Matka Torpeda
Matka Torpeda

Są takie dni, tygodnie, miesiące, że nawet wyjazd w Bieszczady nie pomaga. Alkohol jak dla mnie jest przereklamowany więc i tym człowiek sobie nie ulży, a na wczasy w Meksyku mnie nie stać.

Tydzień zaczął się gorzej niż źle, a już w poniedziałek wiedziałam, że do niedzieli osiwieję.
Niby poranek jak każdy inny: leje, wieje, dupa i kamieni kupa. Dreptam do lustra zobaczyć sytuację swego “imażu” i tutaj otrzymuję pierwszego kota zonka w tygodniu: wyglądam jak endrju gołota po ciężkiej walce. Gęba opuchnięta jakby mnie stado os dopadło przez sen. Ki czort?

Robiąc sobie w samotności na kiblu wywiad medyczny, stwierdzam, że oprócz ewidentnych oznak mojego niestabilnego zdrowia psychicznego nic mi nie dolega. Dopuszczam do siebie myśl z końca głowy, że chyba od zęba poszło, ale nie, może nie. Na pewno nie. No dobra, BŁAGAMkurwa oby nie.

Po przewertowaniu wujka Google dowiedziałam się, że:

1. Albo mam raka i zostało mi względne trzy miesiące życia. Bo jakiegoś “zarażony458” ciotka miała to samo i zmarła po tygodniu.

2. Albo rozkroją mi pół policzka skalpelem i będę wyglądać jak Popek.

3. Albo mam wodę w kolanie i ona dostała ciśnienia, wędrując na prawą stronę twarzy.

I tutaj dostaję pierwszego liścia w twarz od poniedziałku – oczywiście, że ząb. Oszczędził mnie jedynie na tyle, że nie bolał. Zabierał tylko urodę, której i tak mi za dużo nie pozostało więc za bardzo szastać nie ma czym. Dentysta stwierdził, że antybiotyk uratuje sytuację, a on uratuje zęba. Przed świętami będziemy się widywać częściej niż z własną rodziną.

Wtorek dał mi kolejnego kota zonka. Twarz wyglądała jeszcze gorzej (na szczęście zostałam uprzedzona, że antybiotyk działa w drugiej dobie) więc o wyjściu z domu nie było mowy. Gdybym założyła na siebie “ciuchy po domu” i wyszła z taką gębą – mam jak w banku, że rzucano by mi drobne, a gdybym stanęła z tabmuryną na rynku – może uzbierałabym na jedną tysięczną wakacji w Meksyku.

Środa mi umknęła z pewnością dlatego, że moje dziecko nie dało mi nawet zrobić siku więc ledwo co ten dzień pamiętam.

W czwartek syn obdarował nas 40 stopniową gorączką (o której wspominałam na facebooku) i tak mogę podsumować czas do niedzieli. Gorączkujące dziecko, temperatura, której nijak nie szło zbić – przy okazji wielkim fakiem pozdrawiam “cudowne leki przeciwgorączkowe dzięki, którym maluszek przesypia noc” – WIELKI FAK DLA WAS. Przez trzy dni spaliśmy z Igrekiem może łącznie trzy godziny w porywach do trzech godzin i piętnastu minut.

W niedzielę złamał mi się ząb przy samym, kurwa jego mać, dziąśle.

Minuta ciszy i wesołych świąt dla mnie.

waldus
Najlepsze podsumowanie tego tygodnia to bez wątpienia śmiech Waldusia Kiepskiego w tle. Dziękuję, za uwagę.

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

12 Responses

  1. Kurczę, istny “ARMAGEDON” 😛 ! Ale chyba już powolutku wychodzicie na prostą. Czasem są życiu takie chwile… Nam też takie “tygodnie świra” się przydarzają- o kurczaczek już od jakiegoś czasu jest spokój- tylko czekać, aż się zacznie :P…
    Pozdrawiam i spokojnych i zdrowych 😀 ! Świąt Wam życzymy!

  2. No to Ci nie zazdroszczę.
    Ja tez zaklinam Wróżkę Zębuszkę co by się odpicowała od mojej jedyneczki tylko przez pamięć i umiejscowienie zwanej zębem.Bo w tym kraju żeby zęby leczyć,naprawiać,wstawiać to trzeba być prezesem banku albo przynajmniej chapać jego wypłatę.Ewentualnie być stomatologiem i sobie samemu uśmiech ulepszać.

    Gorączkujące dziecko to koszmar.Na moje nigdy żadne cudowne syropki nie działały.Mogłaś wlać w gardziel i całą butelkę a tem.opadła z 2 kreseczki by za moment radośnie poszybować 4 do góry.Paracetamol w czopku dodupnie i nic innego.W lodówce może nie być oprócz światła ale czopki muszą być. A jak nie spada to pielgrzymka do naszej pani doktor.Ewentualnie raz byłam z młodym na pogotowiu bo weekeda był.Dostał zastrzyk i do poniedziałku był jak nowy.

    A jak rozumiem Ty ten pakiet dostałaś jako taki prezent świąteczny? 😀

    • No ja niestety teraz wycelowałam w dentystę z górnej półki. Portfel zapłacze, ale może w końcu skończy się ten cyrk z uzębieniem.

      No my wylądowaliśmy na IP, ale to jak nas potraktowali to daj spokój. Gorączka sama przeszła po trzech dniach, a czwartego Młody cały w kropkach – znany wirusik nam urozmaicił weekend ;/

      No właśnie chyba na święta, a może bez okazji? 🙂

      • Ja w końcu też będę musiała zrobić tego zęba,ale kwoty jakie mi podają sprawiają że chyba wolę przerwę na papierosa (choć nie palę ) :))
        40 stopni to mój młody miał raz-ale byłam na to przygotowana bo to była reakcja poszczepienna,więc podeszłam do tego spokojnie.Tak młodzież oscyluje gdzieś pomiędzy 39,0 a 39,5.Ale taka temp. u takiego maluszka to może do zawału doprowadzić.Znaczy zawału u rodziców bo jakie mogą być konsekwencje u dziecka to nie wiem.

      • Trzydniówka – tak się nazywa dolegliwość malucha. I poinformuję, gdyby ktoś mówił cokolwiek innego – na to można chorować częściej niż raz!!! Tak, moje już w tym roku miały trzy razy. Na szczęście poza temperaturą, nic większego maluchowi się dzieje. I oby tylko tyle. Ja mogę się dorzucić, ze mój zły tydzień trwa od początku grudnia. Najpierw po obejrzeniu starszego myśl o tym, że to kolejna angina, a potem szok, bo szpital i podejrzenie chłoniaka. Potem przeszliśmy przez gdybanie o mononukleozie, wirusówce i czym tam jeszcze nieznanego pochodzenia. Potem radiolog na usg stwierdził, że to ślinianki i świnka!!!Pędem do pediatry, tam zlecenie na kolejne badania krwi. Wrzask dzieciaków słyszał cały ośrodek, bo matka wredna pozwoliła znowu kuć. No i jednak to nie świnka. W sobotę wizyta u hematologa, który stwierdził, ze ok, podejrzenia mogły być o chłoniaka, ale badania późniejsze na to nie wskazywały, jednak ślinianki za trzy miesiące trzeba skontrolować u specjalisty.
        A dentystę też odwiedziłam, z młodym. Zapytaj może bo jest coś takiego jak leczenie ozonowe. Ja leczę tak dziecku zęby, jest bezbolesne i trwa trzy minuty na zęba. Nie wiem, tylko jak ma się do stosowania u dorosłych, bo zapomniałam zapytać. Ok, nie jest to tania impreza, ale jakieś wyjście z impasu borowania i wrzasków dziecka.
        A na święta życzmy sobie naprawdę spokoju i zdrowia, bo włosy nam wyjdą piechotą kuźwa nawet ściśnięte pod mikołajową czapką…. A reszta….? to naprawdę niewidoczny pryszcz na d….
        Pozdrawiam 🙂

        • Najlepsze jest to, że żaden lekarz nie jest w stanie tego rozpoznać dopóki nie przyjdzie wysypka – jakiś kosmos po prostu.
          Podobno jak choruje drugi raz to znaczy, że wywołuje to ten sam wirus, ale inaczej zbudowany ;//

          Podejrzenie chłoniaka? Boże, nie lubię jak lekarze nadużywają nazw chorób. Wiem, że muszą poinformować, ale co się człowiek namyśli potem, stresu naje to jego… Cieszę się, że to jednak nie chłoniak. Dużo zdrowia dla Syna, co ja piszę.. OGROM zdrowia!

          Kochana, ja to w ogóle nie mam tanich imprez u dentysty 😛 Już jestem przyzwyczajona do tego, że serce boli jak mam zapłacić. Że też ja nie wpadłam na pomysł bycia dentystą, podcierałabym tyłek stówami :<

  3. Iksina, wyrazy współczucia. Czasem jest gorzej na świecie, żebyśmy bardziej się cieszyli jak będzie dobrze. Młody przestanie gorączkować, ale ząb chyba jednak nie odrośnie? Pomimo wszystko wesołych świąt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *