Matka Torpeda
Matka Torpeda

Wirus, który spełnia życzenia.

Nie gram w toto lotka, nie wierzę w zdrapki, nie dzwonię do wróżek. Nie wierzę w „szczęście” i miliony, które spadają z nieba.

Zaczęło się od syna, który w czwartkową noc zaczął oddawać swoją zawartość żołądka w taki sposób, że matka o mało zawału nie dostała. Do piątej rano czuwaliśmy przy młodym, który wycieńczony wymiotami zasnął. Pierwsze moje dziecko, pierwsza jego choroba więc możecie sobie wyobrazić jaka była moja reakcja.

Młodemu przeszło już na następny dzień, ale wciąż nie był sobą więc matka postanowiła wyprawić się do pediatry. Pediatra nie powiedziała nic oświecającego: „Wirus, nawadniać, jakby się odwodnił szpital”. Kiedy podsumowałam, że nie ma ani gorączki, ani biegunki i ogólnie dziecko po wymiotach bawi się w najlepsze, dostałam tekst pełen zrozumienia: „Pierwsze dziecko, to zrozumiałe”

Nie wiem czy zrozumiałe czy nie, ja widząc jak moje dziecko zmęczone odpływa w sen, czułam napływające łzy do oczu. Wtulona w niego przez cały dzień, głaskałam małą główkę prosząc żeby przeszło na mnie. Przejdzie na mnie – młodemu odejdzie całkowicie.

Wieczorem kiedy Zet w najlepsze wędrował na czterech, poczułam, że chyba mi źle. Igrek stwierdził, że kolory mi odeszły i wyglądam jakbym miała ciśnienie 10 na 10. Chciałam żeby na mnie przeszło? no to przeszło. Coś też wspominałam jakiś czas temu, że mam do oddania w dobre ręce jakieś pięć kilogramów – grypa żołądkowa spełniła moje życzenia.

Kiedy z piątku na sobotę o piątej nad ranem, próbowałam wstać z łazienkowego dywanika – myślałam, że umieram z wycieńczenia. Od godziny 20-stej do 5-ej nad ranem, miałam romans z muszlą. Łojczysko spało w najlepsze pochrapując słodziutko, a ja na czterech wracałam do łóżka.

Wirusem zaraziła się połowa rodziny, ale wszystkim przeszło… prócz mnie. XXI kurwa wiek, a dalej nie wymyślono magicznej tabletki na to dziadostwo. Ja tego nie rozumiem, nawadniać się, elektro srektolity przyjmować i co? i jajco.

Nie złamie mnie grypa, przeziębienie, okres – nic nie jest w stanie odebrać mi sił prócz grypy żołądkowej. W niedzielne popołudnie chciałam wołać księdza, a Igrekowi dawałam wytyczne kiedy może przygruchać sobie jakąś lafiryndę po moim odejściu. Testamentu nie spisywałam bo nie byłam w stanie utrzymać długopisu.

Oczywiście, że próbowałam starych metod:

Odgazowanej coca coli

Która ma działanie dobre na żołądek. Powstrzymuje wymioty i przynosi ulgę. W dupie chyba ulgę przynosi.

Gazowanej coca coli

Która również daje to samo co niegazowana. Z tą różnicą, że ta jest gazowana. I tak nie ma różnicy bo też gówno daje.

Suchej bułki

Która ma zapełnić żołądek, a jednocześnie go nie obciążyć. Nie zatrzymałam jej na długo.

Gorzkiej herbaty

Wiadomo, najlepsza na problemy żołądkowe. Nie powiem, ZAWSZE przynosiła mi ulgę, zawsze była pomocna więc musiał nadejść w końcu ten pierwszy raz kiedy nie pomogła.

Mięty parzonej

Uwielbiam miętę w każdej postaci. Picie parzonej mięty to dla mnie niebo w gębie. No niestety teraz „niebo w gębie” to nie było.

Imbiru

Zazwyczaj polecany kobietom w ciąży na mdłości. Może i komuś pomaga, może i ma jakieś działanie „anty-rzygające”, „anty-nudnościowe”, ale ja chyba jestem ewenementem. Biały kruk do chuja Wacława, unikat wśród rzygających.

Wszystkie sposoby zawiodły więc kiedy wydawałam ostatnie tchnienia, Zet z uśmiechem na ustach wspinał się po matce, piszcząc do ucha. Z racji mojej niemocy, poprosiłam Igreka żeby wziął dzień wolnego żeby zorganizować mi pogrzeb. Ostatecznie jako przyczynę podał: „Żona chora, muszę zająć się dzieckiem”, ale ja wiedziałam swoje. Nie byłam w stanie nawet przyjąć herbaty do swojego wnętrza więc umówmy się… nadchodził koniec.

I tak leżąc w pozycji embrionalnej zastanawiam się co robi medycyna kiedy nic nie robi?

Wymyślono tabletki na sześciokrotne powiększenie penisa (ciągle przysyłają mi reklamy na maila)
Wymyślono tabletki na sześciogodzinny orgazm (oni też mi przysyłają reklamy)
Wymyślono syropy na apetyt, na powstrzymanie apetytu.
Wymyślono tabletki, które pozwalają żreć tłuste i sprawić, że nie boli Cię potem bęben maszyny losującej.
Wymyślono nawet kurwa tabletki na nocne drgania nóg, ale na grypę żołądkową nie wymyślono NIC!

Bo przecież są rzeczy ważne i ważniejsze: jednak taki sześciokrotnie większy penis daje sześciogodzinny orgazm więc kogo by obchodziło, że ktoś rzygnął trzydzieści osiem razy i na czterech wraca do łóżka. W między czasie kiedy ja umierałam nad muszlą na bank ktoś przeżywał ten sześciogodzinny orgazm i to jest powód do radości.

Udostępnij ten wpis...Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

29 Responses

  1. Przeszłam to. Jakieś 40 haftów na dobę. Nie ma lekarstwa. Trzeba łykać, to co w miarę bezboleśnie wraca. I nie są to grzybki marynowane 🙂 Woda z cukrem, od razu nad muszlą. Może trochę zostanie dla podtrzymania funkcji życiowych. Gardło jakby ogniem przypalał, ale jaka ja laska byłam po trzech dniach!!!!!! Lasunia laseczka z płaskim brzusiem. Niestety szybko się odpasłam 🙁

  2. Gdzie wy mieszkacie? 😀 😀
    U nas na szczęście spokojnie,w szkole wyludnień nie ma,nie licząc nauczycieli ale oni to chyba nie przez grype 😀
    Iksina,jak Ty mi to cholerstwo baną poślesz to cie osobiście odpowiedzialną zrobię 😀

  3. Moja lekarka w absolutnej rozpaczy ( 3 dzień tego badziewia i nic nie pomagało – plastik pod otworem dolnym i plastik pod otworem górnym cały czas, plastik ewryłer ) rewolucyjnie wymyśliła na wymioty aviomarin ( lub inny tego typu specyfik) popijany odgazowaną colą… o dziwo pomogło… Z tym, że do dzisiaj ( było to 8 lat temu) nie wiem, czy to lek, czy po prostu grypa odpuściła, ale wcale nie jestem aż taka ciekawa, aby znów to cholerstwo złapać 🙂

  4. to cholerstwo całą Pl opanowało! u nas też było i dramat , bo takam słaba była że mnie koc bolał jak na mnie leżał po ” rozmowach z lwem ” w nocy nad kibelkiem. Wczoraj młoda od rana zaczęła + gorączka, dziś już lepiej. Mam nadzieję ze to koniec już tych niespodzianek. Trzymaj się i zdrowiej!

  5. Ty nawet grype żołądkową potrafisz opisać w taki sposób że można parsknąć śmiechem 😀 Mało brakowało a zaksztusilłabym się mandarynką. Wężu patrzy się na mnie jak na wariatkę szczerzącą zęby do telefonu 😉
    A tak serio to współczuję Ci tej grypy. Po zeszłorocznych świętach najpierw to dziadostwo dopadło mego męża, później siostrę i szwagra, następnie dzieciaki. Ja się odizolowałam od nich siedząc u siebie w sypialni ciesząc się że mnie to ominęło (a byłam wtedy w ciąży). Oni wrócili po nowym roku do domu, a mnie rozłożyło 🙁 Na szczęście lekarka przepisała mi tabletkę, którą wkłada się pod górną wargę i one mnie uratowały 🙂 2 tabletki i po grypie 🙂 Zdrowia życzę 🙂

  6. Dziewczyno, następnym razem się nie męcz. Jeśli grypa żołądkowa przypadnie na weekend albo na noc dzwoń po nocną karetkę z lekarzem. Dyspozytorowi powiedz, że nie dasz rady jechać do lekarza/szpitala bo macie małe dziecko w domu i nie ma kto z nim zostać. A jak przyjadą to poproś o zastrzyk rzeciwwymiotny. Działa! Ostatnio też przechodziłam i oj głupia bylam, że staremu kazałam dopiero o 16 dzwonic po karetkę po całodziennym klopowaniu. No i oczywiście dla starego też później dzwoniłam po karetkę, tylko następna zmiana przyjechała 😉

    • Serio? Znajoma ostatnio pojechała jak miała grypę żołądkową, dostała zastrzyk przeciwwymiotny i zaczęła jeszcze bardziej wymiotować. Odesłali do domu, kazali się nawadniać. Nie wiem czy tylko ja znam takie beznadziejne przypadki, ale właśnie dlatego ciężko mi z wyleczeniem. Lekarze zazwyczaj zalecają przeczekać żeby wirus sam wyszedł (wiadomo którymi drogami) i dużo pić.

  7. Ja grypę żołądkową przechodziłam w zeszłym roku i nic, totalnie nic nie pomagało. Po dwóch dniach wiszenia nad wanną, bo mnie na dwa końce ciągało, i wyglądaniu jak zwłoki i pulsem wyczuwalnym jedynie przez superspecjalistę organizm zaczął zatrzymywać te paszkwilne elektrolity. I fakt, dieta cud, też z piątka mi spadła, tylko co z tego, skoro po dwóch tygodniach wróciło z naddatkiem, bo organizm wymyślił sobie, że na wszelki wypadek zmagazynuje więcej. Jak już się przestanie oddawać dobroci, to delikatnie można wszystko i bułkę suchą i herbatę. Mięty mimo, ze nie bardzo lubię, to i położna kazała nie pić, bo wzmaga wydzielanie soków trawiennych. Ja w ciąży zwracałam ponad 5,5 miesiąca. Tylko po trzech dniach pobytu w domu, lądowałam i tak w szpitalu – odwodnienie.
    A od soboty przerabiam wirusa z najmłodszym. Szczególna „radość”, bo starsze w szpitalu, to jak już nie wyrobię z nawadnianiem, to przynajmniej salę rodzinną znowu dostaniemy…. Żyć nie umierać! – dobrze że przefarbowałam się na blond….
    Pozdrawiam

    • No mi też nic nie pomagało, dosłownie nic. Mnie ciągnęło górą głównie, ale tak, że nie umiałam oddechu złapać.
      Współczuję wymiotów w ciąży, przecież to jakaś masakra ! Człowiek z wycieńczenia może paść ;/

  8. Gorzka herbata podrażnia żołądek a tym samym wzmaga wymioty.
    Lepiej rumianek lub mięta lekko posłodzone.
    Jak moje potomne rzygały na zmianę albo i równocześnie to dostały taki lek-Enterol i odgazowana cola( gaz podrażnia żołądek-efekt taki jak gorzka herbata).Cole miałam nalać na talerz( ok.pół szklanki-dawka dla młodej)i w tym rozpuścić to co kapsułka mieści i młoda to jak zupkę wciągała.Przestali rzygać.Mnie nie sprzedali bo ja ogólnie ciężko oddaję zawartość żołądka.A cholerstwo przyniósł tatuś,który leciał z obu końców całą noc. Młodzi rzygali też nocą-starszy do kibla ,młoda przed siebie 😀
    A,i lepsze od bułki są sucharki albo herbatniki (typu be-be) albo biszkopciki 😀

          • Zabij,nie pamiętam.
            Oni jechali już jakiś czas temu.
            Ale dostałam to od lekarza.
            Na opakowanie nic nie pisze że na receptę.To niby jest lek przeciwbiegunkowy( tak na nim pisze) ale nam pomogło.Z tym że połykali oboje bez kapsułki-sam proszek,tak podobno szybciej działa.
            Dokładnie dostaliśmy ENTEROL250 i w opakowaniu sobie zapisałam że jedna kapsułka na pół szklanki odgazowanej coli-według zaleceń lekarza.

          • Muszę się doinformować w razie kolejnego przypadku ;/ Bo co pytałam na wymioty to „niestety, jedynie nawadnianie. Mamy ewentualnie na niestrawność” ;//

          • Enterol bez recepty jedyny lek który u nas pomaga na grypę żołądkową

  9. wymyślili mnóstwo tabletek na grypę żołądkową, możesz je kupić w każdej aptece, tyle tylko że one nie działają. Za to chudnie kieszeń. Na te wszystkie rzeczy niestety najlepsza jest głodówka. Mam nadzieję że szybko wrócisz do formy szczęśliwsza o kilo mniej.

    • Wymyślono tylko tabletki na zatrzymanie biegunki. Na wirus grypy żołądkowej – nie ma nic.
      Jedyne co powie lekarz i farmaceuta: „Wirus musi opuścić organizm, dużo pić i brać elektrolity” ;///

      Już jest mnie mniej o pięć kilogramów 😛

  10. Herbata nie jest dobra, to mit. Obciąża żołądek. Najlepsza woda, a później, jak już jest lepiej gazowana cola i mięta.
    Współczuję Ci, ciągle mając w pamięci to, co przechodziłam 5 tygodni temu, kiedy nawet pogotowie mnie olało, bo „to jeszcze pierwszy trymestr, to nawet podać nic nie możemy”.

    • Może i mit, ale mi do tej pory na każdą dolegliwość żołądkową serio herbata pomagała. Niezawodny sposób.
      Gazowana cola jak już jest lepiej? Serio? Może dziś sobie łyknę? Tylko trochę się boję, że tą colą naruszę żołądek ;< Ja współczuję wymiotującym kobietom w ciąży, WSPÓŁCZUJĘ! Chylę czoła i całuję rączki, boroczki 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *