Matka Torpeda
Matka Torpeda

W trakcie drogi do kosmetyczki, zorientowała się, że zapomniała portfela. Połowa drogi, a ja na skrzyżowaniu muszę zawrócić bo ona cierpi na zanik pamięci. Nie dość, że kosmetyczka czasu nie miała i wszystko było „na szybko” to jeszcze trzeba zawracać. Świetnie. Myślałam, że ją uduszę, ale ostatecznie z uśmiechem na ustach podwiozłam ją pod blok i grzecznie czekałam na nią na parkingu.

Piętnaście minut. Piętnaście, zasranych minut siedziałam i czekałam aż łaskawie zejdzie na dół. Po pięciu już rzucałam zaklęcia, po dziesięciu kiedy odebrałam telefon od wściekłej kosmetyczki, stwierdziłam, że ją utłukę.

Wychodzi, zapłakana jak małe dziecko.

(Słowo „kurwa” zostanie zastąpione słowem „słoneczko” bo inaczej wyszły by tutaj same kurwy, kurwami popędzane)

– Co za gnój wstrętny, co za gnój – drze się przed samochodem, odpalając papierosa.
– Ty, cicho. Co się stało? Co się drzesz?

– Ty sobie wyobraź, że on sobie baja bongo w sypialni urządzał z jakimś czarnym słoneczkiem.

Oczy mi się zrobiły jak pięć złotych, jedyne co mogłam powiedzieć w tej sytuacji to pełne mądrości, elokwentne, rezolutne i jakże kulturalne: „Co ty pierdolisz?”

– Wchodzę, a tu jakieś szpilki czerwone stoją. Jak wleciałam w tą sypialnię to myślałam, że ich pozabijam, rozumiesz?

– Rozumiem, że trafiłaś w moment?

– W początek. Chyba sobie rozgrzewkę urządzali. Jak wychodziłam to sobie jedzenie robił, sobie – prycha – jej robił. Mi to nigdy w życiu kanapki nie zrobił, pajac.

Siedzę cicho jak mysz pod miotłą bo uważam, że w takiej sytuacji naprawdę nie ma słów, które są w stanie ją pocieszyć.

– Ja musiałam zapomnieć tego portfela. Tak musiało być. Ciekawi mnie tylko od kiedy to trwa. Powiedz mi dlaczego? Czemu do cholery zawsze jest ten sam schemat, że się baba ostatnia dowiaduje i to przypadkiem? Powiedz mi !

– Nie wiem, choć nie ukrywam, że bardzo bym się chciała dowiedzieć.

– Tyle lat, słoneczko, tyle lat! Kanapki do pracy, obiadki, kolacyjki się o mało nie zesrałam żeby mu dogodzić. Wszystko robiłam, rozumiesz? WSZYSTKO! Boże, jaka ja byłam głupia. Jaka ja byłam głupia! Czemu ja nic wcześniej nie widziałam? Że też mi do głowy nie przyszło, że on może być takim gnojem. W naszym mieszkaniu, w naszej sypialni, rozumiesz? Słoneczko dobrze wiedziało po co przyjeżdża. Czyli? Czyli to nie był pierwszy raz! Szpileczki, szmineczka, sukieneczka, ojojoj co za dama. Nogi pewnie dla każdego ma na „za piętnaście trzecia” ustawione. A ja ostatnio pościel w sypialni wyprałam, a żeby syfa załapał.

– Daj spokój. Musisz po prostu zamknąć temat i życzyć mu powodzenia. Honorowa bądź, pod żadnym pozorem cyrków nie urządzaj, błagam.

– Jak to bez cyrków?! Mam nic nie mówić?! – pyta z oburzeniem

– A co zrobisz? Zaczniesz płakać, okładać go pięściami i pytać „dlaczego?!”. Jaki w tym sens? że wyjdziesz na wariatkę? Proszę Cię, honoru trochę. Zobaczymy czy mu będzie gacie prać i holować do domu jak da w palnik tak, że aż mu gaz odetną.

– No tak, mieszkanie, auto. Partia idealna – szepcze i już widzę jak łzy do niebieskich oczu napływają

– Ty się nie obraź, ale do Kluneja to mu daleko. Nie rób z niego partii w lidze internaszynal level.

– Stąd wniosek, że poleciała na kasę, a ten jełop myśli, że jest Bogiem seksu. A pewnie księżniczka się wali jak domki w Afganistanie.

I tutaj nastąpił ryk ostateczny.

– Boże on mnie zdradza. On naprawdę mnie zdradza, myślałam, że mi się to nie przytrafi. Przecież takie rzeczy dzieją się tylko w serialach i tanich filmach. Czemu on mi to zrobił? Co ja robię źle?

– Mama Cię nie uczyła, że używane zabawki się oddaje biedniejszym dzieciom? Co się stało to się nie odstanie, podziękuj jej, że sobie z gnojem życia nie będziesz marnować.

Po ośmiu papierosach, czterech spazmatycznych napadach płaczu i sześciu głębokich wdechach później:
– Nic już nie chcę. Nic, poza jednym..
– To znaczy?
– Żeby pinda dostała okresu,  „w trakcie”.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

12 Responses

  1. Ja: (po jakims tekscie 4-latka)
    -Dziecko! Skad ci się to wzięło?
    Dziecię:
    – z głębi…
    Weszło do rodzinnego arsenału. Pozwalam używac. Za prawa autorskie nie policzę (chociaż prawa to ma chyba dziecię).
    A poza konkursem to gdzie się podziewasz? Proszę starszej pani nie narażac na długie czekanie..
    Czasu ni mom! No!

  2. Ożeszzz słoneczko!!!Wali się jak domki w Afganistanie?Ja pierdole Iksina skad Ty bierzesz te teksty??? 😀
    To smutne i nie ogarniam tego.I tak jak pisałam wczesniej – kobieta kobiecie suka jest!!!

  3. O, słoneczko! I jakie wsparcie dla stereotypów, że czarne to jednak nie takie znowu trudne są…. Takie odkrycie boli i będzie bolałao jeszcze długo, każny ma własny sposób na odreagowanie, ale jak nie zadziała – trzeba kumpelę wysłać do specjalisty, a nie do baru, bo wątroby szkoda… a fakturę od psychologa wysłać temu słoneczko-lubnemu 😉

  4. Porównanie do domków mnie rozłożyło na łopatki 😀
    Fakt,nie jest miłe dowiedzieć się że ma się rogi. Kurewnie hujowo jest te rogi samej zobaczyć,ale nie ma tego złego.
    Awantura,bicie,wyzwiska nie pomogą.Co najwyżej potem w nas zostanie taki niesmak -„Boże,ale z siebie zrobiłam kretynkę. I po co? I dla kogo? Przecież to zero nie zasługiwało nawet na splunięcie”.
    Wypłakać się,jak najbardziej,ale poduszce albo przyjaciółce. Potrenować nieważkość-też w takim towarzystwie jak płakać. A potem głowa do góry i do przodu.
    A swoją drogą,mogła jej te szpile wypindolić przez okno 😀

  5. Złe podejscie koleżanki do zdarzenia. Trzeba szybko przekuc sytuacje na jezyk korzysci. Trafila się super okazja do zerwania z debilem. Bo jakim trzeba byc debilem,zeby zapraszac kochanke do wlasnego domu?? Jaka przyszłosc moze zapwenic taki debil? Żadna. Nic tylko sie dziewczyna cieszyc powinna 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *