Matka Torpeda
Matka Torpeda

“Teraz to pół biedy, zobaczysz jak…”

Pamiętam, że najbardziej irytującym tekstem podczas ciąży było: “Jak się czujesz”. To był mój absolutny numer jeden na liście denerwujących tekstów. Oczywiście, że wiem: troska, dobroć, zainteresowanie. Jednak wysłuchując tego od co drugiej napotkanej osoby, słysząc to zamiast “dzień dobry” vel “cześć” w telefonie – można było dostać do głowy, a wewnętrzny nerw uruchamiał się błyskawicznie.

Co tam: “Przepraszam, a gdzie on ma czapeczkę”, co tam: “Czy on przypadkiem nie jest głodny?” – można lepiej.

“ZOBACZYSZ JAK” – czyli jeden z najpopularniejszych tekstów wszystkich matek.

Nigdy nie masz tak, jak druga matka. Ona zawsze ma gorzej. To jest jak wyścig szczurów tylko, że w spódnicy.

Twój zaczyna raczkować? “To jest pół biedy, zobaczysz jak zacznie chodzić”
Zaczyna jeść obiadki? “To jest pół biedy, zobaczysz jak zacznie samodzielnie jeść”
Pierwsze kroki? “Pół biedy! Zobaczysz jak zacznie mówić”

Nie dość, że nic w tym pokrzepiającego to jeszcze ukazuje macierzyństwo jako wieczną orkę. Oczywiście, że to jest ciężki orzech do zgryzienia, ale umówmy się – jak się go nadgryzie – idzie o wiele lepiej. Im dłużej jestem matką tym częściej widzę jak łatwo o kłótnię. Jesteś matką o dłuższym stażu niż ja? Absolutnie jesteś ekspertem ds. macierzyństwa hardcorowego. Mogę Ci myć stopy i składać pokłony. Oczywiście, natychmiast z mojej strony przepraszam, że raczyłam z Tobą rozmawiać. Może jam nie godna?

Umówmy się, każde dziecko jest inne – jakkolwiek to banalnie brzmi. Wysłuchując rad MatkiPolki numer jeden, usłyszałam, że źle usypiam dziecko. Bo niemożliwym jest, że trzytygodniowy szkrab nie chce spać. Ona doskonale wiedziała, że gdzieś robię błąd. BO JEJ DZIECKO SPAŁO. Nie, nie robiłam błędu – mój syn “brak snu” odziedziczył po ojcu. Poszło w genach, po prostu.

MatkaPolka numer dwa, twierdziła, że z pewnością moje dziecko nie potrzebuje specyfiku na kolki – bo ona swojemu nie dawała. I moje dziecko również nie potrzebuje, a z resztą co ja mogę wiedzieć o nocnym krzyku dziecka – jej córka właśnie ząbkuje. A no ajm soł sorry.

MatkaPolka numer trzy, twierdziła, że moja pediatra za bardzo na dzieciach się nie zna. Nie zna się bo jej pediatra przepisał lek na odporność dla dziecka. Bo od najmłodszego powinno się tę odporność wspierać.  Ale ja o tym się dopiero dowiem, bo jestem na najniższym pułapie macierzyństwa.

I obojętnie o czym nie chcesz porozmawiać, obojętnie o co nie zapytasz – nic nie wiesz. Nie wiesz nic bo Matka “X” ma starsze dziecko. Więc Ty, droga Matko, dopiero “zobaczysz jak…”

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

23 Responses

  1. Jak mi ktoś mówi ‘zobaczysz jak’ to mu przerywam w pół zdania i mówię że zobaczę co moje dziecko będzie robić w przyszłości, jak się zachowywać i nie mogę się tego doczekać 🙂 Teściowie i rodzice wiedzą że bez mojego zapytania z ‘dobrymi radami’ mają się nie wyłaniać bo nie będę słuchać. Wychowuję córkę po swojemu, zapewne popełniam błędy jak każda młoda matka, ale Młoda jest zdrowa i to najważniejsze 🙂

  2. Przyznaję, jest ból, jak nie ma z kim normalnie pogadać. Idziesz na skwerek na ławkę, jest sympozjum nt: sranie, ulewanie/rzyganie, kolki, szczepionki. Szybka ewakuacja do parku. Siadasz na ławce, chwila relaksu trwa sekundy: a ząbkuje? a przewraca się z boku na bok, nie raczkuje???? Nosz k… nie raczkuje, bo popie…. w chodziku. Patrzę podejrzliwie na własne dziecko. Wygląda niby normalnie. Biegiem do domu, kładę na podłodze, raczkuj!!! Pół kamienicy usłyszało lament zarzynanego, maltretowanego dziecka. Trzeba się było szybko przyzwyczaić, że element nieksiążkowy się trafił pod każdym względem. Za to ile wrażeń 🙂 Jeżeli chodzi o leczenie, to przyznaję, że dostaje agresji, jak słyszę ile apteki teraz się ładuje w te małe dzieci. Na ząbkowanie, na kolki/sranie, na spanie, na apetyt, na przeziębienie, na bóle stawów, jak rośnie. Wsadź pastylkę/napraw dzieciaka. To po to siedzi jedna z drugą w domu i ma czas obserwować dziecko, żeby reagować od razu a nie lecieć po 5 dniach do lekarza, jak gluty do ziemi wiszą a dziecko się dusi w nocy. Ciężko d.. ruszyć i zrobić syrop z cebuli albo buraka? Ciężko nogi pomoczyć w gorącej wodzie z solą i natrzeć maścią rozgrzewającą? No tak, trzeba się wyspać, zamiast całą noc przykrywać, bo się rozkopuje. Od kilkunastu lat lecę na cebuli, buraku, malinach, misce z solą i bańkami na plecach. Można? Można. Najwyżej się nie wyśpię, spędzę wiele nocy na przykrywaniu, nacieraniu i masowaniu bolących kolan. A pieniądze zaoszczędzone w aptece wydam na przyjemniejsze rzeczy. No przyznaję, bańki kosztowały prawie stówę (bezogniowe) ale coraz więcej osób z rodziny korzysta. Najgorzej było przełamać ten mit z zapaleniem płuc, przeziębieniem baniek i umieraniem. Później było już “z górki” 🙂 Ja wiem, że media, że reklamy, że lekarze mają profity za sprzedaż konkretnych antybiotyków, najlepiej tych o najszerszym spektrum działania, które wyjałowią cały mały organizm i całkiem uśpią naturalna odporność. Kilka razy i jest kolejny dożywotni klient koncernów farmaceutycznych : ( Ale po to matka natura dała rodzicielce rozum i instynkt, żeby z niego korzystała. Czego wszystkim życzę 🙂

    • Dorota, jesteś absolutnie NAJLEPSZA! Za każdym razem jak czytam Twoje komentarze, mam ochotę się z Tobą uchaać! CUDOWNA! <3
      I jak zawsze oplułam monitor 😀

      Nie będę się idealizować i biję się w pierś – na kolki dawałam. Po noszeniu/ciepłych okładach/ciepłych kąpielach/masażach/uginaniu nóżek – sięgnęłam po krople na kolki. Ale na życie: Syrop z cebuli na przeziębienie najlepszy. Aha i okrywanie dziecka w nocy jak się rozkopie z kołdry: czyli nie tylko ja, wstaję jak szalona i zakrywam dziecko? Jak miło to przeczytać!

    • Tu biję się w pierś-ja nie przykrywam.Ale to dlatego że czy latem czy zimą młoda śpi na razie w pajacu-tylko wiadomo-jak ciepło to pajac leciutki,cieniutki a zimą cieplutki.
      Do syropu z cebuli to mam jeszcze cieplutkie mleczko z miodem i masełkiem.Po tym każdy u mnie zasypia i przesypia z pół nocy.
      Jako stały element mojej apteczki mam leki przeciwgorączkowe ,maść rozgrzewającą i maść majerankową dla młodej.I plastry 😀

  3. I tak jeszcze nie masz najgorzej – nie zapominajmy o wszystkich bezdzietnych, które słyszą “poczekaj jak będziesz miała dzieci to zobaczysz…”, albo “nie masz dzieci, to nic o życiu nie wiesz”…

  4. O jeżu w kołnierzu!!!! Jak ja tego nie znoszę, tego pokazywania, jaką się jest poświęcającą, umęczoną, najwspanialszą, bezbłędną…. no kurwa mać rzesz…
    A czy posiadając dzieci naprawdę nie ma innego tematu? To mnie najbardziej rozwala….
    “A zobaczysz, jak…. zostawię dziecko z ojcem to tak zabaluję z kumpelą, że dostaniesz ścisku macicy z zazdrości MatkoPolko wspaniała”

    • No mnie też. Bo choć matką jestem pełnoetatową to szczerze powiedziawszy wychodząc wolałabym porozmawiać o czymkolwiek, a nie wiecznie o dzieciach.

  5. Pewnie poleją się na mnie hejty itp … ale uwierz mi ( śmiesznie to brzmi w kontekście tekstu który napisałaś) sama złapiesz się na tym za parę lat jak powiesz do jakiejś matki ” zobaczysz jak….”. Starałam się o syna ponad 3 lata przeszłam wiele. Wiele wku…. mnie ludzi jak pouczało mnie że to robie źle, że zobaczysz jak, że to sie robi inaczej itp. Ja brnęłam po swojemu.. dziecie me bawiło się na podłodze workami od śmieci ( bo szeleszczą, bo można rozwijać) folią aluminiową czy też butelką od coli zasypaną ryżem. Robiłam po swojemu. Dzis synek ma 8 lat i nie żałuję niczego ale z ręką na sercu mówię… tak zdaża się że używam zwrotów typu zobaczysz jak. Tak jestem Matka Polka, nie poszłam do pracy zostałam z dzieckiem w domu. Ale nigdy nie oceniam ludzi bynajmniej staram sie. Poza tym nawet jesli używam tego typu słów to mam w zamiarze pomóc a nie znęcać się psychicznie nad inną matką zawsze podkreslam że każde dziecko jest inne i ciocia dobra rada nie na wszystko działa. Każdy ma prawo wychować dziecko po swojemu. I przede wszystkim mogę smiało powiedzieć i poradzić rodzicom ( co zresztą mówię zawsze!!!) To rodzic zna swoje dziecko najlepiej i wie co jest dla niego dobre i najlepsze. I skoro moje dziecko zasypiało tylko i wyłącznie przy głośnej muzyce techno to tak go usypiałam i miałam w d… co inni gadali że słuch mu zniszcze itp. Jak na razie ze słuchem u niego ok reaguje jak kaźdy 8 latek na masz i kupię Ci :-). A głośnej muzy słucha do dziś. Ale tak…. mówię czasami zobaczysz jak…

    • No, ale wiesz to jest różnica jak ktoś prosi o radę, a jak ktoś z góry przerywa Ci Twoją wypowiedź i wtrąca: “A tam pół biedy masz teraz”.
      “To rodzic zna swoje dziecko najlepiej i wie co jest dla niego dobre i najlepsze.” – strzał w 10-tkę 🙂

  6. Iksina!!ZOBACZYSZ JAK to jest cudownie usłyszeć mama,tata,kocham Cię mamusiu,dziekuję Ci mamusiu,przytul mnie,pięknie pachniesz,itd.ZOBACZYSZ JAK Junior sprawi,że każdego dnia będziesz szzczęśliwasza!!! ;*

  7. A Ja Ci nie napiszę że jesteś głupsza ode mnie, mimo tego że mam córkę 7 lat i syna 3,5. Jak urodziła się córka byłam kompletnie ciemna, nic o dzieciach nie wiedziałam, a że byłam odważna to robiłam po swojemu, ale to było dziecko idealne: spała, jadła jak w zegarku, żadnych kolek i innych ekscesów. Kiedy urodził się syn okazało się że byłam głupsza niż przy córce, OGŁASZAM wszem i wobec noworodek naprawdę może spać tylko 8-9 godzin na dobę, 7- mio miesięczne dziecko może nie chcieć pić mleka na rzecz kapuśniaku i schabowego i o zgrozo brzuch go nie bolał ! 1,5 roczne dziecko może zasypiać o 1:00 w nocy budzić się o 6:00 a zdrzemnąć od 14:00 do 15:30 (tak wyglądały 4 miesiące mojego życia) ! Więcej pisać nie będę bo mnie Matki Polki znajdą i wymierzą sprawiedliwość. Na koniec napiszę Ci tylko że Ty moja droga Iksino masz GORZEJ i bardzo Ci współczuje i chylę czoła przed Tobą że dajesz radę opiekować się takim malutkim dzieckiem i masz odwagę wychowywać je po swojemu, Jesteś WIELKA. Mnie na szczęście od pół roku nikt nie budzi w nocy, karmić nie muszę, ubierać nie musze, bawić się już nie muszę bo moje dzieci zajmują się same sobą i zaczynam wreszcie na nowo korzystać z życia! czego Wszystkim Matkom Polką życzę.

    • Hahaha, gorzej nie mam 🙂 Mam zdrowe dziecko, dobrze się rozwija więc wszystko cacy 😀
      Miło znaleźć kogoś, kogo dziecko też nie spało w fazie “noworodkowej” 😀

  8. Taaak, zawsze się znajdzie coś w rodzaju “a to jeszcze nic…” Ja jako matka jedynaka też często słyszę, że czegoś tam nie wiem bo mam jednego. E tam, szkoda gadać… Z tym snem dziecka to moja siostra ma trzeciego synka i wyobraź sobie (idąc tokiem rozumowania Twojej opisanej MatkiPolki), że dwóch pierwszych umiała usypiać, a trzeciego to już nie. Hmm pewnie zapomniała…

  9. Zobaczysz jak dziecko dorośnie i zaczniesz wspominać 😀

    Każde dziecko jest inne i to jest super.Nawet po tych samych rodzicach a różne jak dzień i noc.
    Mój młody jak był mały to spał,spał,spał.Normalnie mogłaś spokojnie w tydzień przerobić Trylogię i Sienkiewicza i Tolkiena od razu. Młoda miała gdzieś spanie,drzemki.Nawet lekarki pytałam czy to tak można.Powiedziała,że skoro młoda nie śpi to widać można.

    Naszą panią doktor uwielbiam.Ale nie twierdzę,że jest naj naj naj i lepszej nie ma.Może jest,a raczej na pewno-ale nam ta pasuje i już 😀
    Odporność- my nic nie braliśmy ,nie bierzemy i mam nadzieję brać nie będziemy.
    Za to syn koleżanki odpornościowe miał non stop a i tak średnio co dwa miesiące antybiotyk leciał.

    Jestem matką stażową ,podwójną i wcale nie mądrą.
    Jak ktoś pyta to mogę powiedzieć jak było u nas,ale nie daję żadnych gwarancji,że inne dziecko będzie chciało zrobić tak samo czy podobnie.
    Starszy jak miał dwa lata to mógłby spokojnie zostać politykiem-dziób mu się nie zamykał. Młodej też ledwo się zamyka za to ona gardzi czymś tak prozaicznym jak j.polski-ma swoje słówka i ani myśli gadać po ludzku. 😀

    A jeśli kiedykolwiek komukolwiek chciałam cokolwiek to przepraszam,nie chciałam 😀

    • Za to syn koleżanki odpornościowe miał non stop a i tak średnio co dwa miesiące antybiotyk leciał – u Pani wymienionej wyżej we wpisie, to samo.

      “Jak ktoś pyta to mogę powiedzieć jak było u nas,ale nie daję żadnych gwarancji,że inne dziecko będzie chciało zrobić tak samo czy podobnie.” – i to jest złoty środek

      • Jak ktoś mnie pyta-to odpowiem najlepiej jak potrafię. Ale dziecko to nie matematyka-tu żadne regułki nie działają 😀

        Znam ludzi,co na dziecko chuchają dmuchają a nie ma miesiąca żeby nie byli u lekarza.Czasem ostro przesadzają latając z każdym kaszlnięciem.
        Ja jestem wyrodna bo ide do lekarza jak moje sposoby zawodzą.Kataru nigdy nie uważałam za chorobę,a temperaturą 38 nie stawiam na nogi pogotowia.No chyba że utrzymuje się trzeci z kolei dzień i żadne środki jej nie zbijają=to idziemy do przychodni.
        Jednorazowe wymioty czy lekkie przeczyszczenie też nie sprawia że siwieję.

        Tak samo z ubieraniem- to że jest wiaterek nie powoduje u mnie opatulania.Zresztą ja jestem zwolennikiem sądu,że lepsze lekkie zmarznięcie niż przegrzanie.

        I chyba źle nie robię bo nasze wizyty w przychodni są bardzo rzadkie.O ile dobrze pamiętam to byliśmy w lutym.

        • “Ale dziecko to nie matematyka-tu żadne regułki nie działają ” – no, no, no ! WŁAŚNIE!
          U nas od początku Młody do chłodnego przyzwyczajony. Choć nie powiem, na noc kołdrą opatulam bo wiecznie okna mamy pootwierane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *