Matka Torpeda
Matka Torpeda

Zrobisz jajecznicę i po prostu będzie w porządku.

“Któregoś dnia, obudzisz się w niedzielę obok miłości swojego życia, zrobisz kawę, jajecznicę i po prostu będzie w porządku”

Dookoła nas rozwodzą się po 10 latach, dwa małżeństwa. Jesteśmy między młotami i kowadłami, a na drzwiach brakuje nam tylko tabliczki: “Terapia małżeńska prowadzona przez nie-małżeństwo”. Ciężko człowiekowi odmówić kiedy puka do Ciebie z samego rana, a Ty otwierając drzwi widzisz zapłakaną twarz. Nie ukrywam, że po dwóch miesiącach ciągłego doradzania i ciągłego wysłuchiwania tej samej płyty, mam po prostu dość. Fakt, że ja zachowuję się jak doradczyni z Tourett’em: “Ja Cię rozumiem, ale musisz… Jezus, dziecko wyciąg to z buzi”, “Oczywiście, że wiem, ale sama powinnaś, Matko przenajświętsza, dziecko zadławisz mi się”.

Ja jestem męczona z rana, Igrek popołudniami, a nawet wieczorami. Do niego dzwoni mąż, do mnie żona.

Jedna z rozwodzących się koleżanek, stwierdziła, że dopiero zaczyna żyć. Po co jej nudny mąż? Zero dzieci, zero zainteresowania jej życiem. Ciągle tylko kanapki z pasztetem na kolację i telewizor. Jest na to za młoda, czuje się na to za młoda. To jest marnowanie życia. Spakowana w dwie torby, wsiadła do samochodu i zaczęła żyć. Do brzydkich nie należy więc szybko napatoczył się ktoś nowy. Z jednorożcami rzygającymi tęczą, umieszczonymi pod pachą, opowiadała mi jak jest zajebiście.

“Dyskoteki, spacery, jezioro nocą – żyć nie umierać. W dupie mam byłego męża, obcy facet dał mi przez ten miesiąc więcej niż mój mąż przez 15 lat bycia razem” – delikatnie dawałam do zrozumienia, że początki zawsze są fajne. W każdym związku początki są najlepsze, a potem przychodzą brudne skarpety, kotlety mielone i kłótnie o pilot.

Dogadasz się z zafascynowanym człowiekiem? Nie dogadasz się. I tak wysłuchiwałam idylli i sielanki o nocnych eskapadach, zwiedzaniu Wisły o wschodzie słońca, cudownych kolacjach i całej tej cukierkowej reszcie. Mąż oczywiście płakał Igrekowi w telefon. Bo pusty dom, nie ma do kogo wracać, żyć się nie chce.

Umówmy się, życie zaskakuje równie mocno jak konsystencja kupy w pampersie.

Mąż zaczyna żyć. Stwierdza, że nie ma sensu. Zaczyna wychodzić z domu, poznawać różne kobiety. Zaczyna chodzić uśmiechnięty. Co robi żona? Puka w moje drzwi, zapłakana, że jak on może, że tyle lat, ona już nie chce tamtego. Chce do męża, a mąż ma ją w dupie.

Po hardcorowej poradni terapeutycznej, zaczęłam myśleć inaczej. Narzekam na Igreka często. Bo skarpety, bo talerz znów na stole, bo mnie drażni jak butów nie schowa. Serio? O to tak często wynikają sprzeczki? Serio, to jest tak ważny powód żeby nie odzywać się pół dnia?

Może i po tylu latach jest rutyna. Ta sama gęba w drodze do kibla, codziennie te same pytania: “Co na obiad?”, kurwica macicy, że mówisz i tłuczesz od tylu lat jedno i to samo, a dalej nie dociera. Często, gęsto myślisz, że najchętniej byś rzuciła to wszystko i wyjechała w Bieszczady. Wielokrotnie chcesz zatłuc krzesłem, ale cielska nie uniesiesz, a zostawić na miejscu zbrodni to jednak głupio.

Lubię sobie ponarzekać, tak po prostu. Lubię pomarudzić, że mnie drażni ta łajza, sprawca mini-łajzy.
Lubię w niego rzucać ciężkim i mokrym pampersem.

Ale na samą myśl, że mógłby mi powiedzieć: “Wybacz, to już nie to. Jest ktoś inny” – przechodzą mnie ciarki.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. Eee bylam na pięknym slubie drogim na 200 osob wspaniala uroczystość wszystko bylo idealnym na tym slubie tylko nie para mloda rozwiedli sie po 6miesiącach:-D 😀

  2. Czasami bywa,że nic nie jest w porządku ale…Cielska się nie uniesie,a nowe nie daje gwarancji dozgonnej szczęśliwości.Bo miłość jak wszystko inne nie jest dana na wieczność,ale lubić to się można nawet po śmierci 😉

  3. O rzesz jeżu w kołnierzu…- jakbyś przekalkowała wersję u mnie….
    Tylko u nas rozwodzi się rodzina. Przykro, dziwnie, a do tego mnóstwo kłamstw i niedomówień….
    Ale ja tez nie rozumiem czemu? Czy naprawdę nie można rozmawiać na bieżąco? na co dzień łapać nerwa i go wyjaśniać? Albo mówić co się chce, o czym marzy, co lubi, a co nie? I dużo prościej i łatwiej, a do tego ile więcej możliwych przyjemności… Czy ludzie, bo to nieważne, czy u Ciebie czy u mnie, naprawdę wolą siebie ograniczać i użalać niż przyłożyć kamyczek do ogródka bycia szczęśliwym i dawania szczęścia innym?

    A Tourett`a świetnie przedstawiłaś 🙂 – choć u siebie na bieżąco jak się choruje to tego tak nie widać. Ale jak się czyta u kogoś….- to albo zainteresuje się tym lekarz, albo będzie prościej o “żółte papiery”, bo choroba się z czasem tylko rozwija 😉
    Pozdrawiam 🙂

    • U nas też, masa kłamstw, niedomówień. Oba małżeństwa zgodnie twierdzą, że w ogóle ze sobą nie rozmawiali bo “nie było o czym”. Chyba teraz taka moda, że człowiek zamiast rozmawiać z mężem/żoną, woli iść rozmawiać do osoby trzeciej.

      Mi się wydaje, że prościej o żółte papiery 😀

  4. Witaj. 🙂 Często fascynacja, czy pierwsze zauroczenie mylone jest z miłością, ale sama miłość nie wystarcza, musi przy niej być też przyjaźń. Najbardziej udane są te związki, które zaczynają się od przyjaźni, przeradzając się w miłość – 32 lata ze sobą i prawie dwa bez Niego i dalej mi Go brakuje.

  5. Wiesz,kiedyś tak mnie nachodziło “kurde,może to nie to skoro mnie wkurza tyle rzeczy”-dokładnie rzecz biorąc pierdoł bez znaczenia.
    A bo to jak każda z nas,marzył się Książę z bajki co to zgaduje nasze pragnienia nim pragnąc zaczniemy,Książę co to zarabia jak lodu,jeździ na białym ko tfu- w białym maserati,pierze,sprząta,gotuje i jeszcze z nami na spacer przy blasku księżyca,dyskoteka na której wywija jak Travolta w młodości razem ze Słejzim.Jest na każde skinienie i zawsze kiedy potrzebny-normalnie nawet gołębie pozdychały z zazdrości.Normalnie “Dirty dansing” połączone z “Greace” i huśtawką hormonalną. A potem następuje potężne pierdut z rzeczywistością i zaczyna Cie wkurzać W S Z Y S T K O.
    To jak miesza herbatę,ile daje łyżek cukru do kawy,jak i czym doprawia obiad na talerzu (” to ja kuźwa jego twarz pół dnia przy garach a on wpieprzył pół kilo czosnku do obiadu”),jak mocno puszcza wodę przy myciu zębów,że trzeba mu wszystko powtarzać jak jakiemu bez mózgu itp,itd, i…………………………… .
    Czasem się spotykasz ze znajomymi i widzisz że oni sobie piją z dzióbków i znowu “to chyba nie to,bo my tak nie robimy”.
    A potem człowiek słyszy -ROZWÓD. I szok. Bo jak to? tak się kochali a ona go zdradzała????????????
    On tak jej nadskakiwał a ta złamana ręka to nie spadła jednak z roweru?????
    I potem się patrzy na to swoje “to nie to” i przypomina jak robił herbatki w chorobie,jak cierpliwie łazi po tych sklepach,jak znosi nasze humory i już wiesz że dokonałaś właściwego wyboru 😀 I już nawet ten czosnek nie przeszkadza,ba,nawet sama kupisz ze 4 paczki 😀
    W moim otoczeniu było kilka małżeństw,zawartych dawno,dawno temu.I nie raz zazdrość ściskała “jacy to oni zakochani”,”ale im fajnie,tak razem a mnie nic się nie udaje”.I duża część nie przetrwała do dziś.

    • No i mam to samo zdanie. Tutaj było to samo, uwierz. Nie mówię, że powinno się każdemu opowiadać o swoich problemach, ale takie stwarzanie pozorów potem kończy się rozwodem. Wszyscy w szoku, bo jak to, a czemu?

      A no bo nie rozmawiamy ze sobą od roku – przynajmniej tak było w tym przypadku opisanym wyżej.

      • Dlatego ja uważam,że najważniejsze jest naumieć się ze sobą gadać,szczerze,o wszystkim,nawet jeśli czasem to kurewnie boli.
        Nienawidzę fałszu,obłudy,”co ludzie powiedzą”.Jest jak jest i już.
        Kiedy gadasz prawdę,zawsze w sytuacji kryzysowej możesz poprosić o pomoc.Kiedy udajesz-choćby się tonęło o pomoc nie poprosisz bo jak?

  6. No tak zawsze się wydaje, że ten Nowy jest o niebo lepszy niż ktoś poprzedni, chociaż z czasem klapki z oczu opadają czy motylki w brzuchu gniją i zastępują je skurcze z powodu ciężkich nerwów, bo nagle się okazuje, że nasz ideał nie jest ideałem, baaa potrafi być gorszy od poprzedniego modelu…
    Mówią, że tego kwiatu to pół światu ale przepraszam bardzo, trzeba wybrać mniejsze zło.
    Ktoś kiedyś powiedział, że małżeństwo zmienia ludzi, bo żenimy się z kotkami czy misiaczkami a rozwodzimy już ze świniami czy baranami.
    Współczuje roli pośrednika, miałam podobną sytuację w pracy: rozwód małżeństwa wśród pracowników. Wiadomo dwie racje, dwa obozy i zbiorowe pranie brudów. Jakby nie było, to pośrednik zawsze ma przekichane.
    P.S. ale w te Bieszczady to samemu, bo jak się tam sfochujesz to już nie ma gdzie uciec 😛

    • Te obozy są najgorsze. Bo lubisz oboje, ale sami doprowadzają do tego, że w końcu którąś ze stron trzymasz. I to jest nie fajne. Mega nie fajne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *