Matka Torpeda
Matka Torpeda

Kiedy byłam w ciąży, bardzo mało wiedziałam o dzieciach. Nie wiedziałam jaka jest różnica między aspiratorem, a gruszką. Nie wiedziałam też, co zrobię kiedy dziecko będzie miało kolki. Przerażał mnie fakt, że będę musiała obciąć te małe paznokcie tymi małymi nożyczkami.  Bałam się, że nie będę w stanie pielęgnować kikuta pępowiny, że go uszkodzę czy wyrwę. Wielu rzeczy się bałam. Bałam się, że nie dam rady, że dopadnie mnie depresja o której tak dużo się teraz mówi. Że zapuka mi bejbi blus, a ja będę się modlić o chwilę spokoju, mając pod nosem krzyczącego noworodka.

I może to temat oklepany, ale byłam jedną z tych, które wierzyły w te uśmiechnięte i spokojne dzieci z reklamy. Każdy mówił, że mały człowiek przewraca życie do góry nogami, ale wiadomo: teoria, a praktyka to dwie zupełnie inne rzeczy.

“Jak się urodzi to tylko śpi i je” to zdanie, powtarzano mi jak mantrę, do znudzenia. Moje dziecko nie spało prawie wcale. Robiło sobie turbo drzemki na regenerację i płakało non-stop.

Wcześniej, zaabsorbowana opieką nad tą małą istotą nie zwracałam uwagi na wiele rzeczy dookoła. Na rzeczy, które dziś doceniam bardzo. Chodzi o to, że miałam dookoła siebie dużo życzliwych osób. Kiedy przez telefon mówiłam, że dziecko płacze już godzinę i nie wiem co się dzieje, nigdy nie usłyszałam: “jesteś beznadziejna”, “nie nadajesz się na matkę”.

Nie wierzyłam, że sama będę wiedziała co jest dobre dla mojego dziecka. Wydawało mi się to niemożliwe bo ja kompletnie na dzieciach się nie znałam, a już pierwsze dni w domu z noworodkiem okazały się dla mnie jazdą bez trzymanki o której w reklamach nie mówili. W podręcznikach też nie.

Pierwsze dni kiedy Zet był w domu, to totalne nieogarnięcie. Życie na kanapkach, wszędzie pieluchy, kremy i osprzęt dziecięcy. Nie raz mówiłam do Igreka: “Jak Ty pójdziesz do pracy to nie licz, że po powrocie będzie obiad”. Cały czas poświęcałam dziecku, dla dziecka i pod dziecko. Radziłam się co do sprzętu dla takiego noworodka, ale już poznać go – musiałam sama.

Jako matka po raz pierwszy, miałam prawo nic nie wiedzieć. Miałam prawo być nieogarnięta i ja z tego prawa sobie skorzystałam. Całą sobą. Uczyłam się dziecka, uczyliśmy się siebie nawzajem. Pomału, powoli do przodu.

Nie miałam obaw żeby powiedzieć: “Mam dość”, “Nie daję rady”. Na szczęście, otaczałam się osobami i czytelnikami, którzy nigdy w życiu nie wylali na mnie wiadra pomyj za to. Każda matka ma chwile słabości, co moim zdaniem, uważam za normalność. Fakt, że masz dość przecież nie oznacza, że nie kochasz swojego dziecka.

Kiedy mówię o miłości do mojego syna, jak wiele zmienił, jak dużo w nasze życie wprowadził – łamie mi się głos. Rozklejam się kiedy patrzę jak śpi. Oddałabym za niego życie bez mrugnięcia okiem. Bez chwili zawahania. Co nie zmienia faktu, że czasami mogę nie mieć siły.

I wstyd mi.

I wstyd mi za te wszystkie BABY, które twierdzą, że są lepsze.
Wstyd mi, że one nazywają się “kobietami”.
Wstyd mi, że prezentuję ten sam gatunek homo sapiens.

Młoda dziewczyna, matka po raz pierwszy. Grzecznie na forum pyta czy to źle, że jej dziecko nie przesypia całej nocy. Bo dużo osób twierdzi, że powinno. Wraz z zakończeniem pytania leci na nią wiadro pomyj, że jest wygodnicka/że czego ona oczekuje/że po co jej było dziecko/kolejna poleciała na 500+/że jak się chciała wysypiać to trzeba sobie było dziecka nie robić i “biedne to jej dzieciątko, taka matka to tragedia”.

Zaraz za nią wyłania się dziewczyna z pytaniem kiedy goi się rana po porodzie CC. Nie dostanie odpowiedzi. Nie dostanie bo już wylewa się na nią szambo: “CC a co to za poród? TO NIE JEST PORÓD”. “Już chcesz żeby się zagoiło? MUSI BOLEĆ, wygodna paniusiu, myślałaś, że rodzenie dzieci to fiołki i bzy?”

“Mam jedno dziecko, odkąd urodziłam nie daję rady. Cały czas płaczę i mam wrażenie, że jestem beznadziejna”

JEDNO? A co to jest za problem? Dziecko samo na świat się nie prosiło, ja mam trójkę i daje radę, a Ty przy jednym narzekasz? Zaraz za pierwszą, atakuje kolejna forum-Grażyna, która przyklaskuje i mówi, że piątkę wychowała, a ta tu z jednym płacze.

I nie piszą tego czternastolatki z gimbazy. Piszą to dorosłe kobiety, które mają swoje dzieci. Piszą pod własnym imieniem i nazwiskiem. Piszą, a obok tego ich zdjęcie profilowe. Piszą czyjeś matki, czyjeś babki. Cisną na bogu ducha winną dziewczynę, która tylko zadała pytanie.

Internet dał młodym matkom bardzo dużo. Mogą skorzystać z wujka Google, mogą się poradzić w trybie natychmiastowym drugiej osoby. Nie jedna z tych forum-dziewczyn jest za granicą i nie ma do kogo gęby otworzyć, druga jest sama jak palec na świecie i czasami internet to jej jedyna ręka pomocy.

Rzadko kiedy czytam forum czy różne strony z poradami, trafiłam przypadkiem i zdecydowałam NIGDY więcej nie czytać. Zamiast się wspierać to BABA BABIE BABOM.

Dla mnie patologia to bicie dziecka. To pijani wiecznie rodzice. To brak opieki nad własnym dzieckiem. To znęcanie się psychiczne nad maluchem, a nie fakt, że któraś karmi butelką, a nie cyckiem. Nie fakt, że urodziła cesarką, a nie naturalnie.

Wszystko w sklepach sprzedają, ale szkoda, że mózgów wciąż brak.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

16 Responses

  1. Kochana dlugo Cię szukała i dobrze tu wrócić. Gratuluję maluszka. Wracając do tego wpisu niektóre mamusie to trzeba kopnąć konkretnie w dupe. Ja mam 3 chłopów każdego Karmilam po miesiącu cyckiem najmłodszego przyznaje z wygody bo w domu bym nic nie zrobiła. Tak mam czasami ochotę ubrać się wyjść i nie wracać ale podejrzewam że nawet butów bym nie założyła i już jestem. Co do wscibskich ludzi ostatnio miałam okazję przekonać się na własnej skórze. Moi synowie są chorzy średni ma AZS a młodszy i starszy astmę. Starszy z racji swojego stanu ma nauczanie indywidualne w domu a moja kochana sąsiadka nastała na nas opiekę ze nie dbamy o dzieci (niech jej ziemią lekka bedzie). Nie ma ideałów ale jeżeli coś robisz i czujesz swoim serduchem ze robisz to dobrze to nie przestawaj rób tak jak każe Ci intuicją a twój synek dziękuję Ci za wszystko codziennie swoim slinotocznym uśmiechem i kiedy czujesz jego ciepłe łapki na szyi. Pozdrawiamy

  2. Ja się niezmiernie cieszę, że po porodzie (czyt. cesarskim cięciu, które według wielu nie jest porodem) moja siostra przyjechała by nam troszkę pomóc, np. ugotować obiad (bo pewnie bym nic nie jadła), ogarnąć chałupę (bo ruszać się nie mogłam, a jeszcze infekcję dostałam na ranie i antybiotyki musiałam brać) czy wykąpać małą. Wszyscy namawiali mnie na karmienie piersią, mówili ‘przystawiaj, przystawiaj a pokarmu będziesz miała jak krowa dojna’. Guzik prawda, gdybym ich posłuchała to bym dziecko zagłodziła. Karmię butlą i odciagałam znikome ilości mleka dopóki całkiem się nie skończyło. Przynajmniej wiem, że Młoda głodna nie jest. Też miałam złe dni, ale to nie znaczy że nie kocham mojego dziecka. Nie jestem maszyną. Mam prawo być zmęczona. A te baby co odbijają leżącego to bym za kudły wyszarpała, chcą się dowartościować kosztem innych. Wstyd i hańba!

    • “Jeszcze butla do tego, a nie cycek. Jak to?! Toż to wygodnictwo! Moda na butelkę” to jest najprostsze co można zrobić. Strzelić najgłupszy tekst i dowalić Bogu ducha winnej osobie, przecież tak najlepiej.

      Co do KP to mam najgorsze wspomnienia w tym temacie, niestety.

  3. Pierwsze dni po powrocie ze szpitala, jak sobie przypomnę to nie wiem czy się śmiać czy płakać 😀 jak by mi jedzenia pod nos nie podstawili to bym nawet nie wiedziała że człowiek jeść musi 😀 ogólnie w domu miałam taki rozpizdziel że po kilku tygodniach go dopiero ogarnęłam, jak powoli zaczęłam do świata żywych wracać 😀

  4. Jak dla mnie to sa puste baby,które dowartociowuja się tym, że skrytykuja kogos słabszego, bo wiadomo najczesciej i najłatwiej kopie się leżacego. Zazwyczaj kobieta kobiecie wilkiem i jak “cudownie” można się poczuc kiedy komus wystraszonemu i bezbronnemu się dowali. Mój komentarz do tych bab to tylko współczuc ich dzieciom, że takie mamusie je wychowuja. Ale internet wiadomo miejsce gdzie najłatwiej się wyżyc. Przypuszczam, ze same musza byc niezle sfrustrowane bo jak ktos jest szczesliwa matka to nie ma czasu na tak puste i bezwartosciowe komentarze albo same sa niepewne siebie jako matek albo w zyciu im się nie układa.
    PS. Jakie musza byc konsekwencje kiedy takie komentarze czyta matka z depresja poporodowa:(

  5. Pocieszę Cie. Nawet jak już będziemy jedną nogą po drugiej stronie lustra to i tak znajdziemy mase rzeczy,które mogłyśmy zrobić/powiedzieć inaczej 😀

    Najważniejsze to robić w zgodzie ze sobą i zaufać własnej intuicji.I olać wszelkie durne baby próbujące popsuć nasze samopoczucie.

  6. Kobito,gdyby mózgi sprzedawali to by ciągle była na półce karteczka “TOWAR CHWILOWO NIEDOSTĘPNY”.

    Ja miała to szczęście,że Starszy był dzieckiem śpiąco-jedzącym,więc nasza wspólna droga zaczęła się spokojnie,bez szoków,z czasem na rozpoznanie.Młoda już taka wyrozumiała nie była.
    Ja miałam dość duży kontakt z dziećmi-koleżanki rodziły szybciej niż ja-więc wiedziałam że reklamowe bobasy nijak się mają do rzeczywistości.Przeszłam nawet pogryzienie przez syna kumpeli który miał zdiagnozowane ostre ADHD w wieku 2 lat.Nie mając własnych dzieci widziałam bunt nastolatki,która potrafiła zwyzywać matkę od najgorszych bo nie dostała kasy na czipsy.Pomijam fakt,że było to dla jej zdrowia bo w wieku 12 lat ważyła ponad 120kg.

    Ja mam dwoje.I nie uważam się za ekspertkę,znawcę.Przeraża mnie myśl,że mogę popełnić jakiś istotny błąd i przeze mnie dziecko moje wyrośnie na bandytę czy innego zwyrodnialca.Boję się,że jestem zbyt wymagająca.Ale wiem że młodemu nie mogę zbyt popuszczać-taki typ co zaraz luzuje wszystkie stawy i mózg.Gdybym nie wymagała to by cały dzień spędził na grach,przed tv zamieniając szare komórki w papkę.A że czasem go dociskam to dziś został wytypowany do konkursu matematycznego- jako jeden z 4 osób na całą klasę. I jestem z niego cholernie dumna co nie znaczy ,że jak zasłuży to go nie objadę z góry na dół.

    Ja też mam czasem dość.Mam ochotę czasem wskoczyć pod walca drogowego,albo kogoś pod niego wrzucić.A potem patrzę jak potwory wszystkie trzy śpią,chrapią i jestem szczęśliwa że są.

    I też mi wstyd za te babska.Czasem jak widzę niektóre komentarze to mam ochotę wytrzaskać po pysku taką jedną z drugą.
    Nie wiem,skąd te pokłady nienawiści.Najwyraźniej tym kobietom czegoś brak i tylko w taki sposób potrafią choć na chwilę poprawić swoją samoocenę ,która na co dzień jest wdeptana w Rów Mariański.

    • Dokładnie. Moim zdaniem to też poprawa własnej samooceny. Bez względu na ilość posiadanych dzieci, dużo osób zapomina, że każde dziecko jest inne. Każda matka również jest inna.
      Szkoda tylko, że teraz najistotniejsze dla kobiet jest to, żeby drugiej udowodnić, że jest gorszą. Gorszą żoną, matką i koleżanką.
      Bo CC, bo butelka, bo chodzik, który niszczy stawy. Gdzie jest to cholerne zrozumienie?
      Szkoda mi tych dziewczyn bo wiem jak sama byłam zielona na samym początku. Choć teraz do ekspertów też nie należę 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *