Matka Torpeda
Matka Torpeda

Od mojego: “noł faking łej ja go w życiu nie urodzę bo NIE dam rady” ktoś przyspieszył mi czas. Od momentu kiedy widziałam jak rośnie we mnie, oglądałam zdjęcia i rozczulałam się nad biciem jego serca – ktoś rozkruszył moje serce.
Wczoraj go urodziłam, serio to było wczoraj – wczoraj usłyszałam: “Pani Iksino 10/10, Gratulujemy” , wczoraj ręka Igreka siniała, a nad głową usłyszałam: “Jesteś dzielna”.

Strzel mnie kapciem w łeb jeśli to nie wczoraj oglądałam każdy centymetr jego ciała w pierwszej dobie po urodzeniu. Nie, nie spałam. Leżałam i oglądałam każdy milimetr, każdy włosek, każdą rzęsę. Strzel mnie tym kapciem drugi raz jeśli to nie wczoraj spłakałam się jak kot, chliptając przez ociekające gluty: “Boże, jaki On jest piękny”.

Tymczasem dnia dzisiejszego, sprzątam szafkę. Szafka jak szafka – wyglądem przypomina każdą inną w moim domu. Otwieram i co widzę? Dwa testy ciążowe. Kreski wciąż widoczne. Wzrusz razy 458121121521 i świeczki w oczach.
Tydzień temu przecież się dowiedziałam, że mam dwa serca, że mam lokatora, że od tego dnia przez świat pójdziemy w trójkę.

Tydzień temu przecież dowiedziałam się, że będę dla kogoś najważniejsza. Będę wzorem, chusteczką na spłakane oczy, bezpiecznymi ramionami, które zawsze ukołyszą. I strzel mnie tym kapciem po raz kolejny jeśli to nie było wczoraj. Kiedy jak nie wczoraj zaczęłam inaczej patrzeć na życie? Kiedy jak nie wczoraj musiałam stawić czoła wszystkiemu dookoła, żeby Tobie mały lokatorze było dobrze? Kiedy jak nie wczoraj wieszałam na lodówce już nie fasolkę, a rosnącego chłopczyka? I przecież to wczoraj w gabinecie widziałam wzruszenie Igreka kiedy lekarz oznajmił: “Proszę Państwa jest siusiak!”.

I możesz walnąć mnie nawet całą szafką z kapciami jeśli to nie było wczoraj. Dzisiaj natomiast od rana patrzę jak moje dziecko piszczy i wierzga nogami. Jak obślinia mi kolejną koszulkę. Jak po raz kolejny wyciąga sobie smoczek i uśmiecha się pod nosem z myślą: “No i zaraz przyjdzie matka bo nie mam smoczka”.

Dzisiaj łapie w rękę grzechotkę i wali nią jak popadnie. Dzisiaj uśmiecha się na mój widok. To dzisiaj piszczy widząc jak nad nim się pochylam.

I już wiem, że to nie było wczoraj. To nie było też tydzień temu. To było prawie rok temu kiedy dowiedziałam się, że od teraz jesteśmy we trójkę. A dziś w tę trójkę (właściwie to czwórkę no bo Uszaty) podbijamy świat. To w trójkę wsiadamy w auto i zwiedzamy. To w trójkę spędzamy wieczory i sobotnie poranki.

I ściska mi serce bo on mi rośnie. Rośnie tak jakby ktoś mu w tyłek wstrzyknął coś na wzrost. I człowiek się cieszy z jego nowych umiejętności. Cieszy się człowiek z małego człowieka, a jednocześnie przypomina sobie moment w którym pierwszy raz zobaczył swoje dziecko. Przypomina sobie człowiek moment kiedy Syn na piersi wylądował. Taki ciepły, skulony i przestraszony. Przypomina sobie człowiek to wszystko i spogląda na chichrającego się z ojcem, małego człowieka. I się nie da żeby nie otrzeć łzy.

Dlaczego tak szybko mi rośniesz synu? Dlaczego ?

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

21 Responses

  1. Nie jestem całkiem pewien, ale chyba “mamy oczy w mokrym miejscu”. Fakt niezaprzeczalny: cudze dzieci szybciej rosną, jeszcze niedawno …

  2. Jak wyprowadzalam sie na swoje mamuska dala mi bialy kocyk (recznik) w ktorym bylam jak wychodziłam z szpitala trzymam dla swego bobaska:-D

  3. 🙂 Witaj. Możesz być pewna, że od tego wczoraj, do tego dziś, czas będzie zasuwał szybciej niż Ci się wydaje. Ale taka kolej rzeczy. 🙂
    PS. Będę babcią po raz trzeci – też dziewczynka będzie.

      • Witam. Tylko jedna wnusia miała szansę zobaczyć dziadka, druga urodziła się równo 11 miesięcy po Jego odejściu… Starsza zna Go tylko z fotografii. Ot, takie życie…

        • Auł 🙁
          To smutne 🙁 Choć ja nie w tym sensie o dziadku 😀
          Bo mówi się ,że jak są dziewczynki to jest babcia i mąż babci.
          A jak chłopcy to jest dziadek i żona dziadka.
          “Na żywo” dziadka nie poznały ale na pewno opowieściom końca nie będzie.Ja tak zapoznawałam mojego syna z moją babcią.

  4. mmmmmmmmm…………………………………………………………………….
    Test od starszego mi przepadł podczas przeprowadzek.Ale mam schowane WSZYSTKIE MLECZNE JEDYNKI 😀 I pierwszego obciętego loka 😀
    Od młodej test jest,nawet parę dni temu miałam go w ręce.
    Ja czasem oglądam zdjęcia-taki malutki bobas,mniejszy od poduszki zmieścił się na niej calusieńki,a potem patrzę na to coś co niebawem przerośnie mnie o głowę i się dziwię że już taki wielki.Kiedy to się stało?
    Czasem oglądam innego bobasa.Też śpiącego na podusi,a potem patrzę jak pędzi przez pokój,wiatr we włosach i okrzyk na ustać “Tata,cho no,no”.
    I jakoś mi się dziwnie pocą oczy wtedy.
    I choć czasem wkurw,czasem nerwy,czasem mam ochotę wysłać w kosmos to ciężko jak pomyślę,że niebawem sami spakują manele i pójdą w świat.

    • Kochana, ja mam schowany kikut z pępowiny, nasze opaski ze szpitala i testy ciążowe 😛
      No i właśnie o to chodzi – jest wkurw, są nerwy, że człowiek ma dość, a potem oczy się pocą bo to rośnie tak szybko i jakoś ten “nerw i wkurw” znika w niepamięć

      • Opaski też mam,i te kartoniki z “wanieniek” i zdjęcia z usg i karty ciąży i wyniki i normalnie ja im to wszystko dam 😀 😀 Plus po parze śpiochów,kaftanik,czapeczka,body sweterek i tetre na pamiątkę 😀

  5. …. no toś pojechała….
    A ten test w szufladzie na pewno z wczoraj? bo może jest widmo powtórki z rozrywki ;)? – zawsze to weselej w 4+czworonóg, bo jeden “gęb” więcej do wyżywienia to żadna różnica, a ile mniej stresów, bo na pierwszym przetestowane 😉
    Pozdrawiam gorąco rozczulona Matko:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *