Matka Torpeda
Matka Torpeda

Zrozumieć dziecko.

Umówmy się, odkąd jestem matką – przestałam się dziwić czemukolwiek. Serio, mało rzeczy jest mnie w stanie zaskoczyć. Przywykłam, że jak będziemy wychodzić, zawsze będzie kupa. Taka po pachy.
Doszło do mnie, że nawet jeśli Młody sikał przed chwilą to i tak mnie obsika. To już nawet mnie nie dziwi.
Są jednak wyjątki, których nie jestem w stanie pojąć:

1. Smoczek

Ja nie wiem jak te dziecko to robi. Mymla smoczek przed snem, ale w trakcie wypluwa. Jeśli obudzi się o czwartej nad ranem, ZAWSZE szukam smoczka. O Panieeeeeeee, to jest lepsze niż szukanie złotego pociągu. Dziecko powinno chociaż instruować czy “ciepło” czy “zimno”. Grzebię w tym łóżeczku, pościel przekopuję – nie ma. Chryste Panie. Czasami szukanie smoczka, zajmuje z 10 minut – a łóżeczko jakimś ogromnym obszarem nie jest. Gdzie znajduję? W nogach, na krawędzi, pod głową, za uchem i ostatnio, UWAGA – pod materacem. JAK ? JAK ja się pytam?

2. Pozycja

Kładę dziecko do snu. Układam jak każdy człowiek/rodzic – głową na poduszce. Przykrywam kołderką. Odchodzę. Wstaję rano, podchodzę do łóżeczka, a moje dziecko leży w poprzek. Głowa przy bocznych szczebelkach, nogi wystają z łóżeczka. Ostatnio, łojczysko o mało zawału nie dostało, że dziecka nie ma w łóżeczku. Było. Pod przewijakiem, nakryte kołdrą.

3. Gryzak

Nasze dziecko jest na etapie – “Wszystko do buzi”. Pościel, zabawki, łyżeczka, miska, misiu, smoczek z drugiej strony – wszystko smakuje wybornie. I ciśnie to tak głęboko, że aż odruchu wymiotnego dostaje. Palce ojca, palce matki, ucho psa – wszystko podlatuje dobrą kolacją z szeratona. Daj dziecku gryzak, a ofiaruje Ci w zamian, wzrok jakbyś go chciała otruć. I nakupiła Matka różne rodzaje – miękkie, twarde, żelowe, wodne – mogę śmiało tym handlować. Gryzak po sekundzie ląduje na podłodze, a dziecko pcha swoje dłonie w otchłanie paszczy gębowej. Nawet gdybym chciała wychowywać dziecko po “książkowemu” – nie da się.

4. Flipsy

Z racji tego, że Młody nam z wścieklizną gryzie wszystko co popadnie, postanowiłam być MONDRZEJSZA. Uzbrojona we flipsy (które wyżera mu ojciec), wkładam Młodego do leżaczka i częstuje flipsem. Ma zajęcie, nie ma nerwa bo jest co mymlać. Za minutę podchodzę, a on jest cały w flipsie. CAŁY – oczy, nos, czoło, broda, palce, body. Leżaczek we flipsie i nawet, o zgrozo, PIES jest we flipsie.

Flipsy mają również to do siebie, że łączą dzieci i psy. Młody mymla tego chrupka kukurydzianego, a pies tylko czeka aż mu upadnie. Nie raz, nie dwa – wykorzystując chwilę nieuwagi Młodego, Uszaty zabrał flipsa i uciekł. A ten się chichra. Generalnie flipsy już mamy wszędzie. Zbieram to klejące dziadostwo z podłogi, a nawet wyszarpuję z sierści psa.

5. Sen

Jak Młody ma się obudzić bo trzeba gdzieś wyjść, wykąpać go czy po prostu śpi już za długo – sen ma jak kamień.  Można trzaskać garnkami, walić młotem pneumatycznym – śpi. A niech tylko starzy chcą mieć chwilę dla siebie, byle szept, byle jęknięcie i od razu człowiek słyszy ” łeeeeeeee”.

PS: pisało się z dzieckiem na kolanie. Pisało się 50 minut bo co chwilę musiałam zmazywać “hgiygyhch”. Próba lizania laptopa również była.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

28 Responses

  1. smoczek? szukamy w uchu, w nosie, czasem w oku. i w promieniu paru metrów od dzidziusia. ostatnio bobo rzuca smoczkiem celując do wózka odstawionego niedaleko. trafia częściej niż łojciec pampersem do kosza 😀 dziudziuś nauczył się smoczek wyjmować, z czego jest bardzo zadowolony. gorzej z wkładaniem do otworu właściwego. pcha do nosa i nie włazi albo kółeczkiem do dziuba – też się nie da, o czym trzeba GŁOŚNO poinformować wszystkich we wsi.
    pozycja? yhym.. ostatnio jechałam na spacer z wózkiem, w którym prawa noga stała na sztorc niczym maszt od flagi a lewa wywalona kolanem za burtę dyndała radośnie na zewnątrz. uroczy widok. ale skoro tak mu wygodnie…
    gryzak? paluszki, paluszki, paluszki, ucho matki, paluszki
    flipsów nie próbowaliśmy, ale chyba podchwycę pomysł 😀
    sen… przemilczmy to 🙂 ale chociaż w nocy śpi. no chyba, że go postraszy i o godzinie 3 na mordce pojawia się taaaki uśmiech. a potem zaczynamy robić głośne uhuuuu!
    jeszcze kwestia śliniaczka. fantastyczny wynalazek, mamy z siedem. wszystkie w szufladzie. zakładanie boli tak samo jak ubieranie czapeczki. choćby wiatr miał dzieciowi łeb urwać – ni bo ni ;P

    pozdrawiamy, matka z synem, niech cierpliwość będzie z Tobą! 😀

    • U nas to samo! TO SAMO! Rzucanie smoczkiem opanował lepiej niż uczestnicy Rio, rzut oszczepem. Wystawianie nogi z wózka – czek!
      Mijasz matki, których dzieci spokojnie śpią w wózkach. Moje dziecko, obowiązkowo jedną nogę “wietrzy”, rękami wymachuje jakby samolot pilotował 😛
      Śliniak – ani mnie nie denerwuj. Zawiążesz, od razu w ręce, od razu targa, rzuca śliniakiem.

      Chyba doskonale się rozumiemy, również życzę cierpliwości ! 😀

  2. Ze smoczkami zawsze jest tak, ze znikaja w bardzo tajemniczy sposob, ja swiecilam telefonem I szukalam skurczybyka az sie wkurzylam i kupilam swiecace w nocy… Swietna sprawa, choc dlugo nie uzywalam bo mala gdy miala gdzies z 10 m-cy to z cztery razy w nocy budzila sie bo on gdzies sie zapodzial. Odstawienie wbrew pozorom nie bylo trudne I wreszcie noce przespane bez kwiku gdzie moj smok

  3. ha ha ha ! Kochana , moja córcia jak byla malutka to Flipsy nadgryzała , pomymlała i przyklajała do dolnej szyby w drzwiach balkonowych. jak przyszłam do pokoju i zobaczyłam te Flipsy jak gigantyczne brodawy ( nakleiła pewnie ze 40 ) to padłam. część zdążyło wyschnąć i trzeba było szpachelką skrobać….masakra!
    pozdrawiam 🙂

  4. Uśmiałam się po pachy. Flipsy wymiatają. A nie daj Boże nie zauważysz i od razu nie zetrzesz… o zgrozo paznokcie połamałam na szorowaniu z podłogi 2 dniowego chrupaka. A co do smoczka zawsze awaryjnie kładłam 2 obok łóżeczka co by w nocy nie dostawać wkur… gdzie to dziadostwo się podziało 😉

  5. Hahahahahahaha,witaj w Raju 😀
    Taaaaa,flipsy jak i biszkopciki to dla mnie też była zagadka.Jak takim małym czymś można wyrządzić aż tyle szkód?
    Znikającego smoczka nie doświadczyłam- ani starszy ani młoda tego urządzenia nie stosowali.
    Gryzaki???? U mnie leżą w skrzyni z zabawkami,służą młodej do drażnienia psa. Młody nagminnie żuł swoją szczotkę do czupryny i pilota od tv.. Młoda pogryzała pilota od dvd,telefony,ew.jak udało jej się dorwać to chrupki od psa.
    Sen…….temat rzeka 😀 Ale zgadzam się z Tobą.
    Siku….Choćby robiła przed wyjściem 746352768432593 razy to po 5 min spaceru i tak będzie “siiiiiiiiiiku”.Idziesz pod drzewko,dupsko wietrzysz i czekasz,czekasz,czekasz-normalnie jak na wygraną w lotto.Po 10 min kiedy kręgosłup odmawia powrotu do pionu słyszysz ” ne ciem”.I tak z 20 razy. A załatwi się dopiero w domu,ew.w wucecie w napoleonie.Bo np w Oszołomie jej wc nie podpasował.
    Na spacerze czy zakupach potrafi trzymać,w domu ZAWSZE zawoła że chce jak już majtki mokre.

    Wciskanie.Moje się nie dławiły.Starszy za to wepchnął sobie do nosa czekoladową kulkę.Moja matka narobiła takiego rabanu,że ja zdurniałam.Jeździłam z młodym po pogotowiach,szpitalach bo nigdzie laryngologa dla dzieci.Jak dotarłam do dziecięcego to już nie było co wyciągać bo kulka się rozpuściła.Kolejnym razem pod opieką “super dziadków” wsadził sobie kółko z samochodzika-tak się wkurzyłam na matkę ,że mu sama wyjęłam pensetą.
    Młody był dzieckiem spokojnym-nic nie ściągał,nie właził na meble,jak usiadł to siedział.Młoda włazi wszędzie,wyciąga wszystko,strach jak jest cicho w domu 😀

    • No jak jedno spokojne to drugie nadrabia 😀
      Ten mi się krztusi co chwile, a ja za każdym razem mam zawał. Paluchy pcha tak głęboko jak tylko da radę, a potem oczy na wierzchu i odruch wymiotny.

  6. Ale po co zmazywać???Było by ciekawie.W końcu ten blog to Młody 😀
    Ucho psa pewnie że najsamczniejsze,a co 😉
    A są takie smoczki co świecą w nocy.Nobel dla pomysłodawcy 😀

  7. 🙂 Nareszcie wrócił kawałek Iksińskiej, z Jej humorem i powiedzonkami. 🙂 Poczekaj jeszcze trochę, to piesiu będzie dzielił się swoim jedzonkiem z Młodym… Pozdrawiam

  8. Nawiązując do tytułu – nie zrozumiesz 😉 Pocieszę Cię, że później to już tylko lepiej 😀 Mój obecnie 7 letni synuś, takie rzeczy czasem odstawia, że nadal potrafi mnie nieźle zadziwić. Tak już chyba musi być. Wychodzę z założenia, że gdyby było idealnie, to byłoby nudno 🙂 Co do smoczusia, zawsze miałam drugi (identyczny-używał na zmianę) przy łóżeczku. Ale nawet ten potrafił zniknąć w tajemniczych okolicznościach 😉

    • Ostatnio usłyszałam fajne zdanie: “Dzieckiem i facetem się nie pochwalisz” i powiem Ci, że coś w tym jest. Jak mówię, że Młody grzeczny i fajny to akurat przy kimś coś odstawi 😀

  9. ….skąd ja to znam 🙂
    …. Zawsze się dziwiłam, że tyle nikomu niepotrzebnych wynalazków co rok produkują, wysyłamy ludzi i co by tam nie wymyślić w najdalsze części kosmosu,w a smoczka z czujnikiem przywoływania kuźwa nikt nie wynalazł, choć za to jakiś nobel by się przydał.
    ….A zamiast flipsa polecam skórkę/ piętkę z chleba. Też dobrze się memła,ale aż tak się do wszystkiego nie klei. No i ponoć zdrowsza ;). W wieku całych 6 m-cy starszy mój Szogun dałby się pokroić za ogórki kiszone (ciut kwaskowe łagodziły ból dziąseł i ponoć dobrze wpływają na te dziąsła przy wyżynaniu zębólców – naukowo nie mam pojęcia, ale fakt, faktem Młody memłał i wciągał je prawie nałogowo). Ja teraz jestem na etapie paluszków,ale u moje ciut większę ;).
    A z tym czujnikiem spania…- hm, stwierdzam, że się to raczej pogłębia w wieku “następno – miesięcznym” – więc nic tylko albo przywyknąć, albo sprzedać ;), a to ponoć jest dlatego, że “mamusia jest własnością dziecka w jego mniemaniu”i dlatego wszelkie próby “zagarnięcia własności” muszą być udaremniane 😉

    • Właśnie! Wszystko wymyślą, ale smoczka z czujnikiem nie. Tak samo powinien być czujnik do pilota i kluczy, gdzie są Ci wszyscy genialni wynalazcy?!
      Skórka i piętka już temat przeszły. Szybko się nudzi 😛

      Teoria z własnością, zgadzało by się…

  10. Ty się ciesz, że psa masz. Przynajmniej bałagan wokół krzesełka do karmienia będzie za jakiś czas sprzątał:D Moja kota żadnych pozostałości ludzkiego żarła nie ruszy, hrabina kurde 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *