Matka Torpeda
Matka Torpeda

Największe głupoty w serialach.

Zdarzy mi się czasem obejrzeć dobry serial. Z naciskiem na “dobry”. Wkręciłam się nie raz w coś do tego stopnia, że potrafiłam nie przespać nocy żeby obejrzeć zaległe odcinki na internecie. W związku z ostatnio obejrzanym, najszły mnie podsumowania.

www.matkatorpeda.pl

1. Panie domu w szpilkach.

Ona wraca taka zmęczona bo przez osiem godzin i dwadzieścia sekund, pasła alpaki wysoko w górach. W dodatku musiała zanieść szefowi mega wypaśny raport na temat golenia baranów maszynką łilkinson z trzema ostrzami. W wolnych chwilach marzy żeby ogolić zarost Roberta Lewandowskiego, ale ostatecznie wraca do domu i gotuje obiad dla męża i dzieci.
I wraca taka utyrana życiem, zmęczona, ale w perfekcyjnym makijażu i nie pomiętej koszuli. Zapyla z praniem, gotowaniem i sprzątaniem. Oczywiście w szpilkach o wysokości jedenastu centymetrów, idealnej skórzanej mini oraz białej, lśniącej koszuli.
Gdybym to była Ja – na bank przy gotowaniu miałabym sos na bluzce, odciski na stopach i kurwicę na ustach. Ale seriale kierują się PRAWDĄ i odniesieniem do RZECZYWISTOŚCI w związku z czym popieprza taka 24h w szpilach i miniówce.
No umówmy się, przecież która z nas ściąga szpilki po przyjściu do domu? Żadna, wiadomo.

2. Kolacje.

UWIELBIAM przyglądać się żarciu w filmach, nie raz złapałam w nich inspirację, a nie raz kurwicę. To drugie chyba częściej.
Naprawdę chciałabym poznać rodzinę, która na śniadanie je full wypas. Wiecie, sześć pomidorów w plastrach na jednym talerzu. Cały ser w plastrach na osobnym. Do tego dodaj dżem osobno, płatki osobno i naleśniki. W jednym dzbanie sok, w drugim herbata, w trzecim pływa kawa – bo może ktoś będzie miał ochotę na coś innego.
Rili? Ktoś to łyka? Przecież śniadanie to jest najszybszy do zrobienia posiłek w ciągu dnia. Nie znam rodziny, która o siódmej czy ósmej rano robi szwedzki stół. Przecież te śniadania w serialach to są lepsze niż śniadania na wakacjach all inclusive.
Swoją drogą, gdybym ja miała fundować taki ranny posiłek chyba bym musiała być w stałym kontakcie z Pablo Escobarem żeby mi podrzucał “co nieco”.

3. Ciuchy po domu.

To trochę łączy się z punktem numer jeden, ale poświęcę jeszcze na to punkt trzeci. ABSOLUTNIE nikt w serialach nie chodzi w rozciągniętych bluzkach. Co gorsza, podejrzewam, że serialowe matki nawet nie mają “majtek okresówek”. Dobrze skrojona bluzka, elegancki łańcuszek, osiem bransoletek i szpilki.
Faceci oczywiście w dobranych pulowerkach, dżinsikach prosto z wieszaka.
Nikt nie wyleje na siebie kawy, nikt nie sprząta rzygów po psie, nikt nie ubrudzi sobie tych cudownych ubranek za miliony monet.
Jakby nie patrzeć: Igrek cały dzień po domu śmiga w garniturze, a ja w garsonkach Gucziego. To by się zgadzało.

4. Nocny outfit.

Gdybym wstawiła tutaj swoje zdjęcie pod tytułem: “Jak wyglądam przed snem” zostało by mi trzech czytelników: Ja rano, ja w południe, ja wieczorem.
Po zmyciu twarzy, rozczesaniu włosów i wbiciu się w piżamę z logo batmana (ewentualnie z logo laski od kaczora donalda) wyglądam… źle, ale co niektórzy mówią, że “naturalnie”. Igrek twierdzi, że wyglądam pięknie, ale wiem, że mówi to w trosce o swoje życie.
Jak widzę baby w serialach, które idą w objęcia Morfeusza to mi słabo. Fryz jak od stylisty, mejkap delikatny, ale nie oszukujmy się: to dalej jest mejkap. Koszulina od najdroższego projektanta dopasowana idealnie do cycków, bioder, maskująca obszerne uda.
Śpi oczywiście tak słodko, że można się w nią wpatrywać. Ja śpię “na popielniczkę”, dupą cisnę zawsze w stronę Igreka i zabieram kołdrę. Na szczęście nie puszczam “grzmocików o zapachu waty cukrowej” bo wiadomo: kobiety nie puszczają bąków.

5. Praca po studiach.

To, że każdy członek rodziny ma pokończone osiem kierunków studiów, sześć kursów i zawalone CV poprzednimi stanowiskami: to już nikogo nie dziwi.
Jak widzę w takim serialiku, że ktoś skończył studia i od razu dostaje zatrudnienie w jednej z najlepiej prosperujących firm w Polsce (oczywiście na stanowisku MENEŻERA) to mnie gniecie.
Kończy studia, ma chatę na full wypasie, stać go na dobre auto i dostaje pracę w firmie “coś tam soluszyn” za pięć kafli miesięcznie. No chyba nie chcecie mi napisać, że nie zarabialiście pięciu tysi od razu po studiach?

Najlepsze jest to, że na koniec zawsze jakiś producent/aktor/reżyser, rzuci hasłem: “Chcemy jak najlepiej oddać rzeczywistość. Pokazać prawdziwe życie” – na bank scenarzyści są w stałym kontakcie z Pablo Escobarem inaczej takie głupoty by nie powstawały.

PS: Oczywiście, że oglądam seriale. Oczywiście, że lubię.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

31 Responses

  1. Ja bym jeszcze dodała odnośnie pracy w serialach, że chyba większość ma wyrozumiałych szefów bo co chwile w ciągu dnia latają na spotkania z przyjaciółkami i o każdej porze mogą się spotkać. Albo maja jakąś wydłużoną dobę w trakcie pracy. No mieszkania to wszyscy mają albo wynajmują baaardzo “skromne”. No i fenomen nawet nie tylko szpilek ale ogólnie butów w domu, bo kto kurna chodzi po domu w butach wyjściowych a nie papciach. No a śniadanka to fakt zawsze sie zastanawiam czy tylko mi się wydaje, że to niemożliwe żeby ktoś wstał dobrowolnie tak wcześnie i na siódmą szykował taki wypas plus jeszcze to posprzątaj. Dla mnie rano liczy się każda minuta snu więc wole wyjść głodna ale wymalowana i względnie wyspana niż najedzona. I tylko ostatnie mnie to i tak z żarcia najbardziej wkurza jak mają przed nosem postawione jakieś wypasione dane i nie jedzą albo co gorsza odchodzą od stołu i nawet nie skubną, nie wiem jak Ty ale mi apetyt w prawie każdej sytuacji dopisuje 😛

  2. Ja już dawno odpadłam z seriali.Nie mogłam wytrzymać 87 porwania Marysi,53756 jej chłopaka-przy czym ona sama postać niczym dziewica Orleańska.No ale ona się nie puszcza-ona testuje.
    Nie wytrzymałam kolejnego raka w “M jak ….masakra”-wszędzie gadają ,że rak to problem genetyczny a w tym serialu to się rozmnaża niczym muszki owocówki i do tego drogą kropelkową chyba.
    Oglądałam “Na Wspólnej”-przestałam ,bo aż mdli.
    A i jeszcze to-tam komu by się nie zaczynały jakiekolwiek problemy to od razu albo zajebista praca z wypłatą Bila Gejtsa,albo spadek po Onazisie albo taka kumulacja w totka że aż stąd na księżyc.
    Jeszcze miałam próbę ze “Singielką” tylko za bardzo mi przypomina bajkę o żurawiu i czapli a taką mamuśkę to bym osobiście odstrzeliła.

    Inna rzecz,że gdyby to było choć trochę podobne do życia codziennego to pomijając szpile,paznokcie i tapetę- imion facetów byśmy nawet spisać nie dały rady a i alkoholizm murowany.

      • Ogólnie nie miewam problemów z filmami 😀 Mam ogromną poprawkę na to co oglądam.
        Fakt,nie raz i nie dwa pomyślałam-“też bym tak chciała”,no bo kto by nie chciał żeby jego jedynym kłopotem był kolor lakieru i żeby buty pasowały do auta.
        Ale jak ciągnie się tasiemca jak flaki,i zamiast zakończyć to wymyśla się rzeczy niestworzone i milion razy powtarza to samo to jest już niestrawne.
        I tak czasem mnie tylko zastanawia-dlaczego żaden ośrodek psychiatryczny nie szuka swoich zbiegów? Bo przecież nikt zdrowy na umyśle by tego nie wymyślił.

        • Masz rację, seriale z nieciekawą fabułą są niestrawne. Po jakiego grzyba wkładać kolejne tysiące (miliony?) w produkcję, która jest taka sama jak poprzednia. Ona kocha jego, on ją, ale nie mogą razem być. Pół rodziny się wtrąca, spiskuje i źle im życzy. Ciotka ma raka, wujek ciotkę zdradza, a pierwszy sezon kończy się pocałunkiem głównych bohaterów: WOOOOW to taka nowość wśród seriali.

  3. Mejkapy przed snem, a zwłaszcza (z naciskiem na zwłaszcza 😉 ) po przebudzeniu – to jest wyczyn! No ale to domena każdego serialu i filmu na całym świecie. Zwyczajnam. W polskich serialach dobija mnie ogrom mieszkań młodych ludzi – nieważne czy sa po studiach, czy rozpoczęli prace, wszyscy mieszkają w takich pałacach, ze mnie, mieszkankę (przez cale życie) w PRL-owakich bloków, studyjek, po prosty wbija w fotel. Wszystko full wypas – pomijam pralki, lodówki, bo to norma. Ale komputery z japkiem w tle, TV na pół ściany, meble za kilka ładnych wypłat niejednego Polaka, no i te garsonki od Gucia, garnitury Iwa – to przeciętny obraz polskiej rodziny. No i teksty – siedzą na kanapach (godzina obojętna) i dyskutują o zmęczeniu ciężką praca i braku czasu. I zawsze się zastanawiam KTO im te chałupy sprząta? Nigdy nie widać kurzu, okruchów, utytłanej podłogi w kuchni, brudnych okien – ja tez tak chce!!!!
    UWIELBIAM! Naprawdę poprawiają mi humor, szkoda tylko, ze teraz korzystam tylko z Ipli, to nie mam dostępu do nowości technicznych w PRZECIETNEJ polskiej rodzinie 😀
    Dzięki Iksina

  4. Obłęd….Uśmiałam się, że łzy wycierałam…
    Za te szpilki po chałupie to prostu im współczuję, tak jak za makijaż, niegniecioną koszulę itp… bo nie dość, że szybko nabawią się żylaków mimo wypasów tych swoich zwierzątek to jeszcze znaczy że śpią w trumnie z rączkami złożonymi a do tego zero seksu i przyjemności – bo jak coś się rozmaże albo pogniecie, to dopiero będą mieli o czym kręcić następne dziesiąt odcinków. Opcja śniadania to chyba na święta i to z gośćmi jak na mój dom…
    Mi do tego jeszcze podobają się paznokcie, które są zawsze w takiej długości która koliduje co by nie powiedzieć z robieniem czegokolwiek i w dodatku, KTO, no KTO przebiera się więcej niż dwa razy w ciągu(tu biorę pod uwagę wyjście wieczorne gdziekolwiek) dnia w ciuchy od tego gucciego???? Ja po powrocie z pracy naciągam dres z powyciąganą bluzką, lub tunikę i skarpetki. W du…ie mam szpilki w których latałam 8,5h. Choć przyznam szczerze, że przyszła mi wczoraj konsternacja i zapytałam Mężczyznę swą czy mu przeszkadza, że wyglądam w domu jak kopciuszek po przejściach z brudem, czy może powinnam wyglądać w domu też inaczej, lepiej, wyjsciowiej….? Popatrzył się na mnie tylko,i najpierw zapytał czy dobrze się czuję? a potem stwierdził, że jak będę bardziej seksownie wyglądała, a nadal będziemy padali razem z zasypiającymi dziećmi, to nam się hormony tak skumulują, że zabiorą nam dzieci do ochronki po tym jak nas zamkną za napaści seksualne i psychiczne odbicie od normy 😉
    …. a w ogóle najczęstszym serialem co leci u mnie w domu jest “Tomek i przyjaciele”, koledzy Bob i Sam z Kotem Protem na czele no i Bolek Z Lolkiem i z Reksiem. A tam na szczęście nie ma życia na wysoki połysk 😉

  5. Zapomniałaś dodać, że każdy, niezależnie czy i gdzie pracuje, ma wypasione mieszkanie, urządzone wg najnowszych trendów.
    W domach serialowych nie ma też toalet- po co, skoro i tak nikt z nich nie korzysta?
    I ostatnie- w serialach dzieci nigdy nie płaczą, zawsze są czyste i uśmiechnięte. Nawet tuż po porodzie 😊

  6. No wlasnie śniadanie i kolacja w serialach zawsze taka duza jakby jadla 3obiady dziennie to łatwiej bylby mnie przeskoczyć niż obejść:-D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *