Matka Torpeda
Matka Torpeda

Statystyczne urodziny.

Nikt nie czyta statystyk, no chyba, że Ty – więc jesteś wyjątkiem. Nigdy nie interesowała mnie analityka, statystyki, tabletki i wykresy. Jest moje zdanie i nie zmienię go pod wpływem tabelek i wykresów. Jeśli jakiś Janusz dajmy na to, będzie się starał wytłumaczyć mojej osobie, że jest inaczej: marny trud. Wiadomo, każdy ma swoją rację.

Wraz z Igreczyną, jesteśmy szczęśliwcami, którzy będą mieli okazję zasadzić swe zacne cztery litery na urodzinach. Statystycznych urodzinach, statystycznej ciotki Krysi.

 ⇒ Obowiązkowy zestaw każdych urodzin to (takie trochę pytanie rodem z Familiady mi wyszło):

1. Sałatka z majonezem. Z dużą (o kilogram za dużą) ilością majonezu.

Bez tego urodziny nie mają prawa bytu. Tak samo jest ze śledziami. Każda ciotka Krysia (która jest statystyczna) zazwyczaj na stole stawia sałatkę jarzynową i śledzie. Nie waż się oznajmić, że nie będziesz jadł. MUSISZ albo: “chociaż skosztuj, taka pyszna mi w tym roku wyszła”. Przepis ten sam od dwudziestu lat, ale pamiętaj: każdego roku wychodzi lepiej niż poprzednio. I tak koniec końców sałatkę zje statystyczny Janusz, który wleje w siebie o pół litra wódki za dużo i złapie go gastro-faza.

2. Typowy “wujek Staszek”.

Każdy takiego ma w rodzinie. Na urodziny czeka bardziej niż na wypłatę. Nie je od samego rana bo w końcu: “po to idzie na urodziny żeby pojeść”. Siadając przy stole, pierwsze co: luzuje krawat, zaciera ręce i pyta o wódeczkę. Po kilku głębszych staje się ekspertem w dziedzinie polityki, gospodarki i daty ważności majonezu z sałatki bo mu coś “kwaśnym zalatuje”.

3. Wodzirej urodzin.

Kolejny wujek (wujków nigdy nie brakuje). Jak pierdolnie żartem to nie wiadomo czy się śmiać czy płakać. Obowiązkowy zestaw wodzireja to jego żona, która co chwile przeprasza wszystkich słabym uśmiechem, szturchając męża i powtarzając po raz setny: “Mietek dobra, skończ już”. Jak zaczyna się śmiać (oczywiście z własnego dowcipu) to trzęsie się On i cała zastawa na stole.

4. Statystyczny tekst przy wręczaniu prezentów

“Przecież nie trzeba było, po co żeście to kupowali” – nie wiem jak Wy, ale ja zawsze mam ochotę odpowiedzieć: “W następnym roku nie kupię”. Ja wiem, że osoba obdarowywana używa tego sformułowania po to, żeby wypaść na skromną.  Są Twoje urodziny -> dostajesz prezent -> dziękujesz -> koniec. Taki związek przyczynowo skutkowy panujący na świecie tak długo, że nawet starzy górale tego nie pamiętaj.
Nie dość, że nigdy nie wiadomo co takiej ciotce Krysi kupić to jeszcze Ci potem powie, że nie trzeba było. A weź i nie kup nic: “Ty, a Mietek z Haliną to mi nic nie kupili, a ze stołu to najwięcej zeżarli”.

5. Unikalny tekst.

W końcu następuje ten moment. Choćbyśmy go unikali, starali się zapobiec – w końcu przyjdzie BRAK tematu. Wiecie, ta krępująca cisza, ten moment kiedy nie wiadomo co powiedzieć bo ktoś właśnie skończył klepać o swoich hemoroidach. Wtedy nadchodzi mój ulubiony tekst: “No i tak to jest…”
“No i tak to jest” jest UNIKALNYM i ponadczasowym tekstem pasującym do każdej sytuacji. Bez względu na tematykę.

6. Ktoś, kto się urżnie jak ostatnia świnia.

Zawsze znajdzie się jakiś Janusz, który się ściaprzy tak, że szkoda patrzeć. Nie daj Bóg, mu się ta sałatka przy stole zacznie dźwigać. Osiem na dziesięć osób będzie mu mówić, że ma iść do łazienki, ale po co ? On i tak jedną ręką będzie powstrzymywał dźwigający się majonez z wódką and śledziem  company, a drugą będzie kiwał wszystkim zebranym przy stole, że “nie, nie spokojnie, opanuję”. Wszystkim się automatycznie odechciewa urodzin, że o żarciu już nie wspomnę.

Trzymajcie za nas kciuki. Idę robić włosy na wałki.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

19 Responses

  1. Na bank będa dwa obowiazkowe, troskliwe pytania: to kiedy drugie dziecko?? Co ma Mlody się tak sam chowac?? Jedno po drugim najlepiej, zaoszczedzicie na wszystkim. I drugie: a kiedy wezmiecie slub? Bo Jola z Zenkiem zrobili razem z chrzcinami i tak ladnie bylo…. Walnij lufe na wejsciu, to Cie nie beda tak ciotki wku… I podstawowa zasada: jak jedno pije , to drugie nie pije. Co sie bedzie pozniej kurator na marne fatygowal 🙂

  2. Mnie najbardziej irytują stwierdzenia:
    – co tak nic nie jecie, nie smakuje wam? (nie ważne że przed chwilą odstawiłam widelec od ust)
    – a ty co, odchudzasz się? ( ten tekst słyszę zawsze jak poproszę o mały kawałek tortu i zjem go z mężem na pół, nie pomaga powtarzanie co imprezę, że zwyczajnie nie lubimy tortów!!!!
    – chciało wam się? i po co to wszystko? to jest obowiązkowy tekst moich teściów, gdy zostają do nas zaproszeni na święta lub imieninowego grilla brrrrr…….

  3. “A wiesz ,że żona tego co to spotykał się z ta stamtad co to miała wujka tego blebleble” i najlepiej całe drzewo rozrysowac, żeby było wiadomo kto co i jak 😀

  4. Ja mam już za sobą nasiadówkę.Wytrzymałam 1,5 godz. jedną kawę,jedną małą colę i po kawałku z dwóch tortów (nie wiem który był gorszy) i szybka ewakuacja.
    Oczywiście-pierwsza na stole wylądowała wódeczka i wineczko ( no co Wy? Nie napijecie się nawet po jednym? Chorzy jesteście?— nie chorzy ale dzieciaci i nie potrzebuję by jakiś nadgorliwy patrol kazał mi dzieci z pogotowia opiekuńczego odbierać).
    Oczywiście,była i sałatka i majonez. ( ale poczekajcie chwilkę,ja już kiełbaski grzeję,no nie idźcie.Zjedz choć trochę sałatki.A tam opowiadasz że Ci majonez szkodzi.MÓJ majonez nie szkodzi).
    Oczywiście był tekst “ale po co wydawaliście pieniądze”- jak rok wcześniej NIC nie kupiłam-zgodnie z życzeniem- to się do mnie tydzień nie odzywali.

    Powiedziałam że to były moje ostatnie odwiedziny w ten radosny dzień 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *