Matka Torpeda
Matka Torpeda

Czego uczy dziecko?

1. Czas nie istnieje to jest tylko pojęcie względne.

Ustalasz kąpiel dziecka na godzinę dwudziestą i tak ma być. Wiadomo rutyna najlepsza dla dzieci. Trzymałam się tego równie mocno jak Igreka podczas porodu, zupełnie nie wiem dlaczego.
Kiedy najmniejszy członek naszej rodziny “posmakował” chodzenia na dwóch nogach – w tyłek mogę sobie wsadzić rutynę. Co zrobisz skoro Twoje dziecko uwielbia przed kąpielą, na golasa śmigać po mieszkaniu? Będziesz spoglądać na zegarek czy na uśmiech dziecka? No właśnie. Czas nie istnieje kiedy bawisz się z dzieckiem. W nosie masz czas kiedy walczysz z gorączką u dziecka. Czas nie istnieje jak patrzysz na śpiące dziecko, to tylko tykające wskazówki.

2. Nieposprzątane mieszkanie jest jak najbardziej w porządku.

I mówię to ja – PEDANTKA (zrobiłam pierwszy krok, przyznałam się do problemu, brawa dla mnie. Dziękuję). Byłam najbardziej pedantyczną osobą świata choć bez przesady, nie dźwigałam każdego okruszka. Po prostu czułam się spełniona patrząc na lśniące mieszkanie i wdychając zapach świeżego prania. Oczywiście, że chodziłam i zbierałam zabawki. Oczywiście, że zdrapywałam flipsy z dywanu i latałam ze ścierką jak Młody postanowił bawić się jedzeniem na podłodze.
Któregoś pięknego dnia, karmiąc dziecko, puściły mi nerwy. Młody się wyginał, rozkojarzony rozwalał wszędzie jedzenie, smarował wszystko dookoła.
Trzy głębokie wdechy z mojej strony, a dziecko mi przywaliło całą ręką ziemniaków.
Jego talerz z jedzeniem wylądował na krzesełku do karmienia. Nie chcesz jeść ? wolisz się bawić? Proszę bardzo.

Wiecie jaką frajdą okazało się jedzenie prosto z krzesełka? Miętolone w rękach ziemniaki czy buraczki smakowały najbardziej na świecie.
Dziś przyzwyczajona do potykania się o kolejną zabawkę, nawet jej nie przesuwam. Nie widzę najmniejszego sensu sprzątania dopóki Młody nie pójdzie na studia.

3. Książki kłamią.

Przez wszystkie książki, które zostały opublikowane naroiło się matek wyszukujących anomalii u swoich dzieci i to jest kurwa chore. Nie wiem dlaczego ludzie ślepo wierzą w książki. Czemu zamiast obserwować rozwój swojego dziecka, wertują kartki i dzwonią po koleżankach? Dlaczego zamiast wierzyć w swoje możliwości, ślepo wierzą literkom na kartce papieru ?
Z książkowego macierzyństwa bardzo szybko wyleczył mnie syn, który wyszedł ze mnie na golasa, a nie ubrany cały na biało. Udowodnił całym sobą, że te książki to pieniądze wyrzucone w błoto.

Jeśli bym miała podsumować całość książkową z osobą mojego syna to albo mam wybitnego geniusza wśród niemowlaków albo zacofanego człowieka, a wszystko zależy na której stronie książki aktualnie jestem.

4. Zdrowie jest najważniejsze.

Nie szanowałam swojego zdrowia nigdy. Raczej wizyty u lekarzy nie były u mnie na pierwszym miejscu nawet jak coś się działo. Dziecko uświadomiło mi, że muszę to zmienić. Być dla niego, pokazywać mu pierwsze płatki śniegu, a nie zwijać się na kanapie na przykład z jakiegokolwiek bólu. Kiedy z Igrekiem patrzeliśmy jak nasze dziecko męczy się z wysoką gorączką, niemoc była najgorszym uczuciem świata. Nic nie jest w życiu ważniejsze niż zdrowie, a kiedyś zamiast zdrowia wymieniłabym tysiąc innych rzeczy.

5. Cisza oznacza, że coś się dzieje.

To zrozumieją tylko osoby posiadające dzieci. Jak człowiek słucha pisków i krzyków przez cały dzień to czasami ma ochotę na chociażby minutową ciszę. Boże, jak człowiek tej ciszy pragnie…
… aż w końcu cisza nadchodzi i zazwyczaj wtedy pada hasło: “coś za cicho jest…”
Oczywiście pod hasłem “coś za cicho jest…” najczęściej kryje się rozsypana mąka, dziecko, które ssie ucho psa, rozsypana ziemia z doniczki.

– Cicho jakoś – mówię do Igreka
– Gdzie on jest?
– Przed chwilą bawił się cymbałkami…

Za chwilę:

– Zjadł potwierdzenie przelewu – spokojnie mówi Igrek grzebiąc palcem w małym otworze gębowym. O, resztka potwierdzenia płatności kartą.

Wesołych Świąt moje kochane robaczki, oby Wam się 🙂

Udostępnij ten wpis...Share on Facebook
Facebook
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

14 Responses

  1. 1. Obowiązuje absolutny zakaz porównywania swojego dziecka z innymi. Zawsze Twoje wyjdzie mniej kumate, powolniejsze itd. Twojemu dopiero zęby idą a dziecko koleżanki/kuzynki już czyta książki.
    2. Jak dziecko sobie ustali przez pół roku, że idzie spać po północy, to szukaj szybko tej radości, że możesz spać do 10.00.
    3. Jak masz dziecko/psa/kota to się nie przyzwyczajaj do drogich rzeczy, nie remontuj aż przestanie kredkami świecowymi wyznaczać poziom wody podczas powodzi.
    4. Zapraszaj tylko koleżanki, które mają/niedawno miały małe dzieci, syf w chacie ich nie zaszokuje, nawet nie zwrócą uwagi.
    Będzie łatwiej i mniej stresowo 🙂

  2. hm… nie przeczytałam żadnej książki, gazety etc, a tym bardziej żadnego genialnego wpisu jeszcze genialniejszych znanych na necie – i żyjemy, Szoguny też.
    Czas…. bez komentarza w ogóle… Chociaż od urodzenia pierwszego syna ustaliliśmy że po dobranocce spać i tego choćby nie wiem jak staramy się trzymać. Ok, z 19 zrobiła się 20 ale fizycznie nie da się szybciej ogarnąć nam tego szybciej. A ostatnio zasypiamy szybciej niż nasze Szoguny…
    Sprzątanie? – Przecież nie zapraszam sanepidu na kawę i inspekcję… Nie lubię bałaganu, fakt, ale np: w każdym pomieszczeniu parkuje chociaż jeden samochód, koparka, piłka czy co tam akurat na tapecie i …. leży. Ok, uczę mych Geniuszy, ze trzeba sprzątać po sobie, wychodzi – jak wychodzi. A na lustrach ZAWSZE, ale to zawsze, nie ważne jak mało czasu minęło od sprzątania, są jakieś odciski palców i …. jęzora.
    Zdrowie? – jeśli dam radę przebrnąć drugi taki rok, jak zeszły to będą mnie zeskrobywać z ziemi…I naprawdę jeśli ktoś ma zdrowe dzieci niech całuje Bogu nogi, bo dwa wiadra siły i spokoju, to dużo za mało….
    A co do ciszy….Jeśli sprzedasz lub opchniesz pociechy pod opiekę komuś, to cisza jest cudowna. Ja marzę o ciszy i spokoju przynajmniej jedną dobę. Ale na co dzień, po 30 sekundach przynajmniej po cichu i zza rogu idziemy sprawdzać co się dzieje…. bo już wiele razy działo się baaaaaaaardzo, oj bardzo. No i życzeniem na gwiazdkę było, by policja mi nie zapukała do drzwi z powodu przeraźliwych wrzasków i łomotów “wytwarzanych” przez me dwa Aniołki 🙂
    A cierpliwość… – jakby ktoś rozdawał, to ja proszę co najmniej ze dwa tiry – na miesiąc!
    A na Nowy Rok życzę czasu z gumy, siły tura, cierpliwości anielskiej i radości nawet przy nadepnięciu klocka 😉

  3. u nas to samo… w ramach kompromisu podzieliliśmy lokum na pół pokoju dla dużych ludzi i wielki piankowy dywan dla ludzi małych. o ile staram się o kawałek miejsca do siedzenia na powierzchni numer jeden, to już syf na powierzchni numer dwa absolutnie mnie nie boli. obowiązuje zasada wejścia na własne ryzyko 😀
    a jeszcze odnośnie szamania – bobo jadło moczkę przy świątecznym stole i niech spłonę, ale ryk był jak my łyżkę ktoś próbował zabrać 😀
    PS – nie produkuje ktoś moczki w słoiczkach? ;P

  4. 1. Czas, a co to takiego? Rutyna? Hmm… wolę patrzeć na roześmianą twarz mojej Pyzy jak leży na przewijaku golusieńka i bawi się własnymi stopami, a ile się nagada po swojemu 🙂
    2. Mnie naprawdę nie przeszkadza. Robota nie zając nie ucieknie 😉 Zresztą jak komuś przeszkadza to nie musi nas odwiedzać, albo niech za mnie posprząta. Zazwyczaj w sobotę robię większe sprzątanie, a w tygodniu mężu ogarnia chałupę bo futra są 🙂
    3. Nie przeczytałam żadnej literatury dziecięcej, jakoś nie ciągnie mnie do niej. Pewnie gdybym przeczytała to szybko bym dostała siwych włosów 😉
    4. Popieram w 10000000000%!!!!
    5. U nas cisza oznacza że Młoda robi grubszą sprawę w pampersa 😉
    Iksina z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę wam spokojnych i radosnych świąt spędzonych w gronie najbliższych oraz mnóstwa prezentów dla potomka i dla was również 😉 A i dla Uszatego wielkiego przysmaka 🙂

  5. Zapomniałaś jeszcze dodać punkt pt. “cierpliwość”. Do męża powtórzenie czegoś trzy razy wyprowadza z równowagi, dziecku powtórzysz i dziesiąty i jedenasty raz z uśmiechem na ustach. Choćby miało to być śpiewanie “jadą jadą misie” przez godzinę non stop…

  6. Z punktem 1 zgadzam się w całej rozciągłości.Jakoś tak się czasem zdarza ,że śniadanie jest o 10 a obiad o 18.Można? Można. Bo co,mam specjalnie budzić o 8 bo chlebek czeka?Albo siłą wlec do domu z placu zabaw bo trzeba zupkę o 13 wciągnąć? Newer.Banan,jabłko,drożdżówka spełni rolę.A przecież tak nie ma codziennie,więc czasem można sobie podarować.
    Kąpanie o 18? Mama zapomnij,właśnie leci moja najulubieńsza reklama a potem kolejna i jeszcze jedna.Spać o 20? Przecież ja rano do roboty nie wstaję a ty z tatą najwyraźniej coś kombinujecie więc Wam dotrzymam towarzystwa żeby mnie nie ominęło.

    Co do 2-maniakiem nigdy nie byłam,ale co sobota leciałam ze szmatą po meblach,odkurzałam,wycierałam.I mimo posiadania czworonoga nie musiałam intensyfikować działań.Jakiś czysty okaz mi się trafił.Młody zweryfikował moje pojęcie czystości.A młoda wywaliła bebechami do góry.Co tam kurz skoro wszędzie znaki”niewidzialnej”ręki.Czworonóg nr2 też się dokłada więc codziennie odkurzanie,wycieranie i szlag mnie trafia 😀 Jedzeniem się nie bawili,za to od sprzątania zabawek jest Młody-przed spaniem,bo wcześniej nie ma sensu.

    Książki KŁAMIOM!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie miałam ani jednej.Kupowałam tylko chyba “Mamo to ja” ze względu na zamieszczane tam historyjki,z których płakałam ze śmiechu.
    Choć mam w swoim otoczeniu taką książkową- jak na słoiczku pisało dla dzieci od np6 miesiąca to czekała co do dnia aż dziecko to 6 miesięcy miało.

    Cisza……..a cóż to takiego? Młodemu się paszcza nie zamyka cały dzień,gada nawet sam do siebie ,jak jest też wiecznie coś mruczy-przeważnie jak ja chce coś zobaczyć/usłyszeć w tv/radio.O jeżu,ile wtedy on ma do opowiadania. Młoda też nadaje jak Radio Wolna Europa.A nie daj bosze nie odpowiedzieć jej w odpowiednim momencie.
    A najlepiej jak zadzwoni tel,wtedy cała trójka NATYCHMIAST coś chce.
    Cisze mam w nocy,czas na książkę o ile wcześniej nie padnę na ryj.
    Ale jak już towarzystwo zaśnie,nie chrapie,telewizor nie gada to jakoś tak dziwnie 😀

    Iksina,bo nastał czas szału porządków,gotowania,pakowania prezentów więc już teraz bo potem może nie być okazji:
    Całej Waszej trójce -Spokojnych,radosnych Świąt.Uśmiechu na twarzach jak Zecik będzie przy Waszej pomocy buszował pod choinką.A dla Niego mnóstwa super prezentów,aby ten czas okazał się magiczny teraz i za lat kilka,kilkanaście,kilkadziesiąt…
    Ogromu pięknych ,wzruszających chwil :**

    A,i Uszatemu życzę ogromnej kości 😀

    • U nas to samo, codziennie odkurzam bo przecież tutaj jest współpraca: syn & pies company. Odkurzać muszę inaczej byśmy w syfie utonęli 😛

      Ze słoiczkami to jest masakra. Wyobraź sobie jaką koleżanki miały minę jak się dowiedziały, że młodzież moja je to samo co my – KARYGODNE 😛

      Wam również wesołych, spokojnych w zdrowiu i uśmiechu ;* Oby Wam się ! :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *