Matka Torpeda
Matka Torpeda

Zespół napiętego jądra.

Ja to mam testosteron, progesteron, estrogen i pół kilo czekolady “na zapas” w szafce. Miota mną szatan regularnie co miesiąc. Momentami przechodzę sama siebie i podejrzewam, że gdybym stanęła obok – od samej siebie, zebrałabym w pysk.

Ale nie stoję obok siebie, nie dałam sobie w pysk i generalnie męczą się ze mną ludzie dookoła. Oczywiście, to nie moja wina – to wina hormonów.

A faceci ?

A faceci, moim skromnym zdaniem, posiadają zespół napiętego jądra. Serio. Wbudowany w egzemplarz, który ukończył osiemnasty rok życia.

Jedziemy z Igrekiem drogą. Droga jak droga, pas jest, auta są i my też SĄ. Łojczysko wrzuca kierunkowskaz, informując samochód z przeciwka iż ma zamiar wykonać manewr skrętu w prawo. Facet natomiast, wrzuca kierunkowskaz, który informuje, że ma zamiar wykonać manewr skrętu w lewo.

– Co do chuja Wacława! No patrz debila, jednokierunkowa tu jest! Cep stary, auto pewnie tylko w niedzielę z garażu wyciąga – czyli standardowe życzenia wszystkiego najlepszego dla kierowcy

– On chyba też przesyła Ci dużo zdrowia i uśmiechu – wnioskuję po niemych krzykach kierowcy, widocznych przez przednią szybę

– Ja mam czas, ja tu będę stał i czekał. Takiego wała jak go puszczę. Tak to jest jak się jeździ raz na rok i jednokierunkowej ulicy od dwukierunkowej nie odróżnia – żyła pulsowała, widziałam w lusterku wstecznym.

Cóż, Igrek nie ustąpił. Facet z auta na przeciwko, również nie miał zamiaru. Na nic dyskusja, że daj spokój, że odpuść, że nie rób się dzieckiem. “Nie i chuj” – jako argument na wszystko.

Raz już kiedyś, miałam przyjemność uczestniczyć w podobnej sytuacji. Lata wstecz, tyłki siedzą w starym aucie, hiszpańskiej marki – posag dżentelmena Igreka – co to był za grat, to aż się płakać chce. NA SPORTOWO zrobiony, chodził jak stary odkurzacz, obniżony do granic możliwości – przez co wszyscy kierowcy, rzucali w naszą stronę siarczyste i ogniste kurwy, jak na dziurach zwalnialiśmy do pierwszego biegu. Ale cóż było zrobić? serce do Igreka ciągnęło więc jakby nie było, auto trzeba było polubić.

Pomykamy więc hiszpańskim złomem (do dziś Igrek za nim płacze. Gdyby to przeczytał jak w banku mam eksmisję z domu, za nazwanie tego auta “złomem”), na liczniku “tak dość” – aż tu nagle pyk – jakież zdziwienie na naszych polskich drogach – dziura wielkości tyłka Kim Kardashian. Oczywiście hamulec na maksa, pierwszy bieg i w momencie prędkość wynosiła 10km/h.

Niestety, za nami również o solidnej prędkości pomykał kierowca tira. Załadowany. Kto się orientuje ten wie, że ciężko tak na już, wyhamować ogromnym kolosem z załadowaną naczepą. Igrek spogląda w lusterko, a kierowca Tira purpurowy, z ruchami niezbyt skoordynowanymi, wykrzykuje życzenia “oby nam się” w stronę Igreka.

No to ten w lusterko i też życzenia przesyła. Tir podjeżdża na pas obok nas. Uchyla się szyba. Życzenia tak obszerne poszły, że jak długo żyję, tak bym tych bluzgów w życiu nie wymyśliła.

Kurwy, chuje leciały aż miło. Aż w końcu padło magiczne: “Jak chcesz to wyjdę”. Światło zielenią aż biło po oczach, kierowcy z tyłu maltretowali klaksony, a Igrek z kierowcą tira w najlepsze zachęcali się do wspólnej lambady na środku skrzyżowania: “No chodź kurwa, no chodź”.

I tak wspominam sobie te historie siedząc na tylnej kanapie, po 20-stu minutach czekania aż kierowca z naprzeciwka ustąpi. Ale pamiętajcie, to MY kobiety nie potrafimy jeździć. To my jesteśmy bohaterkami kawałów o parkowaniu.
A weź takiemu zwróć uwagę, że racji nie ma za kierownicą…

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
PREVIOUS POST Śpisz?

15 Responses

  1. Iksino
    Codziennie,nawet po kilka razy zaglądam i co?????
    Co Ty sobie wyobrażasz może ktoś tu tęskni i musi czytać,a tu 23 września,gdzie gdzie jesteś…wracaj!!

  2. Hahaha! Mój były potrafił wysiąść z samochodu z policyjną pałką i podejść do kierowcy który trąbnął. Wstyd na grandę. Obecny małż jest bardziej opanowany, ale też wiązanki puszcza. Przed Dżonem puszczaliśmy je razem 😛

  3. Faceci też mają okres raz rzadziej a raz cześciej niż my. Przynajmniej my wiemy kiedy będzie, a u nich nagle pyk i jest,
    Oni źle jeżdżą? No coś Ty :p toż to królowie szosy są :d

  4. No nie powiem,można ścisku macicy dostać 😀
    Jakiś czas temu koło szkoły Młodego “remontowali”skrzyżowanie. Boczna droga zamknięta z dwóch stron-znaki pionowe,barierki al to nie powstrzymało takich się śpieszących.Mało mi po nodze nie przejechał.Jaki za nim huje poleciały to aż żal że nie chciał się zatrzymać.
    Kurwy i pizdy też poleciały za taką jedną klasyczną “blondi za kierownicą”.
    Ja juz naprawdę nie wiem jakim cudem niektóre debile mają prawo jazdy bo serio,nie ma takich pieniędzy żeby stykło na łapówkę.

  5. Iksina!!!Wisisz mi dokładnie ŁYK WINA,który wylądował na monitorze!!!Ja pierdziu 😀 A gdzie Ci faceci moga rządzić i być bohaterami?Tylko za kierownicą… 😉

  6. Obawiam się, że niektóre osobniki płci męskiej rodzą się z tą przypadłością, niestety jest ich zdecydowana większość i co gorsze przejmują w genach skłonności do częstych ataków związanych z w/w schorzeniem. Dowodem na tą teorie jest mój syn totalnie zakochany w tatusiu i autach. Jego pierwszy zbitek kilku słów tworzących zdanie w wieku ok. 2 lat brzmiał ” jedź kulwa jedź cepie”!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *