięta i potem wszyscy razem szli do pierwszej klasy, i siedzieli we trojkę w ławce…dodam że pani ok 40 lat i 2 prawie dorosłe córki, ale cóż się zdarza…….

  7. 🙂 Jakby matka natura endorfin nie wymyśliła, to ludzkość już dawno by wyginęła. Nie bez powodu kiedyś każdy miał rodzeństwo ok 2 lata młodsze lub starsze. Koleżanka nie mogła mieć dzieci. Jeździli po różnych profesorach ponad 3 lata. Udało się, urodziła, zaliczyła macierzyński, zaległy urlop, ogłosiła: wracam do pracy. Przyszła 3 tyg temu, ale ze zwolnieniem i niedowierzaniem w oczach “Dorota, ja nie mam pojęcia jak i kiedy to się stało”. To się uśmiałam 🙂 Ale absolutną rekordzistką jest moja koleżanka z podstawówki, troje w ciągu roku. Córce brakowało 3 dni do 1 rodzin jak urodziła 2 ślicznych chłopaków. Też nie wiedziała jak i kiedy. Tak wyszło. Czasem samo tak wychodzi 🙂 Nie ma co planować. Natura sama wybiera najlepszy moment, a Ty się będziesz zastanawiała: JAK I KIEDY TO SIĘ STALO????? 🙂

    • Jak na razie to drugie jest tylko w planach. Odległych, takie wiesz… wyimaginowane. Może kiedyś będzie. Przypadki “JAK I KIEDY TO SIĘ STAŁO” znam trzy. Jeden z przypadków to gdy pierwsze dziecko miało pół roku, okazało się, że “SIĘ STAŁO” i tak się stało, że się bliźniaki zakiełkowały 😀

  8. Wariatka 😀
    Ja Cie lowam 😀
    Ja też jęczałam ,że kolejne chce 😀 Na razie odbija się jak od ściany mój głos. W tym temacie pan i władca głuchnie i ślepnie z prędkością światła. A jeszcze jak młoda coś nawywija to słyszę “Kobieto,opamiętaj się.Gdzie kolejnego terroryste????” A jak młodą zapytasz czy chce dzidziusia w domu to powie “taaaaaak”.Ale z takim westchnieniem jakbyś pytała czy kolejne lody dać.W tym momencie włącza się tatuś “Ale bedziesz musiała się dzielić zabawkami,lodami,i ten dzidziuś cycusia dostanie.Chcesz dzidziusia” Odpowiedź na całą dzielnice “NIEEEEEEEEE”.
    To ja Ci kochana współczuję powrotu dni męczących.
    Ja się pochwalę-że równowaga być musi- dzięki karmieniu in naturlisch wątpliwa “przyjemność” powróciła po ok 2 latach 🙂 Już nawet zaczęłam się zastanawiać czy ze mną wszystko ok. To były piękne dwa lata- no z malutka przerwą po porodzie 😀

  9. cholera jak to jest, ja rodząc mojego okruszka błagałam żeby go wyciągnęli już teraz w tym momencie bo umrę zaraz, a jak nie to niech mi cesarkę robią bo ja już idę w stronę światła 😛 a tu jak w końcu wyskoczył taki malutki słodziutki do całowania, to cholera faktycznie przechodzisz w stan Nirvany i zapominasz o tych jękach z przed paru sekund 😛 i jak teraz na niego patrzę to ja chcę drugiego takiego Słodziaka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *